Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Siatka adopcyjna

 

Nora Roberts

 

         Prawo krwi

 

 

 

Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
Katowice 2009
Tytuł oryginału: Birthright

 

 

 

Małżeństwa bezdzietne w niektórych środowiskach nierzadko stają się piętnowane przez otaczających je ludzi. Wśród tych osób są tacy, którzy nie potrafią powstrzymać się przed wtrąceniem swoich przysłowiowych „trzech groszy”, czyniąc nieprzyjemne aluzje odnośnie do bezdzietności znajomych. Chyba zawsze było tak, że brak potomstwa w pewien sposób piętnował na całe życie pary małżeńskie. Oczywiście od razu przypuszcza się, że w bezdzietnych małżonkach tkwi jakaś niemoc biologiczna, która odpowiedzialna jest za kłopoty z zapłodnieniem. Takie wtrącanie się i „oferowanie pomocy”, na przykład w kwestii przeprowadzenia adopcji, może być denerwujące. Często też na siłę wysyła się małżonków do lekarza, aby dokonać potrzebnych badań. Mało kto w takiej sytuacji pomyśli, że może jednak ci małżonkowie są bezdzietni z wyboru? Może oni zwyczajnie nie chcą zostać rodzicami, ponieważ rola rodzica nie jest im potrzebna do szczęścia? Może znacznie bardziej niż rodzicielstwo, interesuje ich robienie kariery zawodowej, podróże i generalnie wolność? Lecz bywa też i tak, że otoczenie może mieć rację. Brak potomstwa może być wynikiem pewnej niemocy, która tkwi w stanie zdrowia małżonków. Co w takiej sytuacji mają począć ludzie, którzy usilnie pragną dziecka, ale nie mogą go mieć siłami natury? Jak mają żyć ludzie, w stosunku do których nawet medycyna jest bezsilna i żadna metoda zapłodnienia, nawet ta pozaustrojowa, nie będzie skuteczna?  W takich skrajnych przypadkach małżonkowie często decydują się na adopcję. Lecz zanim upragnione dziecko trafi pod ich dach, może minąć wiele miesięcy. A przecież oni nie chcą czekać. Oni pragną być rodzicami natychmiast. Co wtedy robią? Otóż zwyczajnie kupują dziecko. Kupują je niczym towar w sklepie.

Vivian i Elliot Dunbrook byli takim właśnie bezdzietnym małżeństwem, wobec których medycyna okazała się być bezradna. Na nic zdała się ich rozpacz i robienie wszystkiego, co mogłoby choć w minimalnym stopniu stanowić szansę na posiadanie własnego dziecka. I kiedy wydawało się, że już wszystko stracone, stał się cud. Za spore pieniądze kupili sobie trzymiesięczną dziewczynkę. Nazwali ją „Callie” i wychowali tak, jakby była ich biologicznym dzieckiem. Niemowlę po latach wyrosło na piękną kobietę, przez cały ten czas żyjąc w świadomości, że Dunbrookowie dali jej życie. Callie, będąc w wieku prawie trzydziestu lat, jest już bardzo znanym archeologiem. Prace wykopaliskowe prowadzi niemal na całym świecie, zakłócając zmarłym spokój. To właśnie praca sprowadza ją do małego miasteczka o nazwie Woodsboro, gdzie na terenie zakupionym pod budowę osiedla szufla koparki Billy’ego Youngera wydobywa z ziemi pierwszą ludzką czaszkę. Fakt ten sprawia, że dalsza budowa osiedla zostaje wstrzymana ku wielkiemu niezadowoleniu Rona Dolana, który owy teren zakupił za niemałe pieniądze i tylko czekał dnia, kiedy będzie czerpał z niego zyski. Ta sprawa jest mu bardzo nie na rękę, czego wcale nie kryje. Kiedy do Woodsboro zjeżdża się zespół archeologów, Dolan prowadzi z nimi dość nieprzyjemne rozmowy. W dodatku w drogę wchodzi mu także Towarzystwo Historyczne i Ochrony Przyrody, które reprezentuje Lana Campbell. Kobieta jest adwokatem i robi wszystko, aby nie doszło do wybudowania osiedla, dlatego odkrycie czaszki liczącej sobie ponad sześć tysięcy lat bardzo ją cieszy.

Dla samej Callie sprawa jest jasna. Budowa ma zostać wytrzymana, a ona wraz ze swoim zespołem powinna zabrać się do pracy natychmiast. Całe to zamieszanie wokół budowy nowego osiedla nabiera rozgłosu. W miejscu odnalezienia ludzkich kości prawie natychmiast pojawiają się dziennikarze, a Callie jako kierująca pracami, udziela wywiadu dla miejscowej telewizji. Nie wie jednak, że w tym samym czasie w jednym z domów w Woodsboro pewna kobieta z zapartym tchem ogląda jej wypowiedź dla mediów i niemalże mdleje na jej widok.

(…) Kiedy na ekranie ukazała się twarz Callie, Suzanne zamrugała i utkwiła zaskoczone spojrzenie w telewizorze. Podeszła jeszcze bliżej, czując bolesny ucisk w gardle. Jej serce zaczęło bić coraz szybciej. Nie mogła oderwać wzroku od ekranu, nie mogła przestać patrzeć w ciemnobursztynowe oczy pod prostymi liniami brwi. Robiło jej się na przemian to gorąco, to zimno, oddychała ciężko i szybko, jak po długim biegu.

Potrząsnęła głową. W głowie jej szumiało, zupełnie jakby znalazła się tam chmura brzęczących os. Nie słyszała nic innego, patrzyła tylko w całkowitym oszołomieniu, jak szerokie wargi, kryjące lekką wadę zgryzu, poruszają się w rytmie wypowiadanych słów.

A kiedy te usta uśmiechnęły się, szybko i promiennie, i na twarzy doktor Callie Dunbrook pojawiły się trzy dołeczki, kieliszek wypadł z rozdygotanych palców Suzanne i roztrzaskał się w drobny mak na podłodze u jej stóp.*

Dlaczego Suzanne Cullen tak emocjonalnie zareagowała na widok Callie Dunbrook udzielającej wywiadu dla telewizji? Czyżby coś szczególnego łączyło te dwie kobiety? Suzanne jest przekonana, że jak najbardziej, dlatego nie tracąc ani chwili czasu, odwiedza Callie w motelu, w którym archeolog się zatrzymała.

Jednak dla Callie spotkanie z Suzanne to nie jedyny problem, z jakim będzie musiała się zmierzyć. Otóż, okazuje się, że do grupy pracujących na terenie o nazwie Antietam Creek dołącza, równie znany jak ona, antropolog, Jacob Graystone. Zapewne nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Jake to były mąż Callie, z którym kobieta rozstała się w niezbyt przyjaznych okolicznościach. O tym, jak Callie poradzi sobie nie tylko z byłym mężem, ale także z problemem, który stopniowo zacznie zataczać coraz szersze kręgi, pochłaniając nowe ofiary, dowiecie się już z książki Nory Roberts.

Po ostatniej lekturze powieści Nory Roberts pod tytułem Raj obok nas [klik] odczułam pewien niedosyt, ponieważ wiedziałam, że tę Autorkę stać na znacznie więcej niż dane mi było przeczytać we wspomnianej powieści, a właściwie w dwóch romansach połączonych w jedną książkę. I tak oto trafiłam na Prawo krwi, czyli powieść obyczajową z elementami sensacji. Tym razem było już znacznie lepiej, choć nie doskonale. Po przeczytaniu chyba dziesiątek powieści Nory Roberts, mogę już śmiało uznać siebie za swego rodzaju znawczynię jej twórczości. Dlatego uważam, że Prawo krwi, choć wciąga, to jednak nie pochłania bez reszty i nie doprowadza czytelnika do utraty poczucia czasu. Oczywiście, jak niemal zawsze w przypadku tego rodzaju powieści, Nora Roberts nie pozwala, aby zagadka została rozwikłana zbyt szybko. Do samego końca „zły charakter” utrzymany jest w tajemnicy. Czytelnik także ma problemy z wytypowaniem bohatera, który odpowiedzialny jest za wszelkie problemy, jakie spotykają Callie Dunbrook. Co pewien czas pojawiają się jakieś nowe tropy, jednak to za mało, aby móc domyślić się finału historii jeszcze przed jej zakończeniem. Wprowadzanie coraz to nowych bohaterów sprawia, że akcja stale się komplikuje.

Tak sobie myślę, że jest to chyba pierwsza powieść Nory Roberts, jaką przeczytałam, w której Autorka nie wyjaśnia do końca wszystkiego. Pozostawia pewne niedopowiedzenie. Być może w ten sposób Nora Roberts nie chce opowiadać się po żadnej ze stron. W tej książce kluczowym elementem jest kwestia adopcji. Wydawać by się mogło, że jest to sprawa dość prosta, a jednak w praktyce może okazać się inaczej, szczególnie jeśli stoi za nią wiele osób. Nie chodzi tutaj tyle o przewinienia tych ludzi czy biurokrację, lecz o uczucia osób, które biorą w niej udział.

Oczywiście nie można też zapominać o prawdziwej miłości, która u Nory Roberts przecież zawsze jest obecna i prowadzi do szczęśliwego zakończenia. Nawet jeśli bohaterowie w przeszłości czegoś nie dopatrzyli lub coś zaniedbali, to Nora i tak da im szansę, aby mogli naprawić swoje błędy. U Nory Roberts po nocy zawsze przychodzi piękny słoneczny dzień, a cienie choćby najczarniejszej przeszłości znikają bezpowrotnie.

Tak więc, jeżeli poszukujecie książki, która choć na chwilę oderwie Was od szarości dnia codziennego i pozwoli zapomnieć o problemach w pracy czy w życiu prywatnym, to ta powieść jest jak najbardziej dla Was. Czyta się ją szybko, choć liczy sporo ponad pięćset stron. W dodatku stanowi też kopalnię wiedzy na temat archeologii i antropologii. Dlatego miłośnicy tych dwóch dziedzin nauki nie powinni poczuć się rozczarowani. Myślę, że na długie jesienne wieczory, ta powieść jest w sam raz. A jeśli do tego generalnie lubicie twórczość Nory Roberts, nie powinniście poczuć się zawiedzeni tą powieścią.

 

Moja ocena: 4/6



* N. Roberts, Prawo krwi, Wyd. Książnica, Katowice 2009, s. 49.

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



sobota, 03 listopada 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
cyrysia
2012/11/03 16:29:55
Bardzo lubię twórczość Nory Roberts. Ostatnio czytałam ,,Smak zemsty'' i ogromnie ci polecam tę książkę. Powyższa powieść również wzbudziła we mnie ciekawość i bardzo chce ją poznać, bo dodatkowo zawiera w sobie wątki antropologiczne, które ja osobiście lubię czytać.
-
krainaczytania
2012/11/03 16:34:14
@Cyrysia
Tych powieści Nory jest tyle, że może się w głowie zakręcić :-) Ja czytałam kiedyś "Słodką zemstę", a o "Smaku..." nie słyszałam. Dzięki za info. Będę się rozglądać. Natomiast w "Prawie krwi" są naprawdę ciekawe opisy czynności, jakie podejmuje archeolog i antropolog w celu stwierdzenia wieku kości itp. Polecam :-)
-
felicja79
2012/11/03 16:35:34
Jak się czyta dużo powieści jednego pisarza, to zawsze ma się lepszy ogląd jego twórczości niż po jednej czy dwóch. Ale wtedy też ma się porównanie do najlepszych jego dzieł i większe oczekiwania.
-
krainaczytania
2012/11/03 16:39:44
@Felicja
Bardzo trafnie to ujęłaś :-) Ja Norę Roberts traktuję już jak swego rodzaju fabrykę, w której produkuje się powieści. Czytam ją niemalże od liceum. Są takie powieści, do których chętnie bym wróciła, na przykład "Bogowie zła", czy "Sanktuarium". Kto wie, czy tego kiedyś nie zrobię, tylko że na polskim rynku wydawniczym wciąż pojawiają się nowe tytuły i trochę szkoda mi czasu na powroty. Wolę przeczytać coś nowego :-)
-
avo_lusion
2012/11/03 19:02:56
Takie niedowiedzenie w powieści to najlepszy smaczek, bo daje do myślenia i stwarza pole do dyskusji:):)
-
polonisty
2012/11/03 19:09:29
zgadzam się z tobą:) szału nie ma. kiedyś czytałam, jeszcze stare wydanie. ja poluję u nas na taką jedną jej, ale tytułu nie znam... wiem, że sensacja z romansem i ze czarna okładka:)
-
krainaczytania
2012/11/03 19:11:01
@Danusia
Dokładnie, zwłaszcza że w tym przypadku Roberts tuż przed zakończeniem stworzyła scenę, która przeczy całości. Mam tutaj na myśli uczucia Callie. I bardzo jestem ciekawa, w którą stronę Callie dalej poszła :-)
-
krainaczytania
2012/11/03 19:16:02
@Polonisty
A czy przypadkiem stare wydanie nie nosi tytułu "Więzy krwi"? Bo gdzieś mi się obiło o uszy, że opis z okładki się pokrywa. Ostatnio widziałam w czarnej okładce "Czarne wzgórza" i "Hołd". Może to któraś z nich? :-)
-
ksiazkowka
2012/11/04 10:26:13
Oj tak, potrzeba mi odrywającej od rzeczywistości książki... Może znów rozejrzę się za Roberts?? Zobaczymy. :)
-
polonisty
2012/11/04 11:47:39
Hołd czytałam:) To Czarne wzgórza! dzięki:) Tytuł ten sam - Więzy krwi, okładka taka twarda z piorunem:)
-
2012/11/04 12:02:01
Czasami trzeba przeczytać taką książkę, która, jak ujęłaś, oderwie od szarej codzienności. Dodatkowo - dobre rzemiosło pisarskie gwarantowane.
Pozdrawiam:)
-
krainaczytania
2012/11/04 15:00:07
@Ewa
Ja praktycznie przez cały czas potrzebuję takich "odrywających" książek. Ech... ciężkie to życie :-)
-
krainaczytania
2012/11/04 15:07:00
@Polonisty
"Czarne wzgórza" i "Hołd" jeszcze przede mną. Moja biblioteka właśnie zakupiła obydwie pozycje, więc pewnie niedługo do mnie trafią :-) A co do "Więzów krwi", to wydawca jest inny i dlatego tytuł się różni. Sprawdzałam :-) "Prawo krwi" - Książnica, a "Więzy krwi" - Świat Książki. Zastanawiam się jak jest z tłumaczeniem. Może kiedyś z ciekawości się temu przyjrzę. Ale znalazłam też "Więzy krwi" od Harlequina i tutaj opis z okładki jest już zupełnie inny. Dziwne to :-)
-
krainaczytania
2012/11/04 15:09:51
@Nutta
Oj, czasami naprawdę tylko książka potrafi pomóc zapomnieć choć na chwilę o prawdziwym życiu. Tylko że powrót do realnego życia z takiej szczęśliwej bajki może okazać się bardzo bolesny i wtedy żałuje się, że to wszystko, co przeczytaliśmy w książce jest jedynie fikcją :-) Również pozdrawiam! :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?