Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Diamentowe serce Małej Królowej

 

Antonia Michaelis

 

           Baśniarz


 

 

Wydawnictwo: DREAMS
Rzeszów 2012
Tytuł oryginału: Der Märchenerzähler
Tytuł angielski: The Storyteller

 

 

 Chwilo, trwaj jak najdłużej, bo jesteś piękna...

 

 

Pamiętam, że kiedy byłam bardzo małą dziewczynką i wierzyłam w dobre wróżki, wówczas bardzo często spacerowałam z moim ukochanym dziadkiem po sadzie, który rósł nieopodal naszego domu. Podczas takich spacerów dziadek zawsze opowiadał mi różne przedziwne historie. Opowiadał o księżniczkach, rycerzach, wróżkach i zamkach, w których mieszkały złe królowe i czekały, aż wreszcie znajdzie się  ktoś, kto odmieni ich serce, aby znów mogło być takie jak niegdyś. Dobre i szczęśliwe. Choć mojego dziadka już od bardzo dawna ze mną nie ma, to jednak w mojej pamięci wciąż tkwią jego opowieści. Jego baśnie, które zdawał się wymyślać na poczekaniu. A może nie wymyślał? Może niektóre z tych historii wydarzyły się naprawdę? Teraz już na pewno się tego nie dowiem. Ale wiem jedno. Mój dziadek był baśniarzem. 

Anna Leemann i Abel Tannatek pochodzą z dwóch różnych światów. Ona to typowa dziewczyna z dobrego domu, wiążąca swoją przyszłość z muzyką, natomiast on to outsider zwany przez wszystkich „polskim handlarzem pasmanterii”, którego przyszłość jawi się w niezwykle szarych barwach, żeby nie powiedzieć czarnych. Obydwoje są uczniami klasy maturalnej. Anna praktycznie niewiele wie o życiu. Nie zna jego ciemnych stron. Dziewczyna ma niemalże wzorową rodzinę, przyjaciół i generalnie niczego więcej nie potrzeba jej do szczęścia. Z kolei Abel zna życie aż zbyt dobrze. Doskonale wie, czego może się po nim spodziewać. Drogi obydwojga maturzystów krzyżują się w momencie, gdy Anna przez przypadek odnajduje pewną lalkę, o której Abel mówi, że należy do niego. W miarę upływu czasu Annę coraz bardziej intryguje ten tajemniczy i smutny chłopak odstający od reszty towarzystwa. Pragnie dowiedzieć się o nim jak najwięcej, więc w końcu zaczyna go śledzić. Choć przyjaciele odradzają jej wplątywania się w jakąkolwiek znajomość z Ablem, ona ich nie słucha. Podąża za chłopakiem niczym cień. W końcu dziewczyna staje się częścią jego życia. Życia, które chłopak pragnie ukryć przed całym światem. Tylko Annie udaje się przebić mur otaczający Abla. Okazuje się, że chłopak opiekuje się sześcioletnią siostrą, którą kocha najbardziej na świecie.

Anna bardzo szybko przekonuje się, że Abel Tannatek nie jest takim zwyczajnym osiemnastolatkiem. On ma pewien szczególny dar. Potrafi pięknie opowiadać. Podczas każdego spotkania Abel snuje cudowną opowieść o Małej Królowej i jej diamentowym sercu. Choć opowiada ją swojej małej siostrzyczce, to jednak zachwyca nią także Annę. Lecz ile tak naprawdę w tej pięknej baśni jest prawdziwego życia, a ile fikcji? A może to wcale nie jest baśń? Może to, o czym opowiada Abel dzieje się naprawdę?

(…) Mała Królowa wstała i wskoczyła na statek. Deski pokładowe były złoto-brązowe jak deski podłogowe zatopionego zamku. Mors krzyknął do niej z wody i wytłumaczył, jak odwiązać linę. Białe żagle rozwinęły się i statek ruszył. Mała Królowa stała na rufie, trzymając w ramionach panią Margaretę i obserwowała niknące za horyzontem ostatnie klify jej wyspy.

– Już nigdy nie zobaczę mojej wyspy – szepnęła. – Już nigdy nie będę leżeć w łóżku z baldachimem i już nigdy nie będę galopować na grzbiecie białej klaczy przez łąki ze słonecznikami…

– Zobaczysz inne łąki ze słonecznikami na stałym lądzie – powiedział mors. – Większe i piękniejsze. I poznasz inne białe klacze.

– Ale żadna z nich nie będzie moją białą klaczą – odparła Mała Królowa. Już chciała zapłakać, gdy na horyzoncie dostrzegła drugi większy statek i nagle, mimo że miała na sobie kurtkę, poczuła chłód. Ten drugi statek był czarny niczym smoła. Miał czarne żagle i czarny kadłub, czarną linę i czarną kajutę.

– To myśliwi – wyjaśnił mors. – Polują w dzień i w nocy, w pogodę i niepogodę. Nie oglądaj się za nimi zbyt często, Mała Królowo.

– Czego oni chcą? Na kogo polują? – spytała szeptem.

– Oni polują na ciebie – odpowiedział. – Jest coś, o czym powinnaś wiedzieć. Twoje serce, Mała Królowo… To nie jest takie zwykłe serce. Twoje serce to diament, czysty, biały, wielki i cenny jak żaden inny. Gdyby się go wyjęło z twojej piersi, to zacząłby migotać i błyszczeć tak jasno jak słońce.

– Ale przecież nie można go wyjąć z mojej piersi, prawda? – spytała Mała Królowa.

– Nie – odparł poważnie. – Nie, dopóki żyjesz.*

Piękna baśń, którą opowiada Abel, wciąga Annę coraz bardziej. Teraz nie ma dla niej nic ważniejszego, jak tylko przystojny chłopak o jasnych włosach i smutnej twarzy. Jak skończy się ta baśń? Czy Anna i Abel odnajdą swoje szczęście, czy może okrutny los pozbawi ich złudzeń na zawsze?

W tym miejscu powinnam napisać coś od siebie. Powinnam opisać Wam swoje wrażenia po przeczytaniu książki, ale zwyczajnie nie umiem. Po raz pierwszy zdarza mi się taka niemoc w kwestii doboru słów. Cokolwiek napiszę, i tak nie oddam charakteru tej powieści. Nie jestem w stanie słowami opisać uczuć, które targają czytelnikiem podczas jej czytania. Natomiast po przeczytaniu jest jeszcze gorzej. Choć od chwili, kiedy zamknęłam książkę minęło już kilka dni, ja wciąż nie umiem otrząsnąć się z poczucia ogromnej straty. Mam ochotę krzyczeć: TO NIE TAK MIAŁO BYĆ!

Z twórczością Antonii Michaelis po raz pierwszy spotkałam się przy okazji lektury pod tytułem Tygrysi księżyc [klik]. Już wtedy wiedziałam, że Autorka dysponuje nieprzeciętnym talentem. Wówczas obiecałam sobie, że na pewno nie poprzestanę tylko na tej jednej powieści. Kiedy na polskim rynku wydawniczym ukazał się Baśniarz, wiedziałam, że niedługo ta książka trafi w moje ręce. Po prostu musi trafić. Innej opcji nie zakładałam. Jednak zanim to się stało, przeczytałam chyba z dziesiątki recenzji zarówno polskich, jak i anglojęzycznych blogerów i niemal każda z tych osób potraktowała książkę jak swego rodzaju arcydzieło literackie. Uznałam, że to lekka przesada, bo przecież dzisiaj już nikt nie pisze arcydzieł. Czasy Mickiewicza czy Słowackiego już dawno minęły. I właśnie w takim przekonaniu zasiadłam do lektury. Po przeczytaniu pierwszych stron ucieszyłam się, że jednak mam rację. Już na wstępie zdenerwowało mnie, że polskie akcenty przedstawione są w sposób niezbyt chlubny dla naszego kraju, bo oto główny bohater handluje „dragami” sprowadzanymi z Polski. Kolejne rozdziały też niczym nadzwyczajnym mnie nie porwały. W myślach już układałam recenzję, w której podejdę do książki jak rasowy pedagog i wypunktuję te wszystkie negatywne elementy, które nie powinna zawierać książka dla młodzieży, bo przecież literatura młodzieżowa powinna edukować w pozytywnym tego słowa znaczeniu. I z takim przekonaniem dotarłam do połowy książki. A potem coś nagle się zmieniło. Nie umiem tego wytłumaczyć. Po prostu coś pękło i łzy same lały się po policzkach.

W powieści przedstawione jest zderzenie dwóch różnych światów. Z jednej strony ciepło domowego ogniska, a z drugiej dramatyczna walka o przetrwanie. A w tle tego wszystkiego muzyka Leonarda Cohena i zima tak mroźna i śnieżna, że czytelnik odnosi wrażenie, jak gdyby nagle przeniósł się do jakiejś odległej krainy.

Kim tak naprawdę jest Abel Tannatek? Wszyscy postrzegają go jako dilera narkotyków, wagarowicza i generalnie chłopaka żyjącego na marginesie społecznym. Tylko Anna widzi w nim drugą naturę. Dziewczyna w pełni świadomie wkracza w świat Abla, pomimo że przyjdzie jej za to zapłacić bardzo wysoką cenę. Pomiędzy młodymi rodzi się miłość, która przyprawia jedynie o cierpienie i nie zna słowa „kocham”. Czy, w związku z tym, warto tkwić w takim związku? Może przyjaciele Anny mają rację, kiedy odradzają jej znajomość z Ablem? Lecz Anna nie umie inaczej. Abel i jego mała siostrzyczka są dla niej wszystkim.

W Baśniarzu czytelnik dostrzega kilka rodzajów miłości, z których najsilniejsza jest miłość brata do siostry. To uczucie jest tak wielkie, że nie cofa się przed niczym. Z kolei miłość Anny do Abla staje ponad wszystkim. Anna kocha, nie bacząc na konsekwencje. A Abel? Czy on też kocha Annę? Na pewno tak, choć jest wiele spraw, które nie pozwalają mu na to. Jest jeszcze miłość rodzicielska. Rodzice Anny akceptują jej wybór i w miarę swoich możliwości pomagają.

Baśniarz na pewno nie jest powieścią fantasy, jak twierdzą niektórzy. Jest to powieść obyczajowa z elementami baśni. Można też nazwać ją kryminałem. Lecz nie jest istotne do jakiego gatunku zaliczymy tę książkę. Ważne jest, że Baśniarz to powieść wszech czasów. Nie waham się użyć tego określenia, bo wiem, że jeszcze sporo czasu upłynie zanim jakiś autor odda w ręce czytelników równie piękną, choć tragiczną historię. Nie wiem na czym polega fenomen tej książki, bo przecież jej fabuła wcale nie jest wyszukana. Tak naprawdę jest prosta i można nawet rzec, że niczym szczególnym się nie wyróżnia. A jednak jest w niej coś, co nie pozwala zapomnieć.

Moim zdaniem ta powieść powinna zostać wpisana do kanonu lektur obowiązkowych w liceum. Dlaczego? Otóż, porusza tak trudne problemy, że niejeden dorosły nie byłby w stanie poradzić sobie z nimi. Z kolei postać Abla można poddawać szeregom dyskusji. Można snuć domysły czy jego postępowanie było właściwe, czy naprawdę nie miał innego wyjścia, aby postąpić tak, a nie inaczej, czy można było uniknąć pewnych sytuacji i tak dalej. W identyczny sposób można rozmawiać na temat Anny Leemann lub maturzystów, którzy otaczają głównych bohaterów.

Trzeba też pamiętać, że Baśniarz nie jest jedynie powieścią dla młodzieży. Tę książkę powinien przeczytać każdy bez wyjątku. Jej oddziaływanie na czytelnika jest tak ogromne, że długo nie można o niej zapomnieć, o ile w ogóle można.

 

Moja ocena: 6/6

 

 

 W napisaniu recenzji pomogła mi ta piosenka:

 

 



* A. Michaelis, Baśniarz, Wyd. Dreams, Rzeszów 2012, s. 58-59.



 

prawa autorskie zastrzeżone


niedziela, 28 października 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/10/28 19:04:30
Chcialam zacytowac fragment powiesci i napisac, ze jest to jak z Malego Ksiecia, ale nic z Twojej notki nie mozna wkleic do komentarza, wiec nie wskaze w ktrym miejscu; powiesci nie znam i wierze, na slowo, ze jest poruszajca i ciekawa.
-
cyrysia
2012/10/28 19:10:58
Czytałam już pozytywne recenzje ,,Baśniarza'' i twoja jest także niezwykle pochlebna, dlatego nie ma rady, trzeba koniecznie zapoznać się z powyższą powieścią i przekonać się na własne oczy o jej niepowtarzalności.
-
avo_lusion
2012/10/28 19:25:13
Już dawno książka tak tobą nie wstrząsnęła, nie wywarła tak wielu emocji!! To najwspanialsze potwierdzenie talentu autorki i wspaniała zachęta dla mnie, by znaleźć jej powieści! :)
-
felicja79
2012/10/28 19:26:51
Agnieszko, Ty też potrafisz pięknie opowiadać. Pierwszy akapit Twojego wpisu piękny.

A książkę na 100% wypożyczę. Już wcześniej o niej czytałam, chyba zdobyła niedawno jakąś nagrodę. Ale Ty napisałaś o niej tak, że nie da się nie przeczytać. Ja ją muszę poznać! :-) Dziękuję.
-
polonisty
2012/10/28 22:57:22
czaję się na nią. też czytałam recenzje i wypatruję jej u nas:)
-
krainaczytania
2012/10/29 09:13:02
@Sad.a.5
Oj, to dziwne, że nie dałaś rady niczego skopiować, bo nie mam ustawionej żadnej blokady. Może to wina przeglądarki? Sama nie wiem. Nie umiem tego wyjaśnić. Niemniej, uwierz mi, że książka robi na czytelniku niesamowite wrażenie i jeśli na nią kiedykolwiek trafisz, to po prostu ją przeczytaj :-) Pozdrawiam :-)
-
krainaczytania
2012/10/29 09:15:42
@Cyrysia
Mam nadzieję, że choć w pewnym stopniu udało mi się nakreślić charakter tej powieści, bo miałam z tym ogromne trudności. Raczej nie cierpię na brak słownictwa, ale w tym przypadku zwyczajnie nie umiałam wyrazić tego, co naprawdę czułam podczas czytania. Mam nadzieję, że kiedyś uda Ci się przeczytać "Baśniarza" i wtedy sama przekonasz się, jakie ta powieść robi wrażenie :-)
-
Gość: Bebe, *.adsl.alicedsl.de
2012/10/29 09:18:26
O! To książka dla mnie! Zdecydowanie! Dziękuję Agnieszko :)

Swoją drogą ciekawe, że nie ma w języku polskim odpowiednika słowa "storyteller". Ani "baśniarz" ani "gawędziarz" tego nie oddają. Co chyba wiąże się z tym, że w Polsce sztuka oralnego opowiadania nie jest aż tak silna, jak na wyspach czy w krajach skandynawskich. Przypuszczam.

p.s. Nie wiem czy komuś innemu się to też zdarza, ale przy klikaniu w przycisk "Komentuj" na Twoim blogu, otwiera mi się zawsze nowe okienko z reklamą (często niemieckiego obuwia). Czy to zamierzone?
-
krainaczytania
2012/10/29 09:18:27
@Danusia
Po "Tygrysim księżycu" wiedziałam, że Antonia Michaelis dysponuje ogromnym talentem. W "Baśniarzu" tylko to potwierdziła, choć początkowo może wydawać się, że książka tak naprawdę jest przeciętna. Dlatego należy przeczytać ją do końca. Mam nadzieję, że uda Ci się znaleźć którąś z powieści tej niemieckiej pisarki, bo naprawdę warto ją czytać :-)
-
krainaczytania
2012/10/29 09:33:47
@Felicja
Beatko, dziękuję za miłe słowa. Naprawdę miałam dziadka baśniarza. Wymyślał baśnie na zawołanie. Może kiedyś sama je spiszę i zatytułuję "Baśnie mojego dziadka" :-) A wracając do książki, to faktycznie masz rację. Na Targach Książki w Krakowie "Baśniarz" został wyróżniony jako najlepsza powieść obyczajowa dla młodzieży. Trzymam mocno kciuki, żeby udało Ci dostać tę książkę i z niecierpliwością będę czekać na Twoje wrażenia :-)
-
krainaczytania
2012/10/29 09:35:57
@Polonisty
Mam nadzieję, że w końcu ją wypatrzysz :-) Kiedy czytałam te wszystkie recenzje, to wydawało mi się, że ludzie zwyczajnie przesadzają i po pierwszych rozdziałach utwierdzałam się w tym przekonaniu. Jednak to nieprawda. Ludzie nie przesadzali. Zresztą sama się przekonasz, jak przeczytasz tę powieść :-)
-
krainaczytania
2012/10/29 09:44:01
@Bebe
Ależ proszę bardzo, Kasiu :-) W takim razie musisz koniecznie przeczytać tę powieść. W Niemczech na pewno jest równie popularna jak teraz w Polsce. Dodatkowo masz możliwość przeczytania jej w oryginale :-)
A jeśli chodzi o te reklamy, to nie mam pojęcia co się dzieje. Ostatnio blox wprowadził reklamy i kiedy np.wchodzę w ustawienia bloga, to też zdarza mi się klikać w reklamę wszelkiej maści produktów. Tak więc jeśli owe reklamy się pojawiają, to chyba wina leży po stronie bloxa, ponieważ ja niczego nie ustawiałam u siebie. A jak jest u innych? Też wyskakują Ci reklamy, jak chcesz skomentować wpis?
-
Gość: Bebe, *.adsl.alicedsl.de
2012/10/29 18:11:10
Zdecydowanie w oryginale! Widzę, że to nie jest jedyna pozycja tej autorki. Czytałaś inne? Polecasz?

Reklamy pojawiały mi się tylko u Ciebie i jeszcze jednym innym blogu bloxa. Zaczęłam się martwić, że może ktoś zaatakował ci kod html. Ale skoro to sprawka bloxa, to rozumiem. Mimo wszystko szkoda, że stosują takie zabiegi. Ciekawe czy innym Twoim czytelnikom też te reklamy wyskakują, czy to tylko ja?
-
krainaczytania
2012/10/29 18:29:51
@Bebe
Czytałam jeszcze "Tygrysi księżyc". To jest baśń indyjska. Dla mnie rewelacja. Przy okazji recenzji "Baśniarza" podałam link do mojej opinii o tej książce. Jeśli lubisz baśnie, białe tygrysy i masę niewiarygodnych przygód, to powinno Ci się spodobać :-)

A wracając do tematu reklam, to będę pytać innych czy też tak mają. Sad.a.5 zgłosiła mi, że nie może skopiować fragmentu mojej recenzji do okienka komentarza. Sprawdzałam to i mnie się kopiuje, więc nie wiem, co się dzieje. Może to zależy od przeglądarki? Sama nie wiem. Mam nadzieję, że to jakieś przejściowe sprawy są :-)
-
ksiazkowka
2012/10/29 19:37:53
Gdzieś już śmignęła mi przed oczami okładka tej książki, bardzo klimatyczna zresztą. :) Kusisz na nią, kusisz...:) A w moim życiu takim Baśniarzem była i jest moja mama. :)
-
krainaczytania
2012/10/30 08:59:27
@Ewa
Ja myślę, że w większości rodzin jest taki baśniarz :-) A jeśli chodzi o książkę, to polecam gorąco. Sama się zdziwiłam, że takie wrażenie na mnie zrobiła ta powieść, zważywszy że gdzieś tak do połowy praktycznie nic się nie dzieje i obawiam się, że wielu czytelników rzuci ją w kąt, nie czytając do końca. I wtedy popełnią największy czytelniczy błąd :-)
-
2012/10/30 19:20:45
Są takie książki, przy czytaniu których nie liczy się lat czytelnikom. Proponujesz kolejną do listy:)
-
krainaczytania
2012/10/30 19:35:23
@Nutta
Dokładnie. Brak mi słów uznania dla Autorki za tę książkę. Oby coraz więcej pojawiało się na rynku wydawniczym takich właśnie publikacji :-)
-
ruczek_sb
2012/10/31 19:30:31
Świetna recenzja! Naprawdę czuję się ogromnie... może nie tylko zachęcona, ale wręcz zmuszona do przeczytania tej książki :D Oczywiście w pozytywnym znaczeniu. Muszę wiedzieć, co się stało. Poznać zakończenie, które tak na Ciebie podziałało. Już wcześniej słyszałam o tej książce, ale jakoś nie ciągnęło mnie do niej. W sumie nawet nie czytałam wcześniej żadnej jej recenzji. A tu proszę! Tak wielki błąd popełniłam nie zwracając na tę pozycję większej uwagi. Muszę koniecznie to nadrobić. Mam nadzieję, że na mnie również wywrze tak wielkie wrażenie. Pozdrawiam cieplutko! :)
-
krainaczytania
2012/11/01 15:17:16
@Ruczek_sb
Witaj :-) Oj, tak. "Baśniarz" podziałał na mnie bardzo mocno. Już dawno żadna książka nie zrobiła na mnie tak wielkiego wrażenia. Pomimo że powieść adresowana jest do młodzieży, to jednak uważam, że dorośli powinni ją przeczytać obowiązkowo. Już po raz drugi Antonia Michaelis zapewniła mi niesamowite wrażenia podczas czytania. Tej książki nie da się wyrzucić z pamięci. Tak więc polecam Ci ją i mam nadzieję, że również wywrze na Tobie niezapomniane wrażenie. Pozdrawiam serdecznie! :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?