Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Pierwsza rodzina w Pendrift

 

Santa Montefiore

 

   Morze utraconej miłości

 

 

 

Wydawnictwo: ŚWIAT KSIĄŻKI
Warszawa 2008
Tytuł oryginału: Sea of Lost Love
Przekład: Anna Dobrzańska-Gadowska

 

 

 

Anglia to jedno z tych państw świata, które raczej nie stanowi zbyt atrakcyjnego celu turystycznego. Statystyczny mieszkaniec naszego globu, który pragnie spędzić niezapomniany urlop, gdzieś poza granicami kraju, w którym żyje na co dzień, przeważnie nie bierze pod uwagę wyspy spowitej wieczną mgłą, gdzie średnia opadów zbliżona jest do tej, jaka występuje w amazońskiej porze monsunowej. Porównując Anglię z takimi wyspami, jak Bali czy Dominikana, wypada ona dość mgliście i ponuro. Jednak mimo to jest w Anglii takie jedno szczególnie miejsce, które swoim pięknem zaprasza przeciętnego urlopowicza, aby to właśnie tam spędził chociażby jeden weekend. Tym miejscem jest magiczna Kornwalia. Kraina geograficzno-historyczna i jednocześnie najbardziej wysunięte na południowy-zachód hrabstwo Anglii, położone na Półwyspie Kornwalijskim, na zachód od rzeki Tamar. To właśnie tam rozgrywa się znaczna część akcji powieści pod tytułem Morze utraconej miłości.

Jest koniec lat 50. XX wieku. W kornwalijskiej wiosce Pendrift mieszka rodzina Montague. Owdowiała seniorka rodu, Elizabeth, to kobieta zgorzkniała i wciąż wszystkich strofująca. Kiedy czytelnik poznaje tę najbardziej liczącą się rodzinę w Pendrift, właścicielem przepięknej posiadłości położonej tuż nad morzem, jest najstarszy syn Elizabeth, Archie. Każdego roku, w okresie wakacji, do posiadłości zjeżdżają pozostali członkowie rodu, a więc siostra Archiego, Penelope, oraz najmłodszy i ubóstwiany przez wszystkich brat, Robert, zwany zdrobniale „Monty”. Oczywiście wszyscy posiadają już swoje własne rodziny i nikt nie wyobraża sobie, aby wakacje spędzić gdzie indziej, jak tylko w Pendrift. Rodzina Montague to klasyczny przykład ludzi z wyższych sfer, dla których liczy się jedynie pochodzenie, stan majątkowy i pozycja społeczna. Reszta tak naprawdę nie ma znaczenia. Miłość to sprawa drugorzędna, podobnie jak charakter drugiego człowieka. Małżeństwa w tej rodzinie są aranżowane, jak gdyby ci ludzie zatrzymali się na epoce wiktoriańskiej. Tego rodzaju antywartości wpajane są też najmłodszemu pokoleniu rodu.

Wśród członków rodziny Montague jest także dwudziestojednoletnia Celestria – dziewczyna o niezwykłej urodzie, ale jednocześnie bardzo zepsuta i cyniczna. Celestria jest córką Pameli i Roberta Montague. Jej matka jest Amerykanką i córką multimilionera, tak więc można zrozumieć płytki sposób pojmowania rzeczywistości przez Pamelę, co usilnie stara się przekazać również swojej córce. To właśnie ten fakt sprawił, że wiele lat temu poważnie poróżniła się z ojcem i teraz jej stosunki z nim są dość chłodne. Wygląda na to, że Richard W. Bancroft II swoje rodzicielskie uczucia przelał w całości na piękną wnuczkę. Celestria doskonale zdaje sobie sprawę ze swojej władzy nad mężczyznami. Żaden nie ma w sobie na tyle siły, aby móc oprzeć się jej urodzie. Dziewczyna nawet w młodym księdzu, który niedawno objął miejscową parafię, budzi grzeszne uczucia.

W Pendrift Hall szykuje się właśnie wielkie przyjęcie na cześć Archiego Mantague. Mężczyzna obchodzi pięćdziesiątą rocznicę urodzin. Tak więc cała rodzina gromadnie przybywa na ową uroczystość, nie wiedząc, że ta chwila odciśnie na każdym z jej członków swoje nieodwracalne piętno. Aby uczcić jubileusz Archiego, przyjeżdża z Londynu także jego najmłodszy brat. Robert jest przez wszystkich wręcz ubóstwiany. Nikt nie może powiedzieć o nim złego słowa. Monty spieszy z pomocą każdemu, kto jej potrzebuje. Kocha go nie tylko rodzina, ale także niemal wszyscy mieszkańcy wioski. Choć rzadko spędza czas z rodziną, to jednak jest jej największym skarbem. Sędziwa matka świata nie widzi poza swoją najmłodszą pociechą. I nagle to wszystko rozsypuje się niczym domek z kart. Po bardzo udanym przyjęciu, Robert znika. Trwają usilne, choć bezskuteczne poszukiwania. W końcu nadchodzi chwila prawdy. Robert utonął w pobliskim morzu. Najprawdopodobniej popełnił samobójstwo, o czym ma świadczyć kartka włożona do butelki znaleziona w jego łodzi. Na owej kartce własną ręką nakreślił dwa słowa: WYBACZCIE MI. Co takiego rodzina powinna mu wybaczyć? Dlaczego odebrał sobie życie, skoro uchodził za najszczęśliwszego człowieka na świecie? Jaka tajemnica kryje się za jego samobójczą śmiercią? Na te i jeszcze wiele innych pytań odpowiedzi będzie starać się odnaleźć Celestria. Czy uda jej się tego dokonać? Czy prawda nie okaże się gorsza od kłamstwa?

Mam nadzieję, że mi wybaczycie, ale tym razem zamierzam zdradzić Wam nieco więcej szczegółów, a to tylko dlatego, aby pokazać jak bardzo opisy książek opracowywane przez niektóre osoby mogą być dla tych powieści krzywdzące. Otóż, na jednej ze stron poświeconych literaturze znalazłam takie oto słowa:

Romans obyczajowy popularnej pisarki. Nastrojowa opowieść o miłości arystokratki i malarza na gorącym południu Włoch połowy zeszłego stulecia. Celestria Montague ma młodość, urodę, majątek i tłumy wielbicieli. Zagadkowe samobójstwo ojca burzy dotychczasowy porządek jej życia. Próbując dojść prawdy, Celestria dociera z Anglii na malownicze włoskie południe. I tam spotyka Hamisha: artystę, zamkniętego w sobie po śmierci ukochanej żony... Historia wielkiej namiętności, zdrady i rodzinnej tajemnicy.

Czytelnik, który nie przepada za romansami, po przeczytaniu pierwszego zdania powyższego opisu, natychmiast stwierdzi, że to książka nie dla niego, bo to przecież takie zwyczajne „tanie romansidło”. Bardzo nie lubię tego określenia, ale cóż zrobić, kiedy czasami trzeba go użyć, bo ono, chcąc nie chcąc, funkcjonuje w naszym słowniku. Idąc za takim tokiem rozumowania potencjalny czytelnik pozbawi się przyjemności czytania naprawdę świetnej powieści obyczajowej, trzymającej w napięciu i niepozwalającej się od niej oderwać. Owszem, powyższe fakty jak najbardziej mają miejsce, ale zanim to następuje upływa naprawdę sporo czasu. Natomiast z w/w słów wyraźnie wynika, że już od pierwszej strony mamy do czynienia z płomiennym romansem, jak gdyby nic innego nie miało miejsca. W związku z tym zastanawiam się, jak wiele książek właśnie dzięki takim opisom zostało rzuconych w kąt, a czytelnik stracił możliwość przeczytania, być może, pięknej i niezapomnianej książki? Stąd mój apel do osób, które owe opisy przygotowują. Pomyślcie dwa razy, zanim ubierzecie w słowa charakterystykę danej powieści! To od Waszych opisów zależy czy książka zostanie przeczytana, czy też nie! Na szczęście w moim przypadku jest tak, że nigdy nie kieruję się tego typu charakterystykami i dlatego w swoim życiu przeczytałam już wiele wartościowych książek, które inni odrzucili.

Santa Montefiore jest pisarką, którą bardzo sobie cenię. W jej powieściach nie ma nudy, bohaterowie są autentyczni, a przedstawiana przez nią rzeczywistość stanowi dokładne odzwierciedlenie czasów, które opisuje. W jej książkach nie brak też emocji. Morze utraconej miłości to powieść, która zmusza do myślenia. Sprawia, że czytelnik razem z Celestrią Montague próbuje rozwikłać zagadkę tajemniczej śmierci jej ojca. Ta powieść sprawia, że zastanawiamy się nad ludzkim postępowaniem, które w wielu przypadkach jest trudne do zrozumienia. Ile razy słyszeliśmy, że jakiś człowiek osiągnął w życiu wszystko, a jednak nie zapewniło mu to szczęścia? Taka sytuacja ma miejsce szczególnie wtedy, gdy w grę wchodzą duże pieniądze, które dzisiaj tak wiele osób stawia na pierwszym miejscu. Dla niektórych są one ważniejsze niż rodzina czy przyjaciele. To z powodu pieniędzy wielokrotnie krzywdzimy innych. Ta książka pozwala odnaleźć odpowiedź na pytanie: Co tak naprawdę jest w życiu najważniejsze? Czy jest to wspomniany wielki majątek, czy może drugi człowiek i miłość, która potrafi przetrwać wszystko? Wybór należy do nas samych. Bo to właśnie od nas zależy po której stronie się opowiemy.

Morze utraconej miłości to także opowieść o wielkiej rodzinnej tajemnicy i o hipokryzji jaka wielokrotnie towarzyszy zamożnym ludziom z wyższych sfer. Santa Montefiore demaskuje tutaj angielskie społeczeństwo lat 50. XX wieku. Lecz tak naprawdę pomimo upływu lat, w niektórych kręgach społecznych niewiele się zmieniło. Niektórzy nadal tkwią w jakichś wypracowanych dawno temu stereotypach i próbują żyć nimi na co dzień.

Tak więc nie bójcie się sięgnąć po Morze utraconej miłości, bo to piękna książka, która naprawdę wiele wnosi do kanonu powieści obyczajowych. Klimat tej rodzinnej sagi jest niepowtarzalny i pozostaje w pamięci jeszcze na długo po jej przeczytaniu.

 

 

Moja ocena: 5/6

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



środa, 05 grudnia 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
felicja79
2012/12/05 13:11:31
Odnośnie wstępu - chciałabym kiedyś odwiedzić Anglię, mimo mgły i deszczu :-).
Co do tematu książki, czytając Twoją recenzję najpierw pomyślałam, że to romans, ale to samobójstwo mnie zdziwiło. Przytoczony przez Ciebie opis książki na pewno by mnie nie zachęcił do sięgnięcia po "Morze utraconej miłości". Za to Ty przekonałaś mnie, że to wartościowa powieść obyczajowa.
-
prosperiusz
2012/12/05 13:14:41
Brzmi naprawdę obiecująco :-)
-
ksiazkowka
2012/12/05 14:35:20
Cenię sobie wielce Twoje recenzje, ale tej książce jednak mówię pas. Nie "czuję" jej. Za to jestem w trakcie polowania na "Baśniarza". :)
-
krainaczytania
2012/12/05 15:42:26
@Felicja
Ja wybieram się do Anglii w przyszłym roku. A dokładnie moim celem podróży ma być... Sherwood ;-) Nie wiem, na ile będę w stanie zrealizować swoje plany, ale pomysł jest :-) A książka? No cóż, romans oczywiście jest, jak to w powieściach obyczajowych, ale z tego opisu wynika, że stanowi on główny wątek, a tak nie jest w żadnym wypadku. Denerwują mnie takie opisy, bo wprowadzają czytelników w błąd i, tak jak napisałam, wiele wartościowych książek nie zostało przeczytanych tylko dlatego, że ktoś zwyczajnie wyłożył się przy konstruowaniu notki.
-
krainaczytania
2012/12/05 15:43:46
@Posperiusz
To może spróbuj przeczytać ;-) Ciekawa jestem męskiego punktu widzenia tej książki :-)
-
krainaczytania
2012/12/05 15:51:36
@Ewa
Bardzo mi miło, że cenisz sobie moje recenzje, jednak musisz wiedzieć, że ja nie zrezygnuję z obyczajówek ani z powieści historycznych. Już kolejna powieść Philippy Gregory czeka na mojej półce :-) Wiem, że lubisz mocniejszą literaturę i ta książka raczej nie jest dla Ciebie. Z kolei ja czasami zwyczajnie męczę się przy tych psychologicznych pozycjach, choć zdarza mi się je czytać, żeby być w temacie :-) A tak z Nowym Rokiem to postanowiłam ograniczyć czytanie nowości do minimum. W tej kwestii zamierzam skupić się jedynie na moich ulubionych autorach. Natomiast chcę wrócić do książek starych i już zapewne zapomnianych. Właśnie te pozycje chcę przypominać na blogu. Zobaczymy na ile mi się to uda :-) A co do "Baśniarza", to życzę powodzenia w poszukiwaniach i proszę Cię o jedno. Przeczytaj do końca :-)


-
polonisty
2012/12/05 19:48:30
Tytuł by mnie nie zachęcił, wskazuje na romansidło;) ale okazuje się, że książka może być fajna - tajemnice, tragedie i miłość:) o autorce raczej nie słyszałam, ale tę serię wydawniczą widziałam, mamy kilka podobnych (zewnętrznie) książek:)
-
krainaczytania
2012/12/06 11:37:21
@Polonisty
Bo książka jest fajna, a miłość zawarta w tytule to tak naprawdę miłość do ojca, który rzekomo utonął w morzu, natomiast nie miłość do mężczyzny. Tak więc pozory mylą i dlatego nie warto sugerować się tym, co się czyta na okładce :-) Jeśli chodzi o samą autorkę, to jest ona znana w Polsce. "Morze utraconej miłości" to trzecia książka, którą recenzowałam u siebie :-)
-
avo_lusion
2012/12/06 14:59:07
Aga! No ja będę czekała na relację z podróży do lasu Robin Hooda:):)
-
krainaczytania
2012/12/06 17:05:06
@Danusia
Jeśli nic nieprzewidzianego się nie wydarzy, to część przyszłych wakacji chcę spędzić w Anglii. Zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądać. A póki co, cieszę się paczuszką od św. Mikołaja, która przywędrowała dziś do mnie z Londynu :-)
-
ksiazkowka
2012/12/06 19:45:53
Bardzo zacne postanowienie masz i chętnie poczytam recenzje tych zapomnianych książek. :) A "Baśniarz" już do mnie leci i obiecuję, że doczytam do końca choćby nie wiem co. :)
-
krainaczytania
2012/12/07 08:45:13
@Ewa
Wszystko okaże się w praktyce. Niemniej już poczyniłam pierwsze starania w tym kierunku i "uratowałam" od zapomnienia siedem powieści, które udało mi się dostać w bibliotece pedagogicznej. Teraz czekają na swoją kolej. Prawdę powiedziawszy, to postanowienie zawdzięczam jednej z blogerek, której bloga bardzo sobie cenię i odwiedzam. To właśnie ona zaszczepiła we mnie chęć sięgania po stare pozycje, bo sama również często o takich pisze.
Jeśli chodzi o "Baśniarza" , to jestem bardzo ciekawa Twoich wrażeń. Jak wiesz, ja miałam wielki problem z napisaniem recenzji. Dopiero Falco mi pomógł ;-)
-
2012/12/09 17:16:26
Mam wrażenie, że Kornwalia to taka angielska Prowansja lub Toskania:) Do tej pory czytałam tylko najpopularniejszą powieść tej autorki "Spotkajmy się pod drzewem ombu".
-
krainaczytania
2012/12/09 17:34:03
@Nutta
Nie umiem porównać Kornwalii z żadnym innym rejonem świata, bo ani do Prowansji, ani do Toskanii jeszcze nie trafiłam ;-) Ja oprócz powyższej książki i "Spotkamy się pod drzewem Ombu" czytałam jeszcze "Cygańską Madonnę". Polecam :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?