Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Poszukiwań pierścienia Salomei ciąg dalszy

 

Małgorzata

Gutowska-Adamczyk

 

     Cukiernia Pod Amorem

 

                    Cieślakowie

 

 

 

 

Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA
Warszawa 2010

 

 

 

 

Dziś po raz kolejny zabieram Was na wycieczkę do Gutowa, gdzie grupa archeologów latem 1995 roku odkopała zasypane podczas drugiej wojny światowej szczątki nikomu nieznanej młodej kobiety. Nadal nikt nie wie, kim tak naprawdę była owa niewiasta. Jednak zaskakujące w tym wszystkim jest to, że na jej palcu widnieje niezwykle stary, być może nawet średniowieczny, pierścień. Jak zapewne pamiętacie, ten wyjątkowy pierścień był niegdyś w posiadaniu rodu Zajezierskich, a potem nagle zniknął. Zwyczajnie przepadł i nikt nie był w stanie wyjaśnić tego tajemniczego zniknięcia. Oczywiście byli i tacy, którzy przypuszczali co mogło się z nim stać, jednak głośno nikt nie odważył się o tym mówić.

W drugim tomie sagi Autorka ponownie zabiera czytelnika w podróż do przeszłości. Tym razem są to lata końca XIX i początku XX wieku. Choć podtytuł powieści sugeruje, że teraz będziemy mieć do czynienia z rodziną Cieślaków, to jednak wiele miejsca nadal zajmuje ród Zajezierskich. Te dwie rodziny są nierozerwalnie ze sobą połączone. Czytelnik przemierza również wody oceanu, aby wraz z Marianną Blatko zamieszkać w Stanach Zjednoczonych i tam poznać nie tylko jej dalsze losy, ale także losy jej syna, Paula Connora, od którego praktycznie swój początek weźmie ród Cieślaków, związany z Zajezierskimi. Przyznacie, że trochę to skomplikowane, ale sięgając po drugi tom trylogii należy się tego spodziewać. Przecież już w części pierwszej Autorka przyzwyczaiła nas do tego, że nic nie jest proste. Jednak w tym przypadku kwestia chronologicznego ustalenia wydarzeń jest już znacznie łatwiejsza. Tym razem czytelnik nie jest narażony na samodzielne układanie poszczególnych zdarzeń.

Przyznam, że druga część sagi jest znacznie ciekawsza niż pierwsza. Fabuła powieści obejmuje lata pierwszej wojny światowej i kończy się tuż przed wybuchem drugiej. Mamy tutaj także do czynienia z dwudziestoleciem międzywojennym, a to przecież niezwykle interesujący okres w dziejach Polski. Niemniej jednak to, co najbardziej przykuło moją uwagę, to losy córki Kingi z Bysławskich, Grażyny. Kinga to oczywiście siostra hrabiny Zajezierskiej, Adrianny. Ci, którzy czytali część pierwszą, wiedzą, że Kinga wyszła za mąż za niejakiego Toroszyna, popełniając tym samym największy błąd swojego życia. Z tego związku na świat przyszła właśnie Grażyna, której krnąbrny charakter niejednemu zaszedł za skórę.

Zapytacie dlaczego to właśnie Grażyna Toroszyn tak bardzo zwróciła moją uwagę i wysunęła się na pierwszy plan spośród wszystkich bohaterów? Otóż, moim zdaniem jest to najbardziej barwna postać ze wszystkich, które możemy spotkać na kartach powieści. Nie podporządkowuje się powszechnie panującym konwenansom. Jest swego rodzaju indywidualistką i doskonale wie, czego chce od życia. Choć z drugiej strony nie brak jej także empatii. Nie jest tak, że kobieta pozbawiona jest jakichkolwiek uczuć wobec osób, które ją otaczają. Niemniej to jej cele są najważniejsze i dąży do nich bez względu na opinię innych. To właśnie dzięki Grażynie Toroszyn poznajemy również ówczesne środowisko aktorskie. Wraz z Giną Weylen, bo właśnie taki pseudonim artystyczny wybrała Grażyna, stajemy na deskach teatru, a także przed kamerą. Cierpimy też z powodu śmierci jej ukochanego i przeżywamy miłosne uniesienia. Uczestniczymy również w balach, na które Gina jest bezustannie zapraszana.

(…) Jedyne, co naprawdę lubiła podczas tych obowiązkowych przyjemności, to tańczenie. Bale, najczęstsze podczas karnawału, odbywały się jak rok długi. Były zatem doroczne Bale Mody, Wiadomości Literackich, Bal Akademii Sztuk Pięknych, Związku Autorów Dramatycznych, Bal Dziennikarzy i Stowarzyszenia Techników Polskich, Banku Gospodarstwa Krajowego, Bal Poczty i Telekomunikacji. Odbywały się zazwyczaj w hotelach i miały bardzo bogatą oprawę. Wszystkie panie czuły się w obowiązku zabłysnąć pomysłową toaletą. Pojawiało się tam wielu artystów i dzięki temu atmosfera nie była wymuszona. Pompatycznie bywało jedynie podczas przyjęć rządowych na Zamku Królewskim (…)*

Jak już wspomniałam powyżej, fabuła tej części trylogii obejmuje lata pierwszej wojny światowej. Ten czas obserwujemy nie tylko z perspektywy ludzi żyjących w Polsce, ale także w Ameryce. Mam tutaj na myśli głównie Paula Connora, który w pewnym momencie poczuwa się do obywatelskiego obowiązku, a także czuje chęć połączenia się w jakiś sposób z ojczyzną swojej matki i zaciąga się do armii.

Są też nieodkryte tajemnice. Hrabia Tomasz Zajezierski nadal nie jest świadomy pewnych faktów ze swojego życia. Ciekawa jestem czy w ostatniej części sagi, ta sprawa zostanie wyjaśniona? Oczywiście hrabia jest już coraz starszy, więc i jego miłosne podboje jakby przycichły. Teraz zupełnie co innego mu w głowie. Jest polityka, jest gospodarstwo, którym należy się zająć, tak więc kobiety jakoś zostają przez niego odsunięte na dalszy plan. Poza tym w jego życiu pojawia się także ktoś, kogo obdarza ojcowskim uczuciem. I to jest chyba dla niego teraz najważniejsze.

Bardzo smuci mnie fakt, że w przypadku części pierwszej nie potrafiłam odnaleźć tej magii, którą odnalazłam tutaj, a której dopatrzyli się inni czytelnicy przede mną. Być może było to spowodowane występującą w Zajezieskich chaotycznością wydarzeń? A może losy bohaterów nie były na tyle ciekawe, aby móc mnie zainteresować czy w jakimś stopniu poruszyć? Trudno jest mi odnaleźć odpowiedzi na te pytania. Jednak czytając Cieślaków już praktycznie od pierwszej strony wiedziałam, że tym razem będzie inaczej. I tak też się stało. Po niewielkim zawodzie przy części pierwszej, tutaj jestem mile zaskoczona i bardzo ciekawi mnie, w jaki sposób odbiorę część ostatnią. Po raz kolejny sprawdza się moje czytelnicze motto, żeby nie oceniać pochopnie książki, szczególnie jeśli jest to trylogia czy jakaś seria wydawnicza, bo nie wiadomo tak naprawdę kiedy autor nas pozytywnie zaskoczy.

A co w takim razie z owym pierścieniem Salomei, o którym wspomniałam na początku? Otóż Iga, córka Waldemara Hrycia – właściciela cukierni Pod Amorem, która swego czasu nosiła nazwę Pod Aniołem, nadal prowadzi swoje prywatne śledztwo. Choć informacji na ten temat jest niewiele, to jednak Iga wciąż nie może przestać myśleć o tajemniczej kobiecie, której szczątki odnaleziono na Rynku w Gutowie. Ale nie tylko to zaprząta myśli dziewczyny. Jest też inna sprawa, która spędza jej sen z powiek. Oczywiście na pomoc babki Celiny nie może raczej liczyć, gdyż stan zdrowia kobiety na to nie pozwala. Mam nadzieję, że w ostatniej części sagi wszystkie tajemnice zostaną wyjaśnione, a czytelnik zaskoczony sposobem rozwiązania zagadki.

 

 

Moja ocena: 5/6

 



* M. Gutowska-Adamczyk, Cukiernia Pod Amorem. Cieślakowie, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2010, s. 357-358.

 

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



wtorek, 05 lutego 2013, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Pierścień Salomei z Kraina Czytania
  Małgorzata Gutowska-Adamczyk        Cukiernia Pod Amorem                       Zajezierscy         Wydawnictwo: Nasza Księgarnia Warszawa 2010       Chyba większość rodzin, a szczególnie tych arystokratycznych ma w ... »
Wysłany 2013/02/05 12:32:30
Tajemnica pierścienia Salomei odkryta? z Kraina Czytania
  Małgorzata Gutowska-Adamczyk        Cukiernia Pod Amorem                           Hryciowie       Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA Warszawa 2011       Na rynku w Gutowie wciąż czuć aromatyczny zapach jagodzianek. Odkrytej ... »
Wysłany 2013/03/05 12:58:19
Komentarze
avo_lusion
2013/02/05 15:16:20
Wygląda więc na to, że i ja będę musiała poszukać części drugiej, bo mam za sobą tylko pierwszą. Cieszy mnie bardzo, że tym razem recenzja jest tak pozytywna! :)
-
ksiazkowka
2013/02/05 16:31:24
Czyli jednak druga część się broni. Będę o tym pamiętać, gdy wpadnie mi w ręce pierwsza i też mnie nie zachwyci. :)
-
felicja79
2013/02/05 19:33:46
No tak, czasami dobrze być cierpliwym czytelnikiem :-).
-
krainaczytania
2013/02/06 08:54:37
@Danusia
Wiesz, po tej pierwszej części pomyślałam sobie, że może ja jej w ogóle nie pojęłam, bo skoro jest tyle zachwytów nad nią, a ja jestem niezadowolona, to coś chyba musi być nie tak. No więc wzięłam się za część drugą, choć i tak miałam w zamiarze przeczytać całą trylogię. Już nie miałam takich wygórowanych oczekiwań, jak przy części pierwszej. I tu niespodzianka. Naprawdę świetnie mi się czytało i tak sobie myślę, że po "Cukierni..." spróbuję sięgnąć po Panią Małgorzatę w wydaniu dla młodzieży, bo jestem bardzo ciekawa i tej wersji. A Ty próbuj szukać "Cieślaków", może akurat podzielisz moje zdanie? :-)
-
krainaczytania
2013/02/06 08:57:27
@Ewa
W moim przypadku broni się jak najbardziej, ale ja jako miłośnik powieści historycznych i obyczajowych, trochę inaczej patrzę na powieści, których akcja rozgrywa się wieki lub dziesiątki lat temu. Poza tym, przy czytaniu kieruję się też swoimi własnymi zasadami i wielokrotnie mi się to opłaca. :-)
-
krainaczytania
2013/02/06 09:03:34
@Felicja
U mnie to nie jest tylko cierpliwość, ale także szacunek dla autora. Już to podkreślałam wielokrotnie, że nie ma złych książek, są tylko różne gusta czytelnicze. Być może tym stwierdzeniem naraziłam się pewnej znanej blogerce, która nie tak dawno osoby, które tak myślą wyzwała na swoim blogu od tchórzy. Ja bynajmniej tchórzem się nie czuję, bo jeśli coś mi się nie podoba, to o tym otwarcie piszę i nie przeszkadza mi, że ktoś inny wychwalał tę samą powieść pod niebiosa. Poczułam się obrażona przez ową blogerkę, ale cóż... Jak to mówią: ludzie są różni, a czasami jak się nie ma pomysłu na prowadzenie bloga, to się zwyczajnie "jedzie" po innych. Nawet najbardziej nudną i nieudaną w moim przekonaniu książkę zawsze przeczytam do końca. A im książka ma więcej negatywnych opinii, tym bardziej mnie kusi ;-)
-
polonisty
2013/02/06 19:32:38
czasem warto się jednak nie zrażać:) oto przykład. ale ja ciągle nie jestem przekonana:) może po 3 tomie? he he jeśli będzie jeszcze lepszy;)
-
prosperiusz
2013/02/07 07:38:41
Nie mam przekonania (i cierpliwości) do sag rodzinnych, ale może się to zmieni :-)
-
krainaczytania
2013/02/07 12:06:23
@Polonisty
Powiem Ci, że ja na tej cierpliwości bardzo często dobrze wychodzę, bo potem okazuje się, że książka naprawdę jest warta spędzenia nad nią czasu. Szczerze, to nie rozumiem trochę osób, które po przeczytaniu kilku stron odkładają powieść na półkę albo odnoszą do biblioteki ;-) A trzeci tom już niebawem u mnie :-)
-
krainaczytania
2013/02/07 12:07:08
@Prosperiusz
Ale przecież o rodach królewskich czytasz ;-) A to też sagi rodzinne ;-)
-
prosperiusz
2013/02/07 19:07:27
O, to jest prawda, fakt :-)
-
krainaczytania
2013/02/08 10:08:10
@Prosperiusz
:-)))
-
cyrysia
2013/02/08 13:37:00
Ja akurat dostałam w prezencie 3 tom owej sagi, a że nie mam pierwszego i drugiego, to tak sobie samotny leży i czeka na lepsze czasy. W wolnej chwili popytam jednak w bibliotece o pierwsze części. Jak będą mieli, to przeczytam.
-
krainaczytania
2013/02/08 13:41:43
@Cyrysia
Ja też nie lubię tak czytać od końca albo od środka, szczególnie jak losy bohaterów wiążą się ze sobą. Ciekawa jestem Twojej opinii o tej sadze. :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?