Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Syndrom maltretowanej kobiety

 

Jodi Picoult

 

       Dziewiętnaście minut

 

 

Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2009
Tytuł oryginału: Nineteen Minutes

 

 

 

Ostatnio coraz częściej słyszy się w mediach o bezsensownych strzelaninach dokonywanych przez psychopatycznych młodocianych przestępców. Z ich rąk giną niewinni ludzie, a bandyci tłumaczą to kwestią wiary, poglądów, podszeptów jakichś nikomu nieznanych głosów, a czasami nawet zemstą. Niektórzy z nich przez długi czas planują swoje działania, opisując krok po kroku ich przebieg w pamiętnikach, na internetowych blogach, czy też na wszelkiego rodzaju portalach społecznościowych. Tego typu informacje wielokrotnie trafiają do szerokiego grona odbiorców, a nawet do organów ścigania, jednak z reguły jest tak, że ludzie nie przywiązują do tych dziwacznych wpisów większej uwagi. Dlaczego? Być może dlatego, że nie wierzą, aby ich nadawca był zdolny do popełnienia tak makabrycznej zbrodni, o jakiej pisze. Bardzo często tego rodzaju wpisy traktuje się, jak zwykłe przechwałki i przymyka się na nie oko. Oczywiście nie mówimy tutaj o organizacjach terrorystycznych, lecz o zwykłych śmiertelnikach, którzy żyją obok nas. To mogą być nawet nasi sąsiedzi albo koledzy ze szkoły czy studiów.

Czy kiedykolwiek zastanawialiście się nad tym, czego może dokonać człowiek, mając do dyspozycji tylko lub aż dziewiętnaście minut? Nie? To przeczytajcie:

W dziewiętnaście minut można skosić frontowy trawnik, ufarbować włosy, obejrzeć tercję meczu hokejowego. Dziewiętnaście minut wystarczy, żeby zaplombować ząb, upiec ciastka, poskładać pranie pięcioosobowej rodziny.

W dziewiętnaście minut Tytani z Tennessee wyprzedali bilety na swoje mecze fazy play-off. Dziewiętnaście minut trwa odcinek przeciętnego sitcomu – minus reklamy – i tylko tyle zajmuje przejazd od granicy stanu Vermont do miasteczka Sterling w stanie New Hampshire.

W ciągu dziewiętnastu minut można się doczekać dostawy zamówionej pizzy. Przeczytać dziecku bajkę lub wymienić olej w aucie. Przejść dwa kilometry. Obrębić dół spódnicy.

W dziewiętnaście minut można wstrzymać świat lub ewakuować się z niego na zawsze.

Dziewiętnaście minut – tyle wystarczy, żeby dopełnić zemsty.[1]

Peter Houghton właśnie tyle czasu potrzebował, aby dokonać dziesięciu zabójstw pierwszego stopnia i dokonać próby usiłowania zabójstwa dziewiętnastu osób. Nikt, kto go znał nigdy nie przypuszczał, że ten siedemnastoletni chłopak kiedykolwiek będzie zdolny nie tylko wydać, ale także wykonać wyrok śmierci na swoich wieloletnich wrogach. Dzień 6 marca 2007 roku już na zawsze będzie dniem żałoby w małym amerykańskim miasteczku o nazwie Sterling. Tamtego dnia, jak co dzień, uczniowie wkroczyli w mury Sterling High, nie wiedząc, że dla niektórych z nich będą to ostatnie godziny ich życia. Najistotniejszą rzeczą dla nich był wówczas tekst z chemii, do którego przygotowywali się przez całą noc. Jednak nie zdążyli go już napisać, bo oto dokładnie o godzinie 10:19 ich życie zostało brutalnie przerwane. Czym tak naprawdę kierował się Peter, sięgając po broń i strzelając do swoich wrogów? Czy miał wspólników, czy może działał sam? Jak wiele negatywnych emocji musiało kumulować się w jego umyśle, skoro posunął się do czegoś takiego.

Niektórzy twierdzą, że nie ma skutku bez przyczyny. Peter Houghton jest tego doskonałym przykładem. Można by rzec, że zabici i ranni sami są sobie winni. Przecież nie musieli z niego szydzić już od najmłodszych lat. Nie musieli wyrzucać mu ze szkolnego autobusu pojemników ze śniadaniem. Dlaczego nie zastanowili się nad konsekwencjami swoich czynów, kiedy publicznie pozbawiali go ubrania czy nazywali „ciotą” i „pedałem”? Z pewnością sądzili też, że kiedy wyszydzą jego prywatną korespondencję mail-ową i roześlą innym, Peter nie zwróci na to uwagi albo, jak zawsze, zamknie się w sobie i będzie płakać w samotności, gdzieś w kącie własnego pokoju. Nawet przez myśl im nie przeszło, że pewnego dnia ten nieśmiały i zastraszony Peter zacznie skrupulatnie gromadzić broń i konstruować bombę. Zapewne nigdy nie pomyśleli też, że Peter Houghton któregoś dnia powie DOŚĆ!!!

Jodi Picoult raczej nie trzeba nikomu specjalnie przedstawiać. Jej powieści na całym świecie sprzedają się, niczym świeże bułeczki. Pisarka ta moje czytelnicze serce zdobyła w zeszłym roku powieścią pod tytułem Karuzela uczuć [klik]. Od tamtej pory postanowiłam sobie, że w miarę swoich możliwości czasowych będę sięgać po jej książki i słowa dotrzymuję. Do chwili obecnej udało mi się przeczytać cztery powieści tej Autorki i już czeka na mnie kolejna. Niemniej jednak, w twórczości Jodi Picoult zastanawia mnie jedna rzecz. Otóż, kiedy dokładnie przyjrzymy się jej powieściom i przeanalizujemy ich fabułę, to zauważymy, że tak naprawdę Autorka w większości przypadków pisze według jednego schematu, zmieniając jedynie wątek główny i bohaterów. Kwestie, które przedstawia w swoich książkach niemal zawsze znajdują swój finał w sądzie. Może jej pisarski fenomen polega na tym, iż porusza w nich tematy kontrowersyjne, które zmuszają czytelnika do zastanowienia? Oczywiście, są też i tacy, którzy uważają, że tego typu powieści nie są nikomu do niczego potrzebne. Dla zagorzałych obrońców pewnych wartości moralnych bulwersującym staje się fakt, kiedy kwestię usunięcia ciąży rozstrzyga sąd. To właśnie takie osoby najmocniej wyrażają swój sprzeciw. Ale czy na pewno mają rację? A może Jodi Picoult chce w ten sposób zwrócić uwagę na sam problem i dotrzeć do kobiet, dla których urodzenie chorego dziecka jest czymś niewyobrażalnym i niedopuszczalnym w ich życiu? Może to właśnie przez opisanie takiej, a nie innej historii Autorka pragnie nimi potrząsnąć? Osobiście uważam, że tego rodzaju książki są jak najbardziej potrzebne, ponieważ teoretycznie będąc fikcją, praktycznie mogą przestrzec przed popełnianiem życiowych błędów, pokazując ich konsekwencje.

Postępowanie Peter’a Houghton’a można poddawać analizie na wiele sposobów, a także stawiać szereg pytań. Czy nie było innego wyjścia? Czy chłopak naprawdę musiał posunąć się do ostateczności, aby w końcu ktoś zwrócił uwagę na jego problem? Z punktu widzenia Peter’a odpowiedź będzie jak najbardziej twierdząca. Najgorsze w tym wszystkim może wydawać się to, że nastolatek jest osamotniony w walce ze swoimi prześladowcami. Nie ma nikogo, kto mógłby mu pomóc. Rodzicom nie może się zwierzyć, gdyż z góry zakłada, że i tak nic by to nie dało. Dla nich najważniejszy jest jego straszy brat, który w „obławie” na Peter’a również bierze udział, dopóki nie ginie w wypadku samochodowym. Po jego śmierci rodzice pogrążają się w rozpaczy i młodszy syn praktycznie dla nich nie istnieje. Trzeźwieją dopiero w chwili, gdy dowiadują się o strzelaninie i o tym, kto za nią stoi. Ale wtedy jest już za późno na jakiekolwiek naprawianie przeszłości i swojego zaniedbania. Podobnie rzecz przedstawia się w przypadku nauczycieli. Choć wina ewidentnie leży po stronie prześladowców Peter’a, to jednak pedagodzy wymierzają karę ofierze, zaś nie napastnikowi. Dlatego nie dziwi fakt, że Peter Houghton w końcu poszedł po rozum do głowy i wziął sprawę w swoje ręce.

Chłopak miał kiedyś przyjaciółkę, Josie Cormier. Ich matki przyjaźniły się przez pewien czas. Lecz któregoś dnia przestały. Wraz z zakończeniem tej przyjaźni zostały również ograniczone kontakty Peter’a i Josie. Po jakimś czasie Josie praktycznie zaczyna wstydzić się, że w ogóle zna Peter’a Houghton’a. Dlaczego? Ponieważ przystaje do szkolnej elity i zakochuje się w Matthew Royston’ie, a jako jego dziewczyna nie może przecież poniżać się, okazując sympatię komuś takiemu jak Peter. O hierarchii społecznej panującej w Sterling High sam Peter mówi tak:

— Przedmiotem mojej prezentacji jest hierarchia społeczna w naszej szkole. Za próbę statyczną posłużyło mi dwudziestu czterech uczniów naszej klasy. Jak widać na moim diagramie… — wskazał na odpowiedni wycinek koła — …trochę poniżej jednej trzeciej całego składu to ludzie należący do podziwianej elity. […] Tutaj mamy nawiedzonych — oznajmił Peter i Josie zobaczyła, że w tej sekcji znalazły się nazwiska mózgowców oraz jednej dziewczyny, która grała na tubie w szkolnej orkiestrze dętej. — Najliczniejszą stanowią przeciętniacy. A mniej więcej pięć procent to pariasi. […] A! — odezwał się Peter. — Ta sekcja przedstawia kogoś, kogo – z braku lepszego określenia – nazwałem mostem. Osobę, która mogłaby się zaliczać do więcej niż jednej grupy, ponieważ się trzyma z różnymi ludźmi. Jak Josie.[2]

Peter sądzony jest jako osoba dorosła i w pełni świadoma swoich czynów. Obrony podejmuje się znany z Karuzeli uczuć, Jordan McAfee. Co ciekawe, w kwestii linii obrony powołuje się na syndrom maltretowanej kobiety. Dlaczego właśnie w ten sposób postanawia doprowadzić do zmniejszenia kary dla Peter’a? Otóż, prawnik twierdzi, że nastolatek pozbawiając życia swoich kolegów, działał identycznie jak kobieta maltretowana przez męża. Ona również w obliczu ataku z jego strony jest gotowa na wszystko. Nawet na to, aby go w końcu zabić. Chęć obrony przed atakiem staje się w efekcie obsesją. Myśli o niej nawet wtedy, gdy jest bezpieczna, a męża nie ma w pobliżu. Jest w stanie bronić się przed brutalnym małżonkiem nawet wtedy, kiedy ten zasypia kamiennym snem. Podczas tego snu może go wręcz zabić. Tak właśnie działa Peter Houghton. Boi się swoich prześladowców nawet wówczas, gdy są daleko.

Wbrew pozorom historia opowiedziana przez Jodi Picoult wcale nie należy do rzadkości. Takie sytuacje mają miejsce nie tylko w realiach Stanów Zjednoczonych. Można je spotkać również w Polsce. Prześladowanie i gnębienie słabszych, uboższych, mniej urodziwych czy z wadami dla niektórych młodych ludzi może stać się rozrywką dnia codziennego. Jaki rozmiar przyjmie owy szkolny terror będzie zależało tylko i wyłącznie od rodziców, pedagogów i psychologów. Szkolna przemoc i agresja już zaczynają zbierać swoje żniwo. Na chwilę obecną prześladowane dzieci nie buntują się, a jedynie zamykają w sobie, nie mając ani siły, ani możliwości obrony, czasami próbując wręcz targnąć się na własne życie. Bądźmy więc czujni, aby któregoś dnia nie usłyszeć w mediach, iż Peter Houghton wkroczył do jednej z polskich szkół i wykonał wyrok.

 

Moja ocena: 6/6



[1] J. Picoult, Dziewiętnaście minut, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2009, s. 11.

[2] Ibidem, s. 323-324.



prawa autorskie zastrzeżone


wtorek, 07 sierpnia 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/08/07 22:25:41
Przyznam, że ta autorka robi furorę na blogach i planuję za jakiś czas sięgnąć po jej powieści. Utwierdziłaś mnie w tym przekonaniu, a tematyka... ważna i poruszająca.
-
krainaczytania
2012/08/08 08:59:59
@Danusia
Jodi Picoult robi furorę nie tylko na blogach. Jej powieści idą jak woda na całym świecie. To jest jakiś totalny fenomen. Choć są też jej zagorzali przeciwnicy, o czym napisałam w recenzji. W powieści "Jesień cudów", którą recenzowałam jakiś czas temu, we wstępie przeczytałam, że Jodi zbierając do niej materiały musiała udać się do jakiegoś duchownego, który ją wyrzucił z gabinetu! W tej powieści fabuła ociera się o religię, a dokładnie o stygmatyzm. Ale pomimo to, Jodi tę powieść napisała i chwała jej za to. Jeśli chodzi o hierarchię panującą w szkołach, to nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że jest to sytuacja podobna do tej, jaką obserwujemy w naszej szanownej blogosferze. Tutaj też "lepsi" próbują wyeliminować "gorszych", wyśmiewając ich i wyszydzając. Zresztą, co ja Ci będę tłumaczyć. Sama wiesz, jak to wygląda.
-
polonisty
2012/08/08 13:42:27
to bardzo znana i polecana autorka... u nas w bibliotece to się prawie biją o jej książki... wszyscy zachwyceni:) a jej niestety nie czytam, nie wiem czemu, może właśnie dlatego, że tak o niej głośno? nawet mnie nie ciągnie...
-
2012/08/08 16:32:13
Bolesny temat przyczyn wybuchu agresji prowadzącej aż do pozbawiania życia. Myślę, że każdy przypadek, nie tylko ten książkowy, ma inne podłoże. Decyzja podjęcia drastycznych kroków przez sprawcę tkwi w jego konstrukcji psychicznej i środowiskowej. Zawsze jednak będzie zdumiewać i skłaniać do rozważań możliwych działań zaradczych po czasie.
-
krainaczytania
2012/08/08 22:46:40
@Polonisty
A może Ciebie nie ciągnie do książek Jodi Picoult, bo ona nie pisze o wampirach i wilkołakach, co? ;-) Powiem Ci jedno. Czytelnicy, którzy się biją o jej książki, wiedzą co robią. Może jednak kiedyś i Ty się skusisz :-)
-
krainaczytania
2012/08/08 22:50:49
@Nutta
Teraz jestem na etapie robienia badań na temat przemocy i agresji w szkole. Potem będę pisać z tego obszerny artykuł. Już mam wyniki ankiet, które rozprowadzałam wśród młodzieży. Ich wyniki mnie przeraziły. Dzieciaki boją się chodzić do szkoły z powodu rówieśników. Najgorzej jest w gimnazjum. Przerażające też jest to, że w tej agresji i przemocy przodują dziewczyny. Wśród chłopców też jest, ale na nieco mniejszą skalę.
-
polonisty
2012/08/09 01:38:12
ja nie czytam tylko o wilkołakach:( kiedyś sięgnę po tę autorkę, bo dużo dobrego o niej słyszałam:)
-
krainaczytania
2012/08/09 09:02:26
@Polonisty
Oj, no dobrze. Nie czytasz tylko o wilkołakach :-) A tak na marginesie zapytam, co z recenzją "Szóstego"? Czytałaś już? Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii :-)
-
felicja79
2012/08/09 10:59:19
Ja próbowałam czytać tylko jedną książkę tej autorki, ale mnie nie wciągnęła. Może trafiłam na niewłaściwy tytuł. To była "Krucha jak lód". Może kiedyś skuszę się na inne powieści tej pisarki.
-
krainaczytania
2012/08/09 14:18:18
@Felicja
No cóż. Rzecz gustu. Niemniej, ja sobie nie wyobrażam istnienia literatury bez Jodi Picoult. Ona naprawdę porusza, wywołuje dyskusje, bo pisze o rzeczach ważnych. Książka, o której wspominasz, to jedna z tych, które budzą ogrom kontrowersji. To właśnie na temat tej powieści ludzie broniący pewnych wartości moralnych krzyczą, że Jodi w ogóle nie powinna pisać, podając przykłady chorych osób z naszej rzeczywistości, co uważam za niesmaczne i nie na miejscu. Chciałabym choć w maleńkim ułamku potrafić pisać tak, jak ona.
-
ksiazkowka
2012/08/09 18:44:24
Oj kusisz mnie Picoult, kusisz...Pamiętam, że urzekła mnie swoim stylem po przeczytaniu "Świadectwa prawdy". :)
-
krainaczytania
2012/08/09 18:53:07
@Ewa
A weź się skuś no :-) Masz rację. Styl to ona ma nieprzeciętny, a w dodatku wciąga niemiłosiernie. Za jakiś czas napiszę o jej kolejnej książce i znów będę Cię kusić ;-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?