Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Zwolniona z braku dowodów

 

Victoria Holt

 

     Gniazdo węży

 

 

 

 

 

Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 1996
Tytuł oryginału: Snare of Serpents
Przekład: Michał Madaliński

 

 

 

 

Są tacy pisarze, po których książki sięga się albo z przyzwyczajenia, albo dla zwykłej rozrywki, albo po prostu z sympatii, choć już z góry wiadomo czego można się spodziewać po danej lekturze. Dla mnie jedną z takich autorek jest – nieżyjąca już – Eleanor Alice Burford Hibbert (1906-1993). Pisarka tworzyła pod takimi pseudonimami jak: Eleanor Burford, Jean Plaidy, Elbur Ford, Kathleen Kellow, Ellalice Tate, Anna Percival, Victoria Holt oraz Philippa Carr. Generalnie przyjęło się, iż spod pióra Autorki wychodziły przeważnie powieści historyczne. Za życia Eleanor Alice Burford Hibbert sprzedała sto milionów egzemplarzy swoich książek. Pisarka bardzo mocno upodobała sobie wiek XIX, gdyż akcja wielu jej powieści rozgrywa się właśnie w tym okresie. Jako wzory do naśladowania obrała sobie takie dziewiętnastowieczne sławy, jak: siostry Brontë, Charlesa Dickensa, Victora Hugo, Lwa Tołstoja czy Mary Ann Evans piszącą pod męskim pseudonimem – George Eliot.

Gniazdo węży to powieść, której akcja rozpoczyna się i kończy w Szkocji, a dokładnie w Edynburgu. Jest koniec XIX wieku, a więc czas guwernantek, zakazanych romansów, za które można postradać pracę oraz przestrzegania konwenansów tak charakterystycznych dla wyższych sfer. Jak zapewne wiemy, bardzo często owych konwenansów w tamtym okresie przestrzegano jedynie z pozoru. Natomiast za zamkniętymi drzwiami życie wyglądało już znacznie swobodniej. Najważniejsze, aby nie dostarczać sąsiadom powodu do plotek, zaś młode panny na wydaniu trzymać z dala od skandali, bo jakiż zamożny i elegancki kawaler będzie chciał je potem pojąć za żonę.

Otóż w Edynburgu mieszka Davina Glentyre. Jak każda panna z dobrego domu, ona również posiada swoją guwernantkę, którą jest Lilias Milne. Nauczycielka pochodzi z Anglii. Davina traktuje ją jak przyjaciółkę. Powierza jej wszystkie swoje tajemnice, bo wie, że ta nigdy jej nie zdradzi. Kiedy czytelnik poznaje pannę Glentyre, dziewczyna właśnie traci matkę, która umiera po długiej chorobie. Dla Daviny jest to okropny cios od losu, ale przecież ma tuż obok oddaną guwernantkę, więc stratę matki znosi dość łagodnie. Chyba pogodziła się z tym, że kiedyś przyjdzie jej pożegnać rodzicielkę na zawsze. Wszak tak długo chorowała, że zdążyła się już przyzwyczaić do myśli o rozstaniu. Davina boi się jednak, że owdowiały ojciec będzie chciał teraz pozbawić ją towarzystwa Lilias, bo jest już na tyle dorosła, iż tak naprawdę nie potrzebuje guwernantki. Niemniej bardzo szybko dowiaduje się, że David Glentyre bardziej myśli o sobie i własnym szczęściu, aniżeli o jedynej córce.

Wkrótce po śmierci pani Glentyre, do dworu przyjeżdża kolejna guwernantka – Zillah Grey. Kobieta jest niezwykle piękna i przyciąga spojrzenia mężczyzn niczym magnes. Zapytacie, w takim razie, gdzie podziała się poprzednia? Otóż panna Milne została oskarżona o kradzież kosztownego naszyjnika i w trybie natychmiastowym zwolniona. Davina nie daje wiary oskarżycielskim słowom i postanawia za wszelką cenę dowiedzieć się prawdy i w ten sposób przywrócić przyjaciółce dobre imię.

Tymczasem Zillah Grey zdobywa sympatię nie tylko pana domu, ale też służby. Jej nocne eskapady do sypialni podstarzałego Glentyre’a ostatecznie przynoszą pożądane efekty. Jeszcze przed upływem żałoby panna Grey zmienia nazwisko i zostaje żoną Davida. Wydawać by się mogło, że od tej pory Davina będzie chodzić wściekła i zacznie drzeć koty z macochą. Nic podobnego. Obydwie kobiety zaprzyjaźniają się ze sobą. Wygląda, że po śmierci pani Glentyre i skandalu z poprzednią guwernantką w domu Daviny wszystko powróciło do normy. Nawet mało kto pamięta już o „łóżkowym incydencie” z udziałem pokojówki i stajennego. Jednak los szykuje kolejną niespodziankę. Nagle umiera David Glentyre. Lekarze odnajdują w jego ciele arszenik. Jest to jednoznaczne z tym, że ktoś go zamordował. Kto najbardziej skorzystałby na jego śmierci? Młoda wdowa? A może córka, którą ojciec chciał wydziedziczyć, ponieważ nie akceptował wybranka jej serca?

Jeżeli Davinie Glentyre wydawało się, że to, co najgorsze już za nią, to była w wielkim błędzie. Dopiero teraz zaczyna się prawdziwy koszmar. Jak sobie poradzi? Czy uda jej się kiedyś oczyścić z podejrzeń, aby znów móc swobodnie spojrzeć sąsiadom w oczy? A może już zawsze będzie nosić piętno tej, która zabiła i została wypuszczona z więzienia „z braku dowodów”?

Gniazdo węży to książka, która naprawdę może wciągnąć, choć jest do bólu przewidywalna. Jeśli czytamy ją uważnie i potrafimy łączyć poszczególne fakty, to jeszcze na długo przed zakończeniem wiemy, kto zabił i dlaczego. Jednak zanim do tego dojdzie, dotrzemy wraz z główną bohaterką na plebanię w Lakemere w Anglii, aby stamtąd udać się aż do Południowej Afryki i być świadkiem wojen burskich. Zapytacie, co to takiego te wojny burskie? Otóż, historia pokazuje, że na terenie ówczesnej Południowej Afryki miały miejsce dwa konflikty zbrojne pomiędzy Brytyjczykami a Burami*.

W powieści mamy do czynienia z drugą wojną burską, która odbyła się w latach 1899-1902. Pomimo tego, iż początkowo Burowie odnosili w niej sukcesy, to jednak w ciągu niespełna roku Orania i Transwal zostały zajęte przez Brytyjczyków. Walki partyzanckie trwały nadal przez kolejne dwa lata od tychże sukcesów, ponieważ Burowie otrzymywali wsparcie w uzbrojeniu od pobliskiej Niemieckiej Afryki Południowo-Zachodniej. Ta pomoc sprawiła, że liczyli oni na obiecaną interwencję niemiecką. Podczas wojny Burowie organizowali samodzielne oddziały komandosów, natomiast Brytyjczycy poprzez tworzenie obozów koncentracyjnych tłumili burskie podchody partyzanckie. W obozach tych znajdowała się ludność pochodząca z terenów objętych walkami.

Nasza bohaterka musi odważnie stawiać czoła wszelkiemu niebezpieczeństwu, znajdując się w centrum walk. Lecz jej życie nie jest zagrożone jedynie przez działania wojenne. Tuż obok jest ktoś, kto chce ją wykorzystać do swoich celów i sprawić, że hańby, jaką Davina została okryta w Edynburgu już nigdy nie będzie w stanie z siebie zdjąć. Czy temu człowiekowi uda się doprowadzić swoje plany do końca?

Tak więc o czym tak naprawdę jest ta powieść? Na pewno o niezwykle silnej, młodej kobiecie, pragnącej za wszelką cenę zmyć z siebie brudy, jakie wylał na nią edynburski sąd, a wraz z nim tamtejsze społeczeństwo. Ta książka jest również o prawdziwej kobiecej przyjaźni, o bezgranicznym zaufaniu oraz o miłości, która jest zdolna pokonać nawet największe trudności, aby w końcu zwyciężyć. Jest to także powieść o zdradzie i rozczarowaniu oraz o tym, że to, co złe zawsze zostanie ukarane, a Dobro zatriumfuje.

Książka na pewno nie należy do literatury ambitnej, jednak mnie bardzo się podobała. Jak już wspomniałam, jest to historia, której finał bardzo łatwo przewidzieć, głównie, kiedy weźmiemy pod uwagę wątek kryminalny. Lecz z drugiej strony pomiędzy początkiem i końcem książki jest szereg rozmaitych przygód, których doświadcza Davina, a tych już z całą pewnością przewidzieć się nie da. I to jest bardzo ciekawe. Być może dlatego nie czuję rozczarowania po jej przeczytaniu, bo też nie stawiałam tej powieści wysokich wymagań. Znam twórczość Eleanor Alice Burford Hibbert nie od dziś, więc doskonale wiem, na co było ją stać. Przyznam, że bardzo lubię ten dziewiętnastowieczny klimat jej książek. Widać, że naśladowanie autorytetów nie poszło na marne i wiele z ich sposobu pisania przeniosła na karty własnych utworów.

Dla kogo zatem jest ta książka? Przede wszystkim dla kobiet, choć nie należy spodziewać się po niej typowego romansu. Jak to bywało w dziewiętnastowiecznych powieściach, chociażby u Jane Austen, tak i tutaj wątek miłosny wyrażony jest niezwykle subtelnie, pomimo że uczucie jest gwałtowne i gorące. Co więcej, mamy tutaj także do czynienia z klasycznym obrazem ówczesnego społeczeństwa, a sama Szkocja przedstawiona jest bardzo ciekawie. Dlatego myślę, że tym, którzy lubią tego rodzaju klimaty, ta powieść powinna przypaść do gustu.

 

Moja ocena: 4/6

 



* Burowie – potomkowie przeważnie flamandzkich, holenderskich i fryzyjskich kalwinistów, a także francuskich hugenotów i niemieckich luteran. W Afryce Południowej osiedlili się XVII i XVIII wieku. 

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



niedziela, 05 maja 2013, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
wiosenka27
2013/05/05 16:15:06
Czasami człowiek potrzebuje mniej ambitnej lektury:)
Fabuła mnie zaciekawiła:)
-
krainaczytania
2013/05/05 16:18:27
@Wiosenka27
Oj, tak. Bardzo potrzebuje. Ja mam teraz taki czas, że czytam książki mniej ambitne. Właśnie kończę Norę Roberts. A "Gniazdo węży" jest całkiem przyjemną lekturą. Książka już nie młoda, ale fajna :-)
-
cyrysia
2013/05/05 16:45:11
Nie wiedziałam, że owa autorka ,,ukrywała się'' pod tak wieloma pseudonimami. Ja trochę ją kojarzę, jako Philippę Carr. Co do powyższej książki mnie akurat zaciekawiła i skuszę się na nią. Zaskoczę cię- wczoraj zaczęłam czytać historyczną powieść. Wprawdzie to jest romans historyczny, ale metodą małych kroczków zaczynam coraz lepiej czuć się w tym gatunku ;-)
-
krainaczytania
2013/05/05 17:54:45
@Cyrysia
Bardzo się cieszę, że wzięłaś się za powieść historyczną. Zastanawiam się tylko, co to może być ;-) Jak tak analizuję Twój gust, to przychodzi mi na myśl G. Masterton i jego "Pani fortuny". Mam rację? :-)))
-
felicja79
2013/05/05 18:33:02
Rozwój fabuły opowiedziany przez Ciebie mnie zaskoczył: przyjaźń macochy z pasierbicą, śmierć ojca, potem jeszcze Afryka i wojny burskie. Dużo pomysłów miała autorka :-).
-
krainaczytania
2013/05/05 18:40:30
@Felicja
Fakt, pomysłów miała sporo, ale bardzo płynnie połączyła to w jedną całość. Mnie się takie książki podobają, choć są tak do bólu przewidywalne ;-)
-
polonisty
2013/05/05 18:51:57
ja mam z panią Holt odwrotnie niż ty:) hehe każda jej książka mnie jakoś tak odpycha... wydaje mi się, że kiedyś po prostu przeczytałam coś i mi się nie spodobało a uraz został do dziś... nawet tytułu tamtej książki nie pamiętam...
-
krainaczytania
2013/05/05 18:54:15
@Polonisty
Toż to musiało być dla Ciebie traumatyczne przeżycie :D Mnie generalnie jej książki się podobają. Oczywiście jak do tej pory chyba żadna nie przebiła powieści "Mój wróg, królowa", ale i tak czytam następne, bo lubię :-)
-
ewfor
2013/05/05 19:45:16
Znam tę pisarkę z innych książek, to jej dzieło jeszcze nie wpadło w moje ręce, ale bardzo chętnie przeczytam, bo nie ukrywam, że lubię książki tego typu. Kilka książek Victorii Holt mam nawet w swojej bibliotece.
-
krainaczytania
2013/05/05 19:49:53
@Ewfor
Ja już chyba z cztery jej książki przeczytałam. Tak dla odprężenia książki Victorii Holt są świetne. Nie wymagają myślenia przy czytaniu :-)
-
cyrysia
2013/05/05 21:21:28
Niestety nie trafiłaś z moim wyborem. Mierzyłam znacznie niżej. Po prostu u mnie na półce akurat leżała ,,Tajemnicza dama'' M. Nichols i tak z czystej ciekawości na nią się skusiłam i czytam i nawet mi się podoba. Taka lekka, niezobowiązująca proza :-)
-
avo_lusion
2013/05/06 06:19:35
Idealna lektura do pociągu, żeby czas płynął miło i szybko :))
-
krainaczytania
2013/05/06 09:11:54
@Cyrysia
A to coś nowego :-) Nie znam tej książki zupełnie, dlatego fajnie będzie przeczytać Twoją opinię. Jednak te moje recenzje powieści historycznych przynoszą pozytywne skutki. Może teraz częściej będziesz po nie sięgać ;-)
-
krainaczytania
2013/05/06 09:13:41
@Danusia
Dokładnie. :-) Teraz mam taki czas, że kilka książek niezobowiązujących przeczytałam, żeby lepiej się poczuć. Ale już niedługo wracam do powieści historycznych i dalszych losów Marii Adler ;-)
-
ksiazkowka
2013/05/06 18:08:41
Cóż, dla mnie wątek kryminalny musi być na jak najwyższym poziomie. :)
-
krainaczytania
2013/05/07 10:51:38
@Ewa
No tak, tylko zauważ, że to nie jest klasyczny kryminał, a powieść obyczajowa. W takim przypadku rządzą inne prawa. Ja takich książek będę bronić, bo są doskonałe, kiedy przychodzi chęć na relaks przy lekturze. Nie zmuszają do myślenia i to jest w nich fajne :-)
-
prosperiusz
2013/05/08 08:46:38
Myślę, że ta książka jest esencją wiktoriańskości :-)
-
krainaczytania
2013/05/08 11:03:22
@Prosperiusz
Zgadzam się :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?