Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
czwartek, 29 września 2011

 

Matthew Skelton

 

        Endymion Spring

 

 

Wydawnictwo: EGMONT
Warszawa 2007
Tytuł oryginału: Endymion Spring
 

 

 

 

Moguncja (Niemcy), rok 1452

 

Pochodzący z bogatej rodziny mieszczańskiej, Johann Fust, przemierza uliczki Moguncji, mając przy boku oddanego sługę, Peter’a Schoeffer’a z Grensheim. Jest mroźna, zimowa noc. Z Paryża przewędrowali do Strasburga, a stamtąd, nie znalazłszy tego, czego szukają, podążają dalej na północny wschód, docierając aż do Moguncji. W ślad za Fust’em, młody chłopak ciągnie ciężkie sanie, a na nich ciężki kufer, który jest magicznie zapieczętowany głowami węży. Aby go otworzyć, należy nakarmić węże krwią. Tak oto Johann Fust trafia do drukarni, której właścicielem jest inny Johann.

Johann Gutenberg wraz ze swoim czeladnikiem pracuje właśnie nad nowym wynalazkiem. Ruchomą czcionką, przy pomocy której chce wydrukować tekst Biblii. Fust pragnie zostać wspólnikiem Gutenberga. Początkowo drukarz pała do tego pomysłu niechęcią, ale z biegiem czasu przekonują go guldeny Jahann’a Fust’a.

Młody czeladnik, Endymion Spring, od samego początku nie darzy sympatią nowego wspólnika swojego mistrza. Za to ochoczo zaprzyjaźnia się z jego sługą. Natomiast sen z powiek spędza mu myśl: co też może znajdować się w tajemniczym kufrze, do którego dostępu zawzięcie bronią dwa węże? Pytany o to Fust, uparcie twierdzi, że to tylko specjalny papier, będący częścią jego wynalazku.

 

 

 

Moguncja (Niemcy), rok 1453

 

Pewnej nocy Endymion wykrada się ze swojej izby, gdyż słyszy dziwne głosy, jakby czyjś szept. Idąc schodami w dół, chłopak dociera do drukarni swojego mistrza i widzi tam Peter’a wraz z Fust’em. Jahann Fust stoi pochylony nad kufrem i mamrocze pod nosem jakieś niezrozumiałe zaklęcia, jednocześnie sunąc palcami po bocznych ścianach kufra. W pewnym momencie Fust moczy palce w ciemnym i gęstym płynie przypominającym krew. Następnie, błyskawicznym ruchem Fust zaciska dłonie na głowach węży i do każdej paszczy wpuszcza po kropli krwawego płynu, co sprawia, że klapa kufra podnosi się.

Endymion widzi, jak Fust wyjmuje z kufra srebrno-seledynową, zwierzęcą skórę. Następnie wyciąga długą i falistą kartę, która pulsuje życiem. Nagle karta w dłoniach Fust’a zaczyna rozszczepiać się na wiele niezwykle cienkich warstw, które stają się niemal przeźroczyste. Endymion ma wrażenie, że warstwy te mnożą się bez końca. Czeladnik słyszy również jak Jahann Fust wyjaśnia swojemu słudze pochodzenie owego magicznego pergaminu. Kończąc swoją opowieść Fust obwieszcza, że ten papier, zwany smoczą skórą, karmi się dziećmi!

Słysząc to, Endymion ze strachu nie panuje nad sobą. Ukryty za prasą drukarską, uderza w nią głową, co sprawia, że Fust odkrywa, że w izbie nie przebywa jedynie z Peter’em. Aby odkryć kto jeszcze jest w pomieszczeniu, udaje, że traci przytomność. Kiedy wraz z Peter’em wychodzi z drukarni, Endymion opuszcza swoją kryjówkę i zmierza wprost do miejsca, gdzie magiczny pergamin emanuje ciepłym blaskiem. Chłopak zachwycony wyjmuje kilka jego warstw. Nagle jego oczom ukazują się jakieś tajemnicze słowa, które nie wiadomo skąd pojawiły się na pergaminie. Jest to coś na kształt wyroczni. W tekście Endymion odnajduje swoje imię i nazwisko. Jest przerażony. Niestety w pewnym momencie, słyszy, jak Fust z Peter’em wracają. Nie namyślając się wiele, usiłuje uciec, lecz czuje jak pergamin zaczyna się kurczyć i przyjmować coraz mniejszy rozmiar. W efekcie olbrzymia karta papieru staje się maleńką książeczką, która idealnie mieści się w dłoni Endymion’a. Od tego momentu chłopak jest w wielkim niebezpieczeństwie. Musi uciekać z Moguncji i tym samym opuścić swojego mistrza. W ucieczce pomaga mu Peter. Sługa Fust’a zakochany w jego córce, nie chce towarzyszyć Endymion’owi. Ostatecznie Endymion w przebraniu żebraka, zabierając ze sobą enigmatyczną książkę, udaje się w daleką podróż. Po kilku miesiącach trafia do Oksfordu.

 

 

 

Oksford (Anglia), kilkaset lat później

 

Dwunastoletni Blake Winters wraz z matką i młodszą siostrą przybywa do Oksfordu z Ameryki. Rodzice dzieci postanowili na jakiś czas się rozstać. Ojciec, Christopher nadal przebywa w Stanach Zjednoczonych, natomiast matka, Juliet, rozłąkę tę wykorzystuje na pracę nad swoją książką. Najbardziej z tej niekomfortowej sytuacji niezadowolone są dzieci, natomiast siostra Blake’a, zwana przez wszystkich „Duck”, niechęć tę manifestuje nieustannie nosząc żółtą pelerynę. Założyła ją w dniu, kiedy rodzice odbyli największą ze swoich kłótni i za nic nie ma zamiaru jej zdejmować. Stąd właśnie wzięło się imię „Duck”, które bardziej należy traktować jako przezwisko.

Pewnego dnia, będąc w Bibliotece Kolegium św. Hieronima, Blake, który zupełnie nie przepada za książkami, całkiem przypadkowo natyka się na pewną tajemniczą książkę. Wydaje się, że owa książka znalazła go sama. Jest ona bardzo stara, ma zepsute zapięcie, zaś kiedy chłopiec jej dotyka, czuje lekkie ukłucie w palec. Jakie jest jego zdziwienie, kiedy okrywa, że książka jest w środku pusta. Nie ma w niej żadnego tekstu, a dodatkowo jej kartki dziwnie drżą, jakby żyły. W pewnym momencie na stronach książki zaczynają pojawiać się tajemnicze zapisy, jakby nie z tego wieku. Nikt oprócz Blake’a ich nie widzi. I tak oto zaczyna się fascynująca, ale i bardzo niebezpieczna przygoda chłopca i jego siostry. Od tego momentu na ich drodze zupełnie nieoczekiwanie pojawiają się ludzie, od których dzieci otrzymują cenne wskazówki, lecz samo sedno zagadki muszą rozwiązać same.

Największą ciekawość budzi w dzieciach Endymion Spring. Za wszelką cenę pragną dowiedzieć się, kim lub czym był. Blake jednego jest pewien. Ten „ktoś”, albo „coś” wybrało właśnie jego. Ale w jakim celu?

Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze niezwykle tajemnicza, a zarazem niebezpieczna „Osoba z Cienia”, która za wszelką cenę pragnie dostać w swoje ręce „Ostatnią Księgę”, ponieważ dzięki temu posiądzie wiedzę Dobrego i Złego.

Książka zaliczana jest do literatury fantasy i przeznaczona jest dla młodzieży. Niemniej jednak, ja przeczytałam ją jednym tchem w ciągu jednego dnia, chociaż jej grubość jest sporych rozmiarów. Na początku wcale nie miałam zamiaru po nią sięgać. Trafiła w moje ręce przypadkowo, a gdy zobaczyłam, że jest to pozycja dla młodzieży, to już zupełnie straciłam ochotę na jej czytanie. Teraz wiem, że gdybym odłożyła ją na półkę i pozwoliła sobie o niej zapomnieć, zrobiłabym wielki błąd. Dlatego zachęcam do tej lektury również osoby dorosłe.

Myślę, że powieść bardzo dużo zyskuje poprzez umiejscowienie jej akcji w dwóch diametralnie różnych rzeczywistościach. Ona naprawdę przenosi w czasie! Osobiście uwielbiam takie książki, kiedy mogę nagle znaleźć się w zupełnie innych realiach niż obecne, a w XV wieku całkiem dobrze się czułam. Poza tym, oprawa graficzna również robi wrażenie. Tekst dotyczący Moguncji napisany jest inną czcionką, zaś kartki na krawędziach są szare i sprawiają wrażenie starych. Natomiast, kiedy czytamy o Blake’u i jego przygodach, grafika nie ulega zmianie i jest taką, jaką obserwujemy obecnie. To też działa na wyobraźnię.

Czytelnik może też zastanawiać się, czy osoby występujące w powieści naprawdę istniały. Mam tutaj na myśli bohaterów żyjących w XV wieku. Autor wyjaśnia tę kwestię na końcu książki i tym samym rozwiewa wszelkie wątpliwości. Powołuje się na różne źródła. Głównie chodzi tutaj o osobę Johann’a Fust’a. Ale o tym wszystkim dowiecie się, gdy przeczytacie fantastyczną powieść Matthew Skelton’a. Zobaczycie wtedy, że książki naprawdę potrafią się ze sobą porozumiewać, tylko my, zwykli śmiertelnicy, tego nie słyszymy.

 

Moja ocena: 5+/6

 

 

 

 

 

 

Johann Gutengerg

(ur. ok. 1399 - zm. 1468)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Johann Fust

(ur. ok. 1400 - zm. 1466)

 

 

 

 

 

 

 

 

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

środa, 28 września 2011

 

Jakiś czas temu zgłosiłam "Krainę Czytania" do konkursu o nazwie:

 

Najlepszy Blog Książkowy Roku -

Walizka 2011

 

 

W zwiazku z powyższym, oprócz walizki pełnej książek oraz kampanii reklamowej, każdy zgłoszony blog ma szansę otrzymać również nagrodę Czytelników, czyli drewnianego e-buka. Wystarczy jedynie, aby właściciel bloga (czyli w tym wypadku JA) wstawił na swoją stronę taki oto baner, co niniejszym czynię. 

 

 

Wszyscy Czytelnicy, którym podoba się mój blog proszeni są wysyłać swoje głosy na adres: konkursy@duzeka.pl

Osoba głosująca na bloga (maksymalnie na trzy - w przypadku oddania czterech głosów, jeden z nich - losowo wybrany - zostanie wykasowany), powinna w temacie wpisać jego nazwę (czyli w tym wypadku KRAINA CZYTANIA), natomiast w treści swoje imię i nazwisko. Uczestnicy głosowania również wezmą udział w losowaniu nagród książkowych. Można również głosować bezpośrednio z Saloonu Bluźnierców, klikając tutaj

Nie pisałam wcześniej o tym konkursie, ponieważ bloga prowadzę dla przyjemności i dla Was, Kochani Czytelnicy, zaś nie dla wyróżnień i pierwszych miejsc w konkursach. Długo też zastanawiałam się, czy umieścić baner na blogu. Chcę, abyście się tutaj czuli dobrze i aby Wam się dobrze czytało moje recenzje. I to jest zasadnicze motto "Krainy Czytania". Natomiast nie chwaliłam się zgłoszeniem bloga, ponieważ nie sądziłam, że Czytelnicy również będą brali udział w wyborze Bloga Roku. Wiem, że mój blog nie jest doskonały, dlatego jest mi zwyczajnie głupio prosić Was o głosy. Jeżeli ktoś z Was uzna, że z jakiegoś powodu należy mi się taki głos, będę wdzięczna. 

 

 

Za każdy oddany na "Krainę Czytania" głos

serdecznie dziękuję :-)


17:39, krainaczytania , Wydarzenia
Link Komentarze (3) »
wtorek, 27 września 2011

 

Luanne Rice

 

Ta jedna letnia noc

 

 

 

Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
Katowice 2008
Tytuł oryginału: Summer’s Child

 

 

 

Dzisiaj przygotowałam coś dla osób lubiących popłakać sobie podczas czytania. Wielokrotnie spotkałam się z opinią, że Luanne Rice jest Autorką cyklu pod tytułem „Kroniki Wampirów”. Niedawno nawet jedna ze znajomych bibliotekarek usiłowała mi wmówić, że Luanne Rice to właśnie „pani od wampirów”, co mnie bardzo zaskoczyło. Nie spodziewałam się, że bibliotekarka może tak znacząco się pomylić. Otóż, już na wstępie chcę wyjaśnić, że „panią od wampirów” jest Anne Rice (właśc. Howard Allen O'Brien). Jak widać obie Autorki posiadają identyczne nazwisko, natomiast imiona mają bardzo podobne, co może łatwo zmylić mniej doświadczonych czytelników.

Powieści Luanne Rice w niczym nie przypominają literatury grozy. Jej książki to ciepłe i romantyczne opowiadania o życiu i jego zawiłościach. Pamiętajcie, że książka romantyczna wcale nie musi być od razu romansem. Dla mnie to są dwie różne cechy. Pierwsza z nich odnosi się głównie do kwestii uczuć, gdzie bohater kieruje się nimi niemalże we wszystkich dziedzinach życia, które w żaden sposób nie muszą być związane z uczuciem pomiędzy kobietą a mężczyzną. Natomiast romans ma znaczenie jednoznaczne, którego nie trzeba wyjaśniać.

„Ta jedna letnia noc” stanowi jedną z pozycji polecanych przez „New York Times”. Gdyby to ode mnie zależało, to raczej nie umieściłabym jej na tej osławionej liście bestsellerów. W grupie powieści obyczajowych lektura jak najbardziej spełnia swoje zadanie, ale nie jest aż tak rewelacyjna, aby ją wychwalać w ten sposób.

Pewnego dnia w Connecticut w niewyjaśnionych okolicznościach znika młoda kobieta. Wiadomo, że kobieta była w zaawansowanej ciąży i nic tak naprawdę nie zapowiadało jej zniknięcia. Maeve Jameson, babcia zaginionej, wciąż uważa, że jej wnuczka jednak żyje, pomimo że policja twierdzi inaczej. Ciała Mary Jameson również nie odnaleziono, a jedynym podejrzanym o jej ewentualne zamordowanie jest mąż dziewczyny, Edward Hunter. Prowadzący śledztwo, Patrick Murphy, także nie jest do końca przekonany o śmierci Mary. Nie przekonuje go nawet fakt, że w jej domu na kuchennej posadzce policja odnalazła ślady krwi. Kobieta po prostu zniknęła, pozostawiając niedokończoną pracę w ogrodzie. I właśnie ten fakt budzi tak wielkie wątpliwości.

Mija dziewięć lat. Akcja powieści przenosi się do Kanady do prowincji o nazwie Nowa Szkocja, a dokładnie do miejscowości Hubbard’s Point. Jest to niewielka rybacka wioska na Cape Hawk, gdzie Anne Neill prowadzi znaną w całej okolicy gospodę, zaś jej mąż, Jude Neill oraz jego kuzyn, doktor oceanologii, Liam Neill, zajmują się głównie obserwacją wielorybów oraz wynajmem łodzi na rejsy wycieczkowe. Wioska szczyci się również „tajnym” stowarzyszeniem o nazwie „Dziewczyny Nanouk z Mroźnej Północy”. Jest to grupa kobiet w różnym wieku i z różnym bagażem doświadczeń życiowych. Jedną z nich jest Lily Malone, która samotnie wychowuje dziewięcioletnią córeczkę, Rose. Dziewczynka cierpi na poważną wadę serca. Teraz czeka ją ostatnia operacja, po której Rose, zdaniem lekarzy, będzie już całkowicie zdrowa. W Cape Hawk Lily prowadzi sklep z przyborami do szycia. Natomiast, kiedy dziewięć lat wcześniej Liam Neill, zupełnie przypadkowo pomagał przyjść Rose na świat, obiecał, że nigdy nie opuści ani Lily, ani też jej córeczki. Jak dotąd doskonale wywiązuje się ze swojej obietnicy, zaś mała Rose traktuje go niemal jak ojca. Inaczej do sprawy podchodzi jej matka. Kobieta boi się zaufać mężczyźnie, pomimo że wie, iż z jego strony nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo.

Najlepszą przyjaciółką Rose jest Jessica Taylor, która całkiem niedawno wraz z matką osiedliła się w Cape Hawk. Marisa Taylor, podobnie jak Lily, posiada swoją tajemnicę, o której nie chce mówić. Zamknęła się w domu, cierpi na depresję, a jedyny kontakt ze światem utrzymuje przez Internet. Pewnego dnia Marisa i jej córka zostają zaproszone do uczestnictwa w rejsie, który ma zostać zorganizowany z okazji dziewiątych urodzin Rose. Początkowo kobieta stanowczo odmawia, ale po namowach zarówno Jessiki, jak i Lily, zgadza się. Od tego momentu obie kobiety stają się przyjaciółkami.

Podczas rejsu niemalże dochodzi do tragedii. Rose dostaje kolejnego ataku sinicy i traci przytomność. Konieczna jest natychmiastowa operacja, która tak naprawdę miała odbyć się za jakiś czas, ale stan dziewczynki tak bardzo pogorszył się, że nie ma już czasu do stracenia. Od tej chwili życie każdej z kobiet zaczyna się zmieniać. Lily odnajduje miłość i spokój, zaś Marisa jeszcze nie wie, że za niedługo ona również będzie bezpieczna. Kobiety nie wiedzą też jak wiele mają ze sobą wspólnego.

Tymczasem w Connecticut detektyw Patrick Murphy, choć dziś już będący na emeryturze, ponownie wraca do sprawy zaginięcia Mary Jameson. W tym celu kontaktuje się z Maeve i postanawia, że tym razem nie spocznie dopóki nie dowie się prawdy o tajemniczym zniknięciu Mary.

W tym samym czasie, w innym miejscu w Connecticut tajemniczy internauta o nick’u „Secret Agent” wyłudza pieniądze od innych użytkowników sieci na rzekome ofiary huraganu Catherine. I tu pojawia się pytanie. Jaki jest związek nieuczciwego internauty z kobietami z Cape Hawk?

Symboliczne znaczenie ma tutaj również wieloryb o imieniu Nanny. Ten biały wieloryb z Zatoki Świętego Wawrzyńca podąża za Rose niczym wierny przyjaciel. Każdego roku w dniu jej urodzin Nanny przypływa do Cape Hawk, aby się z nią przywitać. Natomiast, kiedy helikopter zabiera Rose najpierw do szpitala Melbourne General, a potem do kliniki w Bostonie, wieloryb bez przerwy jej towarzyszy. Widać to na specjalnych urządzeniach, które Liam Neill zabiera ze sobą. On również, zgodnie z daną wiele lat temu obietnicą, nie opuszcza Lily i jej córki. Nanny nie zważa na grożące jej niebezpieczeństwo ze strony rekinów, gdyż zbacza z trasy i zamiast płynąć na północ, kieruje się na południe. Liam Neill wie jak bardzo niebezpieczne są rekiny. W końcu w ich paszczy stracił młodszego brata, zaś jego samego drapieżnik pozbawił lewej ręki i od tamtego czasu nosi protezę.

W końcu Nanny wraca do Cape Hawk wraz z Lily i jej córką, aby jednocześnie wskazać kobiecie drogę do domu.

Pomimo że książka nie jest jakimś niezwykłym arcydziełem literackim, to jednak myślę, że można po nią sięgnąć w jesienny wieczór. Wszystkich miłośników i przeciwników romansów informuję, że praktycznie nie znajdziecie tutaj romantycznych uniesień w stylu Nory Roberts, czy też Diany Palmer. Wszelkie wątki miłosne, choć jest ich niewiele, opisane są bardzo subtelnie z dużym naciskiem na samo uczucie i przywiązanie psychiczne, zaś nie jak w przypadku wspomnianych Autorek, na kwestię czysto fizyczną.

Książka może również wzruszyć. Fabuła powieści pokazuje jak w obliczu nieszczęścia potrafią zjednoczyć się ludzie, aby pomóc. Poza tym, ta mała dziewczynka o wdzięcznym imieniu Rose, z łatwością może wycisnąć czytelnikowi łzy z oczu. Zawsze jak czytam takie książki, ogarnia mnie swego rodzaju żal, że w prawdziwym życiu jest tak wiele zawiści pomiędzy ludźmi. Myślę sobie, że niekiedy powinniśmy wzorować się na fikcyjnych bohaterach literackich, bo oni czasami mają nam bardzo dużo do przekazania.

 

 

Moja ocena: 4/6

 

 

A tak wygląda Nanny.

 

 

 

 

 

Luanne Rice official website

Luanne Rice on Facebook

Nanny

źródło okładki

 

 

 

prawa autorskie zastrzeżone

niedziela, 25 września 2011

 

Victoria Holt

 

    Legenda o Siódmej Dziewicy

 

 

 

Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
Katowice 2007
Tytuł oryginału: The Legend of the Seventh Virgin

 

 

 „Zmuszaj życie, aby układało się po twojej myśli”

 

Kiedy kilka miesięcy temu opowiadałam Wam o „Drodze do Raju” autorstwa Victorii Holt, napisałam wówczas, że na pewno przyjdzie taki dzień, gdy ponownie sięgnę po jej powieść. I właśnie nadszedł ten moment. Tym razem, jak widzicie, jest to „Legenda o Siódmej Dziewicy”.

Ta brytyjska Pisarka, nieżyjąca już od osiemnastu lat, zaś publikująca pod kilkoma pseudonimami, zasłynęła przede wszystkim jako Autorka romansu przeplatanego wątkiem kryminalnym z elementami gotyku. Na podstawie tych dwóch książek, które udało mi się do tej pory przeczytać, mogę stwierdzić, że mnie osobiście twórczość Victorii Holt przypomina nieco styl Jane Austen. Być może Victoria pisząc wzorowała się na swojej wybitnej poprzedniczce.

„Legenda o Siódmej Dziewicy” jest typowym przykładem na to, w jaki sposób wygórowane ambicje życiowe mogą zniszczyć to, co naprawdę jest w życiu ważne, czyli miłość, przyjaźń, a nawet życie. Główna bohaterka, Kerensa Carlee, pochodzi z ubogiej, kornwalijskiej rodziny. Tracąc bardzo wcześnie rodziców, wraz z młodszym bratem, trafia pod opiekę babci, którą pieszczotliwie nazywa „babunią Bee”. Wychowując się na wsi, wciąż marzy o życiu „na salonach” i z utęsknieniem spogląda w kierunku posiadłości Abbas należącej od pokoleń do rodu St Larnstonów. Dodatkowo jej uwagę przyciąga legenda o siedmiu mniszkach, które w chwili słabości straciły dziewictwo, za co zostały srogo ukarane. Sześć z nich zostało zamienionych w kamień, zaś ich przełożona najprawdopodobniej została żywcem zamurowana w niszy w murze rezydencji St Larnstonów, gdzie wówczas mieścił się klasztor.

Pewnego dnia ciekawość Kerensy zwycięża. Dwunastoletnia wówczas dziewczynka udaje się do rezydencji i ukrywa się w owej tajemniczej niszy, która teraz jest już pusta, gdyż jakiś czas temu zburzono mur. Po wsi krąży pogłoska, że jeden z jej mieszkańców, Reuben Pengaster, podczas burzenia muru, zobaczył ciało zamurowanej niegdyś zakonnicy. Od tamtej pory chłopak uchodzi za szaleńca. Kerensa wie, że ludziom ze wsi nie wolno bez pozwolenia przebywać na terenie posiadłości Abbas. Dlatego też, kiedy jej „kryjówka” zostaje odkryta przez inne dzieci, czuje się upokorzona. Dzieci te pochodzą z bogatych i szanowanych rodzin. Wśród nich są synowie St Larnstonów – Justin i Johnny, ich przyjaciel – Dick Kimber, zwany Kim’em oraz córka pastora – Mellyora Martin. Od tej chwili pragnienie „bycia damą” staje się dla Kerensy obsesją. Postanawia, że zrobi wszystko, aby tak się stało. Dziewczynka nie wie, że na spełnienie tych ambicji będzie musiała jeszcze poczekać.

Po jakimś czasie do domu „babuni Bee” zaczyna zaglądać bieda. Kobieta trudni się leczeniem ludzi i jest uważana za szamankę, a nawet czarownicę. Potrafi przewidzieć przyszłość, zaś ludzi leczy ziołami. Natomiast kiedy nie potrafi poradzić sobie z niedostatkiem, ludzie ze wsi uznają, że widocznie nie jest zbyt dobra w tym fachu, ponieważ już dawno powinna temu zaradzić. W związku z tym, Kerensa decyduje się poszukać pracy. W tym celu udaje się na targ do Trelinket, gdzie wchodzi na platformę wraz z innymi osobami poszukującymi zatrudnienia. Jest to dla niej niesamowicie upokarzające, bo czuje się jak niewolnik wystawiony na sprzedaż. Największym przerażeniem napawa ją fakt, że będzie musiała pracować jako służąca w rezydencji St Larnstonów. Ona chce być tam damą, a nawet panią owej posiadłości, zaś za nic nie chce tam służyć! To ona pragnie tam rozkazywać, a nie, aby jej rozkazywano. Przed takim losem w ostatniej chwili ratuje ją córka pastora, która proponuje jej pracę na plebanii bez wcześniejszego porozumienia z ojcem. Tak naprawdę dziewczyna robi to z litości. Doskonale wie, że jej ojciec z trudem wiąże koniec z końcem, w związku z czym dodatkowy pracownik jest zbędny. Niemniej, ostatecznie udaje jej się przekonać ojca i od tego momentu dziewczyny zostają przyjaciółkami.

Pomimo pracy na plebani, Kerensa wciąż tęsknie spogląda w stronę posiadłości Abbas. Zazdrości przyjaciółce, że ta jako „lepiej urodzona” jest częstym gościem w rezydencji. Pewnego dnia Mellyora otrzymuje zaproszenie od St Larnstonów na przyjęcie wydawane z okazji ślubu ich starszego syna – Justin’a. Pomimo że cierpi, gdyż praktycznie od zawsze kocha Justin’a, nie odmawia pójścia tam. W dodatku ma jej towarzyszyć ojciec. Jednak, gdy pastor nie czuje się na siłach, aby uczestniczyć w owym balu, dziewczyna praktycznie przemyca tam Kerensę. Zadanie jest ułatwione, ponieważ jest to bal maskowy i nikt tak naprawdę nie wie, kto kryje się za daną maską. Dla Kerensy ten bal staje się punktem zwrotnym w jej życiowej karierze zostania damą i panią w Abbas.

Jak napisałam na początku, powieść stanowi przykład tego, jak łatwo, będąc zaślepionym przez chore ambicje, można zniszczyć życie nie tylko sobie, ale także innym. Kerensa robi to i nawet nie czuje z tego tytułu wyrzutów sumienia. Miarą jej szczęścia jest egzystowanie w rezydencji St Larnstonów i nic poza tym się nie liczy. Do swojego wyimaginowanego szczęścia dąży dosłownie po trupach. Nie przeszkadza jej małżeństwo bez miłości, ani też fakt, że podstępem z drogi usunęła prawowitego dziedzica posiadłości. Stara się układać wszystkim życie według własnej koncepcji. Jest wściekła na brata, który w jej mniemaniu powinien był zostać lekarzem, a jest tylko zwykłym wiejskim weterynarzem. Wydaje się, że zapomniała przed jakim upokorzeniem uratowała ją wiele lat wcześniej Mellyora. Gdyby nie przyjaciółka Kerensa z pewnością nadal byłaby analfabetką i pracowała jako służąca. Natomiast teraz role się odwróciły i to przyjaciółka jest jej służącą.

Dla Kerensy liczy się tylko ona sama i jej syn, któremu już planuje życie, choć dziecko dopiero co przyszło na świat. Można przypuszczać, że Kerensa praktycznie pozbawiona jest ludzkich uczuć. Nawet śmierć bliskich osób nie wywołuje u niej żadnych, adekwatnych do sytuacji, emocji. Jedyną osobą, o której myśli ciepło jest Dick Kimber.

Pewnego dnia Kerensa staje twarzą w twarz z ogromnym niebezpieczeństwem. Dopiero to wydarzenie sprawia, że dziewczyna zaczyna inaczej patrzeć na życie. W dodatku już wie, że życia tak naprawdę nie można zaplanować ani sobie, ani innym, gdyż ono pisze własny scenariusz.

Przyznaję, że Kerensa okropnie mnie denerwowała. Nie lubiłam jej od samego początku. Takie wyrachowanie i życie kosztem innych jest dla mnie nie do przyjęcia. Myślę, że ten fakt stanowi jedynie o tym, iż Victoria Holt była znakomitą pisarką. Jedyną rzeczą, która mnie trochę rozczarowała było to, że nie umiałam jednoznacznie stwierdzić w którym wieku dzieje się akcja powieści. Nigdzie nie było na ten temat wzmianki. Nie wiem, czy był to wczesny wiek XX, czy może XIX. Pozostało mi jedynie domyślanie się na podstawie pewnych charakterystycznych detali. Myślę, że książka jest godna uwagi. Polecam ją zwłaszcza tym osobom, które cenią sobie klimaty Jane Austen.

 

Moja ocena: 5+/6

 

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

 

sobota, 24 września 2011

 

Bardzo trudno jest wybrać jednego pisarza, który będzie najlepiej reprezentował literaturę amerykańską. Przeciętny czytelnik zazwyczaj kojarzy ją z takimi nazwiskami, jak:

  • Mark Twain (właśc. Samuel Langhorne Clemens; 1835-1910)
  • Jack London (właśc. John Griffith Chaney; 1876-1916)
  • Francis Scott Fitzgerald (1896-1940)
  • Margaret Mitchell (1900-1949)
  • Irwin Shaw (właśc.  Irwin Gilbert Shamforoff; 1913-1984)
  • Joseph Heller (1923-1999)
  • Kurt Vonnegut (1922-2007)
  • Ken Kesey (1935-2001)
  • Jerome David Salinger (1919-2010)
  • John  Updike (1932-2009)

Jak dotąd dziewięcioro Amerykanów otrzymało Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Wśród nich są:

  • Sinclair Lewis (1930)
  • Eugene O’Neill (1936)
  • Pearl Buck (1938)
  • William Faulkner (1949)
  • Ernest Hemingway (1954)
  • John Steinbeck (1962)
  • Saul Bellow (1976)
  • Isaac Bashevis Singer (1978)
  • Toni Morrison (1993)

Ponieważ nie sposób w jednym wpisie scharakteryzować tylu wybitnych amerykańskich literatów, zdecydowałam się na wybór trzech z nich, których zasługi w dziedzinie literatury są, moim zdaniem, najbardziej istotne.

 

Sinclair Lewis (1885-1951)

 

Sinclair Lewis był pierwszym Amerykaninem, który otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury. Był on jednym z przedstawicieli ruchu o nazwie „bunt wsi” (z ang. revolt from the village), zaś jego sukces jako powieściopisarza wynikał z tego, iż niezwykle trafnie potrafił przedstawić w sposób satyryczny amerykańską klasę średnią. Prace Lewis’a wyrażają stosunek do buntu przeciwko życiowym ograniczeniom, stagnacji oraz dusznej atmosferze amerykańskiej prowincji pierwszej dekady dwudziestego wieku. Pisarz, pochodząc ze środkowo-zachodniej części Stanów Zjednoczonych, często odwoływał się do tak zwanego „serca” Ameryki, zamieszkiwanego przez ciężko pracujących, lecz konserwatywnych, ograniczonych, nudnych, ale mimo tego zadowolonych z siebie ludzi.

Powieść Lewis’a pod tytułem „Babbitt” zazwyczaj uznawana jest jako jedna z jego najlepszych prac. Główny bohater powieści, Babbitt, to przedsiębiorca z małego miasta. Jest on typowym przedstawicielem amerykańskiej klasy średniej z jej ograniczeniami i wadami, takimi jak: hipokryzja moralna, intelektualna przeciętność, konformizm oraz poświęcenie dla „robienia” pieniędzy. Chociaż bohater buntuje się przeciwko banalności dnia codziennego, to jednak nie jest zdolny uciec przed ograniczeniami i konwencjami, panującymi w jego klasie społecznej.

W satyryczny sposób Sinclair Lewis przedstawił amerykańską klasę średnią także w innym swoim dziele zatytułowanym „Ulica Główna” (z ang. Main Street). Tym razem protagonistką jest ambitna absolwentka college’u, która usiłuje zreformować lokalną społeczność. Jednakże, wszystkie jej próby, aby wywołać w ludziach pewne intelektualne aspiracje, podejmowane są na próżno. Ostatecznie dziewczyna rezygnuje i również akceptuje przeciętność.

W kolejnej sztandarowej powieści, pod tytułem „Arrowsmith”, Sinclair Lewis ośmiesza zawód lekarza, natomiast w „Elmer Gentry” atakuje instytucje religijne. Wydaje się, że we wszystkich swoich pracach, Sinclair Lewis, dokonuje abstraktu małomiasteczkowej rzeczywistości.

 

John Steinbeck (1902-1968)

 

John Steinbeck często uważany jest za typowego mieszkańca Kalifornii. Określenie to wydaje się trafne, gdyż akcje jego powieści bardzo często umiejscowione są właśnie na terenie Kalifornii. Pisarz reprezentuje realistyczny i romantyczny nurt w literaturze amerykańskiej. Jego powieści i krótkie opowiadania również zawierają symboliczne, metafizyczne i naturalistyczne elementy.

We wczesnych pracach Steinbeck’a, na przykład w „Tortilla Flat”, protagoniści to ludzie szczęśliwi, wolni od chciwości na pieniądze, spontaniczni, beztroscy i żyjący według naturalnych norm etycznych. W późniejszych utworach, Steinbeck coraz bardziej angażuje się w sprawy społeczne. Jego najznakomitsza powieść – „Grona Gniewu” (z ang. The Grapes of Wrath) opowiada historię ubogich farmerów z Oklahomy, którzy podążają na Zachód do Ziemi Obiecanej, którą jest właśnie Kalifornia. Ludzie ci robią to w poszukiwaniu lepszego życia. Powieść ta stanowi główne przekonanie Steinbeck’a na temat kryzysu. Jest także ważnym dokumentem społecznego protestu lat trzydziestych dwudziestego wieku.

Ostatnią, poważną pracą Steinbeck’a jest powieść pod tytułem „Na wschód od Edenu” (z ang. East of Eden), będąca jednocześnie sagą rodzinną. Głównym motywem powieści jest biblijna przypowieść o Kainie i Ablu uosabiana z dobrem i złem. Steinbeck jest również autorem zbioru krótkich opowiadań pod tytułem „Pastwiska niebieskie” (z ang. The Pastures of Heaven) oraz noweli zatytułowanej „Myszy i Ludzie” (z ang. Of Mice and Men).

Pomimo że nie wszyscy krytycy uważają Steinbeck’a za geniusza literatury, to jednak zgadzają się, że John Steinbeck z pewnością był wspaniałym pisarzem posiadającym dar opowiadania.

 

Ernest Hemingway (1899-1961)

 

Całe życie Ernest’a Hemingway’a było jedną wielką przygodą. Jako dziennikarz wiele podróżował. Brał udział zarówno w I wojnie światowej, jak i w wojnie domowej w Hiszpani. Jego prace literackie często odzwierciedlają bogate doświadczenia samego pisarza.

Pierwsza powieść Hemingway’a pod tytułem „Słońce też wschodzi” (z ang. The Sun Also Rises), umieściła go wśród pisarzy znanych jako „Stracone Pokolenie” (z ang. The Lost Generation). W powieści Autor uchwycił przede wszystkim duchowe okaleczenie oraz rozczarowanie powojennym pokoleniem. Z kolei „Pożegnanie z bronią” (z ang. A Farewell to Arms) to powieść opowiadająca o I wojnie światowej, która odkrywa bestialstwo i bezcelowość samego faktu wojny. Natomiast powieść zatytułowana „Komu bije dzwon” (z ang. For Whom the Bell Tolls) jest historią Amerykanina walczącego w Hiszpanii. Powieść ta stanowi potwierdzenie poglądu Hemingway’a, że śmierć jest słuszna, ale jedynie w imię idei. Humanistyczne kredo pisarza zostało w pełni wyrażone w krótkim opowiadaniu pod tytułem „Stary człowiek i morze” (z ang. The Old Man and the Sea), gdzie wyraża przekonanie, że człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać. Historia walki starego rybaka z marlinem stanowi największe osiągnięcie literackie Hemingway’a. Symbolicznie przyjmuje się, że dzieło to jest uniwersalną opowieścią o ludzkim życiu.

Należy pamiętać, że siła wyrazu ekspresji Hemingway’a została osiągnięta dzięki charakterystycznie napiętemu oraz delikatnie powściągliwemu językowi dziennikarskiemu pozbawionemu kwiecistych określeń i złożonej struktury zdań.

Ernest Hemingway popełnił samobójstwo w 1961 roku. Niemniej jednak, jego prace wciąż sprawiają, że jest on nieśmiertelny. Wraz z William’em Faulkner’em uznawany jest za najznakomitszego amerykańskiego pisarza.

 

opracowanie: krainaczytania

 

źródło fot.

Sinclair Lewis

John Steinbeck

Ernest Hemingway

 

prawa autorskie zastrzeżone

 
1 , 2 , 3
Zakładki:
Blog istnieje od 13 kwietnia 2011 roku
Cykle Literackie
My thoughts about books and literature
Pomóżmy Ewie powrócić do normalnego życia - Akcja: BLOGI DAJĄ NOGI
Proszę nie kopiować tekstu bez mojej zgody (ustawa z dn. 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)
Troszkę z innej bajki
Tutaj często zaglądam
Ulubione Blogi Książkowe
Wszelkie komentarze, które swoją treścią będą obrażać osobę autorki bloga lub innych czytelników, a także autorów książek, zostaną natychmiast usunięte.
Wydawnictwa i Księgarnie
Wywiad ze mną na blogu Książki Zbójeckie


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?