Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
środa, 29 czerwca 2011

 

Barbara Taylor Bradford

                 

                        Głos Serca

 

Wydawnictwo: BIS
Warszawa 1992
Tytuł oryginału: Voice of the Heart

 

Barbara Taylor Bradford znana jest swoim czytelnikom głównie z powieści obyczajowych. Taką właśnie pozycją jest „Głos Serca”, wydany drukiem w 1983 roku, natomiast polska edycja tej książki miała miejsce znacznie później. Egzemplarz, który Wam dziś proponuję został wydany w naszym kraju już po zekranizowaniu powieści. Przyznam, że serialu nigdy nie oglądałam, natomiast książkę przeczytałam dwa razy. Dlaczego wróciłam do niej po latach? Otóż, jak już wspomniałam przy okazji recenzji innej powieści Barbary Taylor Bradford (przyp. „Potęga Kobiety”), która nie wypadła zbyt pomyślnie, pisarka jest jedną z tych autorek, których twórczość naprawdę sobie cenię, nawet jeśli trafiam na słabszą pozycję. Wiem, że może zbyt dużo miejsca poświęcam na tego rodzaju powieści, ale chciałabym w ten sposób obalić mit, jakoby literatura kobieca kojarzyła się jedynie z tandetnymi romansidłami, bo wcale tak nie jest. Moim zdaniem większość z tych pozycji jest naprawdę godna uwagi.

 

 

„Głos Serca” to opowieść o czwórce przyjaciół, których drogi życiowe niespodziewanie skrzyżowały się za sprawą romansu pięknej aktorki – Katharine Tempest oraz angielskiego farmera-arystokraty – Kim’a Cunningham’a. To właśnie dzięki Kim’owi w życie jego siostry – Franceski Cunningham wkracza młoda aktorka z wielkimi zawodowymi ambicjami. Oprócz Katharine, w życiu pięknej, dziewiętnastoletniej arystokratki o pisarskich ambicjach, pojawia się również starszy od niej o dwadzieścia lat gwiazdor kina – Victor Mason, który z pochodzenia jest Włochem. Aktor ma także zaufanego przyjaciela-pisarza pochodzenia żydowskiego – Nicholas’a Latimer’a. Farcesca i Katharine bardzo szybko stają się przyjaciółkami, ale szczere uczucie przyjaźni towarzyszy jedynie młodej arystokratce. Aktorka ukrywa straszny sekret, którego ujawnienie zagroziłoby jej znajomości z Kim’em oraz wielu innym, bliskim jej osobom.

Powieść jest przede wszystkim historią dwóch kobiet, których przyjaźń zostaje zniszczona przez wzajemną rywalizację oraz zazdrość. Akcja książki rozgrywa się w głównej mierze w Londynie, gdzie mieszkają Cunningham’owie. Na pierwszych kartach powieści czytelnik poznaje Francescę jako czterdziestodwuletnią kobietę, żonę Harrison’a Avery, która nagle dowiaduje się, że jej dawna przyjaciółka – Katharine wraca, aby naprawić wyrządzone przed laty krzywdy. Arystokratka boi się tego spotkania, czuje niechęć, gdyż wciąż ma w pamięci dzień, w którym jej życie legło w gruzach za sprawą Katharine. Kobieta skrzywdziła nie tylko ją, ale również pozostałą trójkę przyjaciół oraz jej brata. Ta wiadomość sprawia, że Francesca cofa się w przeszłość, do roku 1956, kiedy wszystko się zaczęło. To właśnie wtedy poznała miłość swojego życia, którą był Victor Mason, a którą brutalnie utraciła dzięki intrygom Katharine. Fancesca pamięta jak tamtego roku Victor rozpoczynał pracę nad „Wichrowymi Wzgórzami”, a główną rolę zagrała właśnie młodziutka Katharine Tempest. Zdjęcia do filmu nakręcane były w posiadłości jej ojca, tj. w Langley Hall.

Myślę, że książka może być interesująca szczególnie dla tych osób, które lubią zagłębiać się w tajniki życia gwiazd filmowych. Barbara Taylor Bradford bardzo wyraźnie przedstawiła tutaj świat showbusiness’u, przeplatając go z osobistymi dramatami ludzi w niego zaangażowanych. Spotykamy tu nie tylko aktorów, ale również producentów filmowych, reżyserów, scenarzystów, operatorów, czyli wszystkie te osoby, które odpowiedzialne są za powstawanie filmów, które widzowie mogą oglądać, zaś wszystko to dzieje się na tle hollywoodzkiej rzeczywistości.

Jak już wspomniałam wyżej, w powieści nie obeszło się bez intryg, których główną kreatorką jest Katharine Tempest. Ale czy czytelnikowi wolno ją za to potępić? Kiedy przeczytacie powieść, sami zdecydujecie, czy można osądzać Katharine za to, co zrobiła. A może sama stała się ofiarą swoich czynów?

A teraz kilka słów na temat serialu. Pomimo że nie obejrzałam go, to jednak trochę o nim poczytałam. Pozwólcie, że wypowiem się na temat obsady. Szczególną uwagę zwróciłam na odtwórców ról głównych bohaterów, czyli Franceski, Katharine, Victor’a i Nick’a. Kiedy powstawał serial był rok 1989, natomiast na mały ekran wszedł rok później. Aktorzy, którzy wówczas zagrali powieściowe postacie, dzisiaj już ich zupełnie nie przypominają. Cóż, czas nie jest dla nikogo łaskawy. Rolę Franceski Cunningham zagrała Victoria Tennant, a w postać Katharine Tempest wcieliła się Lindsay Wagner. W roli Victor’a Mason’a obsadzono James’a Brolin'a, zaś Neil’a Dickson’a widzimy jako Nicholas’a Latimer’a. Z całej tej czwórki najmniej trafiony wydaje mi być właśnie Neil Dickson. W powieści czytelnik wyobraża go sobie jako przystojnego blondyna, natomiast na ekranie widać, że jest brunetem. Z kolei Katharine Tempest to dziewczyna o kasztanowych włosach, a w serialu jest ciemną blondynką. Największe podobieństwo do powieściowego Victor’a Mason’a wykazuje James Brolin, choć patrząc na niego dzisiaj wcale tego nie zauważamy.

Pomimo moich powyższych stwierdzeń myślę, że zarówno książka, jak i serial są godne uwagi. Powieść czyta się bardzo dobrze, natomiast jak już obejrzę serial to opowiem, czy ogląda się go z przyjemnością.

 

Moja ocena: 5+/6

 

Barbara Taylor Bradford official website

Barbara Taylor Bradford on Facebook

źródło okładki książki

źródło plakatu serialu

 

prawa autorskie zastrzeżone

poniedziałek, 27 czerwca 2011

 

Lisa Jackson

       

                Płomień Zemsty

 

 

Wydawnictwo: AMBER
Warszawa 2006
Tytuł oryginału: Fatal Burn

 

 

Przez dwa dni nie miałam Internetu. Jakaś bliżej niezidentyfikowana siła w sposób brutalny pozbawiła mnie łączności ze światem wirtualnym. Na informatyka nie mogłam liczyć, bo akurat wszyscy znajomi fachowcy gdzieś się porozjeżdżali. W końcu mieli do tego prawo, bo tak zwany „długi weekend” zaistniał. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że życie bez dostępu do sieci może być tak bardzo utrudnione. I pomyśleć, że kiedyś ludzie nie znali pojęcia „Internet”. Dzisiaj nie wyobrażam sobie życia bez wirtualnego świata. Kiedy myślałam, że już nic nie da się zrobić i będę musiała cierpliwie czekać aż jakiś znajomy informatyk powróci z urlopu, do głowy przyszła mi pewna myśl. A może jednak sama potrafię naprawić swojego laptopa? Wiedziałam, że awaria nie jest globalna, ponieważ po podłączeniu innego komputera do sieci wszystko grało. To tylko mój komputer zastrajkował. Może chciał wyjechać na „długi weekend”, a ja mu nie pozwoliłam? W każdym razie sama wzięłam się za jego naprawę i jak widać udało mi się. Może powinnam zmienić zawód?  No dobra, dość już tego błaznowania. Czas na kolejną recenzję.

 

*************************************

 

Dzisiaj chciałabym Wam opowiedzieć o pewnej amerykańskiej pisarce, która uważana jest za przedstawicielkę literatury kobiecej. Niemniej jednak, osobiście nie zakwalifikowałabym twórczości Lisy Jackson do tego właśnie gatunku. Dlaczego? Otóż, jak dotąd przeczytałam cztery jej powieści i muszę przyznać, że moim zdaniem są to typowe powieści sensacyjne. Książki trzymają w napięciu, czyta się je jednym tchem i w niektórych momentach czytelnik czuje dreszcze biegnące wzdłuż kręgosłupa.

 

 

Do recenzji wybrałam „Płomień Zemsty”, ponieważ ta pozycja wydawała mi się jak najbardziej odpowiednia w tym momencie. Książka stanowi przykład mrocznej literatury kobiecej, a nawet można uznać ją za mocny thriller psychologiczny. Lisa Jackson odsłania w niej najciemniejsze sfery ludzkiej duszy. Główną bohaterką powieści jest Shannon Flannery, która za wszelką cenę usiłuje wymazać z pamięci koszmar, jaki przeżyła w związku z małżeństwem z Ryan’em Carlyle’em, który nie żyje już od trzech lat. Shannon została wówczas oskarżona o jego zamordowanie, lecz sąd ją uniewinnił. Kiedy kobieta myśli, że tamten koszmar ma już za sobą, przeszłość nieoczekiwanie powraca. Tamte wydarzenia powracają w jej snach oraz w makabrycznej rzeczywistości. Powodem jej strachu jest osoba nieuchwytnego podpalacza. W tym momencie na jaw wychodzą mroczne, rodzinne tajemnice.

W życiu Shannon pojawia się również pewien mężczyzna – Travis Settler, który jako jedyny wierzy, że ktoś próbuje zabić Shannon. Mężczyzna samotnie wychowuje adoptowaną przed laty córkę, która również znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Dodatkowo pojawia się tajemniczy i przerażający symbol, który należy rozszyfrować, aby zapobiec tragedii. Jedynym, który może to zrobić jest właśnie Travis Settler.

Kiedy czytałam tę książkę naprawdę w niektórych momentach miałam ciarki na plecach. Już po przeczytaniu prologu wiedziałam, że trudno będzie mi się oderwać od lektury. Zagłębiając się dalej w tekst zastanawiałam się, czy Shannon będzie w stanie wydostać się z potrzasku tajemnic i zbrodni oraz czy uda jej się uniknąć zemsty szaleńca, którego głównym atrybutem jest ogień. Osobom o słabych nerwach nie polecam czytania tej książki przed snem. Pomimo że jest to czysta fikcja literacka, to jednak potrafi zrobić mocne wrażenie. Przyznam, że śnił mi się pożar i trudno mi było potem wrócić do rzeczywistości. Niemniej jednak, fakt ten wcale nie odstraszył mnie przed sięganiem po kolejne pozycje Lisy Jackson. Myślę, że jedyne co mogę zarzucić pisarce, to monotematyczność. Jak już wyżej wspomniałam, mam na koncie cztery jej powieści. W trzech pojawia się motyw ognia. Nie wiem jak wygląda fabuła pozostałych jej powieści, ale na chwilę obecną tak to właśnie wygląda. Trochę za dużo tych pożarów jak dla mnie.

Na koniec przytoczę Wam fragment prologu tak dla zachęty.

 

(…) Był już blisko. Ciągle jeszcze mógł zdążyć.

Bez wahania odnalazł wielkie drzewo, które przedtem posłużyło mu za most, i ostrożnie przeszedł po chropowatej korze, między połamanymi konarami, na drugą stronę rozpadliny. Daleko w dole ogień ogarniał coraz większą przestrzeń, płomienie świeciły jaśniej, dym wznosił się w czarne niebo.

Szybciej!

Dotarł do korzeni kłody, zeskoczył na ziemię i bez wahania pobiegł kolejną ścieżką do wysokiego jak człowiek głazu. Pięć kroków powyżej odnalazł drzewo osmalone przez piorun, rozszczepione tak równo, jakby sam Bóg Wszechmogący rozłupał je na pół.

U stóp rozszczepionego pnia siedziała jego ofiara.

Ze związanymi rękami i nogami, z ustami zaklejonymi taśmą, przywiązany do drzewa, czekał jego więzień.

Zapalił latarkę. Zauważył, że jeniec pokrwawił sobie nadgarstki i pociął linami skórę, próbując uciec.

Na próżno.

– Informacja się potwierdziła – powiedział do swojej przerażonej ofiary. Pot ciekł po twarzy związanego; więzień rozglądał się wokoło, jakby w nadziei na ratunek. – Oni chcą krwi.

Z gardła związanego wydobyły się nieartykułowane dźwięki.

– Twojej krwi.

Jeniec zaczął się miotać, szarpiąc więzy, i oprawca poczuł litość – na krótko. Stłumione dźwięki stały się głośniejsze; więzień walczył o swój żałosny żywot. Z oczami wychodzącymi z orbit gwałtownie kręcił głową. Nie! Nie! Nie! Jakby zaszła jakaś straszna pomyłka (…)

 Lisa Jackson: „Płomień Zemsty”, Prolog

 

Moja ocena: 6/6

 

Lisa Jackson offical website

Lisa Jackson on Facebook

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

czwartek, 23 czerwca 2011

 

Nicholas Sparks

                 

                      Ślub

 

 

 
Wydawca: ALBATROS
Warszawa 2004
Tytuł oryginału: The Wedding

 

 

Obawiam się, że dzisiejsza recenzja nie będzie zbyt długa, ponieważ nie znalazłam wystarczającego powodu, żeby nadmiernie rozpisywać się o książce, którą chcę Wam aktualnie zaprezentować. Czytelnicy, którzy regularnie odwiedzają mojego bloga na pewno pamiętają, że o „Ślubie” wspomniałam już przy okazji recenzji „Pamiętnika”. Napisałam wówczas, że „Ślub” stanowi kontynuację losów rodziny głównych bohaterów „Pamiętnika” (przyp. Noah Calhoun i Allie Nelson). Akcja powieści rozpoczyna się już po śmierci Allie. Noah nadal mieszka w domu opieki, gdzie regularnie odwiedzany jest przez swoje dzieci, a przede wszystkim przez swojego zięcia – Wilson’a Lewis’a.

 

Wilson Lewis to wzięty i bardzo dobrze prosperujący prawnik, który myśli o sobie jako o przykładnym mężu i ojcu. W związku z tym nie może pojąć, dlaczego jego relacje z dziećmi, a nade wszystko z żoną – Jane – układają się coraz gorzej. W tym wszystkim największym przewinieniem Wilson’a jest fakt, że zapomina on o dwudziestej dziewiątej rocznicy ślubu. Od tego momentu mężczyzna postanawia się zmienić. Zasięga rady u swojego teścia, którym jest Noah Calhoun. Prawnik stawia sobie za przykład szczęśliwy związek miłosny swoich teściów, który trwał pięćdziesiąt lat, a który przerwała dopiero śmierć Allie. Wilson wie, że nadal kocha żonę i zdaje sobie również sprawę z tego, że będzie musiał na nowo ją odzyskać. Dlatego też nie tylko nie zapomni o kolejnej rocznicy ślubu, ale także dołoży wszelkich starań, aby ten dzień był naprawdę wyjątkowy. Niemniej jednak, tydzień przed planowaną rocznicą ślubu, najstarsza córka Jane i Wilson’a – Anna – oznajmia, że dokładnie w dniu rocznicy ich ślubu pragnie połączyć się węzłem małżeńskim ze swoim narzeczonym.

To tyle, jeśli chodzi o fabułę. Cóż mogę dodać? Dla mnie jest to kolejna ckliwa i przesłodzona opowiastka Nicholasa Sparksa. Po przeczytaniu „Prawdziwego Cudu”, „Od pierwszego wejrzenia” i „Jesiennej Miłości” pomyślałam, że sięgnę po tak bardzo reklamowany „Pamiętnik”, ale jak wiecie, zawiodłam się. To samo uczucie zawodu towarzyszyło mi przy czytaniu „Ślubu”. Chyba na jakiś czas dam sobie spokój ze Sparksem, pomimo że moja kierowniczka wciąż mnie namawia na „I wciąż ją kocham”.

Przy takich powieściach zastanawiam się, czy wydawcy wiedzą, że książka jest kiepska i dlatego podsycają reklamę, żeby ją sprzedać? Sama nie wiem. A może to mój gust czytelniczy jest taki, że zachwycam się pozycjami, które przez innych są odrzucane? Taka przekora z mojej strony? Podobnie jak w „Pamiętniku”, tutaj również nie znalazłam niczego, co mogłoby mnie wzruszyć, zachwycić, czy wzbudzić jakiekolwiek emocje. Przeczytałam książkę „na sucho”. Zupełnie infantylnym pomysłem wydawało mi się poszukiwanie przez Noah swojej Allie w ciele łabędzicy, którą zwykł karmić codziennie, a która pojawiła się tuż po jej śmierci, pływając po stawie nie opodal domu opieki, w którym mieszkał. Starzec uparcie przypisywał jej cechy swojej zmarłej żony.

Nie chcę pogrążać tej pozycji, bo w końcu Sparks poświecił na nią swój czas, napracował się, dlatego też jako element pozytywny wskażę zakończenie. Przyznam, że pomysł Wilson’a na uczczenie trzydziestej rocznicy ślubu był naprawdę oryginalny. Tak sobie myślę, że chyba każda kobieta marzy czasami, aby jej mężczyzna choć raz wykazał inwencję twórczą i przygotował dla niej coś specjalnego, co zapamięta do końca życia i nawet po wielu latach będzie mogła z uśmiechem i łzami wzruszenia wspomnieć tamtą chwilę. Takie wspomnienie będzie niezwykle wartościowe w momencie, gdy tego mężczyzny już z nią nie będzie.

 

 

Moja ocena: 4/6

 

Nicholas Sparks official website

Nicholas Sparks on Facebook

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

 

poniedziałek, 20 czerwca 2011

 

Sandra Brown

                

                      Żar

 

 

Wydawnictwo: Świat Książki
Warszawa 2007
Tytuł oryginału: White Hot

 

 

Być może zanudzam Was już literaturą kobiecą, ale musicie mi wybaczyć. Myślę, że książka, którą chcę Wam dzisiaj polecić nie jest taką typową powieścią z gatunku literatury kobiecej. Owszem, jest w niej obecny romans, ale więcej w niej sensacji i napięcia. Do tej pory Sandra Brown kojarzyła mi się głównie z romansami, ale po przeczytaniu „Żaru” mogę śmiało stwierdzić, że potrafi też pisać całkiem dobre powieści sensacyjne. Naprawdę mnie zaskoczyła i przyznam, że po raz pierwszy od dłuższego czasu nie przewidziałam zakończenia.

Akcja powieści toczy się w małym amerykańskim miasteczku o nazwie Destiny. Po wielu latach nieobecności Sayre Lynch przyjeżdża do miasteczka, aby wziąć udział w pogrzebie młodszego brata, który rzekomo popełnił samobójstwo. Dla młodej kobiety przyjazd w rodzinne strony jest niezwykle bolesny, gdyż opuszczając je postanowiła, że jej noga już nigdy tam nie stanie. Jest w bardzo poważnym konflikcie z ojcem i starszym bratem. Nie może zapomnieć krzywd, których doznała od ojca, a w czym tak usilnie wspierał go brat – Chris Hoyle. Sayre nie chce mieć nic wspólnego z rodziną do tego stopnia, że posługuje się panieńskim nazwiskiem swojej zmarłej matki. Pomimo że dwa razy była mężatką, nie używa również nazwiska po żadnym ze swoich byłych mężów. Powodem tego jest fakt, że zostali oni wybrani przez jej ojca, a ona sama była zmuszona do poślubienia tych mężczyzn. Już podczas pogrzebu Sayre poznaje przystojnego Beck’a Merchant’a. Mężczyzna jest prawnikiem jej rodziny, co już na wstępie przekreśla jej pozytywne uczucia wobec niego. Niemniej jednak, pomimo swojej wrogości, Sayre odkrywa, że Beck nie jest jej tak do końca obojętny.

Od samego początku kobieta podejrzewa, że śmierć Danny’ego nie była samobójstwem, zwłaszcza że doskonale wie, do czego może być zdolny jej ojciec i starszy brat, który z biegiem lat stał się wierną kopią ojca. Jej podejrzenia podziela miejscowy szeryf. Wszystkie poszlaki w sprawie wskazują na Chris’a, który z kolei stanowczo zaprzecza, aby miał cokolwiek wspólnego ze śmiercią brata. Przez cały czas ma przy sobie wiernego przyjaciela – Beck’a, który występuje jako jego obrońca. Rodzina Sayre od dziesiątków lat zajmuje się wyrobem metalowych rur. W przedsiębiorstwie nie dzieje się dobrze. Nie przestrzegane są przepisy BHP, a ludzie stają się ofiarami tragicznych wypadków, w wyniku których zostają kalekami do końca życia. Wychodzi na jaw, że stary Huff Hoyle wszystkich opłaca. Korupcja jest u niego na porządku dziennym. Dla niego nie ma rzeczy niemożliwych. Opłaca każdego, kto mógłby mu zaszkodzić, a jeśli pieniądze nie mogą załatwić sprawy, to pozbywa się przeciwnika.

Sayre wie o wszystkich ciemnych stronach poczynań swojego ojca i dlatego postanawia nie wracać do San Francisco, gdzie prowadzi własną firmę, dopóki nie odkryje prawdziwego powodu śmierci Danny’ego. Szereg mrocznych tajemnic, które kobieta odkrywa, prowadzi właśnie do jej rodzinnego domu.  

Tak, jak wspomniałam na początku, nie jest to typowy romans i dlatego muszę przyznać, że Sandra Brown rozczarowała mnie w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Książka trzymała mnie w napięciu i trudno było mi się od niej oderwać. W związku z tym przeczytałam ją bardzo szybko. Treść powieści pokazuje, jak bardzo ludzie mogą czuć się zastraszeni przez swojego pracodawcę. Nawet w obliczu grożących im tragedii, nie potrafią pokazać swojego sprzeciwu wobec nieprawości. Paniczny strach nie pozwala im bronić swoich praw.

Oczywiście, jest tutaj także obecna zemsta za doznane krzywdy. Dodam, że żądzą zemsty pała nie tylko Sayre, ale także jeszcze inny bohater powieści. Jeśli chcecie wiedzieć kto, przeczytajcie książkę. Myślę, że warto. Jeśli chodzi o zakończenie, to naprawdę mnie zaskoczyło. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy.

Niestety w tym miejscu muszę wytknąć Wydawcy błąd. Otóż, szanowny Wydawco, „Sara” a „Sayre” to dwa różne imiona. Jestem przekonana, że bohaterka powieści ma na imię „Sayre”, ponieważ na kartach książki powtarza się ono cyklicznie i ani razu nie zmienia się. Natomiast na okładce, gdzie widnieje notka od Wydawcy, użytym imieniem jest „Sara”.

Na koniec z pełną odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że powieść „Żar” jest książką godną uwagi, zarówno dla kogoś, kto preferuje literaturę kobiecą, jak i dla osób lubiących powieści sensacyjne.

 

Moja ocena: 5+/6

 

Sandra Brown official website

Sandra Brown on Facebook

źrodło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

czwartek, 16 czerwca 2011

 

Richard Paul Evans

             

                Stokrotki w śniegu

 

Wydawnictwo: ZNAK
Kraków 2010
Tytuł oryginału: The Christmas List

 

 

Być może recenzja tej książki byłaby bardziej odpowiednia zimą, tuż przed Bożym Narodzeniem. Niemniej jednak, pomyślałam sobie, że tematyka „Stokrotek w śniegu” będzie zawsze aktualna i chyba ponadczasowa bez względu na porę roku, czy rodzaj zbliżającego się święta. Przecież dopóki człowiek żyje, ma szansę na zmianę swojego życia. Tylko pytanie, czy naprawdę chce je zmienić? A może jest mu tak dobrze w swoim dotychczasowym życiu, że nie dostrzega sygnałów, jakie ono mu wysyła. Mówią, że w życiu nic nie dzieje się bez powodu, tylko trzeba umieć to dostrzec. Możliwe, że sygnały, które wysyła nam życie są właśnie po to, aby w końcu zdobyć się na odwagę i zacząć naprawiać krzywdy, które wyrządziło się innym, czując przy tym niesamowitą przyjemność? Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z tego, jak wiele odwagi wymaga powiedzenie słowa „przepraszam”. Tylko zwykły tchórz nie potrafi tego zrobić i żyje w ciągłym przekonaniu, że przecież nic takiego się nie stało. To przecież nic wielkiego, że ktoś przez nas płakał, albo nawet próbował targnąć się na własne życie.

Na pewno takim tchórzem nie okazał się główny bohater powieści R.P. Evans’a – James Kier. Zanim nastąpił w jego życiu gwałtowny zwrot, nie był on dobrym człowiekiem. Mało tego. Niektórzy nawet uważali go za potwora w ludzkiej skórze. Kier krzywdził nie tylko obcych mu ludzi, ale nawet własną rodzinę. Jest wpływowym biznesmenem, więc pewne rzeczy przychodzą mu łatwiej niż innym ze względu na częsty kontakt z różnymi ludźmi. Ale pewnego dnia z prasy dowiaduje się, że właśnie zginął w wypadku samochodowym. Początkowo pojawia się u niego niedowierzanie, ale to uczucie bardzo szybko mija zastąpione przez złość i gniew na gazetę i dziennikarzy, którzy odważyli się tak bardzo go zniesławić. Kiedy już w myślach przygotowuje plan zemsty, na stronach internetowych czyta komentarze na swój temat. Ponieważ jest osobą sławną, wieść o jego śmierci rozchodzi się lotem błyskawicy.

 

Czytając komentarze osób, z którymi w jakiś sposób zetknął go los, do świadomości Kier’a dochodzi wreszcie jak bardzo ludzie go nienawidzili za to, co im zrobił. Nawet najlepszy przyjaciel nie oszczędza w słowach. Ale wśród tych komentarzy jest jeden, który zupełnie nie pasuje do reszty. Okazuje się, że nie tylko pochlebnie, ale wręcz z miłością wyraża się o nim jego żona – Sara, którą Kier zostawił w chwili, gdy najbardziej go potrzebowała. W tym momencie rozpoczyna się stopniowa i powolna wewnętrzna przemiana mężczyzny. Jej początkiem jest prośba skierowana do sekretarki, aby ta sporządziła mu listę osób, które skrzywdził. Jest to bardzo krótka lista, bo tak naprawdę Kier’owi nie starczyłoby życia, aby wynagrodzić krzywdy wszystkim, wobec których zawinił. W związku z tym Linda wybrała tylko te osoby, które szef skrzywdził najdotkliwiej. Już na samym początku przychodzi pierwsze rozczarowanie. Okazuje się, że przeproszenie kogoś to wcale nie jest taka łatwa sprawa.

Moim zdaniem „Stokrotki w śniegu” to niezwykle pouczająca powieść, z której naprawdę można się wiele dowiedzieć i można próbować przemianę James’a Kier’a odnieść również do własnego życia. Przecież każdy z nas ma coś na sumieniu. Nie ma ludzi idealnych i na pewno kiedyś w życiu my też skrzywdziliśmy kogoś. Powieść bardzo mi przypomina „Opowieść Wigilijną” Charles’a Dickens’a. Zresztą tak naprawdę, Autor chyba wzorował się na niej, gdyż w swojej przedmowie sam o niej wspomina. Na pewno każdy z nas pamięta Scrooge’a, który z posępnego skąpca pod wpływem magii Bożego Narodzenia staje się skruszonym człowiekiem, odnajdującym w swoim sercu miłość do drugiego człowieka. James Kier postępuje bardzo podobnie. Jest on przykładem człowieka, który potrafił w pełni wykorzystać szansę, którą dostał od losu. Niestety wielu z nas nie umie tego zrobić i nadal tkwi w swoim złym postępowaniu. A czasami po prostu jest już za późno na podejmowanie jakichkolwiek decyzji o zmianie swojego życia.

 

Moja ocena: 6/6

 

Richard Paul Evans official website

Richard Paul Evans on Facebook

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

 
1 , 2
Zakładki:
Blog istnieje od 13 kwietnia 2011 roku
Cykle Literackie
My thoughts about books and literature
Pomóżmy Ewie powrócić do normalnego życia - Akcja: BLOGI DAJĄ NOGI
Proszę nie kopiować tekstu bez mojej zgody (ustawa z dn. 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)
Troszkę z innej bajki
Tutaj często zaglądam
Ulubione Blogi Książkowe
Wszelkie komentarze, które swoją treścią będą obrażać osobę autorki bloga lub innych czytelników, a także autorów książek, zostaną natychmiast usunięte.
Wydawnictwa i Księgarnie
Wywiad ze mną na blogu Książki Zbójeckie


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?