Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Podwójne życie Szymona G.

 

Manuela Gretkowska

 

            Agent

 

 

 

 

Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI
Warszawa 2012

 

 

 

W show biznesie bardzo często zdarza się tak, że kiedy piosenkarz czy aktor bądź jakikolwiek inny artysta czuje, że jego popularność słabnie, wówczas kombinuje jak by tu można było ją zwiększyć, żeby znów o nim pisali, zapraszali do studia telewizyjnego czy radiowego, czyli generalnie, żeby był szum. Ostatnio przeczytałam na portalu Legalna Kultura wywiad z Manuelą Gretkowską i przyszło mi do głowy właśnie takie skojarzenie, jak to opisane powyżej. Pomyślałam sobie: „czyżby sprzedaż książek spadała drastycznie i trzeba zszokować czymś opinię publiczną, żeby zwrócić na siebie uwagę?”. Otóż, Autorka twierdzi, że jest okradana przez państwo, a właściwie przez publiczne biblioteki, ponieważ jej książki wypożyczane są w nich za darmo, a ona nie ma z tego ani grosza. Patrząc na to z drugiej strony, można Autorkę zrozumieć, bo pisarze w Polsce lekko nie mają. Nie to, co w Stanach, prawda? Taki Stephen King czy Nora Roberts to przecież bogacze pełną gębą. A w naszym kraju pisarze na swoich książkach zarabiają marnie i tylko nieliczni mogą pochwalić się tym, że jest to ich jedyne źródło utrzymania. Tymczasem taki piosenkarz, nawet totalnie pozbawiony słuchu muzycznego, za koncert „śpiewa” sobie kolosalne honorarium, nie mówiąc już o tym, że czerpie korzyści finansowe z publicznego odtwarzania swojego utworu. A taki aktor? Pokaże się gdzieś publicznie, powygłupia się przez pół godziny, ludzi ubawi i kasę zgarnia. Natomiast „biedny” pisarz generalnie nawet za spotkania autorskie honorarium nie bierze. Dlatego w Polsce przede wszystkim tworzy się z pasji, natomiast znacznie mniej dla chęci zysku.

Ogólnie tok rozumowania Manueli Gretkowskiej nie jest zły. Tylko czy on przypadkiem nie uderza najbardziej w nas, zwykłych czytelników? Bo przecież to właśnie czytelnicy musieliby ponosić koszty wypożyczania książek. Może w postaci rocznego abonamentu? A może to Urząd Skarbowy pewien odprowadzać część naszego podatku do budżetu, aby potem z tych pieniędzy można było wypłacać pisarzom tantiemy? Tylko media wciąż donoszą, że w naszym kraju bezrobocie rośnie, a szara strefa kwitnie, więc chyba nie tędy droga. Istnieje też inne niebezpieczeństwo. Otóż, do książek niektórych autorów ustawiają się spore kolejki oczekujących na egzemplarz, podczas gdy powieści innych pisarzy leżą tygodniami na półkach i nikt nawet na nie nie zerknie albo zostaną wypożyczone raz i na tym koniec, bo czytelnik dozna tak ogromnego zawodu, że postanowi już więcej po powieści tego autora/autorki nie sięgać. W takiej sytuacji pisarze mogliby mieć pretensje do siebie nawzajem, jakoby jeden drugiego „okradał”. I koło się zamyka. A swoją drogą, zastanawiam się czy pani Gretkowska nigdy nie korzystała bądź nie korzysta z bibliotek? A jeśli jednak wypożycza książki, to czy za nie płaci? Może przelewa określoną sumę pieniędzy bezpośrednio na konto autora, którego powieść wypożycza?

Z mojej strony, jako czytelnika, wygląda to tak, że Manuela Gretkowska wsadzając przysłowiowy kij w mrowisko zaczęła, być może nieświadomie, budować mur pomiędzy autorem a czytelnikiem, a to na pewno ani jednej, ani drugiej stronie na zdrowie nie wyjdzie. Owszem, jest to sprawa ważna i należy o niej dyskutować, ale nie kosztem czytelników, korzystających z bibliotek, dla których wielokrotnie jest to jedyny możliwy kontakt z książką. Spójrzmy, jak niski mamy w Polsce poziom czytelnictwa. W momencie, gdyby państwo zapragnęło opróżnić czytelnikowi kieszeń, aby wypłacić tantiem autorowi, obawiam się, że czytelnictwo w naszym kraju nie wychodziłoby poza Internet.

Dlaczego przy recenzji najnowszej powieści Manueli Gretkowskiej właśnie o tym wspominam? Otóż, po pierwsze dlatego, że z mojego ewentualnego abonamentu, czy też podatku wielkiej korzyści Autorka by nie odniosła. Po przeczytaniu wywiadu, w te pędy pobiegłam do najbliższej biblioteki i pozwoliłam sobie „okraść” Autorkę i wypożyczyć jej powieść tylko dlatego, aby sprawdzić o czym też pani Gretkowska pisze i na jakim poziomie to czyni, że tak usilnie domaga się od bibliotek wynagrodzenia. Po drugie, chciałam przedstawić Wam swoją drogę prowadzącą do sięgnięcia po twórczość Manueli Gretkowskiej. I takim oto sposobem Agent zyskał jednego czytelnika więcej.

Uwaga! Recenzja będzie negatywna, więc spodziewam się głosów, które będą mi zarzucać złośliwość i zemstę za to, iż Autorka domaga się tego, co jej się rzekomo prawnie należy. Pewnie i tak fanów Manueli Gretkowskiej nie przekonam do swoich szczerych intencji. Zapewne nie uwierzą mi też, że ta recenzja nie ma choćby najmniejszego podtekstu złośliwości z mojej strony. Właśnie z tego powodu bardzo długo zastanawiałam się, czy w ogóle pisać o tej książce i o swoich odczuciach po jej przeczytaniu, żeby nie zostać posądzoną o osobiste wycieczki wobec Autorki. Roztrząsałam „za” i „przeciw”, ale ostatecznie doszłam do wniosku, że skoro już książkę przeczytałam, to mam również prawo do wyrażenia swojej opinii.

Może najpierw zacznę od fabuły. W Izraelu mieszka z pozoru szczęśliwe małżeństwo z czterdziestoletnim stażem. Szymon i Hanna Goldbergowie z pochodzenia są Żydami i co w tym wszystkim jest najważniejsze: obydwoje są ateistami. Właśnie szykują się na ślub córki, która ma zostać żoną ortodoksyjnego Żyda. Hanna jakoś sobie z tym radzi, ale Szymon jest wściekły, ponieważ nie takie życie zaplanował swojej Miriam. Mężczyzna ma za sobą holokaust. Cierpi też na depresję po stracie bliskiej osoby. Hanna jest lekarką, więc czuwa nad tym, aby mąż regularnie zażywał leki, ponieważ z jego samodyscypliną różnie bywa.

Z kolei w Polsce mieszka Dorota Sikorska z synkiem Dawidkiem. To do niej i swojego syna Szymon przylatuje z Tel Awiwu najczęściej jak tylko może. Swoją nieobecność kochance tłumaczy tym, iż pracuje jako izraelski agent Mosadu, co napawa kobietę ogromnym lękiem o bezpieczeństwo ukochanego. Choć dzieli ich spora różnica wieku, to jednak Dorota naprawdę kocha Szymona, a i on też w jej towarzystwie czuje się komfortowo. Można by stwierdzić, że przy kochance mężczyzna znajduje to, czego nie może dać mu żona – spełnienie. Mamy tutaj klasyczny przykład podstarzałego i niedowartościowanego przez żonę mężczyzny. Oczywiście pojawiają się jeszcze bohaterowie poboczni, jednak cała uwaga skupiona jest generalnie na oszustwie Szymona, który okłamuje każdego jak leci: żonę, kochankę, córkę, przyjaciół. W swoim oszustwie ma wspólnika, który go kryje i stwarza pozory. Jest mu oddany, niczym wierny pies. Jak długo Szymonowi uda się utrzymać w tajemnicy przed żoną swój związek z Dorotą? I jak długo Szymon będzie w stanie bez konsekwencji okłamywać kochankę? Tego możecie dowiedzieć się, czytając kilka ostatnich stron powieści, bo tylko tam odnajdziecie nieco emocji. Reszta książki na pewno ich nie dostarczy. Wszystko kręci się monotonnie wokół jednego problemu.

Moim zdaniem generalnie pomysł na fabułę nie jest zły. Takie podwójne życie głównego bohatera może naprawdę zainteresować czytelnika. Problem pojawia się w momencie, kiedy próbujemy odkryć w tej powieści jakiś głębszy sens. Brakuje w niej praktycznie wszystkiego. Oprócz wycieczki do Polski izraelskich licealistów nie ma w tej książce żadnych wydarzeń pobocznych. Mnie, jako czytelnika, naprawdę nie interesuje fakt czy mocz jednej z bohaterek pieni się podczas jego wydalania, czy nie. Czy miała być to kontrowersyjna wstawka? Nie wiem. Dla mnie na pewno ten fragment był obrzydliwy i zupełnie niepotrzebny. Niemniej odnoszę wrażenie, że najważniejszy dla Autorki okazał się być ateizm głównych bohaterów. Dialogi są nim tak nafaszerowane, że w końcu nie wiadomo o czym tak naprawdę jest ta książka: o nieszczęśliwym facecie, szukającym na stare lata pocieszenia u młodej kobiety czy o ośmieszaniu religii katolickiej. Mam tylko wielką nadzieję i nie dopuszczam jak na razie do głowy myśli, że Manuela Gretkowska wykorzystała Agenta, aby narzucić czytelnikowi swoje osobiste poglądy. Byłoby to najgorszą rzeczą, jaką autor może uczynić. Od wyrażania własnych poglądów są autobiografie czy jakieś obszerne eseje na konkretny temat. Fikcja literacka nie jest od tego, aby upubliczniać swoje ideologie!

Jacy są bohaterowie? Otóż jak jeden mąż sfrustrowani i jedyne, co im pozostaje to, mówiąc kolokwialnie, pochlastać się już na starcie. Ta książka stałaby się naprawdę wartościową lekturą traktującą o samotności w związku, o niezaspokojonych rodzicielskich ambicjach, o tęsknocie za tym, co już utracone i już nigdy nie wróci, o kłamstwie, które prędzej czy później zawsze wyjdzie na jaw, o sztuce wybaczania, gdyby nie bardzo kiepskie wykonanie, które mnie bynajmniej nie zachęca do sięgnięcia po kolejne książki Autorki. W dodatku całość napisana jest suchym reporterskim stylem zupełnie nie pasującym do formy powieści. Odnoszę też wrażenie, że powieść adresowana jest do pewnej określonej grupy czytelników i obawiam się, że ja się w niej nie mieszczę. Tak więc pani Gretkowskiej „okradać” już więcej nie zamierzam. To był tylko ten jeden jedyny raz i mam nadzieję, że zostanie mi wybaczony.

Jak wiadomo Manuela Gretkowska znana jest z podejmowania tematów kontrowersyjnych, nie tylko w swoich książkach.  W tym przypadku problem wiary takim właśnie tematem jest. Generalnie kontrowersja w literaturze nie jest niczym złym, tylko od formy jej przekazu zależy czy dany motyw porwie czytelnika czy przyprawi go o mdłości, bo jak to mówią: „co za dużo, to niezdrowo”. Jedno jest pewne: Autorka naprawdę potrafi przyciągnąć uwagę czytelników do swojej osoby, czego raczej nie da się stwierdzić w odniesieniu do jej twórczości.

 

 

Moja ocena: 2/6

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



środa, 03 kwietnia 2013, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
cyrysia
2013/04/03 11:20:25
Powiało arktycznym chłodem i to bardzo. Nie znam twórczości pani Gretkowskiej, więc się nie wypowiem na ten temat. Mam wprawdzie w domu jedną jej książkę ,,Trans'' i zamierzam kiedyś po nią sięgnąć. Muszę przyznać, że początek twojego postu mnie zszokował. Nie chodzi mi o recenzje, bo nie zamierzam podważać czyjeś odczucia po danej lekturze, tylko jestem zdziwiona dziwnym podejściem autorki, która twierdzi, że jest okradana przez publiczne biblioteki. Przecież to jest niemądre rozumowanie. Takim ,,atakiem'' tylko do siebie zniechęca.
-
krainaczytania
2013/04/03 11:28:22
@Cyrysia
Dokładnie. Buduje mur pomiędzy sobą a czytelnikami. Wygląda to tak, jakby nie zależało jej na nas-czytelnikach. Ja tak to odbieram. Tak jak napisałam, być może pani Gretkowska pisze dla określonej, specyficznej grupy osób i to jej wystarczy. Powiem Ci, że mnie to zszokowało. Rozmawiałam nawet na ten temat z moimi koleżankami-bibiotekarkami i zwyczajnie wyśmiały takie rozumowanie, bo jest to nierealne w naszych polskich warunkach. A sama książka faktycznie mi się nie podobała i nie zamierzałam tego ukrywać.
-
cyrysia
2013/04/03 11:33:57
Bardzo dobrze, że bez ściemniania napisałaś to, co uważasz za słuszne. Mnie wprawdzie tematycznie ,,Agent'' nie zaciekawił i nie zamierzam po niego sięgać, ale po prostu zbulwersowała mnie wypowiedź autorki. Takie jawne biadolenie nikomu nie wyjdzie na dobre a już najmniej pani Gretkowskiej. Nie tędy droga do serca czytelników, nie tędy...
-
krainaczytania
2013/04/03 11:43:16
@Cyrysia
Wiesz, w Polsce pisarze naprawdę nie zarabiają kokosów na swoich książkach. Z tego, co wiem, to mają tak średnio 2-4 zł na egzemplarzu i dlatego niemal każdy pracuje zawodowo, bo zwyczajnie umarłby z głodu. Ale są pewne granice. A co z dziećmi? One też miałyby płacić abonament, żeby autor dostał tantiem? Nie przeszedł projekt pana Boniego o zamykaniu szkolnych bibliotek, to może poprzez opłaty od wypożyczeń zniechęcać dzieciaki do czytania? Sarkastycznie zapytam: co lepsze?
-
cyrysia
2013/04/03 11:47:37
Już teraz mało osób czyta i mało korzysta z bibliotek, więc po wprowadzeniu abonamentu liczba czytelników spadła by do minimum i wtedy twórczość wielu pisarzy ,,umarłaby'' śmiercią naturalną. Czy tego chcemy? Chyba nie..
-
krainaczytania
2013/04/03 11:52:26
@Cyrysia
Otóż to. Bardzo mądre słowa. Wciąż krzyczy się, że Polacy nie czytają, że rośnie pokolenie analfabetów, że tylko Internet itp. A pani Gretkowska zamiast zachęcać do czytania, zwyczajnie od niego odrzuca, obrażając tym samym czytelników, bo pomiędzy wierszami można odczytać, że jesteśmy zwykłymi złodziejami jej twórczości. Oczywiście ci, którzy korzystają z bibliotek to złodzieje. Ja korzystam, do czego się przyznaję i czuję się obrażona w tym momencie.
-
cyrysia
2013/04/03 11:58:35
Też bym korzystała z biblioteki, lecz niestety nie mam takiej możliwości, ale również uraziło mnie takie niesprawiedliwe oczernianie czytelnika.
Pozdrawiam cieplutko...
-
krainaczytania
2013/04/03 12:00:34
@Cyrysia
Tośmy sobie pogadały ;-) Również pozdrawiam :-)))
-
wiosenka27
2013/04/03 14:40:34
Ja z kolei nie przepadam za polską literaturą chyba że są to powieści klasyczne lub historyczne. A książki Gretkowskiej wielokrotnie miałam w ręce ale jakoś się nigdy na nie nie zdecydowałam:)
-
krainaczytania
2013/04/03 18:10:31
@Wiosenka27
Wiesz, ja uważam, że literatura polska nie jest zła. Polacy naprawdę piszą coraz lepiej. Mam nawet swoich "ulubieńców", których książki namiętnie czytam i wiem, że się nie zawiodę. Ta lista jest dość pokaźnych rozmiarów. Ale pani Gretkowska, w moim odczuciu, przekracza wszelkie granice dobrego smaku i przyzwoitości, jednocześnie mając wysokie mniemanie o swojej twórczości, chociażby poprzez domaganie się opłat za wypożyczanie książek z biblioteki. A co najciekawsze, to nie tylko ja mam takie zdanie. Czytałam recenzje innych książek tej Autorki i widziałam, że niesmak wzbudziły też w innych blogerach-recenzentach. Tak więc skoro się jeszcze nie zdecydowałaś, to nie masz czego żałować. Przeznacz sobie ten czas na lekturę, która naprawdę jest tego warta :-)
-
felicja79
2013/04/03 19:52:56
Podwójne życie głównego bohatera to ciekawy pomysł na fabułę. Ale po Twojej recenzji nie mam ochoty sięgać po tę książkę. Może kiedyś.
-
2013/04/03 20:04:24
Kiedyś uważałam, że Gretkowska jest objawieniem polskiej literatury i mam pierwsze wydania jej wczesnych powieści, potem odrzuciła mnie jednoznaczna tematyka i poglądy, których nie podzielam. Fragmenty "Agenta" słuchałam w radiu, ale nie pragnę jej poznać w całości.
Za spotkania autorskie pisarze otrzymują wynagrodzenie. Płacą je biblioteki, a raczej referaty kultury w mieście lub powiecie, Instytut Książki za projekt DKK, szkoły, gdy zaproszą pisarza. Stawka zależy od popularności pisarza.
-
polonisty
2013/04/03 21:05:08
na mnie także pani Gretkowska nie zarobiłaby, jedyna wmuszona we mnie książka, to jakaś lektura na studiach... nawet nie pamiętam jaka, a samym pomysłem abonamentu jestem trochę zdegustowana, bo dorośli jak dorośli, ale dzieci? nad sposobami wynagrodzeń dla autorów, to jednak trzeba dyskutować, bo u nas to jest cienko z tym:(
-
marek.kuchta55
2013/04/03 21:29:25
Świetny wpis :) naprawdę. Godny polecania i powtórnego przeczytania
-
avo_lusion
2013/04/03 23:55:04
Nazwisko znam, ale nigdy nie próbowałam czytać żadnej jej powieści, bo wydawała mi się trudną pisarką... No i w sumie widzę, że nie warto, bo pewnie bym nie dała rady...
-
krainaczytania
2013/04/04 09:16:03
@Felicja
Wiesz, że ja nigdy nie odradzam sięgania po jakąkolwiek książkę, ale pozostawiam wybór czytelnikowi. Niemniej w tym wypadku nawet "kiedyś" nie polecam. Przeznacz sobie ten czas na coś naprawdę wartościowego, a wiem, że potrafisz takie lektury wyszukać :-)
-
krainaczytania
2013/04/04 09:22:42
@Nutta
Dziękuję za informację o spotkaniach autorskich. Nie wiedziałam, że tak się dzieje, bo często spotykam się z opiniami, że pisarz nie otrzymuje wynagrodzenia za samo spotkanie, tylko biblioteka zapewnia mu pobyt w mieście. Dlatego uważałam, że spotkania odbywają się "w czynie społecznym". Oczywiście podzielam Twoje zdanie w kwestii twórczości Gretkowskiej. Nie zamierzam katować się jej książkami i jej poglądami, które również są mi obce. W moich oczach ta pani to zwyczajna skandalistka, która uwielbia, żeby coś się działo wokół jej osoby. Nie waha się ośmieszać ludzi, z którymi coś ją kiedyś łączyło, czego przykładem jest "Trans". Przeczytałam recenzję tej powieści na jednym z blogów, więc stąd mam wiedzę, a że blog jest prowadzony przez rzetelną osobę, to wiem, że recenzja była wiarygodna. Brzydzę się czymś takim.
-
krainaczytania
2013/04/04 09:29:02
@Polonisty
Po napisaniu tego tekstu przyszedł mi do głowy jeszcze jeden pomysł. Otóż, abonament wykupywałoby się na wszystkie książki, prawda? To co w takim razie z literaturą obcą? Czy panu Kingowi albo pani Roberts też polska biblioteka/państwo miałoby odprowadzać tantiem? Jakoś nie chce mi się w to wierzyć. King pewnie by się zaniósł śmiechem, słysząc taki pomysł. Z drugiej strony jednak, gdyby wykupywało się abonament tylko na książki polskich autorów, to myślę, że czytelnictwo literatury polskiej w bibliotekach spadłoby do zera. Przecież i tak w Polsce nadal bardziej wierzy się w pisarzy obcych niż rodzimych. Sama przyznajesz, że pani bibliotekarka w Twojej bibliotece nie lubi polskiej literatury. Dlatego uważam, że pomysł pani Gretkowskiej jest nieprzemyślany i nielogiczny.
-
krainaczytania
2013/04/04 09:29:57
@Marek
Dziękuję ślicznie :-) To miłe, co piszesz :-)
-
krainaczytania
2013/04/04 09:31:12
@Danusia
I nie próbuj. Nie katuj się, bo i po co? Jest tyle innych ciekawych książek, że naprawdę jest z czego wybierać :-)
-
emilya5
2013/04/05 12:55:30
Przerażająca wizja - abonament na wypożyczanie. A z książką jest, jak z każdym produktem - dobry obroni się sam. Są książki, które czytam, ale bym sobie ich na półce nie postawiła i są takie, które kupuję, bo np. po pierwszej wypożyczonej spodobał mi się styl autora albo konkretna książka mnie uwiodła i zamarzył mi się własny egzemplarz. Pomysł tego typu mogą płodzić chyba tylko kiepscy autorzy, którzy chcą promować siebie i swoje poglądy, a nie swoją twórczość.
-
krainaczytania
2013/04/05 13:06:37
@Emilya5
Wiesz, ja mam dokładnie tak samo. Też są takie książki, które chciałabym mieć na półce i mam kupione za własne pieniądze. A są takie, które czytałam, ale dziękowałam Opatrzności, że już za kilka dni będę je mogła oddać do biblioteki. Jeśli powieści jakiegoś autora mi się podobają, to obserwuję jego karierę pisarką, śledzę premiery jego powieści i biegnę do księgarni. Koleżanka w komentarzu powyżej uświadomiła mnie, że pisarze jednak biorą honorarium za spotkania autorskie, więc ja zupełnie nie rozumiem roszczeń pani Gretkowskiej. Poza tym, jak niby miałby wyglądać abonament za wypożyczenia książek obcych pisarzy? Tego już w ogóle nie rozumiem. To, co abonament tylko dla polskich autorów? To jakiś absurd jest. Trafne to Twoje spostrzeżenie, że tylko kiepscy autorzy mogą wyjść z taką propozycją. Po przeczytaniu "Agenta" bardzo mocno utwierdziłam się w tym przekonaniu.
-
Gość: Andra, *.tktelekom.pl
2013/04/05 15:09:22
Ta autorka mnie jakoś odstasza. Rozumiem, że każdy ma swoje zdanie, ale jeśli nawet w małym stopniu, uznaje tylko swoją opinię, to jest dla mnie odpychający. Być może za bardzo wierzę w tolerancję i kompromis? Co do kwestii opłaty bibliotek było o tym głośno jakiś czas temu. Przyznam szczerze, że korzystam biblioteki, bo nie jestem na tyle bogata, by co tydzień chodzić do księgarni. Biblioteka to raczej promocja, a nie miejsce złodziejstwa. Mieszkam w na tyle małej miejscowości, że dostęp do każdej interesującej mnie pozycji jest niemożliwy. To że wywiad ukazał się na łamach Legalnej Kultury, zakrawa swoją drogą na ironię...
-
ksiazkowka
2013/04/06 08:42:14
Dawno temu (no może nie aż tak dawno) skusiłam się na "Kobietę i mężczyznę" autorstwa tej pisarki i...? Nie dokończyłam. Nie przemawia do mnie jej styl...nie czuję go. I nie wiem czy jeszcze kiedyś spróbuję dać jej szansę. I mnie jakoś twoja negatywna opinia bardzo nie dziwi.
-
krainaczytania
2013/04/06 10:03:06
@Andra
Ja naprawdę szanuję poglądy innych, bo każdy ma, jakie ma, ale z drugiej strony, dlaczego, czytając książkę mam być nimi faszerowana? Prawdę powiedziawszy, drażnią mnie skandaliści tak w kulturze, jak i w polityce, a panią Gretkowską uważam, za skandalistkę. Ostatnio spotkałam na Onecie jej kolejny pogląd, tym razem na kwestię porodu. Czytałam komentarze pod tamtym wpisem, głównie pisane przez kobiety, które rodziły. Były wstrząśnięte, że Autorka najpiękniejsze, choć zarazem najboleśniejsze pod względem fizycznym, wydarzenie w życiu kobiety sprowadza do czegoś tak prymitywnego i nazywa je traumą. Oczywiście w tym kontekście, można zrozumieć to tak, że jest to indywidualne spostrzeżenie Autorki i niech tak zostanie. Tylko ciekawa jestem, co na to jej córka, kiedy przeczyta, że jej przyjście na świat było dla jej mamy tak bardzo traumatyczne. Egoizm i chęć zaistnienia górą. A kwestia opłacania bibliotek? No cóż... Pozostawię to bez komentarza :-)
-
krainaczytania
2013/04/06 10:05:21
@Ewa
Ja wytrwałam do końca, ale też sama książka wielkich rozmiarów pod względem objętościowym nie ma, więc dało się wytrzymać. Ale przyznaję, że często myślałam: "ile jeszcze do końca?" :-) To był pierwszy i ostatni raz. Już więcej razy nie pozwolę się tak katować :-)
-
2013/04/11 14:16:46
Z innej beczki: pani Gretkowska ma moim zdaniem racje ale nie chce mi sie tutaj wdawac w argumentacje. W kazdym razie zastanawiam sie nad stworzeniem prywatnej polskej biblioteki w Anglii. Nie nasrawiam sie na zysk a jedynie na depozyt i symboliczna oplate-skladke, ktora potem bylaby przeznaczona na zakup nowych ksiazek. Chodzi o mozliwosc czytania po polsku bez ponoszenia gigantycznych kosztow.
-
krainaczytania
2013/04/11 21:55:26
@Panijeziora1
Może i rację ma, ale nie w polskich realiach. Być może w Anglii, tam gdzie mieszkasz, coś takiego miałoby rację bytu, ponieważ tak jest też na Skandynawii, że czytelnicy wykupują sobie abonament czytelniczy. Polsce jeszcze daleko do takich działań. U nas czytelnictwo jest bardzo niskie i jeśli dodatkowo nałożymy na czytelników opłatę, to spadnie do zera. Poza tym, Ty piszesz o bibliotekach prywatnych, a pani Gretkowska ma na myśli publiczne, a to już jest kolosalna różnica. Owszem, za wszystko, co prywatne płacić należy, natomiast za publiczne już niekoniecznie.


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?