Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
środa, 30 stycznia 2013

 

Frances Hodgson Burnett

 

           Tajemniczy ogród

 

 

 

 

 

Wydawnictwo: BUCHMANN
Warszawa 2011
Tytuł oryginału: The Secret Garden
Przekład: Jadwiga Włodarkiewicz
Ilustracje: Robert Roger Ingpen

 

 

 

 

Są takie książki, o których pamiętamy przez całe życie, bez względu na to, kiedy trafiły w nasze ręce. Czasami są to lata dzieciństwa, a niekiedy okres dorastania lub pełnej dorosłości. Na pewno jedną z takich niezapomnianych książek jest Tajemniczy ogród. Powieść tak bardzo wryła się w świadomość czytelników, że doczekała się kilku ekranizacji. Jednej z nich podjęła się nawet wybitna polska reżyserka, Agnieszka Holland.

Większości z nas zapewne nie trzeba przypominać treści tego utworu. Wydaje mi się, że na całym świecie jest niewiele osób, które nigdy nie spotkały na swojej czytelniczej drodze Mary Lennox, Dicka Sowerby czy Colina Cravena. Akcja tej wyjątkowej powieści rozgrywa się pod koniec XIX wieku i rozciągnięta jest na kilka miesięcy, czyli trwa od wczesnej wiosny do jesieni. Czytelnik zostaje zabrany do posiadłości Misselthwaite Manor znajdującej się w hrabstwie Yorkshire w południowo-wschodniej Anglii. Właścicielem owej posiadłości jest Archibald Craven. To właśnie tam po śmierci rodziców przybywa dziesięcioletnia Mary Lennox. Dziewczynka urodziła się i wychowała w Indiach, lecz tuż po urodzeniu została oddana pod opiekę hinduskiej niani, która zmuszona była spełniać każde żądanie rozkapryszonej dziewczynki dorastającej w przepychu i otoczeniu służby. Fakt ten sprawił, że Mary stała się dzieckiem samolubnym, kapryśnym, niesympatycznym i chorowitym, a do tego niezdolnym do okazywania wrażliwości innym.

Osamotniona i pozbawiona służby dziewczynka przybywa do Anglii do posiadłości swojego stryja, gdzie praktycznie od pierwszego dnia musi nauczyć się samodzielności. W miarę upływu czasu okazuje się jednak, że ten ponury ogromny dom, otoczony licznymi ogrodami, kryje w sobie szereg tajemnic. Jedną z nich jest opuszczony i zapomniany niemalże przez wszystkich ogród. Na polecenie Archibalda Cravena dziesięć lat wcześniej został on zamknięty, czego powodem stała się osobista tragedia pana domu. Pobyt w Misselthwaite Manor bardzo szybko odmienia dziewczynkę. Mary zmienia swój stosunek do innych ludzi, których dotychczas traktowała z wyższością. Odnajduje też klucz do tajemniczego ogrodu, który od tej pory staje się dla niej i jej przyjaciół miejscem wyjątkowym. Najpierw zaprzyjaźnia się z Dickiem, a potem odkrywa, że w domu przebywa także dziesięcioletni syn jej stryja, który żyje w bezustannym lęku o własne zdrowie. Chłopiec wciąż myśli o śmierci, przez co izoluje się od otoczenia. Dopiero dzięki Mary i jej sile perswazji chłopiec zmienia swój pogląd na świat i otaczających go ludzi. Dzieje się tak głównie za sprawą tajemniczego ogrodu.

Jak wiemy Tajemniczy ogród od dziesiątek lat cieszy się ogromną popularnością wśród czytelników. Powieść zaliczana jest do kanonu klasyki literatury dziecięcej, a jego ponadczasowa wymowa bez wątpienia przyczynia się do tej popularności.

Tajemniczy ogród przede wszystkim wzrusza, ale też porusza istotną problematykę wartości przyjaźni i miłości w życiu każdego człowieka. Frances Hodgson Burnett na zasadzie kontrastu zestawia ze sobą troje małych bohaterów. Ci, którzy dorastali w dostatnich domach byli nieszczęśliwi i samotni, gdyż zostali pozbawieni towarzystwa rówieśników, natomiast ich rodzice nie byli skorzy do okazywania im miłości. Ojciec Mary był wciąż zajęty pracą i swoimi chorobami, zaś matka zupełnie nie interesowała się dziewczynką, wiodąc życie towarzyskie i koncentrując swoją uwagę wyłącznie na sobie samej. Tak więc Mary była dzieckiem niechcianym i ukrywanym przed otoczeniem.

Z kolei ojciec Colina nie był w stanie obdarzyć go miłością, ponieważ stale obwiniał go o śmierć jego matki a swojej ukochanej żony. Widok mizernego i smutnego chłopca nieustannie budził w nim strach i niechęć oraz przywoływał jedynie bolesne wspomnienia. Taki sposób wychowania, gdzie tylko zaspokajano potrzeby materialne niekorzystnie wypłynął na charakter dzieci. Jak widzimy, obydwoje są samolubni i rozpieszczeni oraz silnie przekonani o swej wyższości względem innych ludzi. Ich przeciwieństwo stanowi Dick, którego dorastanie ma miejsce w licznej rodzinie wśród radości i matczynego ciepła. Rodzinny dom chłopca nie jest bogaty, ale panuje w nim atmosfera miłości i prawdziwego szczęścia. Dlatego też Dick wyrasta na wrażliwego i szczerego chłopca, któremu można powierzyć największe tajemnice bez ryzyka, że je zdradzi innym. Dick darzy szacunkiem także osoby dorosłe. Jest chętny do pomocy, co wyraźnie widać na przykładzie jego relacji z Mary i Colinem. Nie ocenia również swoich przyjaciół, lecz akceptuje ich takimi, jakimi są w rzeczywistości.

Powieściowy ogród odgrywa niezwykle istotną rolę w życiu głównych bohaterów i dla każdego z nich posiada odmienne znaczenie. Od wielu lat jest to miejsce owiane tajemnicą oraz milczeniem. Pan Craven po tragicznej śmierci żony zamknął jego furtkę, a klucz ukrył, zakazując komukolwiek wchodzić do ogrodu. Dla niego stanowi on symbol zarówno szczęścia, jak i bolesnych wspomnień. To właśnie w tym ogrodzie mężczyzna spędził najszczęśliwsze momenty swojego życia, gdy wraz z żoną spacerował po jego pięknych ścieżkach i odpoczywał na ławce w cieniu drzew. Nieszczęśliwy wypadek sprawił, że nie był w stanie przebywać już w tym szczególnym miejscu i nie chciał też, aby ktokolwiek inny tam wchodził. Dlatego też zgodnie z jego wolą przeznaczeniem ogrodu miało stać się zapomnienie o nim, a on sam miał obumrzeć. Niemniej po wielu latach to właśnie w tym ogrodzie, którego tak bardzo nienawidził, odnalazł powód do życia i pogodził się z synem, zarazem uświadamiając sobie, iż obecność dziecka w jego życiu może zapewnić mu szczęście.

Z kolei dla Mary Lennox ogród stanowił miejsce bajkowe i niezwykle intrygujące. Dziewczynka zaciekawiona zdawkowymi informacjami o ogrodzie w końcu postanowiła odnaleźć to tajemnicze miejsce. Początkowo jej działaniami kierowała zwykła ciekawość, lecz kiedy odnalazła klucz i ukrytą w gąszczu bluszczu furtkę, ogród stał się dla niej małym światem i miejscem, które należało tylko do niej i którym mogła się opiekować. To właśnie z powodu tego ogrodu Mary stała się wrażliwa i zdrowa, a także zaczęła dostrzegać piękno otaczającego ją świata. Nie obawiała się podjęcia ciężkiej pracy, natomiast widok rozkwitających roślin przyprawiał ją o wielką radość. Tajemniczy ogród był dla niej miejscem, gdzie Mary odnalazła prawdziwe szczęście oraz przyjaciół, dzięki którym zmieniła się w wesołą i pełną energii oraz radości osóbkę. Do tej pory te uczucia nie były jej znane.

A czym stał się ogród dla Colina Cravena od lat zamkniętego w wielkim domu swego ojca? Dla tego chłopca było to przede wszystkim miejsce, gdzie działy się czary. Rozpieszczony i schorowany Colin, od wielu lat leżący w łóżku i jednocześnie użalający się nad sobą oraz swoim nieszczęsnym losem, jest przekonany, że to właśnie tajemniczy ogród stanie się dla niego tym miejscem, w którym odzyska siły i zdrowie. Ta ogromna wiara sprawia, że w końcu tak się staje. W rozkwitającym na wiosnę ogrodzie chłopiec zaczyna dostrzegać urok świata, przed którym uciekał, czując lęk przed chorobami.

Jest jeszcze ogrodnik, Ben Weatherstaff, dla którego ogród był miejscem, które pokochał równie mocno jak żona pana Cravena. Temu miejscu stary mężczyzna pozostał wierny przez wiele lat. Od chwili śmierci pani Carven, której był oddany całym sercem, ze wszystkich sił starał się dotrzymać danego jej słowa i pomimo zakazu pana Carvena przedostawał się do ogrodu przez mur, aby pielęgnować to miejsce.

Symbolika powieściowego tajemniczego ogrodu jest wielopłaszczyznowa i wieloznaczna, a to w sposób istotny wzbogaca wymowę utworu. Ogród stanowi miejsce, w którym ważną rolę odgrywa przyroda oraz jej uzdrawiająca moc i dobroczynny wpływ na człowieka. Każdy, kto żyje w zgodzie z naturą (tak jak Dick) jest silny i tryska radością. Natomiast Mary, która w upalnych Indiach niemal zawsze czuła się zmęczona i zniechęcona, a także Colin dorastający w zamkniętym pokoju, dopiero pod wpływem świeżego powietrza i obcowania z budzącą się do życia przyrodą, odzyskują zdrowie, radość życia oraz ładny wygląd. W przypadku pana Cravena rzecz ma się podobnie. Dzięki spacerowi nad jeziorem mężczyzna odzyskuje duchową równowagę i tym samym budzi się z wieloletniego odrętwienia. Przyroda poprzez przemianę bohaterów dzięki tajemniczemu ogrodowi, ukazała swoją moc sprawczą oraz niewiarygodną siłę.

Narrator w powieści jest wszechobecny i wszechwiedzący, lecz nie zaznacza swojej obecności, ale ukrywa się za światem przedstawionym przez autorkę. Jego zadanie polega przede wszystkim na tym, aby przedstawić wydarzenia i przybliżyć bohaterów wraz z ich zachowaniami i sposobem myślenia. Nie ocenia ich wprost, ale nierzadko przytacza o nich opinie. Postacie w powieści przedstawione są w sposób bezpośredni poprzez opisanie ich wyglądu zewnętrznego, cech charakteru i zachowania. Charakterystyka bohaterów jest dość szczegółowa, więc czytelnik ma możliwość uzyskania sporej wiedzy na ich temat, jak również wiedzy dotyczącej ich życia. Język, jakim posłużyła się pisarka jest barwny i skierowany głównie do najmłodszych czytelników.

Należy pamiętać, że Tajemniczy ogród nie zwodzi czytelników, którym znane są inne powieści autorki, natomiast tych, którzy sięgają po niego po raz pierwszy, bynajmniej nie rozczarowuje. Historia Mary Lennox to przede wszystkim piękna i wzruszająca opowieść skierowana do najmłodszych czytelników i przepełniona swego rodzaju idealizmem, w którym to, co dobre zawsze odnosi zwycięstwo. Z kolei dla czytelnika dorosłego jest to niezwykle wzruszająca podróż do krainy dzieciństwa. Moim zdaniem, powieść ta jest lekturą, po którą powinien sięgnąć każdy z nas, bez względu na wiek. Można ją polecić każdemu, kto pragnie choć na chwilę zapomnieć o otaczającej go rzeczywistości i przekroczyć bramy dziecięcej fantazji.

A czy Wy również posiadacie gdzieś tam swój tajemniczy ogród, w którym czujecie się tak, jakby czas się nagle zatrzymał? Czy to miejsce także sprawia Wam równie wiele radości, jak powieściowym bohaterom? Czy dzięki niemu też zmieniacie się wewnętrznie, jak Mary i Colin?

 

 

Moja ocena: 5/6

 

Wpis powstał w ramach wyzwania czytelniczego

 

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



niedziela, 27 stycznia 2013

 

Karolina Wilczyńska

 

             Ta druga

 

 

 

 

Wydawnictwo: REPLIKA
Zakrzewo 2011

 

 

 

 

Bardzo rzadko trafiam na książki, które już od pierwszej strony mnie zaskakują. Przeważnie jest tak, że akcja danej powieści musi się dobrze rozwinąć, żebym mogła stwierdzić, że zostałam przez autora/autorkę pozytywnie zaskoczona. W przypadku Tej drugiej stało się coś nieprawdopodobnego. Książka nie tylko wzbudziła we mnie pozytywne emocje, ale także skłoniła do swego rodzaju przemyśleń. Już dawno nie miałam w ręce historii, która wyłączyłaby mnie z życia na kilka godzin.

Może zacznijmy od tego z czym, a właściwe z kim większości z nas kojarzy się „ta druga”? Otóż, bez wątpienia z kochanką męża, z kobietą, która z premedytacją rozbija z pozoru udane małżeństwo, wchodzi w nie z butami, nie przestrzegając żadnych zasad. Krzywdzi nie tylko żonę, ale także dzieci i dobrze się z tym czuje, bo przecież miłość jest najważniejsza. I tak właśnie pomyślałam sobie, sięgając po książkę Karoliny Wilczyńskiej. Czytając opis na okładce stwierdziłam, że czeka mnie opowieść o klasycznym małżeńskim trójkącie. Uznałam, że na kartach powieści spotkam niewiernego męża, pogrążoną w depresji żonę i „tę drugą” – kobietę bez skrupułów. Jakież było moje zdziwienie, kiedy ową kobietą bez skrupułów wcale nie okazała się być kochanka niewiernego męża! Niemniej fakt, kim jest owa dama niech pozostanie tajemnicą. 

Głównymi bohaterami powieści są Lena Lewandowska i jej mąż Tomasz oraz „ta druga”. Lena i Tomasz to kochające się małżeństwo przed czterdziestką, które los obdarzył córką o imieniu Kasia. Drogi życiowe Leny i „tej drugiej” skrzyżowały się wiele lat temu. Na początku dla młodziutkiej wówczas Leny ich znajomość wydawała się być spełnieniem jej najskrytszych marzeń. Dziewczynę wychowywała jedynie starzejąca się babcia. Rodziców nigdy nie poznała. Tak więc pojawienie się „tej drugiej” było dla niej czymś najcudowniejszym na świecie. Jednak tylko do pewnego czasu. Moment narodzin Kasi wszystko zmienił. Od tej chwili relacje pomiędzy Leną a „tą drugą” uległy, delikatnie mówiąc, znacznemu ochłodzeniu. I taka sytuacja ma miejsce przez lata. Lena staje się aktorką drugiego planu. Przez cały ten czas to „ta druga” gra pierwsze skrzypce nie tylko w życiu jej męża, ale również dorastającej córki, natomiast ona sama żyje w jej cieniu. Dla „tej drugiej” Tomasz jest w stanie poświęcić bardzo wiele, a może nawet wszystko, co osiągnął w życiu. Co takiego musi się stać, aby sytuacja uległa zmianie? Czy „ta druga” naprawdę chce rozbić małżeństwo Leny i zabrać jej to, co kobieta kocha najbardziej na świecie? A może to Lena popełnia błąd i źle ocenia sytuację?

(…) Dziś jasno widzę wszystkie jest podstępy, nie daję się zwieść. Przeanalizowałam skrupulatnie nasze relacje i odkryłam dwulicowość tej kobiety. Najchętniej pozbyłabym się jej z naszego życia, a tymczasem wszystko wskazuje na to, że właśnie ja będę się nią opiekować. Będę to robiła najlepiej jak potrafię i tylko ja będę wiedziała, że nie dla niej się poświęcam, a dla Tomasza. To będzie moja tajemnica, no może jeszcze ona się domyśli, zobaczy prawdę w moich oczach, ale tylko pod warunkiem, że się obudzi. Będzie ode mnie zależna, przynajmniej przez jakiś czas, będzie musiała leżeć, odczytywać z oczu moje prawdziwe uczucia i cierpieć tak, jak ja przez nią cierpiałam. Stanie się jeszcze jednym moim obowiązkiem i świadoma tego nie zazna spokoju. A ja wypełnię ten przykry obowiązek bez słowa skargi. Tomasz mi tego nie zapomni, stanę się wreszcie dla niego ważna, a może nawet najważniejsza (…)*

Lena przez cały czas obwinia „tę drugą” o wszystko złe, co przytrafiło się w jej życiu małżeńskim, nie dostrzegając niczego niepokojącego w swoim własnym zachowaniu. Bo przecież do konfliktu potrzeba dwóch osób, a Lena ewidentnie uważa, że wina leży tylko i wyłącznie po stronie „tej drugiej”. Dlaczego? Co takiego zrobiła jej ta kobieta, że tak bardzo jej nienawidzi?

Ta druga to przede wszystkim opowieść o życiu, poruszająca problem, który nie jest obcy wielu kobietom, które posiadają własne rodziny. Jest to także opowieść o przemianie. Czytelnik może na bieżąco obserwować jak zmienia się postawa głównej bohaterki. Ponieważ akcja powieści cofa się do lat, kiedy Lena była jeszcze młodą dziewczyną, jej życie można podzielić na etapy, a każdy z nich niesie w sobie pewne przesłanie. Nie zawsze jest tak, że wszystko to, o czym marzymy przyniesie nam szczęście, a przynajmniej nie będzie to szczęście, które przyjdzie do nas samo. Najczęściej musimy je sobie sami wypracować, a potem pielęgnować je każdego dnia.

Myślę, że w całej tej powieści najważniejsze jest to, iż Autorka uświadamia czytelnikowi, że nierzadko nie mamy racji, oceniając innych powierzchownie. Nie zadajemy sobie trudu, aby zagłębić się w daną sytuację, lecz oceniamy ją po pozorach, a to może wielokrotnie być bardzo krzywdzące dla tych, z którymi żyjemy na co dzień. Tak więc zanim wyrobimy sobie o kimś własne zdanie, trzeba najpierw sprawdzić, czy na pewno mamy rację. Mówi się, że pozory mylą. Ta powieść jest tego doskonałym przykładem. Lena Lewandowska musi doznać pewnego rodzaju wstrząsu, aby móc zrozumieć jaka jest prawda, bo do tej pory uważała, że prawda jest tylko jedna, czyli ta, którą ona sama sobie wykreowała. W Lenie jest też wiele egoizmu, z którego musi się wyleczyć. Praktycznie przez cały czas myśli jedynie o sobie, choć wielokrotnie wmawia sobie, że tak nie jest. Twierdzi, że Tomasz i Kasia są dla niej najważniejsi. To ich kocha najbardziej na świecie i to ich szczęścia pragnie. Jednak nie pyta ich, czy oni także chcą być szczęśliwi według jej schematu.

Dla mnie Ta druga to jedna z tych „mądrych” powieści obyczajowych, które skłaniają do myślenia i zastanowienia się nad własnym postępowaniem. Sięgając po tę książkę liczyłam na to, że czeka mnie literatura łatwa, lekka i przyjemna, czyli innymi słowy takie „babskie czytadło”, a otrzymałam dojrzałą lekcję życia. Ta pozycja jest też doskonałym przykładem na to, że nie należy oceniać książki ani po okładce, ani też po tytule, bo w ten sposób można stracić naprawdę wartością lekturę. Chcę jeszcze zwrócić uwagę na doskonały warsztat pisarski Karoliny Wilczyńskiej. Język, jakiego używa Autorka z jednej strony jest bardzo bogaty, a z drugiej tak płynny, że powieść czyta się bardzo szybko. Poza tym nie ma w niej zbędnych opisów. Karolina Wilczyńska skupia się na kwestiach istotnych, głównie są to emocje bohaterów. Czytelnik może zajrzeć w głąb ich umysłów i na bieżąco obserwować ich uczucia adekwatnie do sytuacji. Nie ma tutaj żadnych skomplikowanych schematów. Wszystko jest proste, choć wcale nie oznacza, że banalne.

Na koniec dodam jeszcze, że książka w 2011 roku została wyróżniona w Ogólnopolskim Konkursie Literackim – Świat Kobiety. Uważam, że wyróżnienie w pełni zasłużone. Natomiast fakt, że książka stała się bestsellerem również mnie nie dziwi. 

 

 

Moja ocena: 5/6

 



* K. Wilczyńska, Ta druga, Wyd. Replika, Zakrzewo 2011, s. 61-62.

 

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



piątek, 25 stycznia 2013

 

Janusz Koryl

            

            Urojenie

 

 

 

Wydawnictwo: DREAMS
Rzeszów 2013

 

 

 

Rzeszów – stolica Podkarpacia. Miasto prężnie rozwijające się, choć może trochę niedoceniane przez resztę regionów Polski. Jednak niemal każdy, kto choćby raz zawitał do Rzeszowa, chce znów do niego powrócić. To właśnie Rzeszów stanowi miejsce akcji najnowszej powieści Janusza Koryla pod tytułem Urojenie. Jak widać tytuł książki dość tajemniczy, nasuwający rozmaite skojarzenia. Samo słowo „urojenie” kojarzy się przede wszystkim z czymś, czego tak naprawdę nie ma. Jest to zjawisko powstające jedynie w umyśle człowieka, w które ów człowiek usilnie wierzy, będąc przekonanym, że ma do czynienia z rzeczywistością. Ba, jest nawet w stanie wmawiać innym, że to, czego doświadcza jest autentyczne i oni również powinni w to wierzyć. Tylko czasami jest tak, że inni także dostrzegają to, co wytwarza umysł osoby, która rzekomo cierpi na owe urojenia. Czy wtedy też mamy do czynienia z psychiką, która płata nam figle? A może to, co widzimy dzieje się naprawdę?

Na tego rodzaju pytania z pewnością musi odpowiedzieć sobie główny bohater książki Janusza Koryla, którym jest rzeszowski śledczy, aspirant Mateusz Garlicki. Jest sylwestrowa noc. Za kilka minut ludzie zgromadzeni na rzeszowskim Rynku będą witać Nowy Rok 2012. Na scenie gra Budka Suflera, a jej wokalista wyśpiewuje największe przeboje swojej legendarnej grupy. Wokół panuje wrzawa, ludzie składają sobie życzenia, wiwatują, piją szampana. Generalnie jest wesoło i praktycznie nikt nie dostrzega niebezpieczeństwa. Jednak pośród tłumu znajduje się ktoś, kto zwyczajnie nie pasuje do reszty towarzystwa. Wygląda jak gdyby był z innej epoki. To młody mężczyzna ubrany w długi, popielaty płaszcz i szary pilśniowy kapelusz à la Indiana Jones. Nie przyłącza się do tłumu, nie pije szampana, a na wszelkie zaczepki reaguje milczeniem. Kim jest ten człowiek i jak trafił na rzeszowski Rynek? Czy jest obłąkany? A może doskonale wie, co robi?

Tej samej nocy na Komendę Miejską Policji w Rzeszowie przychodzi pewien mężczyzna. Wygląda zupełnie jak ten z Rynku, gdzie mieszkańcy Rzeszowa świętują nastanie Nowego Roku. Jednak jest coś, czego nie można było dostrzec pod osłoną nocy. Jego płaszcz jest poplamiony czymś, co przypomina ludzką krew, natomiast w dłoni mężczyzna ściska pokaźnych rozmiarów kuchenny nóż ociekający krwią. Jego wyznanie jest przerażające. Mówi, że nazywa się Tadeusz Olczak i właśnie zamordował kobietę, Anielę Grodzicką. Kim jest ten człowiek? Czy jest to ta sama osoba, którą widziano na rzeszowskim Rynku? Czy mówi prawdę? A może jest to tylko urojenie, w które uparcie wierzy?

Mateusz Garlicki natychmiast osadza Tadeusza Olczaka w celi. Lecz nie spodziewa się, że mężczyzna nagle wyparuje niczym kamfora. Jego zniknięcie nie da się wytłumaczyć niczym racjonalnym. Dlaczego tak się stało? Dlaczego Olczak zniknął, choć z logicznego punktu widzenia było to niemożliwe? Od tej chwili rozpoczyna się intensywne śledztwo. Trwają poszukiwania Olczaka, a aspirat Garlicki wciąż trafia na nowe fakty, których nie potrafi ze sobą powiązać. Czy uda mu się w końcu odnaleźć mordercę?

Urojenie to pierwsza powieść Janusza Koryla jaką przeczytałam. Użyję tutaj dość banalnego stwierdzenia, że czytałam ją jednym tchem. Choć stwierdzenie oklepane, to jednak nie można użyć innego. Jest to powieść, która wciąga już od pierwszej strony. Zaskakuje z każdym rozdziałem, a kiedy czytelnikowi wydaje się, że zna już zakończenie, wówczas czeka go niespodzianka, bo następuje kolejny zwrot akcji, który nasuwa dalsze pomysły rozwiązania tajemnicy, która kryje się za zniknięciem Tadeusza Olczaka.

Powieść jest napisana płynnym językiem, co sprawia, że czyta się ją bardzo szybko. Jednak to szybkie i płynne czytanie może też wynikać z tego, że fabuła jest tak wciągająca, iż czytelnik jak najszybciej chce poznać zakończenie tej, bez wątpienia, tajemniczej historii. Autor prowadzi nas po rozmaitych drogach, aby w końcu dotrzeć do tej jedynej, pozwalającej znaleźć odpowiedzi na dręczące pytania.

Sam główny bohater, Mateusz Garlicki, może wydawać się nieco nieporadnym śledczym. Są momenty, kiedy popełnia błędy, a to sprawia, że musi zawrócić i jeszcze raz przyjrzeć się problemowi. Cała ta sprawa poważnie odbija się także na jego życiu prywatnym. Cierpi również jego psychika. Dręczą go koszmary tak realne, że nawet czytelnik ma problem z ich zrozumieniem. Czasami trudno odróżnić czy dana sytuacja ma miejsce naprawdę, czy jest fikcją dla Garlickiego. I chyba właśnie to odczucie można zinterpretować jako tytułowe urojenie. To, co rzeczywiste może okazać się jedynie wytworem wyobraźni, natomiast to, o czym można mówić, że jest realne, w efekcie może stać się tylko imaginacją.

Jeśli chodzi o pozostałych bohaterów, to są oni niezwykle wyraziści. Ich emocje są odczuwalne niemal namacalnie. Czytelnik czuje ich złość, gniew, przerażenie. Autor nie rozdrabnia się na niepotrzebne opisy. Skupia się na rzeczach istotnych, dzięki czemu akcja gna do przodu bez zbędnych zahamowań, wciągając coraz mocniej w wir wydarzeń.

Dla mnie ogromną zaletą podczas czytania tej powieści było też to, że wreszcie poruszałam się po terenie, który znam. Podążałam za Garlickim krok w krok, a przed moimi oczami ukazywały się ulice Rzeszowa, po których mnie również zdarza się chodzić. Nieczęsto mam możliwość przeżyć coś podobnego, bo i rzadko trafiają do mnie książki, których akcja dzieje się na Podkarpaciu. Dodam jeszcze, że książka swoją oficjalną premierę ma dzisiaj, tj. 25 stycznia o godzinie 18:00 w rzeszowskim Empiku, gdzie odbędzie się spotkanie autorskie Janusza Koryla.

Czy polecam ten kryminał z elementami thrillera? Z całą pewnością tak. Dla wielbicieli tego gatunku jest to doskonała lektura, która dostarczy wielu emocji i pozwoli inaczej spojrzeć na polską literaturę, która przez niektórych jest traktowana trochę po macoszemu. Pamiętajcie, że nie tylko Amerykanie potrafią pisać doskonałe powieści sensacyjne. Polacy również, czego przykładem jest niniejsza powieść. Mam nadzieję, że w przypadku dwóch kolejnych książek Autora (Sny i Ceremonia) moje odczucia będą podobne.

 

 

Moja ocena: 6/6

 

 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu

 



prawa autorskie zastrzeżone

środa, 23 stycznia 2013

 

Philippa Gregory

         

       Wieczna księżniczka

 

 

 

 

Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
Katowice 2010
Tytuł oryginału: The Constant Princess
Przekład: Urszula Gardner

 

 

 

Losy Katarzyny Aragońskiej są bardzo dobrze znane wszystkim miłośnikom historii, a przede wszystkim tym, którzy interesują się dynastią Tudorów. Jednak czy na pewno wiadomo o niej wszystko? A może pierwsza żona okrutnego Henryka VIII Tudora przez całe życie skrywała w swoim sercu tajemnice, których nigdy nie odważyła się wyjawić, obawiając się utraty tego, do czego była przygotowywana już od trzeciego roku życia? Co takiego popchnęło ją do życia w kłamstwie?

Na te i wiele innych pytań próbuje odpowiedzieć Philippa Gregory w pierwszej części cyklu o dynastii Tudorów. Postać Katarzyny Aragońskiej jest niezwykle barwna. Urodziła się jako najmłodsze dziecko Izabeli Kastylijskiej i Ferdynanda Aragońskiego. Na chrzcie rodzice nadali jej imię „Catalina”, a kiedy dziewczynka osiągnęła trzeci rok życia, zaczęli usilnie przygotowywać ją do roli księżnej Walii oraz królowej Anglii. Jej zadaniem było poślubienie następcy Henryka VII Tudora, dzięki czemu miał zostać zawarty sojusz pomiędzy Hiszpanią a Anglią celem sprzymierzenia się przeciwko Francji. Jej dzieciństwo na hiszpańskim dworze uchodziło za bardzo szczęśliwe. Ponieważ królewscy rodzice dziewczynki za najwyższy cel postawili sobie walkę z „niewiernymi”, wszelkie kwestie militarne były Catalinie bardzo dobrze znane, co w późniejszym życiu odniosło pozytywny skutek, kiedy musiała stawić czoła znienawidzonym przez Anglików Szkotom.

Do Anglii Catalina przybyła jako nastolatka, aby poślubić starszego syna Henryka VII, Artura. Nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, jednak w niedługim czasie młodzi zapałali do siebie wielkim uczuciem. Mogli uważać siebie za ogromnych szczęściarzy, ponieważ prawdziwa miłość na królewskich dworach była rzadkością. Niegdyś małżeństwa zawierano bardziej z rozsądku niż z miłości. Liczyły się sojusze i polityka, a jedynym dążeniem takiego małżeństwa było spłodzenie następcy tronu. Poprzez małżeństwo z Arturem Tudorem Catalina objęła tytuł księżnej Walii, czekając na śmierć swojego świekra, która zapewniłaby jej koronę Anglii. Jednak los bywa przewrotny. Jej małżeńskie szczęście nie trwało długo. Po kilku miesiącach idylli, Artur niespodziewanie pożegnał się z ziemskim życiem, oddając ducha Bogu. Można jedynie sobie wyobrazić, jaką rozpaczą musiało napawać Catalinę to wydarzenie. Przecież z jednej strony straciła młodego i ukochanego męża, a z drugiej jej szansa na objęcie angielskiego tronu praktycznie legła w gruzach. Już nikt nie nazywał jej księżną Walii. Od tej chwili stała się jedynie księżną wdową. Jakie to upokarzające dla kogoś, kto przez całe życie mierzył tak wysoko!

Po śmierci męża o Catalinie zapomniano na długie lata. Osadzono ją w ubogim zameczku, gdzie jedyne, co musiała robić, to czekać na postanowienie króla o jej dalszym losie. Henryk VII Tudor jakoś nie bardzo spieszył się z podjęciem decyzji, zwłaszcza że sprawy majątkowe Cataliny nie zostały jeszcze do końca uregulowane. Lecz przez cały ten czas było coś, co trzymało Catalinę przy życiu. To obietnica złożona przez nią umierającemu mężowi. Czy udało jej się dotrzymać przysięgi? Czy jej zmarły mąż nadal prowadził ją przez życie, tak jak obiecał na łożu śmierci? Ona była o tym święcie przekonana, zwłaszcza że w końcu osiągnęła to, czego pragnęła od zawsze. Została żoną młodszego od siebie Henryka VIII Tudora, zwanego na dworze po prostu Harrym. To on po śmierci swojego ojca objął tron angielski i stał się drugim władcą z dynastii Tudorów. I tak oto Catalina, infantka hiszpańska, została Katarzyną Aragońską, królową Anglii. A jakim królem był młody Henryk VIII Tudor? Ze słów jego żony wynika, że chyba marnym.

Gdyby był tępakiem, o wiele częściej musiałabym poskramiać złość i zniecierpliwienie. Wszakże tego jednego powiedzieć o nim nie można. Henryk jest zmyślny i niegłupi, może nawet tak samo bystry jak Artur. Tyle że pierwszego księcia Walii od małego przysposabiano do roli króla, ucząc myśleć, a dopiero potem mówić, podczas gdy drugi syn zawsze tylko czarował wszystkich swoim urokiem i plótł, co mu ślina na język przyniosła. Kiedy się okazało, że najlepiej wychodzi mu ujmujące obejście, nie zachęcano go do niczego, co by wymagało choć nieco wysiłku. Oczywiście nie brak mu rozumu, potrafi czytać, rozważać problem i dyskutować o nim, ale tylko gdy temat przykuwa jego uwagę i na ogół krótko. Miał nauczyciela i studiował różne materie, lecz wyłącznie po to, by później błysnąć w towarzystwie. Prawda jest taka, że Henryk jest leniwy – przeraźliwie leniwy. Nieodmiennie zrzuca najcięższą i najmniej interesującą pracę na innych, co jest niewybaczalną wadą u króla, gdyż uzależnia go od doradców i urzędników. Monarcha, któremu nie chce się zająć wszystkim osobiście, jest zdany na łaskę otoczenia, a to najprostsza droga, by dworzanie, lordowie i panowie rada wzrośli w siłę (…)*

Katarzyna praktycznie od samego początku pobytu w Anglii miała przyjaciółkę. To Małgorzata Pole. Początkowo jej obecność budziła w Katarzynie wyrzuty sumienia, ponieważ w pewien sposób czuła się odpowiedzialna za śmierć jednego z członków rodziny Małgorzaty. Jednak hrabina Salisbury nie żywiła do Katarzyny urazy, co ostatecznie sprawiło, że pomimo różnicy wieku kobiety bardzo szybko się zaprzyjaźniły.

 

Katarzyna Aragońska

Autor: Michael Sittow, ok. 1503 roku

 

Wieczna księżniczka to piękna opowieść o Katarzynie Aragońskiej. To opowieść o jej odwadze, uporze, wierze, a przede wszystkim o miłości do ukochanego Artura Tudora, o którym nie potrafiła zapomnieć do końca swoich ziemskich dni. To dla niego żyła, dla niego walczyła o angielski tron, dla niego także znosiła wszelkie upokorzenia ze strony jego młodszego brata. Wszystkie cierpienia ofiarowywała właśnie jemu. Wychowana na katolickim dworze nigdy nie zapomniała o Bogu. Modlitwa była dla niej niezwykle ważna, choć były momenty, kiedy przychodziło zwątpienie. Były też takie chwile, gdy modlitwę do Stwórcy zamieniała na rozmowę z Arturem. To jemu powierzała swoje troski i niepowodzenia.

Jednak Katarzynę Aragońską nie można oceniać jedynie pozytywnie, choć jej postępowanie zapewne można w jakiś sposób wytłumaczyć. Przecież aby dotrzymać obietnicy złożonej Arturowi i tym samym wypełnić swoje przeznaczenie, posunęła się do okrutnego, jak na tamte czasy, kłamstwa. Żyła w nim przez lata, aż w końcu musiała za nie zapłacić wysoką cenę. Czy postąpiła słusznie, okłamując Henryka VIII Tudora i pozostałą część dworu? Myślę, że na to pytanie każdy czytelnik i każdy historyk będzie musiał odpowiedzieć sobie sam. Jedno jest pewne. Trzeba było wykazać się ogromną odwagą, oszukując Henryka VIII Tudora. Pamiętajmy, że monarchą był on okrutnym i niezwykle pamiętliwym. Chyba tylko cud i pomoc Boża uratowała Katarzynę przed ścięciem.

 

Maria Doyle Kennedy jako Katarzyna Aragońska

„Dynastia Tudorów" - serial TV 2007-2010

 

Philippa Gregory jest mistrzynią w pisaniu powieści historycznych, dlatego też kiedy sięgałam po Wieczną księżniczkę wiedziałam, że się nie zawiodę. Sama autorka przyznaje, że ta książka jest najważniejszą w jej dotychczasowym dorobku literackim. Akcja powieści w większości ma miejsce w wieku XVI. Jest to początek epoki Renesansu, gdzie echa Średniowiecza są jeszcze dość mocno obecne. Lata kiedy mała Catalina spędzała na hiszpańskim dworze, to przede wszystkim czas wojen z Maurami i wyrzucenie ich z terenów Hiszpanii. Wojny te mają miejsce u schyłku Średniowiecza, lecz ich wpływ na dorosłą już Katarzynę jest bardzo wielki. Choć matka praktycznie ją opuściła, to jednak Katarzyna wciąż traktowała ją jako wzór. Ona również pragnęła, tak jak jej rodzicielka, włożyć zbroję i poprowadzić armię przeciwko wrogowi.

O tej postaci mogłabym jeszcze wiele napisać. Dla kogoś, kto uwielbia historię nie ma praktycznie granic w jej opisywaniu. Może sama powieść nie jest do końca oparta na faktach, może nie wszystko wydarzyło się w rzeczywistości, lecz mimo to zachęcam do sięgnięcia po Wieczną księżniczkę, podobnie jak po inne książki Philippy Gregory. Ta powieść dostarcza nie tylko pewnej wiedzy historycznej, ale również emocji i wzruszeń, których nie znajdziecie w żadnym podręczniku do nauki historii, a już na pewno nie zapewni ich żaden nauczyciel w szkole.

 

 

Moja ocena: 6/6

 



* P. Gregory, Wieczna księżniczka, Wyd. Książnica, Katowice 2010, s. 409.

 

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



sobota, 19 stycznia 2013

 

Jane Austen

 

      Perswazje

 

 

 

Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I SK-A
Warszawa 2003
Tytuł oryginału: Persuasion
Przekład: Anna Przedpełska-Trzeciakowska

 

 

 

Powszechnie uważa się, iż Perswazje to najpoważniejszy konkurent Dumy i uprzedzenia w kwestii najbardziej udanej powieści w dorobku literackim Jane Austen. Być może jest w tym odrobina prawdy, ponieważ moim zdaniem obydwie powieści są do siebie podobne. Tak samo jak podobne są główne bohaterki. W obydwu przypadkach mamy też do czynienia z „miłością od drugiego wejrzenia”, choć powody takiego a nie innego postępowania zainteresowanych panien są odmienne.

Różnicę na pewno stanowi język, jakim posługuje się Jane Austen. Perswazjom bez wątpienia brakuje lekkości i dowcipu tak charakterystycznego dla Dumy i uprzedzenia, lecz z drugiej strony to właśnie Perswazje są tym dziełem, które jest najdojrzalsze pod względem sposobu przekazywania uczuć oraz ukazywania schematów myślenia. Czytelnik dostrzega jak bardzo zmienia się w tym przypadku kierunek twórczości Autorki, która stawia na powagę i delikatność w konstruowaniu charakterów postaci, jak również w kreowaniu samych bohaterek, którym nieobce są życiowe doświadczenia, co zarazem kształtuje ich umysły i precyzuje poglądy, dzięki czemu stają się mniej chwiejne pod względem moralnym oraz intelektualnym. Delikatność w kwestii demaskowania ludzkich wad i niedoskonałości nie polega w tym przypadku na łagodzeniu ich przy pomocy śmiechu lub ukazywaniu bohaterów poprzez ich działania oraz sposób, w jaki są traktowani i jak traktują innych, a także poprzez konfrontację tego, co sami o sobie mówią bądź myślą z tym wszystkim, co twierdzi i myśli o nich otoczenie. Tego nie dostrzeżemy na przykład w Emmie. Tego rodzaju zabieg stwarza narratorowi możliwość zachowania względnego dystansu wobec historii, jaką akurat opowiada.

Pomimo iż satyra nie pozwala o sobie zapomnieć, odzywając się od czasu do czasu, to jednak Perswazji nie można określić mianem „komedii manier oraz obyczajów”, ponieważ w tym przypadku czytelnik ma do czynienia z powieścią dotykającą uczuć dojrzałych ludzi oraz miłości, która mimo przeszkód w formie towarzyskich barier, dumy oraz strachu przed prośbą o danie drugiej szansy, jak również długiej rozłąki, trwa przez lata.

Analizując całokształt twórczości Jane Austen można dojść do przekonania, że Autorka nigdy wcześniej nie stworzyła równie emocjonalnego napięcia pomiędzy dwojgiem głównych bohaterów oraz nie odważyła się na tak silne wyznania, czego przykładem może być list kapitana Fredericka Wentwortha adresowany do Anne Elliot:

Nie mogę dłużej słuchać w milczeniu. Muszę przemówić do Ciebie w jedyny dostępny mi sposób. Ranisz moją duszę. Rzucam się od rozpaczy do nadziei. Nie mów mi, żem przyszedł za późno, że te drogocenne uczucia wygasły na zawsze. Ofiaruję Ci siebie z powrotem – to serce bardziej jest dzisiaj Twoje niż osiem i pół lat temu, kiedyś je nieledwie złamała. Nie powiadaj, że mężczyzna szybciej zapomina niż kobieta, że jego miłość wcześniejszą ma śmierć. Nie kochałem żadnej oprócz Ciebie. Możem był niesprawiedliwy, może słaby i urażony, lecz nigdy – niestały. Ty jedynie przywiodłaś mnie do Bath. Dla Ciebie tylko myślę i robię plany. Czyż nie widzisz tego? Czy możesz nie zrozumieć mych pragnień? Nie czekałbym nawet tych dziesięciu dni, gdybym mógł odczytać Twe uczucia, tak jak Ty, sądzę, przejrzałaś moje. Ledwo mogę pisać. Co chwila słyszę coś, co mnie przytłacza. Zniżasz głos, lecz ja potrafię rozróżnić ton tego głosu, kiedy inni nie mogą go dosłyszeć. Zbyt dobra, zbyt wspaniała istota! Doprawdy, oddajesz nam sprawiedliwość. Wierzysz, że istnieje prawdziwa miłość i wierność męska. Wierzaj, że taką miłością najgorętszą, najbardziej stałą przepełniony jest F.W. (…)[1]

I jak tu otrząsnąć się po przeczytaniu takiego listu? Bardzo podobne słowa zawierała wypowiedź pana Fitzwilliama Darcy’ego, kiedy po raz drugi oświadczył się Elizabeth Bennet.

Jeżeli pani uczucia nie uległy zmianie od kwietnia, proszę powiedzieć mi o tym od razu. Moje uczucia i pragnienia się nie zmieniły, lecz jedno pani słowo sprawi, że więcej już nie podejmę tego tematu.[2]

Perswazje określane są jako najbardziej romantyczna powieść Jane Austen. Dlaczego? Otóż, fakt ten ma związek nie tylko z tak wyrazistym przedstawieniem uczuć i ich rozwoju, lecz przede wszystkim z postawą bohaterów wobec narzucanych przez dziewiętnastowieczne społeczeństwo praw i zasad. Już w wieku dziewiętnastu lat Anne Elliot ulega perswazjom ze strony najbliższych i wbrew własnej woli zrywa zaręczyny z kaptanem Wentworthem, ponieważ mężczyzna nie dorównuje jej pozycją społeczną. W miarę upływu czasu Anne uczy się myśleć samodzielnie i nie pozwala już, aby otoczenie narzucało jej cokolwiek. To postanowienie jest chyba najsilniejsze w porównaniu z tokiem rozumowania innych bohaterek powieści Jane Austen i ich buntu wobec panujących ówcześnie konsensów. W innych utworach Autorki (z wyjątkiem Emmy) to przeważnie do mężczyzn należy pokonywanie społecznych barier i w konsekwencji poślubienie panny z niższej sfery. Lecz w przypadku Perswazji w grę wchodzi nie tyle sytuacja finansowa, co urodzenie.

Choć wypowiadając się o narzeczonym córki, sir Walter nie sili się na zbytnią delikatność, to jednak to ostatecznie do Anne należy decydowanie o swoim dalszym losie. To właśnie ona otrzymuje autentyczną władzę, natomiast nie popychający ją społeczny mechanizm. Anne sprzeciwia mu się i dokonuje czegoś na kształt łagodnej rewolucji, zamiast niszczyć mur, jedynie go przesuwa.

Sama Jane Austen określiła Anne Elliot jako postać zbyt dobrą, aby mogła być jej. Aczkolwiek Anne nie posiada silnego charakteru, energii czy błyskotliwości Elizabeth Bennet, nie jest też pełna sprzeczności i dzięki temu równie interesująca co Emma, lecz cechuje ją pewna oryginalna zwyczajność, która w efekcie pozwala dostrzec w niej łagodny heroizm dotyczący wierności samej sobie.

Czytelnik w Perswazjach może także zaobserwować trzy rodzaje środowisk, tj.:

  • bogatą szlachtę i arystokrację;
  • staroświeckie, średniozamożne, a także niezbyt dobrze wykształcone, choć z długą tradycją ziemiaństwo;
  • środowisko marynarzy (kapitanowie, admiralicja i ich żony).

Wydaje się, że najbardziej pozytywnie przedstawia się ziemiaństwo i środowisko marynarzy. Szczególnie ta ostatnia grupa potrafi godzić szacunek dla własnej rodziny z oddaniem dla kraju. Akcenty narodowe, jak również pragnienie zrywania pęt narzucanych przez odwieczny porządek, a także zaakcentowana znacznie mocniej aniżeli kiedykolwiek wyższość wartości człowieka nad jego pozycją w świecie oraz umiejętność ufania naturalnemu instynktowi zamiast autorytetom, istotnie stanowią o występowaniu cech romantyzmu.

Jest mi trudno wyobrazić sobie, aby Jane Austen kiedykolwiek mogła stać się bezkompromisową romantyczką, gdyby los pozwolił jej nadal żyć i tworzyć, bo przecież na kartach Perswazji znalazło się kilka ironicznych uwag pod adresem samego Byrona. Lecz z drugiej strony trudno też wyobrazić sobie, aby obraz tejże prozy nie uległ zmianie.

Na koniec ciekawostka. Otóż, niektórzy znawcy twórczości Jane Austen twierdzą, że Perswazje to najbardziej autobiograficzna powieść Autorki. Tak więc zastanawiam się, czy może przypadkiem w jej otoczeniu nie było jakiejś „serdecznej” i „uczynnej” Lady Russell, która skutecznie odradzała jej zamążpójście? 

 

Moja ocena: 5/6



[1] J. Austen, Perswazje, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2003, s. 232.

[2] J. Austen, Duma i uprzedzenie, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2001, s. 420-421.

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



 
1 , 2
Zakładki:
Blog istnieje od 13 kwietnia 2011 roku
Cykle Literackie
My thoughts about books and literature
Pomóżmy Ewie powrócić do normalnego życia - Akcja: BLOGI DAJĄ NOGI
Proszę nie kopiować tekstu bez mojej zgody (ustawa z dn. 4 lutego 1994r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych)
Troszkę z innej bajki
Tutaj często zaglądam
Ulubione Blogi Książkowe
Wszelkie komentarze, które swoją treścią będą obrażać osobę autorki bloga lub innych czytelników, a także autorów książek, zostaną natychmiast usunięte.
Wydawnictwa i Księgarnie
Wywiad ze mną na blogu Książki Zbójeckie


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?