Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Co kryje tornister drugoklasisty? (cz. I)

 

Niedawno w ramach wyzwania czytelniczego Niezapomniane lektury z naszego dzieciństwa przypomniałam Wam trzy pozycje lektur obowiązujących w klasie pierwszej szkoły podstawowej [klik]. Były to książeczki wybrane z listy lektur zaproponowanych przez organizatorów owego wyzwania. Dzisiaj czas na klasę drugą. W tym przypadku jest tego nieco więcej, więc postanowiłam podzielić lektury co najmniej na dwie części. No to zaczynamy!

 

 

Janina Porazińska

Szewczyk Dratewka

 

 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Warszawa 2009
Ilustracje: Elżbieta Waga

 

 

Dratewka to niezwykle skromny Szewczyk trudniący się naprawą butów ludziom pochodzącym z miasta. Nie jest zamożny, nie posiada też niczego prócz poszarpanej torby i starego ubrania. Szewczyk nie stroni od pracy, lecz mimo to nie potrafi zarobić nawet na niewielkie mieszkanie. Pewnego dnia Dratewka podąża przez las wąską ścieżką, wesoło przy tym podśpiewując pod nosem. W pewnym momencie jego oczom ukazuje się zniszczone mrowisko. „Zapewne to niedźwiedź uderzył w nie łapą” – myśli ubogi Dratewka. Tak więc postanawia zlitować się nad niedolą mrówek i odbudowuje kopczyk. Wdzięczna królowa mrówek obiecuje mu w zamian pomoc na wypadek jakichkolwiek kłopotów.

Szewczyk wędruje więc przez kolejne kilka dni. Wtem na jego drodze staje zniszczona barć. Miód ścieka po pniu, zaś biedne pszczoły lamentują nad plastrami miodu porozrzucanymi wokół konarów drzew. Samodzielnie żadna z nich nie potrafi naprawić szkody, dlatego Dratewka spada im niczym z nieba. Szewczyk podnosi plastry i wkłada je z powrotem na miejsce. Zakleja też otwór, przez który wycieka miód. Wdzięczne pszczoły również obiecują pomoc w zamian za jego dobroć. Nie upływa wiele czasu a Szewczyk zdobywa także wdzięczność pięknych kaczek cyraneczek, które pływają po jeziorze. Początkowo ptaki obawiają się, iż Dratewka to myśliwy, który może je zastrzelić. Dlatego też dziwią się na widok Szewczyka wyciągającego z kieszeni nadgryziony bochenek chleba, którym dzieli się z nimi. Dratewka jeszcze długo nie może nadziwić się temu, jak piękne upierzenie mają kaczki.

Szewczyk Dratewka po raz pierwszy został wydany w roku 1961 w zbiorze baśni pod tytułem Czarodziejska księga. Dla przypomnienia dodam, że w zbiorze tym można było odnaleźć jeszcze takie baśnie jak: Siostra siedmiu kruków, Dwie Dorotki, Miała babka pstrą kokoszkę i Pasterz tysiąca zajęcy. Oczywiście wszystkie one wyszły spod pióra Janiny Porazińskiej.

Ponieważ literatura dziecięca zawsze niesie w sobie jakieś przesłanie, tak też jest i w tym przypadku. Bajka o Szewczyku Dratewce uczy przede wszystkim tego, że każdy dobry czyn zostanie w przyszłości wynagrodzony. Spójrzmy na Dratewkę. Jest ubogi i dlatego w szczególny sposób potrafi nie tylko odczuć swoją niedolę, ale także wczuć się w sytuację innych. Jego nagroda jest naprawdę wielka, a ci, którzy obiecali pomoc, nie zawiedli w potrzebie.

 



Alina i Czesław

Centkiewiczowie 


          Zaczarowana zagroda

 

 

Wydawnictwo: KAW
Warszawa 1976
Ilustracje: Stanisław Rozwadowski

 

 

Zaczarowana zagroda autorstwa Aliny i Czesława Centkiewiczów to krótki utwór traktujący o pingwinach zamieszkałych na Antarktydzie. Akcja książeczki rozgrywa się na stacji imienia profesora Dobrowolskiego na wschodnich brzegach Antarktydy. Profesor rozmawia z pingwinami i pragnie dowiedzieć się od nich, dokąd odpływają i kiedy opuszczają Antarktydę. Jednak pingwiny mówią w swoim własnym języku, którego profesor zwyczajnie nie zna. Tak więc przychodzi mu do głowy pewien pomysł. Pędzi do obozu, gdzie przebywają jego koledzy-badacze, Andrzej i Janek, i już od progu krzyczy, iż wie, co trzeba zrobić, aby rozwiązać ich problem. Opowiada o tym, jak to ujrzał krawat na jednym z pingwinów, co może być wskazówką, która ułatwi im rozpoznanie pingwinów później. Proponuje więc, aby zaobrączkować każdego z nich, używając w tym celu aluminiowych obrączek. Na każdej z nich profesor Dobrowolski postanawia wykuć napis: Stacja imienia profesora Dobrowolskiego na wschodnich brzegach Antarktydy, a także numer pingwina i datę. Jednak, żeby tego dokonać, należy najpierw utworzyć niewielką zagrodę, aby zapędzić do niej pingwiny i je zaobrączkować. Profesor decyduje, że wystarczy pięćdziesiąt nielotów i eksperyment będzie gotowy. Tak więc wraz ze swoimi kolegami przez cały dzień zapędzają niesforne pingwiny do zagrody. Jednakże jest to zadanie niezwykle trudne, bo chociaż ptaki ich się nie boją, to jednak znacznie bardziej wolą swobodnie hasać nad wodą.

Alina i Czesław Centkiewiczowie z przymrużeniem oka opowiadają najmłodszym czytelnikom o losach, zwyczajach oraz egzystencji pingwinów, jak również o próbach zrozumienia ich przez człowieka. Prawdę powiedziawszy nie chodzi tutaj jedynie o zrozumienie pingwinów, lecz generalnie o zrozumienie świata zwierząt. Jak wiadomo, Antarktyda to skuta lodem kraina niemiłosiernego zimna i wiecznych mrozów. To kraina leżąca na samym końcu świata, niemalże zapomniana przez Boga i ludzi. Jednak mieszkają na niej zwierzęta, natomiast odwiedzający Antarktydę naukowcy pragną jak najdokładniej poznać jej ekosystem i zasady, jakimi rządzi się na niej życie.

Zaczarowana zagroda to także utwór opowiadający o próbie porozumienia się ze zwierzętami. Fakt ten pokazany jest w bardzo zabawny sposób. Ogromnym nieszczęściem dla człowieka jest to, iż nie potrafi on mówić w języku zwierząt, w tym przypadku w języku pingwinów. Gdyby człowiek jednak posiadł taką umiejętność, wówczas pingwiny same powiedziałyby mu o tym wszystkim, czego człowiek usiłuje się dowiedzieć poprzez własne obserwacje. A tak, pingwiny traktują człowieka jak swego rodzaju osobliwość.

Obecnie Zaczarowana zagroda uważana jest za jedną z najpiękniejszych opowieści dla dzieci. Czyta się ją zarówno w szkole, jak i w domu. Ta książka jest doskonałą lekturą dla każdego, nie tylko dla Najmłodszych.

 

 

 

Jan Grabowski

 Puc, Bursztyn i goście

 

 

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Warszawa 1985
Ilustracje: Konstanty Sopoćko

 

 

 

Puc, Bursztyn i goście to z kolei opowieść o losach psów mieszkających w pewnym niewielkim miasteczku. Miejscem akcji jest gospodarstwo, w którym żyją Puc oraz Bursztyn. Niekiedy akcja przenosi się w okolice domu, czyli na rynek miasteczka, do lasu, a także na przyległe pole. Czas akcji nie został tutaj dokładnie określony, lecz można przyjąć, że jest on współczesny Autorowi, czyli może to być pierwsza połowa XX wieku.

Samo centrum akcji stanowi przemiana, jakiej doświadcza kanapowy piesek o imieniu Mikado, który przyjeżdża do miasteczka z wizytą z Warszawy. Bardzo szybko okazuje się, że ten warszawski piesek potrafi bawić się i walczyć na równi z miejscowymi psami, pomimo że został wychowany w przepychu i nie poznał zupełnie zasad podwórkowej egzystencji. Poprzez swoją odwagę i upór Mikado zyskuje sobie przyjaźń i szacunek innych psów.

Generalnie historia ta ma za zadanie nauczyć młodego czytelnika, że każdemu należy dać szansę, ponieważ nawet ktoś, kto wygląda na niemiłego, może być naprawdę wartościowy. Mikado ze swojej szansy jak najbardziej skorzystał i dzięki temu zyskał przyjaciół, natomiast Tiuzdej niestety, ale swoją szansę przegapił. Książeczka ta uczy także, iż nie powinniśmy obawiać się nieznanego, ponieważ w przeciwnym razie możemy bardzo wiele stracić. Wystarczy jedynie odrobina odwagi. Mikado nie jest przecież świadomy tego, co czeka go na podwórzu. Nigdy przedtem nie bawił się tak, jak robiły to inne psy. Niemniej, ostatecznie decyduje się spróbować i w efekcie okazuje się, że podjął on niezwykle trafną decyzję.

Puc, Bursztyn i goście to również opowieść, która zawiera w sobie pewną przestrogę. Otóż, ostrzega nas przed złym traktowaniem zwierząt. Zwierzęta to nie zabawki! Spojrzymy, w jaki sposób psy traktowane są przez pannę Agatę. To ozdobne figurki, które tarzają się w luksusie, jedzą najlepsze smakołyki, posiadają swoje ubranka, lecz nie mają własnego życia. Pannę Agatę wręcz oburzają zachowania typowe dla psów. Mdleje, kiedy widzi, jak Mikado walczy na rynku w towarzystwie innych psów. Z kolei, kiedy Tiuzdej kradnie kawałek surowego mięsa, bulwersuje ją to tak mocno, że decyduje się na natychmiastowy wyjazd. Tymczasem, będąc właścicielem jakiegokolwiek zwierzęcia powinniśmy mieć na uwadze, że będzie ono zachowywać się w pewien charakterystyczny dla niego sposób. Nie można mu tego zabronić, bo to byłoby sprzeczne z jego wrodzoną naturą.

 

 

Julian Tuwim

 Słoń Trąbalski

                          

Wydawnictwo: AKSJOMAT
Kraków 2006
Ilustracje: Magdalena Kozieł-Nowak

 

I na koniec jeszcze króciutko o pewnym Słoniu, który wciąż o wszystkim zapomina. Pamięć zawodzi go do tego stopnia, że nie pamięta nawet imion swoich dzieci, a nawet dość często myli też swoje nazwisko. Żona wysyła go do doktora, lecz on wciąż zapomina o tym, do kogo ma pójść. Tak więc zamiast do doktora, Trąbalski odwiedza szewca, adwokata, rejenta, aż wreszcie trafia do kowala. Kowal doradza mu, aby zawiązał na trąbie supełek. Słoń jest bardzo szczęśliwy, że w końcu udało mu się znaleźć sposób na swoją fatalną pamięć. Wraca więc do domu, lecz gdy żona pyta go, dlaczego ma supełek zawiązany na trąbie, wówczas Trąbalski odpowiada, że nie wie, bo zwyczajnie nie pamięta.

Słoń Trąbalski to utwór napisany w formie wiersza. Stanowi on doskonałą zabawę słowną dla dzieci. Jego budowa jest nieregularna, podobnie jak ilość rymów w nim zawarta. Generalnie twórczość Juliana Tuwima cieszy się ogromną popularnością wśród najmłodszych czytelników. Autor potrafił tak pisać, aby czytelnik miał wrażenie, że jego wiersze po prostu „żyją”. Wspomnijmy chociażby słynną Lokomotywę, gdzie słowami można bawić się bez ograniczeń.

 

Niniejszy wpis powstał w ramach wyzwania czytelniczego

 



 

prawa autorskie zastrzeżone

sobota, 13 października 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Co kryje tornister drugoklasisty? cz. II z Kraina Czytania
  Tym razem w ramach wyzwania czytelniczego Niezapomniane lektury z naszego dzieciństwa , proponuję Wam moją ulubioną lekturę, którą wspominam bardzo miło i chyba jest mi najbliższa ze wszystkich lektur obowiązkowych w klasie drugiej szkoły ... »
Wysłany 2012/10/27 17:18:00
Komentarze
avo_lusion
2012/10/13 14:41:55
Wow. Świetne recenzje, dobrze to skomponowałaś:) No i miłe wspomnienia! Ja najbardziej lubię Szewczyka Dratewkę z tego zestawu:)
-
krainaczytania
2012/10/13 14:46:16
@Danusia
Do mnie też Dratewka najbardziej przemawia :-) Ale zostali jeszcze Karolcia, Doktor Dolittle, Kubuś Puchatek. O nich napiszę za jakiś czas :-)
-
polonisty
2012/10/13 14:58:01
ja mam jeszcze swojego Dratewkę złachanego i popisanego w domu, patrzę na niego z nostalgią:) tylko obrazki ma takie mało dziecięce - dosyć ponure. trąbalskiego niestety już wyrzuciłam:(
-
krainaczytania
2012/10/13 15:02:09
@Polonisty
A ja mam "Szewczyka Dratewkę" dźwiękowego, nagranego jeszcze na płycie analogowej, do której odtworzenia potrzebne jest takie tajemnicze urządzenie jak adapter, który też jeszcze posiadam. Nosi ci on dźwięczną nazwę BAMBINO :-) "Słonia Trąbalskiego" nie mam, ale za to mam "Lokomotywę" ;-)
-
ksiazkowka
2012/10/13 15:35:42
Dziękuję Ci za kolejny wpis w ramach wyzwania! :):* "Zaczarowana zagroda" to ulubiona lektura z lat dzieciństwa mojej mamy... :)
-
cyrysia
2012/10/13 15:45:58
Z twojej listy to pamiętam jedynie ,,Szewczyka Dratewkę'' oraz ,,Słonia Trąbalskiego''. Ech..miło znów wrócić do lektur z dzieciństwa..
-
Gość: Nika, *.smgr.pl
2012/10/13 16:54:42
Aż łezka mi się zakręciła w oku. Piękne wspomnienia, to od tych książek zaczynała się moja miłość do literatury. Dziękuję, że mi o nich przypomniałaś! ;)
-
krainaczytania
2012/10/13 20:33:52
@Ewa
W miarę możliwości będę pisać co miesiąc. Pisałam Ci już, że to wyzwanie bardzo mi się podoba i coraz bardziej wciąga mnie pisanie o literaturze dla dzieci :-) Z kolei moja mama do tej pory wspomina "Rogasia z Doliny Roztoki" Marii Kownackiej. Znasz tę bajeczkę? Ja ją czytałam bodajże w IV klasie szkoły podstawowej. Nie wiem jak jest teraz, bo nauczyciele różnie układają te spisy lektur :-)
-
krainaczytania
2012/10/13 20:34:54
@Cyrysia
Bardzo miło :-) Myślałam, że nie dam rady czasowo skupić się na tym wyzwaniu, a jednak mi się udało i bardzo się z tego cieszę :-)
-
krainaczytania
2012/10/13 20:37:01
@Nika
Mnie też się łezka w oku kręci, kiedy piszę o tych bajeczkach. Mam zamiar wychowywać na nich swoje dziecko, bo uważam je za bardzo wartościowe :-) Mam nadzieję, że jeszcze nie raz sprawię, że Ci się łezka w oku zakręci :-)
-
polonisty
2012/10/13 22:21:02
kochana! ja mam Brzechwę - cały tom! bez okładki, ale okładka była zielona:) najbardziej żałuję, że pozwoliłam rzutnik do przeźroczy wyrzucić:( takie fajne bajki tam miałam:( wspaniałe wspomnienia:)
-
2012/10/14 12:04:11
Lubię stare książki dla dzieci za ilustracje. Pomarzyć, by ilustrowano również książki dla dorosłych:)
-
krainaczytania
2012/10/14 14:23:39
@Polonisty
A ja swojego rzutnika nie wyrzuciłam. Mój jest zielony i nazywa się "Ania". Do tego mam też cały komplet bajek, które są zrobione na takich kliszach jak do starych aparatów fotograficznych. Wciąż pamiętam te wieczorne seanse na prześcieradle albo zwyczajnie na ścianie. Nie wiem czy będę w stanie kiedykolwiek się tego pozbyć, zwłaszcza że mój rzutnik działa bez zastrzeżeń :-)))
-
krainaczytania
2012/10/14 14:27:26
@Nutta
Stare książki generalnie są bezcenne. Zastanawiam się czy te, które pisane są teraz, też za kilkadziesiąt lat będą wyzwalać w czytelnikach takie wspomnienia z łezką w oku. Natomiast książek dla dorosłych nie ilustruje się głównie ze względu na koszty. Bajeczki dla dzieci są króciutkie i cieniutkie, więc jeszcze można sobie na to pozwolić, ale taką 300-stronicową książkę gdyby opatrzyć ilustracjami, to koszty byłyby ogromne i wiele osób nie mogłoby sobie pozwolić na jej zakup. Tak myślę. Może się mylę? :-)
-
polonisty
2012/10/14 21:02:26
mój był czerwony:) i strasznie się nagrzewał, całe pudło tych klisz do niego miałam:)
-
krainaczytania
2012/10/15 14:58:35
@Polonisty
Przez taką kratkę na wierzchu strasznie żarówka w oczy paliła :-) Ja do tej pory mam te "kliszowe" bajki i nikomu nie oddam :-)))
-
felicja79
2012/10/16 16:50:37
Piękne opowieści z przesłaniem. I takie moim zdaniem powinny być lektury. Ja zamierzam w tym wyzwaniu Kubusia opisać. Obym tylko zdążyła :-).
-
krainaczytania
2012/10/16 17:25:29
@Felicja
Bardzo mnie to wyzwanie wciągnęło. Naprawdę Ewa i Kuba wpadli na świetny pomysł i chwała im za to, bo super pisze się o lekturach, na których człowiek się wychował. Ja mało pisałam do tej pory o literaturze dziecięcej i młodzieżowej, tak więc jest to super motywacja. Mam nadzieję, że zdążysz z Kubusiem na czas :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?