Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Pod jednym dachem z mordercą

 

Sandra Brown

 

      W objęciach chłodu

 

 

 

 

 

Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI
Warszawa 2007
Tytuł oryginału: Chill Factor
Przekład: Joanna Grabarek

 

 

 

 

Choć uporczywą zimę mamy już na szczęście za sobą, a na kolejną przyjdzie nam czekać kilka długich miesięcy, to jednak nie należy o niej zapominać, szczególnie jeśli istnieje prawdopodobieństwo utknięcia gdzieś w górach bez szans na szybką pomoc. W dodatku, co zrobić jeżeli nie jesteśmy tam sami? Oczywiście, nie ma problemu, jeżeli w tych niebezpiecznych warunkach towarzyszy nam przyjaciel, któremu można zawsze zaufać bez ryzyka, że zdradzi i ściągnie na nas niebezpieczeństwo. Jednak co zrobić, gdy naszym towarzyszem okaże się być… morderca poszukiwany przez FBI?!

Małe miasteczko w Karolinie Północnej o nazwie Cleary jest niezwykle piękne. Krajobraz, jaki się wokół roztacza wręcz zapiera dech w piersiach. Zapewne ten widok nie byłby tak piękny, gdyby nie góry, które dodają mu uroku. Lecz z drugiej strony góry potrafią też być niezwykle niebezpieczne i ktoś, kto ich nie zna, nie powinien wybierać się tam sam. Bo przecież one potrafią przynieść śmierć, szczególnie zimą, kiedy śnieg bezustannie sypie, zaścielając ziemię białym puszystym dywanem.

Góry to także doskonała kryjówka dla przestępców. To tam wielokrotnie ukrywają swoje ofiary i dopiero po jakimś czasie policja odnajduje ich ciała. Fakt ten jednak nie odstrasza ani turystów, ani tych, którzy pragną zaszyć się w górach, kupując tam nieruchomości. Lilly Burton, a właściwie Lilly Martin, również dała się skusić na kupno domku w górach. Nabyła go jeszcze wspólnie z byłym mężem, z którym właśnie się rozwiodła. Z Dutchem nie chce mieć już nic wspólnego, stąd jej powrót do panieńskiego nazwiska. Dutch Burton to miejscowy stróż prawa, który sam nie zawsze tego prawa przestrzega. Lilly ma już dość życia z agresywnym i niewiernym mężczyzną, dlatego postanawia go zostawić, na co były mąż nie chce się zgodzić. Ich rozstanie wiąże się także z podziałem majątku, a właściwe z jego sprzedażą. Choć domek w górach każdemu z nich przywodzi na myśl najpiękniejsze chwile ich małżeństwa, bo i takie się zdarzały, to jednak postanawiają się go pozbyć.

Oczywiście nie obywa się bez kłótni. Porywczy Dutch pragnie siłą zatrzymać Lilly, ale ona już zdecydowała. Kiedy mężczyzna widzi, że już niczego nie wskóra, wybiega z domku, a jego odejściu towarzyszy huk zatrzaskiwanych drzwi. Lilly zostaje sama. Musi jednak wziąć się w garść, zabrać co do niej należy i wyruszyć do Atlanty, gdzie jest jej prawdziwe życie. Tam ma pracę, przyjaciół i wszystko to, czego nie dał jej były mąż.

Niestety, Lilly nie wie jeszcze, że najbliższe czterdzieści osiem godzin będzie dla niej walką o życie, ale też w tej walce odnajdzie coś, czego do tej pory los jej skąpił. W końcu postanawia zapakować do samochodu swój skromny dobytek i wyruszyć w drogę. I tutaj pojawia się problem. W Cleary szaleje śnieżyca, która odcina od świata nie tylko ją, ale także innych mieszkańców. Jednak to ona jest w największym niebezpieczeństwie, ponieważ znajduje się górach, a nie w miasteczku.

Lilly Martin to silna i uparta kobieta. Choć wie, że jej powrót będzie ryzykowny, postanawia opuścić domek. Śnieg skutecznie ogranicza widoczność, tak więc o wypadek nie trudno. Tak też się dzieje i w tym przypadku. W pewnym momencie kobieta czuje, że traci panowanie nad samochodem. W dodatku nagle nie wiadomo skąd, niczym zjawa, na drodze pojawia się mężczyzna, którego Lilly bierze pod koła. Na szczęście człowiek ten żyje, ale jego stan nie jest najlepszy. Na pierwszy rzut oka wiadomo, że nieznajomy potrzebuje natychmiastowej pomocy medycznej, lecz w tych warunkach pogodowych nie ma mowy o jakimkolwiek ratunku. Co w takim razie robi Lilly? Zabiera mężczyznę do domku w górach i tam stara się mu pomóc. Jej umiejętności medyczne nie stoją na najwyższym poziomie, ale robi, co może, aby udzielić mu pierwszej pomocy.

Bardzo szybko okazuje się też, że mężczyzna nie jest Lilly obcy. Kobieta już kiedyś go spotkała, czym wywołała atak furii u swojego byłego męża. Jednak w tym momencie nie to jest najważniejsze. W miasteczku od dwóch lat grasuje morderca, któremu policja nadała przydomek „Chaber”. Dlaczego akurat taki? Otóż, zabójca najpierw porywa swoje ofiary, a potem je zabija, zaś w miejscu porwania zostawia błękitną wstążkę. W ten sposób z miasteczka zniknęło już pięć kobiet. Policja próbuje ustalić kim jest owy Chaber, jednak jej działania są jak do tej pory nieudolne. Oczywiście postępowaniem kieruje Dutch Burton, który niezbyt dobrze sobie radzi nie tylko jako policjant, ale też jako mężczyzna. Jego problemy emocjonalne negatywnie rzutują na sprawę. I tutaj pojawia się pytanie. Czy Lilly dając schronienie mężczyźnie, który wpadł pod koła jej samochodu, podpisała na siebie wyrok śmierci? Czy przypadkowo spotkany facet to poszukiwany przez FBI Chaber?

W objęciach chłodu to bardzo dobry thriller, choć nieco przewidywalny, jeśli chodzi o wątek romantyczny. Ta powieść jest trochę inna niż poprzednie książki Sandry Brown, które czytałam. Jedyne, co łączy ją z wcześniejszymi powieściami, to umiejscowienie akcji. Znów czytelnik ma do czynienia z małym miasteczkiem, gdzie wszystkimi i wszystkim trzęsie jeden człowiek. Tym razem jest to Wes Hamer, były sportowiec, a obecnie przewodniczący rady miasta. Z jego zdaniem musi liczyć się każdy mieszkaniec Cleary, nawet stróże prawa.

Choć praktycznie do ostatniej strony Sandra Brown trzyma czytelnika w napięciu, nie zdradzając kto stoi za morderstwami kobiet, to jednak wiadome jest, że cała historia będzie mieć szczęśliwe zakończenie. Jak to często bywa w tego typu książkach, tutaj również spotykamy tajemnice z przeszłości, które kładą się cieniem na obecnym życiu bohaterów. Jest wiele niedopowiedzeń, które wyjaśniają się dopiero z czasem. Miłośnicy twórczości Sandry Brown wiedzą, że jest ona znana z odważnych scen łóżkowych, tak więc i w tym przypadku ich nie zabraknie.

Generalnie w literaturze amerykańskiej nie podoba mi się jedna rzecz. Otóż, Amerykanie przyzwyczaili nas do kreowania bohaterów niezniszczalnych, jakby zapominając o tym, że człowiek jest istotą śmiertelną. Tak dzieje się nie tylko w książkach, ale także w filmach. Główni bohaterowie to przeważnie postacie, które pomimo bólu, cierpienia, a wręcz krytycznego stanu fizycznego, potrafią walczyć z wrogiem niczym supermeni, zapominając, że jeszcze przed kilkoma minutami nie byli w stanie podnieść się z łóżka. Ba, praktycznie cudem wyrwali się z objęć śmierci. I nagle następuje cudowne odzyskanie sił i do ataku! W tej książce też mamy tego próbkę, a to sprawia, że nie jest ona realna. Podobnie sprawa przedstawia się, jeśli chodzi o seks. Na uprawianie tego sportu bohaterowie zawsze znajdują siły.

Niemniej dodatkowym atutem W objęciach chłodu jest całkiem ciekawy portret psychologiczny poszczególnych postaci. Zdaję sobie sprawę, że ten fakt może zainteresować wielu czytelników.

Czy książkę polecam? Na pewno tak. Sandra Brown, obok Nory Roberts, to moja ulubiona autorka amerykańska tworząca literaturę dla kobiet. Lubię jej powieści, bez względu na naiwność, jaką wielokrotnie w nich proponuje. Jej powieści generalnie czyta się szybko i przyjemnie. Zapewne nie jest to ostatnia powieść Autorki, o której Wam piszę. Tak się złożyło, że ostatnio przeczytałam dwie jej książki w dość krótkim odstępie czasu. W związku z tym na pewien czas mówię „dość”. Natomiast kiedy znów poczuję, że potrzebuję lektury niezobowiązującej, wówczas zapewne sięgnę po którąś z powieści Sandry Brown, a tych w Polsce przecież mamy dostatek.

 

 

Moja ocena: 5/6

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



środa, 17 kwietnia 2013, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2013/04/17 12:21:31
Zgadzam się, że bohater lit. amerykańskiej bywa niezniszczalny, chociaż to kraj tak duży, że znajdziemy też wiele innych przykładów. ja lit. amerykańską kocham. I kiedy trafię na jakąś dobrą książkę - zawsze się cieszę :)
-
wiosenka27
2013/04/17 14:39:01
Hmm... ja chyba jeszcze nic nie czytałam tej autorki, kojarzę to nazwisko ale raczej z mężczyzną. Muszę zwrócić na nią uwagę:)
-
ksiazkowka
2013/04/17 15:36:31
Nie lubię przewidywalnych thrillerów (choćby tylko nieco"). :/
-
polonisty
2013/04/17 19:50:49
Amerykanie zawsze znajdą siły na walkę i seks... padłam:) he he. mnie denerwuje, że tak łatwo przychodzi im zabijanie (nie tylko w książkach). Wiesz, że czytałam:) jedna z lepszych książek tej autorki.
-
cyrysia
2013/04/17 22:31:17
Słyszałam o tej autorce, ale sama chyba jeszcze nie czytałam żadnej jej książki. Skoro jednak uważasz, że Sandra Brown dorównuje Norze Roberts, to koniecznie muszę czym prędzej poznać jej twórczość, ponieważ Norę uwielbiam i jeśli Sanda pisze w podobnych klimatach, to zapewne się nie zawiodę.
-
krainaczytania
2013/04/18 09:36:34
@Danusia
Ja też nie mam nic przeciwko literaturze amerykańskiej, ale ci supermeni są tak nierealni czasami, że aż śmieszni. Taka naiwność im się wkrada, niestety. Może w USA nikt na to nie zwraca uwagi, bo oni mają taką, a nie inną mentalność. Ale jednak w Polsce może to drażnić :-)
-
krainaczytania
2013/04/18 09:41:49
@Wiosenka27
Zapewne masz na myśli Dana Browna - tego od "Kodu Leonarda da Vinci". Natomiast Sandra Brown, a dokładnie Sandra Lynn Brown publikowała też pod pseudonimami: Laura Jordan i Rachel Ryan. Dopiero po odniesieniu sukcesu literackiego zaczęła podpisywać się swoim nazwiskiem :-) Jej powieści są dość schematyczne, ale ja je lubię :-) Ona pisze nie tylko thrillery. Kiedyś pisała romanse historyczne, tak więc możesz też na nie trafić :-)
-
krainaczytania
2013/04/18 09:43:28
@Ewa
A ja tam nie mam nic przeciwko przewidywalności.;-) Czasami po prostu muszę odsapnąć i wtedy taki przewidywalny thriller albo obyczajówka jest dla mnie jak znalazł. To są takie moje nawyki jeszcze z lat szkolnych, kiedy zaczytywałam się w tego typu książkach :-)
-
krainaczytania
2013/04/18 09:46:19
@Polonisty
Ale to prawda jest. Czytałaś, więc wiesz. Facet ledwo zipie, wstrząs mózgu, poobijany, z dziurą w głowie, ale jak przychodzi co do czego to zwarty i gotowy :D No gdzie tu realizm? :-) Ale oczywiście zgadzam się, że ta książka jest jedną z lepszych w dorobku Sandry Brown :-)
-
krainaczytania
2013/04/18 09:48:31
@Cyrysia
Te dwie autorki są bardzo często porównywane ze sobą. Niektórzy dołączają jeszcze do nich Danielle Steel. Może kiedyś uda Ci się przeczytać coś Sandry Brown, to sama zobaczysz. :-)
-
wiosenka27
2013/04/18 15:08:03
Rozejrzę się. A romans historyczny to jest coś co lubię;)
-
krainaczytania
2013/04/18 17:16:59
@Wiosenka27
To tak jak ja ;-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?