Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

I żyli długo i szczęśliwie…

 

Nora Roberts

 

        Raj obok nas

 

 

 

Wydawnictwo: HARLEQIUN – MIRA
Warszawa 2012
Tytuł oryginału: Risky Business & Mind Over Matter

 

 

Czasami przychodzą takie chwile, kiedy człowiek potrzebuje oddać się lekturze, która nie będzie wymagać od niego zbyt wiele. Potrzebuje powieści, która nie będzie go zmuszać do zbyt wielkiego wysiłku umysłowego. Dla mnie tego typu pozycjami są zazwyczaj książki Nory Roberts. Ponieważ ostatnio potrzebowałam nieco odpocząć i zrelaksować się przy lekkiej lekturze, postanowiłam, że sięgnę właśnie po tę Autorkę. I tak oto do moich rąk trafiły dwa romanse, które Wydawca spiął klamrą, tworząc z tego jedną książkę pod wspólnym tytułem Raj obok nas.

Pierwsza historia nosi tytuł Utracony spokój. Dla przypomnienia dodam, że niegdyś ten sam romans wyszedł pod tytułem Czarny Koral, choć gdyby pozostać przy dosłownym tłumaczeniu tytułu też nie byłoby źle. Ale cóż. Z tłumaczami się nie dyskutuje. W tej opowieści Nora Roberts przenosi czytelnika na piękną karaibską wyspę Cozumel u wybrzeży Meksyku. Tam od wielu lat, ukrywając swoją przeszłość, całkiem dochodowy interes prowadzi dwudziestoośmioletnia Elizabeth Palmer. Kobieta dawno temu opuściła Stany Zjednoczone, aby zapomnieć i rozpocząć nowe życie. Na wyspie prowadzi sklep i wypożyczalnię sprzętu do nurkowania pod nazwą „Czarny Koral”. Któregoś dnia zatrudnia Jerry’ego Sharpe’a. Nie dość, że facet jest przystojny, to jeszcze rozrywkowy i żądny dużej i łatwej kasy. Liz wynajmuje mu także pokój w swoim domu. Do obowiązków Jerry’ego, jako jej pracownika, należy uczenie turystów podstaw nurkowania, a także organizowanie wycieczek. Pewnego dnia Jerry nie stawia się w pracy, co początkowo nie budzi u Liz większych podejrzeń. W końcu facet lubi czasami zaszaleć, więc zapewne leczy gdzieś kaca. Jednak już niedługo sprawa się wyjaśnia. Okazuje się, że to nie z powodu „urwanego filmu" Jerry nie przychodzi do pracy.

(…) Nagle usłyszała kobiecy krzyk. Zanim zdążyła się odwrócić, kolejna osoba krzyknęła. Liz pomyślała, że turyści przestraszyli się rekina, który zapuścił się na przybrzeżne wody. Pozwoliła łodzi dryfować i odwróciła się z zamiarem uspokojenia pasażerów. Wtedy zauważyła, że jedna z kobiet płacze na ramieniu męża, a inna przytula dziecko. Pozostali turyści wpatrywali się w szklane dno łodzi. Liz zdjęła okulary przeciwsłoneczne i zeszła do części pasażerskiej.

– Proszę zachować spokój. Zapewniam państwa, że nic złego nie może was tu spotkać – oznajmiła pewnym głosem i zbliżyła się do przestraszonej grupy turystów.

Mężczyzna z aparatem fotograficznym podniósł wzrok i rzucił jej poważne spojrzenie.

– Chyba powinna pani jak najszybciej wezwać przez radio policję – poradził.

Liz spojrzała w dół przez szklane dno łodzi i zamarła. Zrozumiała, dlaczego Jerry nie pojawił się na czas. Leżał na dnie morza z kotwicznym łańcuchem owiniętym wokół klatki piersiowej.[1]

Od tej chwili zaczyna być prowadzone dochodzenie. Komu Jerry naraził się aż tak bardzo, że ten w końcu brutalnie go zamordował? I co z tym wszystkim ma wspólnego sama Liz Palmer? Dlaczego ją także ktoś chce zabić? Oczywiście wszystko zaczyna się komplikować jeszcze bardziej, kiedy w drzwiach domu Liz staje brat-bliźniak Jerry’ego, Jonas Sharpe. Wiadomo jedno. Pomiędzy Liz a Jonasem szykuje się gorący i namiętny romans. Ta kwestia nie ulega wątpliwości. „Sztywny” prawnik na pewno w końcu zdobędzie serce Liz. Oczywiście nie będzie to łatwe z uwagi na przeszłość Elizabeth. Jednak Jonas to uparty facet, dla którego nie ma rzeczy niemożliwych. Tak też będzie i tym razem.

Mnie, jako czytelnika, znacznie bardziej intrygował aspekt kryminalny. Jest naprawdę świetnie przemyślany i gdyby jeszcze bardziej go rozwinąć, wszyłaby z tego doskonała powieść sensacyjna, z jakich słynie Nora Roberts. Myślę, że ten wątek tylko się tutaj zmarnował.

A teraz skupmy się na kolejnej historii. Tym razem mamy do czynienia z romansem paranormalnym, który zupełnie Norze nie wyszedł. Być może Amerykanie uwielbiają taką literaturę, lecz mnie nie przypadł do gustu. Ale może najpierw krótko streszczę, czego w ogóle dotyczy ta opowiastka. Otóż, w Niezwykłym darze (przyp. poprzedni tytuł Córka Clarissy) w rolach głównych występują David Brady, producent filmów dokumentalnych, oraz Aurora Fields, agentka hollywoodzkich gwiazd filmowych. Aurora, znana jako A.J., jest córką Clarissy De Basse, która posiada niezwykły dar. Potrafi spojrzeć w przyszłość, a nawet czytać w myślach, czego stara się nie praktykować, aby nie zakłócać prywatności innych. Okazuje się, że Aurora odziedziczyła dar po matce, ale z całych sił pragnie nad nim zapanować i udawać, że tak naprawdę niczego nie potrafi, a dar wcale nie istnieje. Clarissa ma na swoim koncie szereg spektakularnych odkryć. Pomaga policji w przypadku zaginionych osób, czy nawet w tak poważnych przestępstwach jak morderstwa. Kobieta napisała też na ten temat wiele książek. Nic więc dziwnego, że David Brady zaczyna się nią interesować. Chce zrobić o niej dokument. Jednak, aby tego dokonać musi najpierw zdobyć akceptację Aurory, która chroni swoją matkę niczym źrenicy oka. W dodatku jest też jej agentką. Już od pierwszego spotkania Aurora wie, że David jest jej pisany, ale skutecznie się przed tym broni. Tylko jak długo będzie w stanie trzymać na dystans przystojnego producenta?

– Do widzenia, panie… – Kiedy podali sobie dłonie, nagle odebrało jej głos. Poczuła słabość, zabrakło jej tchu, tak silne bowiem były doznania, które wstrząsnęły jej ciałem. Pożądanie i lęk, furia i błogość przetoczyły się przez nią. Wściekła, że dopuściła do siebie te wszystkie emocje, powoli dochodziła do siebie.

– Proszę pani? Źle się pani czuje? Proszę usiąść.

– Co? – Zbierała się z trudem. – Nie, nic mi nie jest, to chwilowe – stwierdziła półprzytomnie. – Za dużo kawy, za mało snu. – I trzymaj się ode mnie z daleka, myślała rozpaczliwie. – Cieszę się, że zawarliśmy tę transakcję. Przekażę wszystko mojej klientce.

Wróciły jej kolory i trzeźwy wzrok.

– Proszę usiąść – na wszelki wypadek powiedział David.

– Przepraszam, ale…

– Proszę usiąść, do licha. – Wziął ją za łokieć i posadził siłą. – Drżą pani ręce. – Przykucnął przy niej. – Radzę odwołać służbową kolację i porządnie się wyspać.

Byle tylko mnie nie dotknął, pomyślała w popłochu (…)[2]

W tej historii nie dzieje się nic szczególnego. Żadnych emocji, ani też żadnego głębszego znaczenia, jeśli chodzi o samą fabułę. David zdobywa Aurorę, ona się broni, a kiedy już ulega młodemu producentowi, to ich zachowania seksualne ocierają się wręcz o perwersję.

Praktycznie te dwie historie są do siebie podobne w pewien sposób. Obydwie kobiety bronią się przed uczuciem, mężczyzna zdobywa, a potem na chwilę odchodzi, aby ostatecznie wrócić z pierścionkiem zaręczynowym. Takie dwie niegroźne bajki, choć z mocniejszym akcentem na tę pierwszą historię.

Jest jeszcze jedna kwestia, która zwróciła moją uwagę, a nie powinna była się zdarzyć. Nigdy nie cytuję opisów z okładki, ale tym razem odstąpię od tej reguły.

 

Utracony spokój

Karaibska wyspa u wybrzeży Meksyku stała się dla Liz drugim domem. Tutaj udaje jej się osiągnąć to, o czym zawsze marzyła – niezależność finansową i spokój. Wszystko się zmienia, gdy jeden z jej pracowników zostaje brutalnie zamordowany. W poukładane życie Liz wkracza z siłą huraganu brat zabitego, Jason Sharpe. Ten pewny siebie i arogancki prawnik postanawia za wszelką cenę odnaleźć zabójców. Początkowo Liz nie chce pomóc mu w śledztwie, ale Jason ma wyjątkowy dar przekonywania… nie tylko w tej sprawie…

 

Niezwykły dar

Clarissa musiała szybko dorosnąć. Aurora, jej obdarzona parapsychologicznymi zdolnościami matka, zawsze zapominała o rachunkach i chlebie na kolację… Teraz, po latach, Aurora jest sławną wróżką. Na tyle sławną, że David Brady, znany producent chce nakręcić o niej film. Clarissa, agentka matki, twardo negocjuje z nim warunki, a pod pozorną oschłością, próbuje ukryć coraz większą fascynację tym mężczyzną…

 

Jeżeli czytacie uważnie mój wpis, to zapewne domyślacie się, dlaczego pozwoliłam sobie zacytować te dwa opisy. Ktoś w Wydawnictwie wyraźnie nie miał pojęcia, o czym pisze. Z pierwszego opisu wynika, że brat Jerry’ego ma na imię „Jason”, natomiast Nora użyła imienia „Jonas”! Gdyby ktoś jednak nie dostrzegł różnicy, to są to dwa różne imiona. Prócz tego, Liz wcale nie marzyła o niezależności finansowej i spokoju. To życie ją do tego zmusiło. Ona zawsze marzyła o studiowaniu oceanografii! Studia przerwała, ponieważ tego wymagała od niej sytuacja, w jakiej się znalazła!

A teraz drugi opis. Tutaj sprawa jest jeszcze zabawniejsza. Otóż, z opisu wynika, że to córka jest matką swojej matki, czy jakoś tak. Prawda jest taka, że Clarissa to znana wróżka, zaś Aurora to jej córka! W dodatku imię „Dawid” w wersji anglojęzycznej piszemy przez „v”, a nie jak komu pasuje. W jednym miejscu przez „w”, a w innym przez „v”.

Zastanawiam się zatem czy w tym Wydawnictwie ktoś w ogóle panuje nad rzetelnością przygotowywania egzemplarzy, które w efekcie mają trafić w ręce czytelnika. Z powyższego wynika, że raczej nie. Rozumiem, że nie mamy tutaj do czynienia z pozycją ambitną. Lecz czy fakt ten może być powodem tego, aby już zupełnie zlekceważyć sobie stronę techniczną książki? Moim zdaniem jest to wyraźny brak szacunku ze strony Wydawnictwa zarówno dla autora, jak i dla czytelnika. Oczywiście Nora Roberts nie upomni się o swoje, ale pozostają przecież czytelnicy w Polsce, o których zupełnie się nie dba.

 

 

Moja ocena: 3/6

 



[1] N. Roberts, Utracony spokój [w:] Raj obok nas, Wyd. Harlequin-Mira, Warszawa 2012, s. 12.

[2] N. Roberts, Niezwykły dar [w:] Raj…, op. cit., s. 241-142.

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



poniedziałek, 08 października 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
felicja79
2012/10/08 18:35:23
Dobrze, że napisałaś o tych opisach z okładki. Takie rzeczy nie powinny się zdarzać!
-
krainaczytania
2012/10/08 18:41:10
@Felicja
Denerwują mnie takie nieścisłości, a wręcz głupoty. Wiele razy zwyczajnie przemilczałam tego typu wpadki w przypadku innych książek, ale tym razem już nie wytrzymałam. Jak można pisać takie bzdury czytelnikom, skoro z fabuły wynika coś zupełnie innego. Powinni się wstydzić i tyle. Wniosek jest taki, że w tych wydawnictwach nie czyta się tego, co wypuszcza się na rynek. Takie jest moje zdanie.
-
cyrysia
2012/10/08 19:05:44
Lubię twórczość Nory. Pamiętam nawet, że był taki okres czasu kiedy w każdą niedziele na programie pierwszym ,,leciały'' ekranizacje jej powieści i ja z zapartym tchem wszystkie oglądałam.
Co do powyższej książki jestem jej ciekawa i nawet chce się przekonać, czy rzeczywiście ta druga historia z wątkiem paranormalnym (który ja osobiście bardzo lubię) jest do ,,bani''. Szkoda jedynie, że od strony technicznej wydawnictwo się nie postarało, ale mam nadzieję, ze t tylko taki jednorazowy incydent akurat z powieścią pani Roberts.
-
wiosenka27
2012/10/08 19:30:11
Ja też często sięgam po tę autorkę a że ciągle jestem przepracowana więc zmęczona , to niedługo przeczytam jej wszystkie powieści:) Akurat te dwie są jeszcze przede mną:)
-
polonisty
2012/10/08 23:25:22
czytałam je sto lat temu, jeszcze pod tymi drugimi tytułami:) ja też sie niedawno spotkałam z przekręceniem imienia w tej notce na okładce, ale w romansie historycznym:)
one były kiedyś pojedynczo wydawane przez harlequina więc nieszczęsny recenzent pewnie przeczytał skróty z tamtych okładek... zamiast książki.
uśmiałam jak czytałam Twój wpis;)
ta okładka jest beznadziejna, ten tytuł odbijający się w wodzie... kicz i tandeta
-
avo_lusion
2012/10/09 07:08:26
No, to się Norze dostało. Ale czasem się zdarzy coś słabszego, trzeba wybaczyć i iść dalej:):)
-
krainaczytania
2012/10/09 09:26:19
@Cyrysia
I ja również uwielbiam książki Nory Roberts i nawet największa tandeta mnie od niej nie odrzuci. Wychowałam się na tej pisarce, przeczytałam większość jej książek, kiedy jeszcze byłam w liceum i tuż po maturze. Tak więc nie zamierzam jej "zdradzić". Jednak, kiedy widzę niedociągnięcia, to o nich piszę szczerze :-) Akurat w tym wypadku bardziej chodzi mi o dbałość Wydawcy o szczegóły niż o samą książkę. Wiedząc, że sięgam po romans doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, co mnie czeka i że nie powinnam spodziewać się jakiejś arcyambitnej pozycji. Oczywiście obydwa romanse możesz przeczytać jak najbardziej. Sama jestem ciekawa Twoich wrażeń :-)
-
krainaczytania
2012/10/09 09:31:30
@Wiosenka27
O moim przepracowaniu i zmęczeniu to ja już nawet nie chce wspominać. Doszło do tego, że lekarz kazał mi kategorycznie ograniczyć pracę i stres, który się z tym wiąże. Niestety, ale tak się nie da, bo wtedy nie będzie się miało z czego żyć. Pocieszam się tylko, że jeszcze tylko ten rok będę się tak męczyć, a potem zmieniam diametralnie wszystko w moim życiu :-) A wracając do książki, to właśnie potrzebowałam takiej odskoczni od prawdziwego życia, a u Nory zawsze można znaleźć jakąś fajną bajeczkę, która pozwoli choć na chwilę zapomnieć o codzienności. Polecam może nie akurat te romanse, bo przecież Nora ma na koncie szereg innych książek, które mogą pomóc w odstresowaniu się :-)
-
krainaczytania
2012/10/09 09:36:41
@Polonisty
Sto lat temu to te romanse były takimi niewielkimi książeczkami pod banderą Harlequina. Ja też to pamiętam, choć ich nie czytałam, ale czytałam inne :-) W tym wypadku Wydawca zwyczajnie się nie popisał. Wygląda na to, że oni w tym Wydawnictwie publikują na ilość, a nie na jakość. Albo co gorsza, mają czytelników za totalnych idiotów, wierząc, że jeśli ktoś czyta romanse, to jest pozbawiony intelektu i można takiemu czytelnikowi, a raczej czytelniczce, napisać byle jaką bzdurę, a ona i tak się w tym nie połapie. Takie jest moje zdanie. Inaczej nie umiem tego wytłumaczyć :-)
-
krainaczytania
2012/10/09 09:42:34
@Danusia
Nie tyle dostało się samej Norze, co Wydawnictwu. Twórczość Nory szanuję i na pewno nie przestanę jej czytać. Jestem już weteranem, jeśli chodzi o jej książki i wiem, że ma na swoim koncie naprawdę świetne i wartościowe pozycje. Tak naprawdę to Wydawca mnie zdenerwował. Ale niestety, z obserwacji wynika, że takich wpadek jest znacznie więcej i to nie tylko w przypadku powieści Nory Roberts. Dlatego żałuję, że większości książek nie mogę czytać w oryginale. Mieszkając w Polsce jest to znacznie utrudnione, a znowu nie mam aż na tyle swobody i czasu, żeby wyskoczyć sobie np. do Londynu raz w miesiącu i zaopatrzyć się nowe lektury :-)
-
ksiazkowka
2012/10/10 17:56:45
Wstyd się przyznać, ale miałam już na półce jedną z książek Roberts i...wymieniłam ją na inną bez czytania... :/ I znów wizja lektury książek tej pani z lekka się oddaliła u mnie...
-
krainaczytania
2012/10/10 18:15:24
@Ewa
Szkoda, że nie wiedziałam, że chcesz ją wymienić, bo chętnie bym skorzystała z tej wymiany ;-) Pamiętaj o mnie następnym razem. Natomiast w tym przypadku to czyste romanse są. Nora naprawdę świetnie pisze jeśli chodzi o kryminały i powieści sensacyjne. Tak więc akurat tą pozycją się nie zrażaj :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?