Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Prawie jak James Bond

 

Andrew M. Greeley

 

            Irlandzkie złoto

 

 

 

 

Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
Katowice 2006
Tytuł oryginału: Irish Gold
Przekład: Barbara Cendrowska

 

 

 

 

Któż z nas nie zna Zielonej Wyspy pełnej skarbów kultury słynącej głównie z miana ojczyzny wielkich pisarzy naszych czasów, takich jak James Joyce, Oscar Wilde, George Bernard Shaw, William Butler Yeats czy Seamus Heany? Mowa oczywiście o Irlandii, która oprócz wybitnych literatów posiada także wielkie tradycje muzyczne. Irlandczycy postrzegani są jako ludzie życzliwi, a ich ojczyzna to doskonałe miejsce dla tych, którzy pragną odpocząć i oderwać się od szarości dnia codziennego. Każdy, kto choć odrobinę interesuje się historią tego kraju wie, że był taki czas, kiedy na terenie Irlandii toczyły się walki zbrojne, ginęli ludzie, a niektórzy musieli nawet opuszczać ojczyznę, ponieważ w innym razie ryzykowali utratę życia. Ten okres w dziejach Zielonej Wyspy to oczywiście irlandzka wojna domowa (z irl. Cogadh Cathartha na hÉireann).

Konflikt zbrojny w Irlandii miał miejsce w latach 1922-1923 i występował pomiędzy zwolennikami i przeciwnikami Traktatu z Wielką Brytanią, który został podpisany 6 grudnia 1921 roku. Na jego mocy do życia miało zostać powołane Wolne Państwo Irlandzkie będące prekursorem dzisiejszej Republiki Irlandii. Przeciwnicy Traktatu ostro krytykowali go za to, iż zachowywał konstytucyjny związek pomiędzy Irlandią a Brytyjską Wspólnotą Narodów. Ponadto według Traktatu sześć hrabstw północno-irlandzkich nie wchodziło w skład Wolnego Państwa Irlandzkiego. W wyniku tego konfliktu nastąpił poważny podział irlandzkiego społeczeństwa, nie wspominając już o ogromnej liczbie ofiar w ludziach.

W tym okresie na znaczeniu przybrała Irlandzka Armia Republikańska (IRA – z ang. Irish Republican Army; z irl. Óglaigh na hÉireann, tj. Irlandzcy Ochotnicy). Twórcą IRA był niejaki Michael Collins ( z irl. Mícheál Ó Coileáin), będący jednym z tych, którzy ów Traktat podpisli. Niektórzy twierdzili nawet, że Michael Collins, podpisując dokument, tak naprawdę podpisał na siebie wyrok śmierci. Chyba musiało coś być na rzeczy, ponieważ przywódca IRA nie dożył końca wojny, gdyż został zastrzelony przez bojowników założonej przez siebie organizacji.

Tak mniej więcej przedstawia się tło historyczne powieści pod tytułem Irlandzkie złoto. Książka stanowi pierwszą część serii, w której głównymi bohaterami są młody Amerykanin irlandzkiego pochodzenia, Dermont Michael Coyne i Marie Fionnuala Anne McGrail, zwana po prostu Nualą. Dermont to dwudziestopięcioletni mężczyzna, który przyjeżdża do Irlandii, aby odkryć pewną tajemnicę sprzed siedemdziesięciu lat. Chce dowiedzieć się, co takiego zmusiło jego dziadków do opuszczenia Irlandii i osiedlenia się na stałe w Ameryce. Oczywiście dziadkowie nigdy już nie wrócili do ojczyzny. Dermont ma nadzieję, że jego pobyt w Irlandii okaże się owocny i wreszcie rozwikła rodzinną tajemnicę, o której, jak mu się wydaje, pisała jego babka w dziennikach aż do dnia śmierci. Jest tylko jeden problem. Otóż dzienniki pisane są w języku irlandzkim, a Dermont niestety nie potrafi nim władać. I wtedy na drodze mężczyzny staje piękna Nuala McGrail, studentka Trinity Collage. Od samego początku obydwoje czują, że łączy ich coś wyjątkowego, choć bronią się przed tym. Ich romans niby jest, a z drugiej strony praktycznie nie istnieje. Taki dziwny układ, który może być bardzo męczący nie tylko dla samych zainteresowanych, ale dla czytelnika również.

Nuala McGrail bardzo szybko zaczyna pracować dla Dermonta, przekładając dzienniki jego babki z języka irlandzkiego na angielski. Wraz z odkrywaniem nowych fragmentów zapisków kobiety, która przeżyła irlandzką wojnę domową, młodzi stają w obliczu niebezpieczeństwa. Ktoś ewidentnie chce, aby pewne informacje w nich zawarte nigdy nie ujrzały światła dziennego. Co takiego kryją owe zapiski i komu mają one zaszkodzić, jeśli zostaną ujawnione? Jaka tajemnica jest w nich ukryta?

Twórczość Andrew M. Greeley’a nie jest mi obca. Czytałam już dwie jego powieści, w których porusza sprawy kościelne. Autor jest księdzem, który po godzinach pisze powieści, więc nic dziwnego, że w jego książkach nie brak kwestii klerykalnych. W przypadku Irlandzkiego złota czytelnik raczej nie doszuka się dylematów typowo religijnych, a bardziej ludzkich. Przede wszystkim autor zwraca uwagę na poszanowanie kobiet przez mężczyzn. Choć główny bohater, patrząc na piękną Nualę McGrail doznaje niewyobrażalnych katuszy, to jednak, czasami ostatkami sił, powstrzymuje się przed zaciągnięciem jej do łóżka. I to wyjaśnia dlaczego wspomniałam, że ich romans niby jest, a tak naprawdę go nie ma. Oczywiście zarówno Dermont, jak i Nuala codziennie muszą staczać walkę z własnymi uczuciami i pilnować, aby nie dać odczuć tej drugiej stronie, że im za bardzo zależy. Moim zdaniem trochę to infantylne.

Irlandzkie złoto to przede wszystkim kryminał. A przynamniej tak wynikałoby z opisu na okładce, który naprawdę zachęca. I zapewne takie było założenie Wydawcy. O ile mi wiadomo, jest to jedyna część serii, która została przetłumaczona na język polski. Po przeczytaniu wiem, dlaczego tak się stało. Otóż, książka niczym szczególnym nie porywa, więc Wydawca zwyczajnie odpuścił sobie kontynuowanie tej serii w Polsce. Są tacy, których ta powieść zachwyciła. Mnie niestety nie. Czyta się ją ciężko, bohaterowie rozmawiają ze sobą, używając głównie pytań, akcja marna, pomimo że trzy razy Dermont Coyne musi odpierać fizyczny atak swoich prześladowców i bronić honoru wybranki swojego serca. Sam bardzo często porównuje siebie do słynnego Agenta 007, granego przez Seana Connery. Wygląda na to, że autor chciał napisać kryminał z humorem, ale chyba przeliczył się z własnymi umiejętnościami. Niektóre zdania są wtrącone tak, że czytelnik nie rozumie ich sensu. Można w nieskończoność zastanawiać się po co akurat ta kwestia jest w danym miejscu i nie dojść logicznego związku z całością. Nie wiem czy to wina tłumaczenia, czy autor zwyczajnie naskrobał coś, co sprzedało się w Ameryce, lecz w Polsce już niekoniecznie musi być traktowane jako bestseller?

Generalnie pomysł na książkę był bardzo dobry. Wojna domowa w Irlandii to dość ciekawy temat, aby móc oprzeć na nim fabułę powieści. Postać Michaela Collinsa jest barwna i naprawdę godna uwagi. Jednak to wszystko stanowczo za mało, aby stworzyć fascynującą historię, która porwie czytelnika, nie pozwalając mu oderwać się od książki. Trzeba jeszcze wzbogacić ją językiem i dynamiką akcji. Moim zdaniem Andrew M. Greeley zwyczajnie zaprzepaścił szansę napisania świetnego kryminału. Autor nie wszystko oparł na źródłach historycznych. Niektóre wydarzenia opisane w książce są wytworem wyobraźni Andrew M. Greeley’a, o czym sam wspomina.

Przykro, że pierwszą książką, jaką omawiam w tym roku, jest powieść kiepska, podczas gdy końcówka roku ubiegłego obfitowała u mnie w lektury praktycznie doskonałe w moim odczuciu. Kolejna książka, którą czytam, pomimo wszechobecnych zachwytów, też jak na razie mnie rozczarowuje. Mam nadzieję, że to tylko przejściowa sytuacja. Natomiast Andrew M. Greeley niech raczej skupi się na powieściach obyczajowych, a pisanie kryminałów pozostawi innym.

 

 

Moja ocena: 2/6

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



sobota, 05 stycznia 2013, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2013/01/05 14:12:37
Auuu, 2/6? No rzeczywiście, początek roku zaskakujący. No ale za to teraz może być już tylko lepiej:)
-
prosperiusz
2013/01/05 14:24:47
Czyli nie warto sięgać :)
-
polonisty
2013/01/05 14:51:26
he he 2? no ładnie:) znam tę okładkę, jest u nas od kilku lat i wcale mnie nie pociąga;) a jeśli o IRA chodzi to chyba wolę Higginsa, swego czasu przeczytałam wszystkie jego książki jakie były u nas...
-
2013/01/05 15:38:57
Jest parę książek z Irlandią w tytule, więc chyba to zainteresowanie miejscem emigracyjnym sprawia, iż "takie coś" się przekłada. Musisz teraz niesmak spłukać jakąś dobrą książką:)
-
wiosenka27
2013/01/05 16:24:14
Irlandia to bardzo ciekawy kraj i piękny. Szkoda, że ta powieść jest tak słaba.
Ja też już rozpoczęłam swoja listę przeczytanych książek i nawet już mam 1 pozycję:)
-
krainaczytania
2013/01/05 18:20:31
@Danusia
Prawdę powiedziawszy tę książkę czytałam na przełomie 2012/2013 i tak się złożyło, że jest pierwszą zrecenzowaną w tym roku. No ale, co to byłby za blog, gdybym tylko pisała dobrze :-) A czy kolejne książki w tym roku będą lepsze? Czas pokaże ;-)
-
krainaczytania
2013/01/05 18:25:03
@Prosperiusz
Pisząc opinie o książkach nikogo nie namawiam ani nie odradzam sięgnięcia po daną powieść. Może okazać się tak, że Ty dostrzeżesz w niej coś, co Cię zachwyci i Twoja opinia będzie zgoła inna niż moja. Jeśli lubisz irlandzkie klimaty, to zawsze możesz sobie poczytać o "Agencie 007" poszukującym irlandzkiego złota i podzielić się swoją opinią z innymi :-)
-
krainaczytania
2013/01/05 18:27:33
@Polonisty
No, pan na okładce niczego sobie jest ;-) A co do oceny, to przecież nie mogę wciąż wystawiać szóstek, nie? ;-) O Higginsie nie wiem. Poszukam i też poczytam :-)
-
krainaczytania
2013/01/05 18:32:25
@Nutta
Ja uwielbiam Irlandię, podobnie jak Szkocję i Walię. Natomiast Anglii nie cierpię. Może to dziwne, bo angliści z reguły są zakochani w Anglii. Nie lubię Londynu. Kiedy tam jestem, choć nie zdarza się to często, po kilku godzinach jestem niesamowicie zmęczona. Natomiast w Szkocji czy w Irlandii czułam się jak w domu. Czytam teraz sagę rodzinną w polskim wydaniu. Początek mnie trochę rozczarował, ale im dalej zagłębiam się w fabułę, tym bardziej czuję, że książka jednak ma swój urok :-)
-
krainaczytania
2013/01/05 18:35:19
@Wiosenka27
O, tak. Irlandia jest ciekawa i piękna i taka zielona :-))) A Irlandczycy... ;-) Cieszy mnie, że robisz listę przeczytanych książek. To niesamowita frajda, uwierz mi. Może załóż bloga i dołącz do książkowej blogosfery, co? ;-)
-
wiosenka27
2013/01/05 19:25:51
Byłoby to fajne ale raczej nie dam rady prowadzić dwóch blogów a z kulinarnego nie zrezygnuję. Ale uświadomiłam sobie, że fajnie byłoby wiedzieć ile książek czytam w ciągu roku bo ogólnie czytam dużo:)
-
ksiazkowka
2013/01/05 22:29:20
Jak wiesz, wobec kryminałów jestem baardzo wymagająca i byle tam historyjka mnie nie zadowoli. Skoro ta jest słaba wg Ciebie to na moją uwagę nie ma szans.
-
krainaczytania
2013/01/06 14:16:07
@Wiosenka27
Jestem w stanie Cię zrozumieć, choć żałuję, że nie dasz rady, bo chętnie poczytałabym Twoje opinie i dowiedziałabym się, co czytasz ;-) Ja kiedyś prowadziłam dwa blogi i wiem, że jest to niewykonalne, kiedy się pracuje i człowiek ma jeszcze szereg innych obowiązków. Musiałam zrezygnować z tego drugiego bloga, choć wciąż marzy mi się pisanie o historii :-)
-
krainaczytania
2013/01/06 14:20:38
@Ewa
Wiesz, kochana, że ja nie lubię pisać źle o książkach, a kiedy już to robię, to dana powieść musi być naprawdę kiepska w moim odczuciu i nie umiem nic dobrego w niej znaleźć, choć się staram, czasami nawet na siłę. A z drugiej strony chcę pisać o wszystkich książkach, które przeczytam. Wiem, że są tacy, którzy nawet jak przeczytają coś kiepskiego, to zwyczajnie o tym nie piszą na blogu, a wybierają tylko te dobre pozycje. Ja tak nie umiem i nie chcę, bo przecież w prowadzeniu bloga nie chodzi tylko do dobre recenzje ;-)
-
felicja79
2013/01/06 19:29:12
Ja na pewno nie dotrwałabym do końca te książki ;-). Chociaż pożytek z czytania słabszych książek dostrzegam taki, że później z radością wraca się do lepszych i bardziej się je docenia :-).
-
felicja79
2013/01/06 19:32:22
PS U siebie na blogu też mam taką zasadę, że piszę o wszystkim, co przeczytałam. Teraz już nie umiałabym tego zmienić. To chyba działa na mnie motywująco.
-
ksiazkowka
2013/01/06 20:00:55
Dokładnie tak, są nawet tacy, którzy otwarcie mówią, że jak książka ma wady to nie piszą o nich albo ogóle o danej książce. Trochę to się kłóci z ideą recenzowania, ale... :) Dobrze, że piszących szczerze też nie brakuje. :)
-
krainaczytania
2013/01/07 12:24:54
@Felicja
Nie uwierzysz, ale kiedy czytałam tę książkę pomyślałam o Tobie. Byłam pewna, że Ty rzuciłabyś ją po kilku stronach :-) Ja się tak szybko nie poddaję. Mam taką zasadę, że zawsze czytam do końca, żeby potem móc o danej powieści coś napisać. Ewentualnie, kiedy książka mnie już tak maksymalnie znudzi i niemal wykończy, to robię sobie taki przerywnik i zaczynam czytać coś innego. Po kilku dniach znów wracam do tej "męczarni" i tak do samego końca ;-)
-
krainaczytania
2013/01/07 12:27:01
@Ewa
No właśnie trochę tego nie rozumiem, kiedy ktoś twierdzi, że pisze tylko o tych książkach, które mu się spodobały. A niby dlaczego tak? Przecież blog książkowy i recenzowanie jest po to, żeby wyrażać różne zdania, a nie tylo te pozytywne. Ale każdy ma swój system i trzeba go uszanować :-)
-
cyrysia
2013/01/08 10:12:33
Współczuje, że trafiłaś na tak przeciętną powieść. Wiem, że bardzo rzadko oceniasz tak nisko dane książki, więc tym razem musiał być to wyjątkowo kiepski kryminał. Ja teraz też czytałam pod rząd trzy kryminały i wynudziłam się przy nich okropnie, więc na chwilę obecną mam dość tego gatunku.
-
krainaczytania
2013/01/08 12:22:50
@Cyrysia
Oj, gdyby była przeciętna, to bym wystawiła "3" ;-) Ale cóż, czasami już tak jest, że trafiamy na kiepskie książki i nawet nasza dobra wola i szukanie zalet na siłę nic nie pomogą. Napiszesz o tych kryminałach czy zostawisz dla siebie? :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?