Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

227 dni z Richardem Parkerem

 

Yann Martel

 

          Życie Pi

 

 

 

 

 

Wydawnictwo: ZNAK
Kraków 2004
Tytuł oryginału: Life of Pi
Przekład: Zbigniew Batko

 

 

 

 

Nie od dziś wiadomo, że życie potrafi człowieka naprawdę zaskoczyć. Każdy dzień przynosi nam coś nowego, choć z pozoru może wydawać się, że jeden od drugiego niczym szczególnym się nie różni. Czasami są to jakieś błahe sprawy, o których szybko zapominany, ale są też i takie, które pozostają w naszej pamięci do końca życia. Ba! Zmieniają to życie nieodwracalnie. Tak więc zazwyczaj to los pisze własny scenariusz, nie bacząc na nasze plany i marzenia, a my możemy jedynie go zaakceptować i na miarę swoich możliwości radzić sobie z nim albo buntować się przeciwko temu, co nas spotkało. Co lepsze? Nie wiadomo.

A teraz spróbujmy odpowiedzieć sobie na jedno pytanie. Czy przyjaźń z dzikim drapieżnym zwierzęciem jest możliwa? Na przykład z dorosłym tygrysem bengalskim? Wyobrażam sobie, że niejednemu lub niejednej z Was ciarki przeszły w tym momencie po kręgosłupie. Już na sam dźwięk słowa „tygrys” większości z nas robi się gorąco, a serce tłucze się w piersi niczym dzwon Zygmunta. To pomarańczowe stworzenie w czarne paski jest kochane i bezpieczne tylko jako pluszowa maskotka, prawda? Niemniej, nigdy nie wiadomo, co szykuje dla nas życie. Piscine „Pi” Molitor Patel też tego nie wiedział.

Tak więc niemal czterdzieści lat temu pewien szesnastoletni wówczas chłopiec o imieniu Pi wyruszył w morską podróż wraz ze swoją rodziną: ojcem, matką i bratem. Przemierzając wody Oceanu Spokojnego na japońskim statku „Tsimtsuma” kierowali się w stronę Kanady. To właśnie tam planowali stworzyć nowy dom i zacząć wszystko od początku. Do tej pory rodzina Patelów mieszkała w Indiach w mieście o nazwie Puttuczczeri, gdzie mieścił się też piękny ogród zoologiczny, którego strażnikiem był ojciec chłopca. W ogrodzie tym zwiedzający mieli możliwość obejrzenia zwierząt, przeważnie dzikich i niebezpiecznych, które stanowiły główną atrakcję tego miejsca. Właściciel od najmłodszych lat przyuczał swoich dwóch synów do pracy w zoo. Nie szczędził też na niebezpiecznych sytuacjach, które miały na celu przestrzec chłopców przed nieodpowiedzialnym i beztroskim zachowaniem wobec drapieżników.

W Puttuczczeri Patelowie byli bardzo znaną rodziną, lecz kwestie polityczne zmusiły ich ostatecznie do opuszczenia ukochanych Indii i wyruszenia w drogę do Winnipeg w Kanadzie. Na statek, niczym biblijny Noe, rodzina zapakowała niektóre ze zwierząt, aplikując im środki uspokajające, aby w nowym miejscu móc na nowo otworzyć ogród zoologiczny. Niestety, nikt nie spodziewał się, że podczas rejsu dojdzie do tragedii.

Statek tonął. Wydawał z siebie dźwięk podobny do potwornego metalicznego beknięcia. Przeróżne szczątki znikały z bulgotem pod wodą. Wszystko wyło: morze, wicher, moje serce. Z szalupy dostrzegłem nagle w wodzie coś żywego.

– Richardzie Parkerze! Czy to ty? – zawołałem. – Nic nie widzę. Och, żeby choć na chwilę przestało padać. Richardzie Parkerze! Richardzie Parkerze! Tak, to ty!

Widziałem jego łeb. Walczył, żeby utrzymać się na powierzchni.

– Jezus, Maria, Mahomecie i Wisznu, jak to dobrze, że cię widzę, Richardzie Parkerze! Błagam nie poddawaj się! Płyń do mnie, do szalupy. Słyszysz ten gwizd? Triii! Triii! Triii! Dobrze słyszysz. Płyń, płyń! Jesteś dobrym pływakiem. To nie jest nawet trzydzieści metrów (…)*

Wreszcie Richard Parker dopłynął. Uczepił się pazurami burty, potem wdrapał się do łodzi. W tym momencie serce Pi zatrzymało się na chwilę i chłopiec zdał sobie sprawę z tego, co właśnie zrobił. Uratował życie drapieżnikowi, który jednym machnięciem łapy był w stanie zrobić z niego befsztyk. Wtedy też przypomniał sobie słowa swojego brata, który przepowiedział mu, że kiedyś skończy w paszczy tygrysa, stając się kolejną „kozą”. Ostatecznie oprócz Richarda Parkera (tygrysa) w szalupie razem z Pi znalazły się jeszcze hiena, orangutan i ranna zebra. W tak doborowym towarzystwie tylko czekać, kiedy zaczną uaktywniać się poszczególne ogniwa łańcucha pokarmowego i kto jako pierwszy przypłaci to życiem.

Od tej chwili szesnastoletni Indus zdany jest tylko na siebie i na łaskę Najwyższego, w którego istnienie bezgranicznie wierzy. Jego wiara już wcześniej wyśmiewana była przez bliskich, ponieważ chłopiec zafascynowany Bogiem nie był w stanie określić jednoznacznie swoich przekonań w tej kwestii. Chciał być hindusem, chrześcijaninem i jednocześnie wyznawcą islamu. Dla niego wszystkie te wyznania stanowiły jedność. Były niczym jedna wielka religia.

 

Suraj Sharma jako Piscine „Pi” Molitor Patel i Richard Parker

 

Fakt, że Piscine „Pi” Molitor Patel przeżył i po latach mógł opowiadać swoją niezwykłą historię każdemu, kto tylko chciał jej wysłuchać, naprawdę graniczyło z cudem. Nikt przy zdrowych zmysłach nie potrafił uwierzyć w to, że szesnastoletni hinduski chłopiec spędził „pod jednym dachem” ponad siedem miesięcy z dorosłym bengalskim tygrysem. Czyżby Richard Parker pamiętał o tym, że Pi uratował mu życie i dlatego nie pożarł go żywcem, pomimo że było wiele sytuacji, które temu sprzyjały? Przecież były chwile, gdy obydwaj rozbitkowie cierpieli niewyobrażalny głód, byli też zestresowani, a jednak tygrys nie rzucił się na Piscine’a. Ta historia jest tak niewiarygodna, że wręcz zakrawa ona na fikcję literacką. I tak też wielu do niej podeszło.

Po raz pierwszy Życie Pi spotkałam na blogu Co warto czytać? Ponieważ jego Autorka nie za często przyznaje najwyższe oceny książkom, uznałam, że ta musi być wyjątkowa, skoro od Felicji otrzymała „6”. Nie pomyliłam się. Życie Pi to jedna z tych lektur, które zostają w pamięci na bardzo długo, a może nawet na zawsze. I pomyśleć, że Yann Martel po klęsce poprzedniej książki nie miał pomysłu na kolejną! Pieniądze też mu się kończyły, a wena twórcza milczała, nic sobie z tego nie robiąc. Dopiero przypadek sprawił, że wydał prawdziwy bestseller, którym zadziwił czytelników na całym świecie. Ta historia tak bardzo ludźmi zawładnęła, że ostatecznie postanowiono ją sfilmować.

Czym dla mnie jest Życie Pi? Na pewno jest książką o niesamowitej odwadze i uporze, a także o nieopisanym pragnieniu życia. Jestem przekonana, że bohaterowi w przetrwaniu bardzo pomógł fakt, iż na co dzień obcował z dzikimi zwierzętami znajdującymi się w ogrodzie zoologicznym jego ojca. Dzięki temu posiadł ogromną wiedzę dotyczącą sposobu zachowywania się zwierząt w określonych sytuacjach. W związku z tym mógł przewidzieć kolejny krok swojego towarzysza niedoli.

Ta książka jest też doskonałym dowodem na to, iż w ekstremalnych warunkach człowiek jest zdolny do zachowań, które normalnie są mu obce. Generalnie strach uważany jest za największego wroga człowieka. Z jednej strony może nas sparaliżować do tego stopnia, że nie będziemy w stanie podjąć żadnych sensownych działań, ale z drugiej może stanowić impuls, który uratuje nam życie. W tym konkretnym przypadku strach stanowił jedynie bodziec do podejmowania działań, które pozwoliły Patelowi przetrwać. Bardzo ważny jest tutaj także element psychologiczny, natomiast przypadek Pi Patela dla specjalistów może być doskonałym materiałem badawczym. Choć z drugiej strony ostrożnie podchodziłabym do wszelkiego rodzaju analiz kosztem kogoś, kto przez dwieście dwadzieścia siedem dni balansował pomiędzy życiem a śmiercią.

Czym jeszcze jest ta wyjątkowa książka? Na pewno ogromnym skarbcem wiedzy o zwierzętach. Pi opowiada o nich z ogromnym zaangażowaniem, przekazując w ten sposób niezwykle interesujące informacje ze świata fauny. Na pierwszy rzut oka widać, że mężczyzna bardzo kocha te stworzenia i są mu niesamowicie bliskie.

Na samym początku książki można przeczytać, że jest to historia, która sprawi, że słuchacz/czytelnik uwierzy w Boga. Chyba jednak coś w tym jest, ponieważ jak pokazały fakty, ludzki rozum nie jest w stanie wytłumaczyć, w jaki sposób Pi po ponad siedmiu miesiącach dryfowania na wodach Oceanu Spokojnego, dotarł do Meksyku w jednym kawałku. Tak naprawdę to głęboka wiara trzymała go przy życiu i nie pozwoliła wpaść w rozpacz. To ona dodawała mu sił każdego dnia i nocy, kiedy mogło wydawać się, że tylko sekundy dzielą go od spotkania z rodziną gdzieś na dnie oceanu.

Choć książka nie posiada klasycznej formy powieści, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni, to jednak czyta się ją jednym tchem. Ogromnym plusem jest tutaj język, jakiego Yann Martel użył celem jej napisania. Jak widać, niniejsza historia nie ma w sobie nic śmiesznego, jest wręcz tragiczna, jednak Yann Martel opisał ją tak, że uśmiechamy się w trakcie jej czytania. W sceny dramatyczne wplótł pierwiastek komizmu, co sprawia, iż nie przerażają one czytelnika tak bardzo, jak mogłoby to mieć miejsce w przypadku zastosowania słów poważnych i nasyconych grozą.

Książkę Yanna Martela polecam każdemu, kto gustuje w lekturach opartych na faktach. Jest to publikacja niezwykle wartościowa i myślę, że powinna trafić w ręce każdego czytelnika niezależnie od wieku. Młodzież nauczy się z niej, ile tak naprawdę warte jest ludzkie życie, pozna też świat zwierząt i ich potrzeby, natomiast dorośli dowiedzą się, jak wiele może wytrzymać człowiek, który znajdzie się w sytuacji teoretycznie bez wyjścia. Myślę, że po przeczytaniu tej książki wiele osób przewartościuje swoje życie i zmieni swoją dotychczasową hierarchię rzeczy ważnych i mniej ważnych.

 

 

Moja ocena: 6/6

 



* Y. Martel, Życie Pi, Wyd. Znak, Kraków 2004, s. 117.

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



środa, 24 kwietnia 2013, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Leger, *.plock.mm.pl
2013/04/24 17:19:01
Ja film obejrzałem - CUDO! Książkę zakupiłem i za niedługo się za nią zabiorę ;)
-
krainaczytania
2013/04/24 17:25:11
@Leger
Film jeszcze przede mną. Zawsze wolę najpierw przeczytać książkę, a potem obejrzeć film. Ciekawa jestem czy bardzo różni się od prozy, bo filmowcy lubią eksperymentować: wycinać, dokładać sceny itp. :-)
-
ksiazkowka
2013/04/24 17:34:50
O proszę! Jaka fajna książka Ci się trafiła. :) Sama mam ją w planach. :) Film też. :)
-
krainaczytania
2013/04/24 17:38:34
@Ewa
Bo ja czasami też i fajne książki czytam ;-) Przeczytaj, a na pewno zrobi na Tobie wrażenie. Gwarantuję :-)
-
cyrysia
2013/04/24 17:50:15
Bardzo lubię historie oparte na faktach, gdyż są niezwykle prawdziwe i życiowe, dlatego z ogromną przyjemnością poszukam i przeczytam tę książkę.
-
felicja79
2013/04/24 18:21:25
Jak się cieszę, że przeczytałaś tę książkę :-). Na mnie zrobiła takie wrażenie! Aż się bałam sięgać od razu po inne powieści autora. Ale za jakiś czas chyba się odważę :-).
-
avo_lusion
2013/04/24 18:24:23
Przyznam, że takie przewartościowanie priorytetów może być czasem bardzo przydatne, kiedy człowiek gubi się w życiu... Ja na razie filmu nie oglądam, liczę, że uda mi się książkę przeczytać :))
-
Gość: Palanee, *.dynamic.gprs.plus.pl
2013/04/24 22:14:46
Próbowałam czytać "Życie Pi" dwukrotnie. Ani razu nie doszłam do momentu opuszczenia Indii przez rodzinę. Żałuję, że nie przeczytałam, tym bardziej, że (wbrew pozorom) książka mnie wciągnęła - tyle że za każdym razem zabierałam się za nią, gdy należało już ją oddać...
-
krainaczytania
2013/04/25 08:44:00
@Cyrysia
Polecam, bo naprawdę ta książka robi na czytelniku wrażenie, choć zaczyna się bardzo niepozornie i może się na początku wydawać, że nic ciekawego nas nie czeka dalej. :-)
-
krainaczytania
2013/04/25 08:46:05
@Felicja
Nie wiem, czy inne książki Martela są aż tak dobre jak ta. Obawiam się, że nie, bo on tam sam pisze we wstępie trochę o swojej twórczości. On chyba dopiero dzięki "Życiu Pi" stał się znany. Ale spróbować przeczytać coś innego zawsze możesz ;-)
-
krainaczytania
2013/04/25 08:48:47
@Danusia
Ja też chciałam najpierw przeczytać książkę. Zresztą, ja generalnie nie mam zaufania do ekranizacji, ale teraz mogę już spokojnie zobaczyć film, bo nawet jak mnie rozczaruje, to będę mieć w pamięci książkę. A co do przewartościowania życia, to myślę, że każdy powinien czasami się nad tym zastanowić. Niekoniecznie musi to być pod wpływem takich dramatycznych sytuacji, jakie przeżył Pi :-)
-
krainaczytania
2013/04/25 08:51:22
@Palanee
Początek tej książki faktycznie nie jest zbyt interesujący i być może są tacy czytelnicy, którzy po pierwszych stronach rzucają ją w kąt. ;-) Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś na nią trafisz. Jak następnym razem przyniesiesz ją z biblioteki, to czytaj jako pierwszą, a unikniesz konieczności oddawania jej nieprzeczytanej ;-)
-
Gość: Andra, *.tktelekom.pl
2013/04/25 10:48:32
Chyba zostałam ostatecznie przekonana do tej książki. Sama historia wygląda na fascynującą.
-
krainaczytania
2013/04/25 13:12:06
@Andra
Mnie ta historia po prostu urzekła :-) Tobie również polecam :-)
-
ewfor
2013/04/25 19:11:50
Widziałam film, ale zawsze lubię również przeczytać książkę a potem porównać, mam nadzieję, że książka jest równie wzruszająca.
-
polonisty
2013/04/25 20:12:53
ja jestem jeszcze za mało zmotywowana do niej. przymierzałam się kilka razy, ale jakoś nie mogę:)
-
krainaczytania
2013/04/26 09:17:52
@Ewfor
No właśnie ja filmu jeszcze nie widziałam, a książka jak dla mnie rewelacyjna i jednocześnie nieprawdopodobna. Okazuje się, że jednak można oswoić nawet dziką bestię. Ale z drugiej strony mówi się, że zwierzęta mają tylko instynkt, którym się kierują. Mnie się wydaje, że one chyba jednak mają rozum. To, co przeczytałam w tej książce jest tego wyraźnym dowodem. :-)
-
krainaczytania
2013/04/26 09:19:15
@Polonisty
Myślę, że na wszystko przychodzi czas. Niemniej, polecam tę książkę bardzo. Gwarantuję Ci, że się w nią wciągniesz i nawet nie będziesz wiedzieć, kiedy to się stało. :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?