Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński

Czwartki z Kraszewskim

czwartek, 30 sierpnia 2012

 

Obraz Kresów w twórczości Józefa Kraszewskiego to zagadnienie niezwykle rozległe. Poznawczy punkt wyjścia Pisarza wydaje się być znamienny dla ogółu literatury kresowej, która odznacza się niespotykaną topicznością. Staje się nim przestrzeń, która pojmowana jest in concreto, szczególnie w praktyce życia codziennego. Przestrzeń ta nieciągle zamienia się w szereg miejsc, które w owej przestrzeni niczym na mapie można zagęszczać i rozrzedzać w dowolny sposób. Poznać jakąś przestrzeń to przede wszystkim wyszukać w niej właściwe punkty, odpowiednio je rozpoznać, jednocześnie rozwijając ich sens. Do wykonania tego zadania znakomicie nadaje się podróż, o ile spełnia określone warunki. W ujęciu Kraszewskiego owa podróż po Kresach znacznie różni się od jego późniejszych podróży po Europie, o czym czytelnik może przeczyć w jego dwutomowym dziele pod tytułem Kartki z podróży 1858-1864.

Wszystkie znane mi gruzy zamków litewskich w Nowogródku, w Trokach na jeziorze, w Lidzie aleksandrowski zachowały ledwie szczęty murów, ledwie ślady dawnej swojej postaci. W Lidzie nic prócz okolonego muru, jednego bastionu i rysów zatartych dawnych ozdób na gzymsach. W Trokach zastanawiają tylko wypłowiałe resztki malowideł […]. Wołyńskie zameczki są dotąd najcalsze, bo najdłużej były potrzebne. Ostrogski, Dubiński, Czartoryski, łucki, ołycki, w Koniuchach itd. Świadczą i liczbą swoją, i zachowaniem, jak ten kraj długo opierał się najazdom, i wojny długie przecierpiał […].

Dzisiejszy Łuck ledwie jest resztką i pamiątką dawnego – życie go opuściło. Tyle wojen, oblężeń, najazdów, tylu sławnych ludzi przeszło tędy, a oprócz zamku nic już o tym nie świadczy. Mieszkańcy jego żyją jak owi Grecy, którzy w ruinach świątyń pobudowali sobie budy i szałasze, nie wiedząc nic o popiołach, na których usiedli.*

Pomijając opisy zabytków i świątyń, Kraszewski interesuje się również wersjami rękopisów, o czym można przeczytać we Wspomnieniach Odessy, Jedysanu i Budżaku. W dziele tym informuje o zbiorach odeskiego Towarzystwa Miłośników Historii i Starożytności oraz cytuje rzadkie wydania, niezwykle istotne, lecz w Polsce nieznane dokumenty, czy też opowiadania ustne odnoszące się do historii Zaporoża, dziejów okolic Odessy czy Krymu.

W przypisach autorskich do Wspomnień Wołynia, Polesia i Litwy przeważają łacińskie inskrypcje nagrobne, tworząc w ten sposób pokaźną i piękną antologię. Z kolei Dodatek zawiera napisy w kościele katedralnym łuckim, u Bazylianów oraz napis grobowy w Ostrogu poświęcony słynnemu Janowi Karolowi Chodkiewiczowi, jednemu z najwybitniejszych bohaterów kresowych. Niemniej, wśród tych ostatnich na pierwsze miejsce wysuwa się sam książę Witold, stając się w trylogii Kraszewskiego arcytypem człowieka kresowego wraz ze wszystkimi sprzecznościami swojego charakteru oraz niespokojnymi i pełnymi dramatyzmu meandrami losu.

Tak więc Kresy jawią się Kraszewskiemu jako ogromna, szeroko rozrzucona w przestrzeni „architektura pamięci”. Lecz jest to architektura w ruinie, która w znacznym stopniu utraciła sprawność i właściwe sobie funkcje użytkowe. Trylogia Kraszewskiego próbuje naprawić ten niezwykły „teatr pamięci” i go restytuować. Niech zatem każde miejsce odzyska swoją lokalną pamięć i zacznie funkcjonować w ramach całości. Niech Kresy zaczną nareszcie mówić głosem historii, która rozłożyła się swego czasu warownym obozem, aby czasami przypomnieć dzieje Witolda i wyruszyć z tego miejsca w podróż do odległych krajów. Kraszewskiemu wydaje się naturalne, że nie będzie to jedna historia, lecz wiele różnych historii, czego przykładem są opowiadania Nikity Korża o Zaporożu, które posiadają te same prawa, jak dzieje polskich rodów. Każda historia powinna przemawiać własnym językiem. Ta wielojęzyczność Kresów stawała się faktem empirycznie sprawdzalnym i oczywistym, szczególnie dla osoby podróżującej.

 

Tekst napisany na podstawie:

E. Czaplejewicz, Kresy Kraszewskiego. Teoria [w:] Kraszewski – pisarz współczesny, E. Ihnatowicz (red.), Wyd. Dom Wydawniczy ELIPSA, Warszawa 1996.

 



* J. I. Kraszewski, Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy, Wyd. LSW, Warszawa 1985, s. 179.



źródło zdjęcia: własne

 

prawa autorskie zastrzeżone

 

♠♠♠♠♠

 

Niniejszy wpis jest ostatnim z cyklu Czwartki z Kraszewskim. Dokładnie przez pół roku na moim blogu mieliście okazję zapoznać się z życiem i, w nieco mniejszym stopniu, z twórczością Józefa Ignacego Kraszewskiego. Premiera cyklu miała miejsce 1 marca 2012 roku. Otworzyłam go, publikując skróconą biografię Pisarza, tym samym uznając go za Literata Marca 2012 [klik]. Z tego, co mi wiadomo cyklem zainteresowałam głównie biblioteki. Mam nadzieję, że za jakiś czas otrzymam materiały, z których powstanie artykuł dotyczący spotkań oraz wystawy na temat Józefa Ignacego Kraszewskiego. Wydarzenie to oparte będzie również na materiałach, które publikowałam w ramach cyklu.

Być może są wśród Was też tacy, których wynudziłam przez te pół roku, za co przepraszam. Nie oszukujmy się, ale Józef Kraszewski nie jest pisarzem, o którym czyta się z przyjemnością. Powszechnie uważany jest za wierutnego nudziarza, tworzącego do jednego schematu. Może niektórzy właśnie oddychają z ulgą, że to już koniec (śmiech). Obiecuję, że kolejne cykle, których się w przyszłości podejmę, będą miały w sobie więcej „życia”.

Poniżej podaję spis bibliograficzny, na podstawie którego niniejszy cykl powstał. Gdyby ktoś z Was mimo wszystko chciał zapoznać się szerzej z informacjami dotyczącymi Józefa Kraszewskiego, to jak najbardziej może sięgnąć po te pozycje.

  1. Barycz H., Józef Ignacy Kraszewski czterokrotny kandydat do Katedry Uniwersyteckiej, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1979
  2. Kraszewski J. I., Kartki z podróży 1858-1864, Wyd. PIW, Warszawa 1977
  3. Kraszewski J. I., Moskal, Wyd. LSW, Warszawa 1984
  4. Kraszewski J. I., Pamiętniki, Wyd. Ossolineum, Wrocław 1972
  5. Kraszewski J. I., Wspomnienia Wołynia, Polesia i Litwy, Wyd. LSW, Warszawa 1985
  6. Praca zbiorowa, Kraszewski – pisarz współczesny, E. Ihnatowicz (red.), Wyd. Dom Wydawniczy ELIPSA, Warszawa 1996
  7. Trepiński A., Józef Ignacy Kraszewski, Wyd. PWN, Warszawa 1975
  8. Wareńska M., Chłopiec z Romanowa, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1965

Poniżej podaję jeszcze jedną pozycję, której nie wykorzystałam, jednak uważam, że książka ta może być pomocna przy pisaniu wszelkiego rodzaju referatów czy artykułów na temat kwestii dydaktycznej dotyczącej utworów Józefa Kraszewskiego.

Owczarz E., Dydaktyka społeczna w powieściach J. I. Kraszewskiego. O sposobach realizowania funkcji wychowawczej w powieściach społeczno-obyczajowych z lat 1831-1863, Wyd. PWN, Warszawa 1987

Na koniec serdecznie dziękuję wszystkim, którzy czynnie uczestniczyli w cyklu, pozostawiając regularnie swoje komentarze pod poszczególnymi wpisami, jak i tym, którzy czytali moje wpisy anonimowo. Dziękuję Wam, że jesteście i mnie odwiedzacie. Bez Was nie byłoby ani tego cyklu, ani tym bardziej tego bloga.

 

czwartek, 23 sierpnia 2012

 

Powieściopisarstwo Józefa Ignacego Kraszewskiego posiada dwie zasadnicze cechy, które nie zawsze można uznać za komplementarne. Pierwszą z nich jest dostrzegana przez czytelników oraz krytyków powtarzalność tych samych sytuacji i schematów w poszczególnych utworach. Drugą właściwość stanowi tak zwane publicystyczne nacechowanie, czyli innymi słowy pisanie o kwestiach interesu publicznego poprzez włączanie dyskusyjnych narracji. W powieściach publikowanych pomiędzy rokiem 1863 a 1875 Kraszewski łączy hasła tematyczne, czyli romans i politykę pod pseudonimem Bolesławity.

Józefowi Kraszewskiemu jako Autorowi powstańczego cyklu zależało przede wszystkim na wyrazistości przesłania, jak również na wyeksponowaniu w obrazie Powstania Styczniowego tych elementów, które utożsamiałyby się z jego politycznym programem walki moralnej, natomiast nie orężnej. Zrezygnował zatem z ukazywania partyzanckich bitew oraz potyczek, jednocześnie pokazując początek ruchu oraz niewyobrażalne okrucieństwa, jakich Moskwa dopuszczała się na ludziach bezbronnych.

Zuchwała próba wpisania powstania w meritum walki moralnej zaważyła nie tylko na konstrukcji bohatera, ale również na fabularnych rozważaniach. W fabule Pisarz realizuje przede wszystkim autorską koncepcję dokumentowania wydarzeń oraz towarzyszącego im społecznego klimatu. Tak więc układ zdarzeniowy odwołuje się do dwóch porządków, czyli literackiego i historycznego. Z kolei o losach bohaterów decyduje rozwój sytuacji politycznej. Jednocześnie ujęte są one w skonwencjonalizowany powieściowy schemat, który najczęściej posiada charakter romansowo-przygodowy. Niemniej, uczuciowe perypetie wynikają niemal wyłącznie z politycznych powikłań.

Powiązanie motywów romansowych z wydarzeniami politycznymi pełni istotną rolę w ramach ideologicznej strategii Kraszewskiego, ponieważ służy tworzeniu wzorca patriotyzmu wykorzystującego utrwalone w polskiej literaturze stereotypy zachowań, wśród których poświęcenie dla ojczyzny stanowi element decydujący o wartości oraz stylu życia. Uczucia poszczególnych bohaterów żywią się świadomością ciągłego zagrożenia i nieuchronnej śmierci. Jest to przeczucie nieodwracalności losu, które przesądza o komplikacjach typowych dla literatury romantycznej. Stają się one mało ważne i jednocześnie nie decydują o dramacie kochanków. Bohaterki od samego początku przyjmują rolę wdowy po męczenniku oraz rolę narodowej żałobnicy, natomiast mężczyźni przystępują do walki celem dopełnienia męczeńskiego przeznaczenia narodu. Zarówno heroizm, jak i wzniosłość uczestników powstania skupiają się właśnie na gotowości do podejmowania ofiary, zaś etos patriotyczny dotyczy przede wszystkim obowiązku cierpienia na szubienicy bądź w walce, jeżeli zmuszają do tego okoliczności. Miarę poświęcenia stanowi wielkość uczucia oraz nadziei na szczęście, które składa się na ołtarzu patriotyzmu.

W ideowej optyce Józefa Kraszewskiego to właśnie zbrodnie Rosji i prowokacyjne działania jej urzędników stanowią zasadniczą przyczynę rewolucyjnych nastrojów panujących w Polsce. Duchowi przywódcy społeczeństwa w zbrojnym wybuchu upatrują głównie nieszczęścia dla kraju, ale rozumieją też jego potrzebę, która wynika z fatalnego splotu okoliczności. Z kolei samych siebie postrzegają jako męczenników. Wyrażają gotowość do podjęcia walki, gdy nie można jej uniknąć. Choć bardzo często wynikiem ich walki są odniesione rany i śmierć, to jednak Kraszewski woli pokazywać ich w sytuacjach nieżołnierskich. Ta strategiczna ideologia eksponuje raczej działania emisariusza, który przewozi ważne dokumenty zjadane lub oddawane na przechowanie kobiecie, gdy zachodzi obawa, iż mogą one dostać się w niepowołane ręce wrogów. Niemniej, bohater, który idzie do powstania, w swoich działaniach kieruje się głównie etycznym kodeksem chrześcijańskim i podporządkowuje mu zasady taktyki politycznej.

Fabularnym wyrazem tego rodzaju postawy jest powtarzająca się w licznych powieściach sytuacja dotycząca ocalenia życia wrogowi. Emisariusz pozwala odejść swojemu wrogowi, który następnie, łamiąc dane słowo, odwdzięczy mu się więzieniem i szubienicą. Z kolei dowódca partyzanckiego oddziału ratuje od stryczka zdrajcę, gdyż nie chce zostać posądzony o prywatną zemstę na sprawcy nieszczęść rodzinnych bądź przywraca wolność szpiegowi, świadom możliwych konsekwencji swej wielkoduszności. Tego typu sytuacja ma miejsce z dwóch powodów. Otóż celem walczących nie jest zwycięstwo orężne, ale manifestacja wartości etycznych narodu. Po drugie, w powieściowy patriotyczny wzorzec wpisana jest świętość i moralna dominacja nad wrogiem, oddziaływanie na niego poprzez moc ducha, nawet jeżeli wiąże się z tym ryzyko śmierci.

Dominowanie motywów romansowych nad politycznymi widoczne jest szczególnie w powieści pod tytułem Bezimienna, która przywołuje wypadki mające związek z insurekcją kościuszkowską. W wydarzenia polityczne, czyli w walki uliczne w Warszawie, a następnie pod Maciejowicami, angażuje się tytułowa bohaterka. Jest ona owocem pozamałżeńskiej miłości arystokratki i artysty. Jej nieprzeciętna uroda oraz uderzające podobieństwo do matki stają się przyczyną prześladowań ze strony okrutnego wojewody, który pragnie zatrzeć wszelki ślad uwłaczającego mu związku żony. W tym przypadku epizody wojennej biografii bohaterki stanowią jedynie dodatkowy element powikłań romantycznych. Sygnały wzajemnych odniesień sfery romansu i polityki pojawiają się w sposób marginalny w odniesieniu do Kościuszki-Nieznajomego, którego zainteresowanie tajemniczą pięknością staje się elementem sentymentalizacji bohatera narodowego, przydając jednocześnie ideałowi patriotycznemu dramatyzmu niespełnionej miłości, która utrwalona jest w romantycznym geście postawienia w szwajcarskiej wiosce kamienia pamiątkowego zadedykowanego Bezimiennej. Postać kobiety nieustraszonej, dokonującej bohaterskich czynów, które wykraczają daleko poza tradycyjne zachowania kobiece, zwraca uwagę na jeszcze inną kwestię powieściowych związków polityki z romansem w utworach Kraszewskiego. Pojawia się w nich nowy typ bohaterki, której aktywność polityczna zmienia tradycyjny układ ról romansowych.

Józef Kraszewski nie był entuzjastą emancypacji i swego czasu dość zdecydowanie przeciwstawiał się francuskiej literaturze charakteryzującej się równouprawnieniem obyczajowym płci, co odczytywane było głównie w powieściach George Sand. Niemniej jako kronikarz powstania liczący się z dostrzeganymi faktami, Kraszewski oddał sprawiedliwość patriotycznemu zaangażowaniu kobiet. W swoich powieściach udział w narodowej zbrodni Pisarz połączył z ich tradycyjnymi rolami, czyli innymi słowy romansowymi. Gorące serca, odczuwające cierpienia ojczyzny i uwrażliwione na los jej obrońców, usprawiedliwia nawet zachowania niekonwencjonalne. Bohaterki utworów Kraszewskiego stanowią nie tylko przedmiot bohaterskich uczuć młodzieńców czy moralne wsparcie dla żołnierzy i męczenników sprawy narodowej, ale również są autentycznymi pomocnikami, a często wręcz inicjatorkami, działań politycznych.

Ratowanie ukochanego przed śmiercią czy katorgą, ukrywanie dokumentów, organizowanie ucieczek z doskonale obwarowanych aresztów i więzień należy do kanonu patriotycznej aktywności większości bohaterek powieści Kraszewskiego. Powielanie tych romansowo-awanturniczych sytuacji fabularnych stanowiących w dużej mierze o rozmiarze popularności książek Kraszewskiego, wskazuje również na wyraźne przesunięcie akcentów powieściowych z romantycznego bohatera na romansową heroinę.

Związek fabularnych układów romansowych oraz znaczeń ideologicznych w powieściach Kraszewskiego wydaje się być czynnikiem w dużym stopniu modyfikującym strukturę jego książek. Efekty tego uwikłania są różnorodne. Czytelnik ma do czynienia z uprzywilejowaniem porządku i motywów romansowych, co wiąże się z widocznymi uproszczeniami dotyczącymi planu znaczeń ideowych, zaś taka redukcja okazuje się być skuteczna wyłącznie w przypadku powieści martyrologicznych. Z kolei w utworach, gdzie Kraszewski podejmuje polemikę z politycznymi przeciwnikami, warstwa perswazyjna realizowana jest poza układem fabularnym w bezpośrednim dyskursie publicystycznym rozsadzającym granice powieściowej narracji. Z drugiej strony wykorzystanie romansowego schematu jako roli nośnika znaczeń ideologicznych ogranicza możliwości samego schematu, ponieważ nadmierne komplikacje romansowe przesłaniają patriotyczne przesłanie.

Wykorzystując tradycyjny romansowy model, czyli zachowując porządek funkcji w ramach struktury zdarzeniowej, Kraszewski dokonuje istotnych zmian w układzie ról postaci. Uwzględnia fakty świadczące o dokonujących się przemianach obyczajowych. Tak więc pozostając w kręgu powieściowej tradycji Pisarz modeluje nowe stereotypy fabularne, wykorzystywane przez jego następców.

 

Tekst napisany na podstawie:

M. Woźniakiewicz-Dziadosz, Romans i polityka w powieściach Kraszewskiego [w:] Kraszewski – pisarz współczesny, E. Ihnatowicz (red.), Wyd. Dom Wydawniczy ELIPSA, Warszawa 1996.

 



 

źródło zdjęcia: własne

 

prawa autorskie zastrzeżone

czwartek, 16 sierpnia 2012

 

Środowiskiem, które odpowiedzialne było za ukształtowanie poglądów Józefa Ignacego Kraszewskiego, były bez wątpienia Kresy, a szczególnie Wilno, które odcisnęło na Pisarzu swoje piętno. To miasto jego uniwersyteckich studiów oraz pierwszych literackich publikacji. Należy pamiętać, że środowisko wileńskie było niezwykle bogate i różnorodne. Z jednej strony był to wybitny ośrodek oświeceniowy na skalę europejską, zaś z drugiej kolebka polskiego Romantyzmu. Zwolenników tych dwóch epok literackich łączył Kościół Katolicki, którego rola na Kresach była znacząca. W obrazie przyrody, który stworzył Kraszewski, ogromną rolę odgrywają poglądy Autora mające związek z koncepcją natury.

Jedną z pierwszych powieści Józefa Kraszewskiego, w której czytelnik spotyka się z rozmyślaniami Autora nad naturą, jest Poeta i świat opublikowana w 1837 roku. Nie tylko tytuł utworu, ale również imię głównego bohatera (przyp. Gustaw) stanowi wyraźne odesłanie do epoki Romantyzmu. Z kolei myśl o przyrodzie i opis pejzażu zupełnie nie odpowiadają cechom charakterystycznym badaczom tejże epoki. Sceneria pierwszych stron powieści to łąka ubrana „jak perski kobierzec”, który utkały wiosna, deszcz, a malowało słońce. Tak więc słownictwo wcale nie jest romantyczne, lecz bliskie modelowi liryki pozytywistycznej, choć znacznie od niej wcześniejsze. Prawdy wynikające z obserwacji kwiatów, które wysuwa Gustaw nie odnoszą się bynajmniej do tajemnic metafizycznych ani też do niezbadanych związków występujących pomiędzy Ziemią a Kosmosem, lecz prowadzą wprost do Boga. Odkrycia tego typu można tłumaczyć zbyt młodym wiekiem głównego bohatera, gdyby nie fakt, iż potwierdza je również sam narrator, nadając im wymiar prawd ostatecznych.

Po latach podobne prawdy Kraszewski zanotuje w Dzieciach wieku, lecz tym razem włoży je w usta starego Kanonika, Księdza Bobka, i nada im zgoła odmienną formę stylistyczną. Wówczas będą one elementem charakterystyki postaci, będą też odzwierciedlać głęboką wiarę kapłana we wszechmoc oraz tajemnicę przyrody stworzonej przez samego Boga. Sceneria pierwszych, budzących się uczuć młodego Gustawa, to zwykły przydworkowy ogród w spokojny wiosenny wieczór. Obraz ten uzupełniają liczne dźwięki, jak: beczenie baranów, wieczorne szczekanie psów, ryk wołów czy rżenie koni, które akcentują zwyczajność wieczoru, natomiast urok tejże codzienności zaznaczają „wesołe śmiechy czeladzi” oraz kwitnące bzy i słowicze śpiewy.

Powyższą sielankę przerywa niesłuszne oskarżenie Gustawa o uwodzenie pokojówki, którego konsekwencją jest wyrzucenie chłopca z domu wujostwa. Wyjazd, który jednocześnie jest rozstaniem z Marią, ma miejsce o świcie. Kraszewski posługuje się tutaj jedynie werbalnym stwierdzeniem, iż: „ranek był smutny, jak wszystkie pożegnania”, co odbiera aurę niezwykłości psychicznym przeżyciom młodego poety, sprowadzając je do uczuć powszechnie spotykanych w świecie. Zwyczajność tę podkreśla dodatkowo obraz pejzażu. Kraszewski pisze: Słońce jest „takie jak zawsze”, „jak zawsze śpiewały ptaki”, bociany „klekotały wesoło.” W ogrodzie „jeszcze wszystko było wilgotne jak jego oczy”, po niebie „wędrują białe chmury.” Aby czytelnik nie miał wątpliwości, iż opis ten nie jest w żadnej mierze poetycki, Autor posługuje się określeniem: „nad wodami buchała para.” Z kolei opis wieczorny i poranny łączy wciąż trwający śpiew słowika. W związku z tym przyroda nie podlega przemianie. Wyjątkiem są jedynie te elementy, które zawsze odróżniają wieczór od poranka.

Piękno polskiego krajobrazu w utworach Józefa Kraszewskiego polega w głównej mierze na rejestracji organicznego związku pomiędzy przyrodą i kulturą wytwarzaną w procesie historycznym, czyli związku niezależnego od estetycznych walorów krajobrazu oraz od mody i stylów epoki. Właśnie ten pogląd Pisarza najwyraźniej zobrazowany jest w powieści pod tytułem Moskal, w której Autor porównując Cesarstwo Rosyjskie i Polskę wyraża przekonanie, że:

Wszystko, co zdobyła ludzkość jest w Moskwie pożyczone, przywożone, despotyzm i niewola nie dozwoliły krajowi o własnych siłach żadnego zrobić postępu; a poprzylepiane na tym tle wynalazki, zdobycze, dziwnie odbijają się od gruntu, na którym nie wyrosły.[1]

Natomiast w tym samym kontekście Kraszewski o Polsce pisze tak:

Nawet po raz pierwszy wjeżdżając do biednego Królestwa, uderza niezmierna różnica kraju, który inaczej się cywilizacji swej dorabiał, powoli, o własnych siłach. Tu wszystko jest lepiej przyswojone, mocniej zrosłe z gruntem, na którym stoi… U nich wszystko stoi na piasku – grody i instytucje, zarówno przenoszą się łatwo i zastępują jedne drugimi, w Polsce, co z ziemi jej wyrosło, zapuścić miało czas w niej korzenie.[2]

Tego typu zespolenie natury i kultury zdefiniowanej jako cywilizacja stanowi zarówno o sile, jak i urodzie polskiej ziemi. Pejzaż wcale nie musi dopasowywać się do modnych norm estetycznych. Jego uroda powinna płynąć z harmonijnego rozwoju oraz z myśli odwiecznej.

Należy więc zwrócić uwagę na fakt, iż w całej tej powieści, poza opisem dworu krewnych Naumowa, brak jest obrazów przyrody o charakterze estetyzującym. W opisie dworu jego dawność pozostawiła swój ślad nie tylko w architekturze, lecz także w krajobrazie, w którym nie brak wieży starego kościoła, jak również cech świadczących o tym, iż niegdyś należały do tego dworu także większe obszary ziemi. Tak więc ów pejzaż przechował pamięć dawnych dziejów oraz potęgi rodu. Z kolei połączenie przyrody i historii kultury polskiej stanowi źródło optymizmu odnoszącego się do Polski i jej dziejów zarówno tych minionych, jak i przyszłych.

Powyższy wniosek jest sprzeczny z tym, który wysunął niegdyś krakowski historyk, Wincenty Danek, twierdząc, iż Kraszewski nie heroizował naszej historii, lecz uważał ją za wartość narodową, gdyż inaczej nie poświęciłby jej aż tylu sił i czasu. Należy też dodać, iż poza opisem Tatr w Wielkim nieznajomym, których dzikość może podziwiać jedynie Anglik, we współczesnych powieściach Kraszewskiego nie występuje opis puszcz przepastnych, mateczników czy wzburzonego morza. Nawet burze na kartach jego współczesnych powieści przypominają te, które kiedyś opisał sam Jan Kochanowski w Pieśni o potopie. Budzą one obawy o plony, uzasadniają odwiedziny w zamczysku Poboga (przyp. Jesień) lub w chacie ubogich krewnych (przyp. Dzieci wieku), umożliwiają zbiegowi z zesłania podejść pod okna rodzinnego dworu (przyp. Noc majowa), ale nie sugerują rozpętania nieokiełznanych i groźnych sił natury, ponieważ są jedynie przemijającym zjawiskiem atmosferycznym.

Opisy, które są nacechowane w sposób szczególny i opatrzone uwagami o typowości, historyczności oraz polskości pejzażu, zawsze łączą ze sobą lasy, pola, gotyckie wieże kościołów, dwory, pałace, wiejskie zagrody, jak również przydrożne krzyże, rzeki, młyny oraz stare bindugi. Tego rodzaju obrazy utrzymane są przede wszystkim w wąskiej palecie barwnej, która jest wyraźnie stonowana, o małej ilości mocnych kolorów zaznaczających zazwyczaj drobne elementy panoramy. Fakt ten wcale nie oznacza, iż Kraszewski nie był kolorystą. Aby przekonać się o tym wystarczy przeczytać opis przejażdżki po jeziorze genewskim (przyp. Serce i ręka). Czytelnik w opisie tym może dostrzec różnorodność barw, odcieni i lśnień, którymi Autor operuje przy jednoczesnym wyrazistym modelowaniu kształtów opisywanych elementów pejzażu.

Pomimo iż Kraszewski w opisie polskiego krajobrazu ogranicza tę paletę kolorów, to jednak nie ujmuje to urody rodzimemu pejzażowi, lecz sprawia, że jest on inny oraz bliższy psychice Polaków, a także w sposób integralny powiązany z przeszłością zarówno tej ziemi, jak i kulturą narodu. Należy pamiętać, iż drogę do odkrycia i opisu tychże więzi Kraszewski odnalazł poprzez Kresy, a ściślej rzecz ujmując poprzez wileńską szkołę rysunku, która zakorzeniona została w kulturze późnego Oświecenia.

 

 

Tekst napisany na podstawie:

B. Noworolska, Krajobraz polski w powieściach współczesnych Józefa Ignacego Kraszewskiego [w:] Kraszewski – pisarz współczesny, E. Ihnatowicz (red.), Wyd. Dom Wydawniczy ELIPSA, Warszawa 1996.

 



[1] J. I. Kraszewski, Moskal, Wyd. Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1984, s. 62.

[2] Ibidem, s. 63.



źródło zdjęcia: własne

 

prawa autorskie zastrzeżone

czwartek, 09 sierpnia 2012

 

Dość wcześnie w życiu Kraszewskiego pojawiło się zagrożenie zesłaniem na Sybir. Choć Pisarz nie podzielił losu zesłańców, to jednak życie go nie oszczędzało pod tym względem. Jak wiadomo, jego córka, Konstancja, była żoną ziemianina, Bolesława Łozińskiego, który w 1863 roku został naczelnikiem Powstania Styczniowego swojego powiatu. Pomimo iż w tym rejonie Wołynia nie doszło do walk zbrojnych, to jednak Łozińskiego aresztowano i skazano na ciężkie roboty na Syberii. Towarzyszyła mu żona wraz z małym dzieckiem, które w drodze zmarło. Za udział w Powstaniu Styczniowym został zesłany na Sybir także brat Kraszewskiego, Lucjan. Pozbawiono go także wszelkich praw szlacheckich.

Józef Kraszewski utrzymywał listowny kontakt z rodziną przebywającą na wygnaniu i mimo własnych kłopotów finansowych, z którymi borykał się w tym okresie, wspierał ich jak mógł. Upadek powstania, a także fala aresztowań oraz wyroków skazujących sprawiły, że Kraszewski aktywnie zaangażował się w sprawy polskich wygnańców. Jednym ze sposobów działania na rzecz sybiraków było przekazywanie informacji o życiu więźniów syberyjskich, czyli o ich biedzie i upokorzeniu. W Atheneaum, którego Pisarz był redaktorem, ogłosił fragmenty Wspomnień z podróży do Syberii, pobytu w Berezowie i w Swatowie autorstwa Ewy Felińskiej, skazanej za udział w spisku Konarskiego. Był też wydawcą wspomnień pod tytułem Z Syberii autorstwa anonimowego zesłańca. Kraszewski napisał również przedmowę do książki Dziesięć lat niewoli moskiewskiej Adolfa Jabłońskiego. Relacje z doświadczeń syberyjskich zamieszczał także w Rachunkach. Bardzo często zaznaczał, iż stara się nie zmieniać wspomnień zesłańczych ani nawet komentować, aby w ten sposób poprzez swoją bezpośredniość silniej nie oddziaływać na czytelników.

W momencie, kiedy zesłańcy powracali do kraju, Kraszewski organizował kampanie na rzecz pomocy tym ludziom, którzy niejednokrotnie byli odrzucani przez swoje rodziny i znajomych, pozostając bez zatrudnienia i cierpiąc niewypowiedzianą biedę. Kraszewski w tym czasie niezwykle aktywnie działał również w Towarzystwie Dobroczynności, które organizowało zbiórki pieniędzy. Wygłaszał w tym celu referaty oraz pomagał przygotowywać wystawy, aby dochody pochodzące z imprez mogły wspomóc patriotów. Niemniej jednak, wszystkie te akcje były niewystarczające, natomiast ofiarność społeczeństwa różna, stąd pojawiało się u Kraszewskiego rozczarowanie. Naród znacznie bardziej zajęty był pomnażaniem lub trwonieniem swego majątku, nie pamiętając o tych, którzy narażali życie dla wspólnej sprawy.

 

Pochód na Sybir
Artur Grottger (1837-1867)

 

Publicystyka Kraszewskiego lat sześćdziesiątych dziewiętnastego wieku stanowiła ten obszar działalności Pisarza, w którym problematyka zesłańcza pojawiała się szczególnie często. Tematy dotyczące Syberii pełniły tutaj dwie podstawowe funkcje. Pierwszą z nich była funkcja informacyjna ukazująca los wygnańców, natomiast druga to rola agitacyjna, która odkrywała rzeczywiste dążenia polityki moskiewskiej.

Kraszewski był przekonany, iż mówienie o Syberii całej Europie stanowi konieczność i w związku z tym uznawał, że Zachód nie zna prawdziwego oblicza Moskwy, gdyż nikt dotychczas nie potrafił odsłonić autentycznych celów jej polityki. Bardzo krytycznie oceniał także popularne i uznawane w tamtym czasie dzieła dotyczące Rosji. Autor podejmował również trud odkrywania prawdy o Rosji i zaznaczał, iż zsyłki nie stanowią jedynie wewnętrznej sprawy Polaków. Jego zdaniem odzyskanie przez Polskę niepodległości powinno leżeć w interesie Zachodu, gdyż dzięki temu zostanie stworzone zabezpieczenie przeciwko barbarzyńskiej Rosji.

Obraz Syberii prezentowany w Rachunkach miał za zadanie przekonać odbiorców, iż działanie Rosji nie stanowi jednorazowego aktu zemsty na Polakach lub próby zastraszenia narodu. Według Kraszewskiego była to świadoma i regularna eksterminacja, której celem jest zarówno umocnienie gospodarki rosyjskiej poprzez zasiedlenie niemalże pustynnych obszarów Syberii, jak również wzmocnienie wpływów moskiewskich w Azji. Kraszewski uważał także, iż Rosja zbliżając się do Europy demonstruje swoją potęgę, która jest w stanie ujarzmić nawet najbardziej zbuntowane narody.

Trzeba wiedzieć, że Kraszewski nigdy nie stworzył dzieła, które w całości byłoby poświęcone zesłaniom syberyjskim, a jedynie opierał się na motywach z nimi związanych. Widoczne są one w utworach podejmujących problematykę Powstania Styczniowego, jak na przykład My i oni, Moskal czy Szpieg. Pierwiastki te posiadają dość ograniczony zakres. Przede wszystkim do utworów zostają wprowadzone postacie byłych zesłańców syberyjskich, uczestników Powstania Listopadowego, czy też innych ruchów o charakterze wyzwoleńczym, którzy właśnie powrócili do kraju na mocy amnestii, bądź też po wygaśnięciu wyroku. Drugim zasadniczym motywem było ukazanie przez Kraszewskiego pochodu podążającego na Syberię. W tym przypadku Autor głównie koncentrował się na postawie zesłańców. Sybir przedstawiony jest jako przestrzeń mityczna zarówno ze względu na swoją tajemniczość i nieokreśloność, jak również na zmiany, jakich dokonuje w ludziach.

Były zesłaniec w powieściach Kraszewskiego to człowiek dojrzały i realnie oceniający szanse nowego powstania. Najczęściej odgrywa on rolę doradcy. Z kolei narrator przeciwstawia jego postępowanie zachowaniu młodych zapalonych ludzi, którzy są gotowi oddać swoje życie za ojczyznę. W powieściach tych czytelnik odnajduje opinie zgodne z poglądami innych twórców, których zdaniem Sybir stanowił miejsce rozmyślań i politycznego dojrzewania. Bohaterowie powieści to wyraźne przykłady tychże sądów. Na przykład Jeremi z powieści My i oni lub sybirak z Dziecięcia Starego Miasta nie podporządkowują się ogólnym nastrojom i w sposób otwarty występują przeciwko podejmowaniu walki, która z góry skazana jest na niepowodzenie. Niemniej, gdy wybucha powstanie nie stoją biernie z boku, lecz wraz z innymi walczą, a w efekcie ponownie trafiają na Sybir.

W ukazywanej przez Józefa Kraszewskiego wędrówce na Sybir widoczne są wpływy III części Dziadów Adama Mickiewicza. Przede wszystkim Autor kładzie nacisk na prześladowanie młodzieży, natomiast nigdzie nie przedstawia procesów sądowych ani nie wspomina o aktach oskarżenia. Bardzo często wymieniane jest słowo „bunt”, które wiele tłumaczy. Gdy Kraszewski mówi o śledztwie, to robi to tylko dlatego, aby ukazać okrucieństwo Moskali oraz heroizm przesłuchiwanych, którzy nigdy nie dopuścili się zdrady swoich towarzyszy.

W pochodzie na Sybir można dostrzec przedstawicieli całego społeczeństwa, przy czym sposób, w jaki są oni opisani, a także kreacja postaci działają dość silnie na emocje czytelników. Należy też zwrócić uwagę, że Kraszewski nie obwinia prostych żołnierzy za ich zachowania, dostrzegając w tym winę systemu oraz sposób wychowania wpajającego nienawiść do Polaków. W powieściach trudno jest odnaleźć sylwetki oficerów moskiewskich, którzy są szlachetni i prawi, natomiast w głównej mierze są to ludzie prymitywni i skorumpowani.

Podsumowując, można jednoznacznie stwierdzić, że Kraszewski nie stworzył oryginalnej wizji Sybiru. Niemniej, znał pamiętniki zesłańców, przyjaźnił się z byłymi sybirakami. Fakt ten pozwala uważać, iż dysponował on możliwie pełnym obrazem zsyłek, lecz nigdy nie przekazał go czytelnikom. Literacki Sybir Józefa Kraszewskiego skupia się przede wszystkim wokół wyselekcjonowanych kwestii. Należy pamiętać, że Pisarz wielokrotnie podkreślał martyrologię narodu, zaś obraz zesłań odpowiada nie tyle rzeczywistości, co społecznemu zapotrzebowaniu. Kraszewski nie zmieniał faktów, ale z drugiej strony milczał wobec tych, które uchodziły za niewygodne.

Widać, iż zamierzenia Autora były dość wyraźne. Jego utwory skierowane były do społeczeństwa, które zmęczone powstaniami, bardzo krytycznie odnosiło się do samej idei walki narodowowyzwoleńczej oraz do uczestników wszelkiego rodzaju zrywów wolnościowych. Tak więc motywy syberyjskiej martyrologii miały przede wszystkim na celu uświęcenie pamięci zesłańców, przypominanie społeczeństwu o konieczności zachowania polskości, nieustanne uświadamianie Europie prawdziwego oblicza Moskwy i zagrożenia, jakie stanowi, a także utrwalanie jedności narodowej i wzbudzanie współodpowiedzialności społeczeństwa w kraju za los zesłańców, jak również pobudzenie ofiarności na ich rzecz.

 

 

Tekst napisany na podstawie:

A. Chudzik, Motywy syberyjskie w twórczości J. I Kraszewskiego [w:] Kraszewski – pisarz współczesny, E. Ihnatowicz (red.), Wyd. Dom Wydawniczy ELIPSA, Warszawa 1996.



 

prawa autorskie zastrzeżone


czwartek, 02 sierpnia 2012

 

W dniu 2 stycznia 1880 roku umiera najbardziej zaufany przyjaciel Józefa Kraszewskiego, Bronisław Zaleski, natomiast sam Józef dostaje się w sidła szantażu. Armin Adler grozi denuncjacją i żąda wykupienia listów, które Kraszewski niegdyś do niego pisał. Pisarz płaci za nie trzykrotnie, aż w końcu przestaje to robić, zrywając też wszelkie kontakty z Augustem Hentschem. W tym samym czasie w Wiedniu wychodzi jedenastotomowy wybór pism w przekładach na język niemiecki.

Rok później, dokładnie 1 lutego 1881 roku Kraszewski wyrusza w podróż do Hyères w Pieninach. Podróż tę odbywa w towarzystwie Christy del Negro oraz jej matki. Ten wspólny pobyt w górach trwa dwa i pół miesiąca. Z kolei w dniach od 19 do 27 września Józef Kraszewski jako honorowy prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Literackiego i Artystycznego bierze udział w Międzynarodowym Kongresie Literackim organizowanym w Wiedniu.

 

Trzecia willa Kraszewskiego w Dreźnie przy ul. Nordstrasse 31

 

W roku 1882 Pisarz w charakterze kuratora staje na czele powołanej we Lwowie do życia Macierzy Polskiej, na której założenie zgromadził dość sporą ilość środków finansowych. Dzień 12 kwietnia tegoż roku z pewnością wryje się bardzo mocno w pamięć Kraszewskiego z powodu trzygodzinnej rewizji przeprowadzonej w jego drezdeńskiej willi. Rewizji dokonuje policja saska na żądanie władz pruskich w celu odnalezienia dowodów świadczących o współpracy Kraszewskiego z wywiadem francuskim. Na szczęście policja nie znajduje dostatecznego materiału, który mógłby obciążyć Pisarza. Jednak mimo to nad Kraszewskim wciąż zbierają się czarne chmury. Armin Adler składa na niego donos i tym samym udostępnia policji pruskiej listy Kraszewskiego kierowane owego czasu właśnie do Adlera. W tej sytuacji Józef poważnie myśli o przeniesieniu się na stałe do Szwajcarii. Niemniej, zwleka z wyjazdem, nie doceniając skali niebezpieczeństwa. W dodatku stan zdrowia Pisarza ulega znacznemu pogorszeniu. W liście do F. Wesołowskiego pisze: „Kuracja w Ems bardzo mi nie posłużyła, a teraz nowe jakieś symptomata nawet mnie do pracy czynią niezdatnym. Kazano mi jechać na południe, ale ani interes, ani okoliczności moje nie dozwolą. Co będzie, to będzie.[1]

Kraszewski czyni także ostatnie starania dotyczące wydania mu wizy paszportowej do Warszawy w celu odwiedzenia rodziny. Niemniej jednak, działania te są bezskuteczne, a odpowiedź odmowna. W listopadzie tegoż roku Józef zostaje odznaczony Wielką Wstęgą Orderu Św. Św. Maurycego i Łazarza.

 

Wnętrze gabinetu Kraszewskiego w ostatniej jego willi w Dreźnie

 

Wygląda na to, że stan zdrowia Kraszewskiego nie jest najlepszy. Najprawdopodobniej Pisarz przeczuwa rychły koniec swego ziemskiego żywota, gdyż 24 marca 1883 roku sporządza testament, w którym prosi o złożenie jego serca w kościele Św. Krzyża w Warszawie. Do Kazimierza Zalewskiego będącego redaktorem Wieku, który złożył mu wizytę w Dreźnie, mówi: „Czuję się bardzo chorym, a po śmierci nie wiem, co się z moim ciałem stanie. Ale chciałbym, aby serce z piersi wyjęto i aby ono choć po śmierci na zawsze pozostało w Warszawie. […] Tam się urodziłem, a choć kocham swój kraj cały, serce moje przy Was, za Warszawą tęsknię najbardziej.[2]

W dniu 12 kwietnia 1883 roku Kraszewski udaje się na kilkutygodniową kurację do Pau w Pirenejach. W drodze powrotnej zmuszony jest zatrzymać się w Paryżu, gdzie przez dwa dni leży zdjęty chorobą. Odwiedza również Berlin.

Podczas nieobecności Kraszewskiego w dniu 12 czerwca 1883 roku, w jego drezdeńskiej willi dochodzi do kolejnej szczegółowej rewizji. Jej konsekwencje są dramatyczne, gdyż nazajutrz rano zostaje aresztowany w Berlinie w hotelu Kaiserhof przy Friedrichstrasse, zaś po dwóch dniach odtransportowany do więzienia śledczego w Dreźnie. Z kolei 3 lipca zostaje osadzony w berlińskim Moabicie, gdzie trafia do więziennego szpitala. Tam w dwa tygodnie pisze powieść pod tytułem Psiawiara i tłumaczy teksty Plauta. Jest to pięć komedii, które zostają przetłumaczone pomiędzy 19 lipca a 6 sierpnia, zaś dopiero w roku 1888 ukażą się drukiem w Złoczowie.

Z powodu złego stanu zdrowia w dniu 7 sierpnia Kraszewski zostaje zwolniony z aresztu do czasu rozprawy sądowej. Jego wyjście na wolność jest możliwe dopiero po wpłaceniu kaucji w wysokości trzydziestu tysięcy marek, którą telegraficznie składa za niego inżynier Aleksander Dienheim-Brochocki z Florencji. Od tej chwili Józef pozostaje pod nadzorem policji w Dreźnie. Pisarz cierpi na astmę, kamienie nerkowe, a także dolegliwości żołądkowe. Wszelkie pamiątki oraz dary jubileuszowe przekazuje w sierpniu Towarzystwu Przyjaciół Nauk w Poznaniu. Gromadzi też pieniądze na kaucję i sprawę sądową, wyprzedając się i pisząc powieści, na które uprzednio zawarł umowy.

W dniu 19 lutego 1884 roku Kraszewski otrzymuje oficjalny akt oskarżenia, na mocy którego zostaje postawiony przed Najwyższym Trybunałem Rzeszy w Lipsku pod zarzutem udzielania rządowi francuskiemu w latach 1876-1881 doniesień odnoszących się do instrukcji służbowych dla telegrafów polowych. Wspomniany powyżej Kazimierz Zalewski w numerze 119 swojego pisma pod tytułem Wiek tak oto komentuje to wydarzenie: „Moglibyśmy się roześmiać z tego zarzutu, gdyby nie to, że z poza niego wychyla się owa ręka żelazna, która zawsze uderza na pewno i długo oblicza się z siłami, żeby tym skuteczniej przeciwnika zmiażdżyć.[3]

Proces Kraszewskiego trwa od 12 do 19 maja. Pośród dowodów obciążających osobę Pisarza znajdują się listy Kraszewskiego do Adlera, który uniknął odpowiedzialności karnej za współdziałanie z oskarżonymi, zmieniwszy w ambasadzie niemieckiej w Wiedniu obywatelstwo niemieckie na austro-węgierskie jeszcze przed złożeniem donosu. Podczas rozprawy Kraszewski wyjaśnia, że dopuścił się zdrady bezwiednie, kierując się chęcią usłużenia zmarłemu przyjacielowi. Oczywiście mowa tutaj o Bronisławie Zaleskim. Ostatecznie sąd uznaje, że oskarżony nie działał z niskich pobudek. Jednak przy uwzględnieniu okoliczności łagodzących zapada wyrok skazujący Pisarza na trzy i pół roku twierdzy. W przeciwieństwie do Józefa August Hentsch otrzymuje dziewięć lat ciężkiego więzienia z jednoczesnym pozbawieniem wszelkich praw. Z sali sądowej Kraszewski zostaje natychmiast zawieziony do więzienia w Lipsku. Natomiast 26 maja Józef trafia do twierdzy magdeburskiej.

Przebywając w więzieniu Józef Kraszewski rozwija w sposób niezwykle zdumiewający swoją twórczość pisarską. Pierwszy swój list przesłany w czerwcu z Magdeburga do redakcji warszawskiego Świtu rozpoczyna od oświadczenia: „Z zasady przeciwny jestem propagandzie wszystkiego, co może budzić lub podniecać pesymizm. […] A więc precz z pesymizmem; precz z rozpaczą!”[4]

Należy też pamiętać, że rok 1884 to równocześnie czas obfitujący w największą w życiu wydajność pisarską Kraszewskiego, wyrażoną zgodnie z obliczeniami Karola Estreichera w 5 903 stronicami druku!

22 sierpnia to dzień krytyczny, jeśli chodzi o stan zdrowia Pisarza. Kraszewski dostaje ataku apoplektycznego. Na szczęście zostaje uratowany. W tym samym roku pod redakcją Piotra Chmielowskiego w Warszawie zaczyna wychodzić Wybór pism J. I. Kraszewskiego w dziesięciu tomach w Bibliotece Najcenniejszych Utworów Literatury Europejskiej (1884-1895).

 

Przed willą „Mirafiores"w San Remo. Pisarz w towarzystwa lekarza uzdrowiska, dra Jana Tymowskiego, rok 1887

 

Stan zdrowia Kraszewskiego znowu ulega pogorszeniu. W 1885 roku w celu uwolnienia Pisarza z więzienia bezskutecznie interweniuje król włoski, Humbert I wraz z małżonką. Dopiero dzięki staraniom księcia Antoniego Radziwiłła Józef uzyskuje półroczny urlop dla poratowania zdrowia. W dniu 17 listopada po uprzednim wpłaceniu kaucji w wysokości dwudziestu dwóch tysięcy marek Pisarz opuszcza więzienie. Sprzedaje też swoją willę w Dreźnie i kolejno wynajmuje willę Verny i Mirafiores w San Remo na Riwierze Włoskiej. Sprowadza też swoją bibliotekę liczącą około dziesięciu tysięcy tomów, ogromne archiwum rękopisów, a także zbiory dzieł sztuki oraz fortepian.

…Cicho było, jak w raju, bo ja raj sobie wyobrażam cichym i spokojnym, nie potrzebującym gwałtownych kontrastów, aby życie w nim smakowało. Księżyc ukazał się zza wzgórków i szedł coraz wyżej ponad morze, srebrną strugę światła kładąc za sobą. Wszystko spoczywało, oprócz morza, które poruszało się dziwnie, gwałtownie, choć powietrze było jakby stężałe i uśpione, a najmniejszy powiew nim nie wstrząsał. Ten samoistny jakiś, własnowolny ruch morza wśród uśpionej natury niepokoił i zdumiewał. Biło gwałtownie o brzegi, okrywało się pianą, a w łonie jego słychać było, jak stłumiony grzmot, toczenie się kamieni ku lądowi i opadanie ich ku głębinom. Morze zdawało się grozić i burczeć, ziemia obojętna usypiać czy rozmyślać. Księżyc szedł blady, posłuszny niewolnik, z porąbanym obliczem, pełnić swą straż nocną.

Szliśmy powoli wybrzeżem pustym. Gdzieniegdzie wystające z fal czarne złomy skał, około których biała piana szumiała, przerywały długie pasy poplątanych i potarganych fal. Powyciągane na piasek małe czółna i barki rybacze zdawały się, leżąc na bokach, usypiać. Na podniesionych obrywach ziemi, które morze w chwilach gniewu poszarpało, widać było pouczepiane wyschłe trawy, powykrzywiane dziwacznie pnie i gałęzie figowe, i biedne palmy pogięte, bo im wiatr nie dawał spoczynku.

 

Z Wieczorów na Riwierze[5]

 

Pomimo przedstawienia świadectw o stanie zdrowia Kraszewskiego przez lekarzy niemieckiego i włoskiego, władze pruskie żądają powrotu więźnia do Magdeburga, zaś wobec niestawienia się konfiskują kaucję i wysyłają za Pisarzem listy gończe. W tej sytuacji Józef postanawia osiedlić się w Szwajcarii. Przechodzi kuracje zdrowotne w Schinznach les Bains i Montreux. W dniu 18 września 1886 roku bierze udział w Kongresie Międzynarodowego Stowarzyszenia Literackiego i Artystycznego w Genewie, gdzie przyjmowany jest owacyjnie. Odwiedza też zamieszkałego tam T.T. Jeża.

W czasie od 25 stycznia do 21 lutego 1887 roku Józef Kraszewski odbywa podróż po Włoszech. Ponad dwa tygodnie spędza we Florencji, gdzie odwiedza chorego Teofila Lenartowicza i osiadłych tam polskich artystów malarzy. Do San Remo powraca w dniu 21 lutego i dwukrotnie przeżywa tam trzęsienie ziemi. Wtedy też ostatecznie postanawia przenieść się do Szwajcarii.

 

Hotel De la Paix w Genewie, gdzie zmarł Kraszewski

 

Telegraficzna wiadomość dotycząca możliwości okazyjnego nabycia willi pod Lozanną przychodzi 12 marca 1887 roku. Kraszewski jedzie tam pomimo wyraźnego sprzeciwu lekarza. Twierdzi: „Gdybym wiedział, że zostaje mi jedna godzina życia, użyłbym jej, aby pojechać do Lozanny i tam dom kupić.”[6]

Transakcja zostaje zawarta, lecz podróż w mrozie i śnieżycy przyprawiają Kraszewskiego o zapalenie płuc. Choroba wywołuje tragiczne następstwa. W dniu 15 marca Pisarz zatrzymuje się w hotelu De la Paix w Genewie. Tam wśród licznych depesz imieninowych napływających z kraju Józef Ignacy Kraszewski umiera 19 marca o godzinie 15:38.

Cisza, cisza, ciemność, przedsmak grobu. Myśl tylko żyje i porusza się – wspomnieniami. Chciałbym w sobie obudzić jakąkolwiek nadzieję – nie mam na to siły. Obliczam lata, czuję, że prawa do niej nie posiadam, a coś w duszy, jak kamień, przywala polot dawniej śmiały fantazji. Bądź co bądź, są przeczucia, a teraz ja ich jestem całkowicie pozbawiony. Jak czarny mur jakiś stoi przede mną; nie widzę dalej nic a nic.[7]

I tak oto odchodzi jeden z najwybitniejszych Pisarzy literatury polskiej. Jego droga ku sławie nie była łatwa, ale upór i przeogromna chęć tworzenia sprawiły, że nic nie było w stanie zawrócić go z raz obranej przez siebie drogi. Różnie o nim mówiono. Podobnie jak różnie mówi się i dzisiaj. Jedni go ubóstwiają, a innym wydaje się nudny i niegodny uwagi.

Ciało Józefa Ignacego Kraszewskiego zostało złożone w Krakowie dnia 18 kwietnia 1887 roku w Krypcie Zasłużonych na Skałce. Pisarz spoczął obok legendarnego Jana Długosza.

Żona Pisarza, Zofia Kraszewska, po zgonie męża wstąpiła do Zgromadzenia Kanoniczek.



[1] A. Trepiński, Józef Ignacy Kraszewski, Wyd. PWN, Warszawa 1975, s.139.

[2] Ibidem, s. 140.

[3] Ibidem, s. 141.

[4] Ibidem, s. 143-144.

[5] J. I. Kraszewski, Pamiętniki, Wyd. Ossolineum, Wrocław 1972, s. 448-449.

[6] A. Trepiński, Józef Ignacy Kraszewski, op. cit. s. 143.

[7] J. I. Kraszewski, Pamiętniki, op. cit., s. 414.

 

źródło zdjęć: własne

 

prawa autorskie zastrzeżone



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Zakładki:
Blog istnieje od 13 kwietnia 2011 roku
Cykle Literackie
My thoughts about books and literature
Pomóżmy Ewie powrócić do normalnego życia - Akcja: BLOGI DAJĄ NOGI
Proszę nie kopiować tekstu bez mojej zgody (ustawa z dn. 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)
Troszkę z innej bajki
Tutaj często zaglądam
Ulubione Blogi Książkowe
Wszelkie komentarze, które swoją treścią będą obrażać osobę autorki bloga lub innych czytelników, a także autorów książek, zostaną natychmiast usunięte.
Wydawnictwa i Księgarnie
Wywiad ze mną na blogu Książki Zbójeckie


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?