Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Okres drezdeński (cz. IV)

 

W dniu 2 stycznia 1880 roku umiera najbardziej zaufany przyjaciel Józefa Kraszewskiego, Bronisław Zaleski, natomiast sam Józef dostaje się w sidła szantażu. Armin Adler grozi denuncjacją i żąda wykupienia listów, które Kraszewski niegdyś do niego pisał. Pisarz płaci za nie trzykrotnie, aż w końcu przestaje to robić, zrywając też wszelkie kontakty z Augustem Hentschem. W tym samym czasie w Wiedniu wychodzi jedenastotomowy wybór pism w przekładach na język niemiecki.

Rok później, dokładnie 1 lutego 1881 roku Kraszewski wyrusza w podróż do Hyères w Pieninach. Podróż tę odbywa w towarzystwie Christy del Negro oraz jej matki. Ten wspólny pobyt w górach trwa dwa i pół miesiąca. Z kolei w dniach od 19 do 27 września Józef Kraszewski jako honorowy prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Literackiego i Artystycznego bierze udział w Międzynarodowym Kongresie Literackim organizowanym w Wiedniu.

 

Trzecia willa Kraszewskiego w Dreźnie przy ul. Nordstrasse 31

 

W roku 1882 Pisarz w charakterze kuratora staje na czele powołanej we Lwowie do życia Macierzy Polskiej, na której założenie zgromadził dość sporą ilość środków finansowych. Dzień 12 kwietnia tegoż roku z pewnością wryje się bardzo mocno w pamięć Kraszewskiego z powodu trzygodzinnej rewizji przeprowadzonej w jego drezdeńskiej willi. Rewizji dokonuje policja saska na żądanie władz pruskich w celu odnalezienia dowodów świadczących o współpracy Kraszewskiego z wywiadem francuskim. Na szczęście policja nie znajduje dostatecznego materiału, który mógłby obciążyć Pisarza. Jednak mimo to nad Kraszewskim wciąż zbierają się czarne chmury. Armin Adler składa na niego donos i tym samym udostępnia policji pruskiej listy Kraszewskiego kierowane owego czasu właśnie do Adlera. W tej sytuacji Józef poważnie myśli o przeniesieniu się na stałe do Szwajcarii. Niemniej, zwleka z wyjazdem, nie doceniając skali niebezpieczeństwa. W dodatku stan zdrowia Pisarza ulega znacznemu pogorszeniu. W liście do F. Wesołowskiego pisze: „Kuracja w Ems bardzo mi nie posłużyła, a teraz nowe jakieś symptomata nawet mnie do pracy czynią niezdatnym. Kazano mi jechać na południe, ale ani interes, ani okoliczności moje nie dozwolą. Co będzie, to będzie.[1]

Kraszewski czyni także ostatnie starania dotyczące wydania mu wizy paszportowej do Warszawy w celu odwiedzenia rodziny. Niemniej jednak, działania te są bezskuteczne, a odpowiedź odmowna. W listopadzie tegoż roku Józef zostaje odznaczony Wielką Wstęgą Orderu Św. Św. Maurycego i Łazarza.

 

Wnętrze gabinetu Kraszewskiego w ostatniej jego willi w Dreźnie

 

Wygląda na to, że stan zdrowia Kraszewskiego nie jest najlepszy. Najprawdopodobniej Pisarz przeczuwa rychły koniec swego ziemskiego żywota, gdyż 24 marca 1883 roku sporządza testament, w którym prosi o złożenie jego serca w kościele Św. Krzyża w Warszawie. Do Kazimierza Zalewskiego będącego redaktorem Wieku, który złożył mu wizytę w Dreźnie, mówi: „Czuję się bardzo chorym, a po śmierci nie wiem, co się z moim ciałem stanie. Ale chciałbym, aby serce z piersi wyjęto i aby ono choć po śmierci na zawsze pozostało w Warszawie. […] Tam się urodziłem, a choć kocham swój kraj cały, serce moje przy Was, za Warszawą tęsknię najbardziej.[2]

W dniu 12 kwietnia 1883 roku Kraszewski udaje się na kilkutygodniową kurację do Pau w Pirenejach. W drodze powrotnej zmuszony jest zatrzymać się w Paryżu, gdzie przez dwa dni leży zdjęty chorobą. Odwiedza również Berlin.

Podczas nieobecności Kraszewskiego w dniu 12 czerwca 1883 roku, w jego drezdeńskiej willi dochodzi do kolejnej szczegółowej rewizji. Jej konsekwencje są dramatyczne, gdyż nazajutrz rano zostaje aresztowany w Berlinie w hotelu Kaiserhof przy Friedrichstrasse, zaś po dwóch dniach odtransportowany do więzienia śledczego w Dreźnie. Z kolei 3 lipca zostaje osadzony w berlińskim Moabicie, gdzie trafia do więziennego szpitala. Tam w dwa tygodnie pisze powieść pod tytułem Psiawiara i tłumaczy teksty Plauta. Jest to pięć komedii, które zostają przetłumaczone pomiędzy 19 lipca a 6 sierpnia, zaś dopiero w roku 1888 ukażą się drukiem w Złoczowie.

Z powodu złego stanu zdrowia w dniu 7 sierpnia Kraszewski zostaje zwolniony z aresztu do czasu rozprawy sądowej. Jego wyjście na wolność jest możliwe dopiero po wpłaceniu kaucji w wysokości trzydziestu tysięcy marek, którą telegraficznie składa za niego inżynier Aleksander Dienheim-Brochocki z Florencji. Od tej chwili Józef pozostaje pod nadzorem policji w Dreźnie. Pisarz cierpi na astmę, kamienie nerkowe, a także dolegliwości żołądkowe. Wszelkie pamiątki oraz dary jubileuszowe przekazuje w sierpniu Towarzystwu Przyjaciół Nauk w Poznaniu. Gromadzi też pieniądze na kaucję i sprawę sądową, wyprzedając się i pisząc powieści, na które uprzednio zawarł umowy.

W dniu 19 lutego 1884 roku Kraszewski otrzymuje oficjalny akt oskarżenia, na mocy którego zostaje postawiony przed Najwyższym Trybunałem Rzeszy w Lipsku pod zarzutem udzielania rządowi francuskiemu w latach 1876-1881 doniesień odnoszących się do instrukcji służbowych dla telegrafów polowych. Wspomniany powyżej Kazimierz Zalewski w numerze 119 swojego pisma pod tytułem Wiek tak oto komentuje to wydarzenie: „Moglibyśmy się roześmiać z tego zarzutu, gdyby nie to, że z poza niego wychyla się owa ręka żelazna, która zawsze uderza na pewno i długo oblicza się z siłami, żeby tym skuteczniej przeciwnika zmiażdżyć.[3]

Proces Kraszewskiego trwa od 12 do 19 maja. Pośród dowodów obciążających osobę Pisarza znajdują się listy Kraszewskiego do Adlera, który uniknął odpowiedzialności karnej za współdziałanie z oskarżonymi, zmieniwszy w ambasadzie niemieckiej w Wiedniu obywatelstwo niemieckie na austro-węgierskie jeszcze przed złożeniem donosu. Podczas rozprawy Kraszewski wyjaśnia, że dopuścił się zdrady bezwiednie, kierując się chęcią usłużenia zmarłemu przyjacielowi. Oczywiście mowa tutaj o Bronisławie Zaleskim. Ostatecznie sąd uznaje, że oskarżony nie działał z niskich pobudek. Jednak przy uwzględnieniu okoliczności łagodzących zapada wyrok skazujący Pisarza na trzy i pół roku twierdzy. W przeciwieństwie do Józefa August Hentsch otrzymuje dziewięć lat ciężkiego więzienia z jednoczesnym pozbawieniem wszelkich praw. Z sali sądowej Kraszewski zostaje natychmiast zawieziony do więzienia w Lipsku. Natomiast 26 maja Józef trafia do twierdzy magdeburskiej.

Przebywając w więzieniu Józef Kraszewski rozwija w sposób niezwykle zdumiewający swoją twórczość pisarską. Pierwszy swój list przesłany w czerwcu z Magdeburga do redakcji warszawskiego Świtu rozpoczyna od oświadczenia: „Z zasady przeciwny jestem propagandzie wszystkiego, co może budzić lub podniecać pesymizm. […] A więc precz z pesymizmem; precz z rozpaczą!”[4]

Należy też pamiętać, że rok 1884 to równocześnie czas obfitujący w największą w życiu wydajność pisarską Kraszewskiego, wyrażoną zgodnie z obliczeniami Karola Estreichera w 5 903 stronicami druku!

22 sierpnia to dzień krytyczny, jeśli chodzi o stan zdrowia Pisarza. Kraszewski dostaje ataku apoplektycznego. Na szczęście zostaje uratowany. W tym samym roku pod redakcją Piotra Chmielowskiego w Warszawie zaczyna wychodzić Wybór pism J. I. Kraszewskiego w dziesięciu tomach w Bibliotece Najcenniejszych Utworów Literatury Europejskiej (1884-1895).

 

Przed willą „Mirafiores"w San Remo. Pisarz w towarzystwa lekarza uzdrowiska, dra Jana Tymowskiego, rok 1887

 

Stan zdrowia Kraszewskiego znowu ulega pogorszeniu. W 1885 roku w celu uwolnienia Pisarza z więzienia bezskutecznie interweniuje król włoski, Humbert I wraz z małżonką. Dopiero dzięki staraniom księcia Antoniego Radziwiłła Józef uzyskuje półroczny urlop dla poratowania zdrowia. W dniu 17 listopada po uprzednim wpłaceniu kaucji w wysokości dwudziestu dwóch tysięcy marek Pisarz opuszcza więzienie. Sprzedaje też swoją willę w Dreźnie i kolejno wynajmuje willę Verny i Mirafiores w San Remo na Riwierze Włoskiej. Sprowadza też swoją bibliotekę liczącą około dziesięciu tysięcy tomów, ogromne archiwum rękopisów, a także zbiory dzieł sztuki oraz fortepian.

…Cicho było, jak w raju, bo ja raj sobie wyobrażam cichym i spokojnym, nie potrzebującym gwałtownych kontrastów, aby życie w nim smakowało. Księżyc ukazał się zza wzgórków i szedł coraz wyżej ponad morze, srebrną strugę światła kładąc za sobą. Wszystko spoczywało, oprócz morza, które poruszało się dziwnie, gwałtownie, choć powietrze było jakby stężałe i uśpione, a najmniejszy powiew nim nie wstrząsał. Ten samoistny jakiś, własnowolny ruch morza wśród uśpionej natury niepokoił i zdumiewał. Biło gwałtownie o brzegi, okrywało się pianą, a w łonie jego słychać było, jak stłumiony grzmot, toczenie się kamieni ku lądowi i opadanie ich ku głębinom. Morze zdawało się grozić i burczeć, ziemia obojętna usypiać czy rozmyślać. Księżyc szedł blady, posłuszny niewolnik, z porąbanym obliczem, pełnić swą straż nocną.

Szliśmy powoli wybrzeżem pustym. Gdzieniegdzie wystające z fal czarne złomy skał, około których biała piana szumiała, przerywały długie pasy poplątanych i potarganych fal. Powyciągane na piasek małe czółna i barki rybacze zdawały się, leżąc na bokach, usypiać. Na podniesionych obrywach ziemi, które morze w chwilach gniewu poszarpało, widać było pouczepiane wyschłe trawy, powykrzywiane dziwacznie pnie i gałęzie figowe, i biedne palmy pogięte, bo im wiatr nie dawał spoczynku.

 

Z Wieczorów na Riwierze[5]

 

Pomimo przedstawienia świadectw o stanie zdrowia Kraszewskiego przez lekarzy niemieckiego i włoskiego, władze pruskie żądają powrotu więźnia do Magdeburga, zaś wobec niestawienia się konfiskują kaucję i wysyłają za Pisarzem listy gończe. W tej sytuacji Józef postanawia osiedlić się w Szwajcarii. Przechodzi kuracje zdrowotne w Schinznach les Bains i Montreux. W dniu 18 września 1886 roku bierze udział w Kongresie Międzynarodowego Stowarzyszenia Literackiego i Artystycznego w Genewie, gdzie przyjmowany jest owacyjnie. Odwiedza też zamieszkałego tam T.T. Jeża.

W czasie od 25 stycznia do 21 lutego 1887 roku Józef Kraszewski odbywa podróż po Włoszech. Ponad dwa tygodnie spędza we Florencji, gdzie odwiedza chorego Teofila Lenartowicza i osiadłych tam polskich artystów malarzy. Do San Remo powraca w dniu 21 lutego i dwukrotnie przeżywa tam trzęsienie ziemi. Wtedy też ostatecznie postanawia przenieść się do Szwajcarii.

 

Hotel De la Paix w Genewie, gdzie zmarł Kraszewski

 

Telegraficzna wiadomość dotycząca możliwości okazyjnego nabycia willi pod Lozanną przychodzi 12 marca 1887 roku. Kraszewski jedzie tam pomimo wyraźnego sprzeciwu lekarza. Twierdzi: „Gdybym wiedział, że zostaje mi jedna godzina życia, użyłbym jej, aby pojechać do Lozanny i tam dom kupić.”[6]

Transakcja zostaje zawarta, lecz podróż w mrozie i śnieżycy przyprawiają Kraszewskiego o zapalenie płuc. Choroba wywołuje tragiczne następstwa. W dniu 15 marca Pisarz zatrzymuje się w hotelu De la Paix w Genewie. Tam wśród licznych depesz imieninowych napływających z kraju Józef Ignacy Kraszewski umiera 19 marca o godzinie 15:38.

Cisza, cisza, ciemność, przedsmak grobu. Myśl tylko żyje i porusza się – wspomnieniami. Chciałbym w sobie obudzić jakąkolwiek nadzieję – nie mam na to siły. Obliczam lata, czuję, że prawa do niej nie posiadam, a coś w duszy, jak kamień, przywala polot dawniej śmiały fantazji. Bądź co bądź, są przeczucia, a teraz ja ich jestem całkowicie pozbawiony. Jak czarny mur jakiś stoi przede mną; nie widzę dalej nic a nic.[7]

I tak oto odchodzi jeden z najwybitniejszych Pisarzy literatury polskiej. Jego droga ku sławie nie była łatwa, ale upór i przeogromna chęć tworzenia sprawiły, że nic nie było w stanie zawrócić go z raz obranej przez siebie drogi. Różnie o nim mówiono. Podobnie jak różnie mówi się i dzisiaj. Jedni go ubóstwiają, a innym wydaje się nudny i niegodny uwagi.

Ciało Józefa Ignacego Kraszewskiego zostało złożone w Krakowie dnia 18 kwietnia 1887 roku w Krypcie Zasłużonych na Skałce. Pisarz spoczął obok legendarnego Jana Długosza.

Żona Pisarza, Zofia Kraszewska, po zgonie męża wstąpiła do Zgromadzenia Kanoniczek.



[1] A. Trepiński, Józef Ignacy Kraszewski, Wyd. PWN, Warszawa 1975, s.139.

[2] Ibidem, s. 140.

[3] Ibidem, s. 141.

[4] Ibidem, s. 143-144.

[5] J. I. Kraszewski, Pamiętniki, Wyd. Ossolineum, Wrocław 1972, s. 448-449.

[6] A. Trepiński, Józef Ignacy Kraszewski, op. cit. s. 143.

[7] J. I. Kraszewski, Pamiętniki, op. cit., s. 414.

 

źródło zdjęć: własne

 

prawa autorskie zastrzeżone



czwartek, 02 sierpnia 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

  • Kraszewski i jego Kresy

    Obraz Kresów w twórczości Józefa Kraszewskiego to zagadnienie niezwykle rozległe. Poznawczy punkt wyjścia Pisarza wydaje się być znamienny dla ogółu literatury

  • Kraszewski romantyczny i polityczny

    Powieściopisarstwo Józefa Ignacego Kraszewskiego posiada dwie zasadnicze cechy, które nie zawsze można uznać za komplementarne. Pierwszą z nich jest dostrzegana

  • Pejzaż Polski malowany słowami Józefa Ignacego Kraszewskiego

    Środowiskiem, które odpowiedzialne było za ukształtowanie poglądów Józefa Ignacego Kraszewskiego, były bez wątpienia Kresy, a szczególnie Wilno, które odcisnęło

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/08/02 19:17:55
Śmierć wielkich ludzi... Zawsze porusza. Czy to już koniec cyklu...?
-
2012/08/02 21:34:55
W ten sposób wierni czytelnicy pochylają się nad trumna pisarza. Czy będą jeszcze inne artykuły o Kraszewskim?
-
krainaczytania
2012/08/03 09:01:59
@Danusia, Nutta
Pozwólcie, że odpowiem Wam jednocześnie. Cykl jeszcze się nie skończył. Teraz zamierzam napisać nieco o twórczości Kraszewskiego. Nie wiem, ile tych wpisów będzie, ale chciałabym przybliżyć nieco tematykę utworów Kraszewskiego. Kiedy już definitywnie zakończę cykl, to powiadomię o tym w ostatnim wpisie :-) Nie wiem, czy Wy też macie takie wrażenie, ale ja poczułam naprawdę tę ciszę, o której pisze Kraszewski w "Pamiętnikach". Kiedy wczoraj pisałam te ostatnie zdania dotyczące jego śmierci, to poczułam taką wewnętrzną pustkę, jakby naprawdę coś się skończyło :-(
-
ksiazkowka
2012/08/03 12:26:47
Ech, burzliwy ten koniec jego życia, nawet bardzo...
-
krainaczytania
2012/08/03 12:33:37
@Ewa
Burzliwy, ale też bardzo smutny. Zmarł praktycznie w samotności, bez rodziny. Był przy nim jedynie lekarz z uzdrowiska. Nie wiem czy to tylko ja mam takie wrażenie, ale wydaje mi się całe życie Kraszewskiego było jakieś takie... smutne.
-
avo_lusion
2012/08/03 17:33:06
Ja to samo poczułam pisząc o śmierci Korczaka...
-
krainaczytania
2012/08/03 19:36:56
@Danusia
Czyli rozumiesz, co mam na myśli...


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?