Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Podlotek z siedmioma piegami na nosie

 

Lucy Maud Montgomery

 

             Ania z Avonlea

 

 

 

 

Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA
Warszawa 1984
Tytuł oryginału: Anne of Avonlea
Przekład: Rozalia Bernsteinowa
Ilustracje: Bogdan Zieleniec

 

 

 

 

Avonlea to piękna, choć fikcyjna, wieś położona na Wyspie Księcia Edwarda w Kanadzie. Tam też znajduje się pewne magiczne miejsce zwane Zielonym Wzgórzem, gdzie najszczęśliwsze lata swojego dzieciństwa spędziła rudowłosa dziewczynka o imieniu Anne. W drugiej części cyklu czytelnik spotyka Anne Shirley, o której z całą pewnością można powiedzieć, że jest „dziewczynką z wyobraźnią”, choć nie jest już dzieckiem, lecz powoli wkracza w dorosłość. Właśnie skończyła szesnaście lat i objęła funkcję dyrektorki szkoły w Avonlea. Jak wiadomo, po śmierci swojego opiekuna, Matthew Cuthberta, Anne postanawia nie opuszczać Marilli Cuthbert i nie podejmować nauki na uniwersytecie, pomimo że bardzo tego pragnie. Uważa jednak, że jej opiekunka potrzebuje pomocy w prowadzeniu gospodarstwa, tak więc obecność Anne na Zielonym Wzgórzu jest niezbędna.

Bez wątpienia bardzo ważną zmianą w życiu Anne oraz Marilli Cuthbert jest pojawienie się na Zielonym Wzgórzu pary sześcioletnich bliźniąt, Davida i Dory Keith (z pol. Tadzia i Toli Keith), które przygarnia Marilla po śmierci ich matki. Davy wydaje się być wierną kopią Anne, kiedy ta przybyła na Zielone Wzgórze jako mała dziewczynka. Chłopiec zadaje dziesiątki dziwacznych pytań, a do tego psoci co nie miara. On także posiada nieograniczoną wyobraźnię. Pomimo nieposłuszeństwa, Anne bardzo szybko obdarza Davida głębokim siostrzanym, a może nawet w pewnym stopniu, matczynym, uczuciem i stara się sprostać wybrykom chłopca najlepiej jak potrafi. Jakże inna jest Dora. Dziewczynka jest uosobieniem spokoju i nie wysuwa się na pierwszy plan, jak czyni to jej brat.

W Ani z Avonlea pojawiają się też inne nowe postacie, jak na przykład sąsiad pan J.A. Harrison (z pol. Jakub Harrison), jego żona i papuga o imieniu Ginger (z pol. Imbirek). Anne odkrywa również zapomnianą Chatkę Ech, którą zamieszkuje panna Lavendar Lewis (z pol. Lawenda Lewis) wraz ze swoją służącą, Charlotte the Fourth (z pol. Karolina Czwarta). Anne ma również ulubionego ucznia, Paula Irvinga (z pol. Jaś Irving), którego największą zmorą jest owsianka, jaką raczy go babcia każdego ranka. Ojciec chłopca przebywa w Stanach Zjednoczonych, natomiast on po śmierci matki został oddany pod opiekę babci i teraz mieszka w Avonlea i nie wyobraża sobie życia bez swojej ukochanej nauczycielki. Podobnie na wieść o wyjeździe Anne na uniwersytet, reagują też inni uczniowie.

(…) Uczniowie jej uważali to za istne nieszczęście: Aneczka Bell spazmowała po powrocie do domu, Antoś Pye dla wyładowania swych uczuć wydał kolegom dwie regularne bitwy, Basia Shaw płakała całą noc, a Jaś Irving zapowiedział swej babce z niezwykłą stanowczością, że przynajmniej przez tydzień nie weźmie do ust owsianki.

– Nie mogę, babciu – mówił. – W ogóle nie wiem, czy będę mógł cokolwiek przełknąć. Zdaje mi się, że mam zasznurowane gardło. Byłbym beczał, wracając ze szkoły, gdyby nie to, że Kuba Donnell bezustannie mi się przyglądał. Popłaczę już w łóżku. Czy aby jutro na pewno nie będzie tego znać po moich oczach? Płacz byłby dla mnie taką ulgą… W każdym razie nie mogę jeść owsianki, chcę zachować całą siłę woli do zniesienia tego nieszczęścia, babciu, i nic mi już nie pozostanie do zmuszenia się do owsianki. O, co ja pocznę, gdy moja ukochana nauczycielka wyjedzie? Emilek Boutler gotów się założyć, że panna Andrews obejmie szkołę. Być może, iż jest ona bardzo miła, ale wiem na pewno, że nie będzie mnie tak rozumiała jak panna Shirley.*

Przyjaciółka Anne, Diana Barry, także nie jest zadowolona z faktu, że dziewczęta będą musiały się rozstać, pomimo że jej życie w Avonlea również ulega zmianie. Jedyną osobą, która pozytywnie zapatruje się na plany Anne jest Gilbert Blythe, który z coraz większym zainteresowaniem spogląda na Anne, a jego uczucia zdają się nie być jedynie czysto przyjacielskie. Lecz uparty rudowłosy podlotek z siedmioma piegami na nosie wydaje się tego nie dostrzegać, wciąż tłumacząc sobie, że przecież chłopak, który w dzieciństwie nazwał ją „marchewką” nie jest w jej typie!

W Avonlea nie brak także dziwnych zbiegów okoliczności, które w konsekwencji doprowadzają do tego, że pogrzebane dawno nadzieje, znów zaczynają odżywać. Lecz życie nie składa się jedynie z tych dobrych stron, tak więc do Avonlea zagląda również śmierć. Otóż umiera mąż pani Rachel Lynde (z pol. Małgorzata Linde). Każdy wie, że Rachel to miejscowa plotkarka i niczego nie da się ukryć przed jej wścibstwem. Anne także miała okazję na własnej skórze przekonać się do czego zdolna jest sąsiadka, dlatego może nieco dziwić przeprowadzka pani Lynde na Zielone Wzgórze po śmierci męża.

W związku z powyższym, jaka jest Anne z Avonlea? Na pewno dojrzalsza niż ta, którą spotkaliśmy w pierwszej części serii. Dojrzalsza, ale jeszcze nie dorosła. Anne Shirley wciąż buja w obłokach, a jej najlepszą przyjaciółką, obok Diany Barry, jest nadal wyobraźnia. Jak się okazuje wyobrażanie sobie pewnych rzeczy nie jest jedynie domeną dzieci. Ta skłonność może dotyczyć każdego, kto czuje się samotny. Spójrzmy na panią Lewis i na Paula Irvinga. Obydwoje czują się samotni. Pani Lewis wciąż gdzieś na dnie serca skrywa swoją utraconą przed laty miłość, natomiast chłopiec czuje się samotny, ponieważ bardzo tęskni za zmarłą matką. Ani babcia, ani też ojciec mieszkający za granicą nie są w stanie obdarzyć go uczuciami, którymi raczyła go ukochana matuchna. Nawet Anne, choć bardzo bliska chłopcu, nie może zastąpić mu rodzicielki.

Anne nadal popełnia gafy i szybciej działa niż myśli. Przypomnijmy sobie chociażby wypadek z krową pana Harrisona, wybielanie piegów na nosie, czy też sprawę kupna półmiska od panien Cropp. Ale mimo to Anne staje się też odpowiedzialną młodą damą. W końcu ma pod opieką niesfornego Davida i jego siostrzyczkę, a w dodatku wybrała zawód nauczycielki, a to przecież do czegoś ją zobowiązuje. Jej metody wychowawcze są niezwykle mądre, a perswazje, którymi raczy swoich wychowanków są inteligentne i skłaniają do zastanowienia się nad swoim postępowaniem. Anne twardo trzyma się ustalonych przez siebie zasad dotyczących wychowywania i nauczania dzieci i musi stać się coś naprawdę nieprzewidzianego, aby postąpiła inaczej niż zaplanowała. Nie obce są jej także akcje społeczne na rzecz Avonlea.

Wydaje się, że Anne nie ma zupełnie wrogów. W Avonlea nie uświadczy praktycznie nikogo, kto wyrażałby się źle o panience Shirley. To bardzo dobrze rokuje na przyszłość, zważywszy że Anne ma w planach wyjazd do Redmond i zmianę otoczenia.

Lucy Maud Montgomery w tej części przygód Anne Shirley również stworzyła niepowtarzalny klimat. Książkę czyta się z wielkim zainteresowaniem, nawet jeśli denerwuje przekład, tak jak było to w moim przypadku. Romantyczne dusze na pewno odnajdą w Ani z Avonlea namiastkę uczucia, które ma szansę rozwinąć się w coś niepowtarzalnego, jeśli tylko rudowłosy podlotek na to pozwoli.

 

Moja ocena: 6/6

 

 

Wpis powstał w ramach wyzwania czytelniczego

 


 



* L.M. Montgomery, Ania z Avonlea, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 1984, s. 200.

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



niedziela, 24 lutego 2013, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2013/02/24 18:45:48
Lubię drugi tom, ale jeszcze bardziej "Anię na uniwersytecie":)
-
felicja79
2013/02/24 19:00:11
Te polskie imiona to w tej książce raczej nie był dobry pomysł. Czytałam kilka recenzji tej książki i zależnie od tłumaczenia imiona są zupełnie inne. Tak nie powinno być.
A przygoda z krową była przezabawna! Najlepsza z przygód Ani w tej książce moim zdaniem :-).
-
prosperiusz
2013/02/24 20:25:11
Miałem te książkę w domu, niestety zaginęła w czasie ostatniego remontu, na szczęście "Emilka" chociaż ocalała :-)
-
krainaczytania
2013/02/25 09:21:54
@Nutta
"Ania na uniwersytecie" właśnie przede mną i mam nadzieję, że też mi się spodoba tak jak te dwie części, które już przeczytałam. :-)
-
krainaczytania
2013/02/25 09:27:43
@Felicja
Nie wiem jak jest w innych wydaniach. Ja podałam imiona z tej wersji, którą akurat czytałam. Jeśli tłumaczka tak bardzo chciała spolszczyć te imiona to czy na przykład nie mogła Paula przełożyć na Pawełka? Przecież Jaś to zupełnie inne imię! Nie lubię tego i jako anglista uznaję to za błąd. Ale niestety obserwuję, że wielu tłumaczy stosuje taką technikę. A sprawa z krową świetna :-)
-
krainaczytania
2013/02/25 09:29:28
@Prosperiusz
Ja mam swoją tylko pierwszą część. Resztę przynoszę sobie z biblioteki. "Emilki" nie czytałam, ale wszystko jeszcze przede mną ;-)
-
prosperiusz
2013/02/25 09:55:08
Polecam gorąco więc "Emilkę" :-)
-
krainaczytania
2013/02/25 11:48:46
@Prosperiusz
Przy najbliższych odwiedzinach biblioteki wypożyczę ;-)
-
ksiazkowka
2013/02/25 17:35:12
Mam pewne plany wobec Ani na najbliższy czas, ale czy się uda je zrealizować? Się okaże. :)
-
krainaczytania
2013/02/26 08:45:50
@Ewa
Trzymam kciuki, żeby Ci się udało zrealizować. Fajnie by było mieć Cię w naszych gronie czytających Anię. Wciąż czekam na to, że do nas dołączysz :-)
-
bujaczekowna
2013/02/26 22:39:59
Cykl o Ani mogłabym czytać i czytać. Uwielbiam tą piegowatą dziewczynę: za jej wyobraźnię, spojrzenie na świat, bezinteresowność, hart ducha... Mogłabym wymieniać i wymieniać ;)
-
krainaczytania
2013/02/27 08:52:53
@Bujaczekowna
Jak do tej pory nie spotkałam jeszcze nikogo, kto nie lubiłby Ani. Ta bohaterka jest niepowtarzalna. A skoro mogłabyś o niej czytać bez końca, to może dołącz do nas. Nie musisz czytać terminowo. Wyzwanie trwa przez dwa lata. Nawet teraz możesz zacząć czytać i pisać o Ani od początku. Byłoby nam bardzo miło, bo im nas więcej tym lepiej :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?