Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Niezwykły dar

 

Jodi Picoult

 

          Przemiana

 

 

 

Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2010
Tytuł oryginału: Change of Heart

 

 

 

Kara śmierci to temat kontrowersyjny i wciąż poddawany wielu dyskusjom. Jak każdy problem ma ona zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Oczywiście można podzielać zdanie i jednej, i drugiej grupy. Można też zrozumieć pobudki, którymi kierują się osoby należące do jednej, bądź też drugiej grupy. Jak wytłumaczyć matce, która w wyniku brutalnego morderstwa straciła swoje jedyne dziecko, że zabójca nie zostanie stracony, a jedynie skazany na dożywocie? Albo czy wyrok tylko dwudziestu jeden lat więzienia jest wystarczający dla kogoś, kto z zimną krwią pozbawił życia siedemdziesiąt siedem osób, a ponad dwieście innych ranił? Mowa tutaj oczywiście o Andreasie Breivik’u, który w momencie ogłoszenia wyroku przeprosił za to, że… nie zabił więcej osób! Czy takiemu bandycie nie należałoby zasądzić kary śmierci nawet bez orzekania o winie? Przecież sprawa od samego początku była oczywista. Czy taki morderca ma prawo do życia, skoro w imię jakichś chorych przekonań prawo to odebrał tylu niewinnym ludziom? Czy w tym konkretnym przypadku jakiekolwiek protesty ze strony organizacji kościelnych czy stowarzyszeń upominających się o prawa człowieka mają w ogóle jakiekolwiek uzasadnienie?

Historia pokazuje, że przypadków podobnych do powyższego było wiele. Jedni stracili głowy na szafotach, szubienicach lub poprzez wstrzyknięcie śmiercionośnej trucizny, zaś innych skazywano na dożywotnie więzienie, a niektórych nawet uniewinniano. Jak wiadomo, najwięcej więźniów traconych jest w Stanach Zjednoczonych. Jest to państwo, które od lat przoduje w tego typu wyrokach. Odsetek ten jest mniejszy lub większy w zależności od stanu.

Nas, jako czytelników, interesuje w tym momencie stan New Hampshire. Ostatni wyrok skazujący na śmierć zapadł tam w 1939 roku. Generalnie na terenie tego stanu egzekucji dokonuje się poprzez wstrzyknięcie śmiercionośnej trucizny, a w szczególnych przypadkach więzień traci życie poprzez powieszenie. Ewentualnego ułaskawienia może dokonać gubernator, który otrzymuje niewiążącą go opinię rady ds. ułaskawień. Tak więc może on skorzystać ze swojego prawa, ale też wcale nie musi tego robić.

Shay Bourne jest zwykłym cieślą, krążącym od domu do domu i poszukującym pracy. Co istotne, jest on także upośledzony umysłowo. Niemniej, nie potrzebuje przebywać w jakimś zamkniętym ośrodku. Może funkcjonować w społeczeństwie i żyć na tyle normalnie, na ile pozwala mu jego choroba. Pewnego dnia Shay trafia do domu June Nealon. Tak się składa, że kobieta potrzebuje kogoś, kto zajmie się remontem pokoju jej córki, Elizabeth. June po tragicznej śmierci pierwszego męża, bardzo szybko wychodzi za mąż za miejscowego policjanta. Kiedy Shay staje w progu jej domu, kobieta jest w zaawansowanej ciąży. Wydaje się, że po traumatycznych przeżyciach odnalazła wreszcie spokój u boku drugiego męża. Spodziewa się kolejnego dziecka, czuje się kochana i potrzebna, a jej kilkuletnia córeczka jest dla niej całym światem. Któregoś dnia June wracając do domu po wizycie u lekarza, już z oddali dostrzega, że przed jej domem dzieje się coś złego. Tam aż roi się od policji. Jest też karetka pogotowia. Bardzo szybko okazuje się, że w domu doszło do strzelaniny. Jej córeczka zginęła na miejscu, a mąż umiera w drodze do szpitala. Odpowiedzialnością za tę masakrę obarczony zostaje nie kto inny, jak tylko Shay Bourne.

Adwokat Shay’a jakoś nie za bardzo stara się, aby jego klient wyszedł z tego cało. Praktycznie ten człowiek nie ma prawa głosu. Nikt nie chce poznać jego wersji wydarzeń. Wygląda też na to, że on również nie ma nic do powiedzenia. Jednym z członków ławy przysięgłych jest niejaki Michael Wright, student matematyki. To praktycznie jego głos decyduje o tym, że Shay zostaje skazany na karę śmierci. Sprawa jest o tyle bulwersująca, że od prawie siedemdziesięciu lat w New Hampshire nie wykonano ani jednej egzekucji. Jednak wszelkie apelacje od wyroku nie przynoszą pozytywnego skutku. Nie ma szans, aby kara śmierci została zamieniona na dożywocie.

Mija jedenaście długich lat. Shay trafia w końcu do celi śmierci. Tam z jednej z telewizyjnych relacji dowiaduje się, że córka June, którą kobieta urodziła tuż po tragedii, jest ciężko chora. Jedynym ratunkiem dla dziewczynki jest przeszczep serca. W tej sytuacji Shay podejmuje błyskawiczną decyzję. Zamierza oddać dziecku swoje serce, kiedy już zostanie stracony, co ma nastąpić w ciągu dwóch najbliższych miesięcy. Czy istnieje jakakolwiek szansa, aby Shay zrealizował swój zamiar? Jak zareaguje June, kiedy dowie się, że jedynym dawcą dla jej córki jest morderca jej dziecka i męża? Jaką decyzję powinna podjąć: ratować życie Claire czy może pozwolić jej umrzeć, nadal żywiąc nienawiść do Shay’a?

Jodi Picoult przyzwyczaiła już swoich czytelników do tego, że nie pisze o rzeczach łatwych, lekkich i przyjemnych. Ta książka również do takich nie należy, choć w moim przekonaniu można jej wiele zarzucić. Nie jest to powieść, która do końca napisana jest perfekcyjnie. Czytając ją, miałam wrażenie, że przecież to już było. Nie mam tutaj na myśli problemu kary śmierci. Jodi Picoult znowu odwołuje się do religii. Myślę, że na przyszłość Autorka powinna dać sobie spokój z poruszaniem tego typu kwestii, ponieważ każda religia, nie tylko katolicyzm, nie jest zjawiskiem spektakularnym. Jest to sprawa niezwykle intymna i z pewnością nie wiąże się tylko i wyłącznie z dokonywaniem cudów, a Jodi Picoult właśnie tak opisuje ten problem. Dlaczego napisałam, że to już było? Otóż nie tak dawno czytałam Jesień cudów [klik], gdzie kwestia religii była ukazana dokładnie w ten sam sposób, co w przypadku Przemiany. Podczas gdy tam temat wydawał mi się do przyjęcia, tak tutaj poczułam niesmak. Znowu czytelnik ma do czynienia z przywracaniem zdrowia śmiertelnie chorym, wskrzeszaniem ptaków, samoistnym opadaniem łańcuchów, którymi skuty jest więzień, a nawet insynuowaniem, że osoba stojąca za tymi rzekomymi cudami jest samym Mesjaszem.

Podobnie jak w Jesieni cudów, tak i tutaj mamy do czynienia z ogromnym zainteresowaniem mediów oraz wszelkiego rodzaju kółkami modlitewnymi koczującymi pod bramą więzienia. Pojawiają się również bohaterowie wyjęci z kart Jesieni cudów. Oczywiście są też zagorzali przeciwnicy Shay’a Bourne’a, jak i jego obrońcy. Wśród obrońców Shay’a jest prawniczka, Maggie Bloom, która reprezentuje amerykańską organizację non-profit, której celem jest ochrona praw obywatelskich gwarantowanych przez konstytucję (z ang. American Civil Liberties Union). To właśnie ta kobieta odegra w życiu Shay’a istotną rolę. Podobnie jak ksiądz Michael Wright, który zasiadał w ławie przysięgłych jeszcze jako student.

Generalnie książka pisana jest z perspektywy kilku osób, ale nie z punktu widzenia tej najważniejszej, czyli Shay’a Bourne’a. Właśnie tego najbardziej mi tutaj brakowało. Kwestia psychologiczna została niezwykle okrojona. Uważam, że na niekorzyść. Oczywiście możemy przyjąć, że psychologia postaci jest w pewnym sensie obecna, choćby na przykładzie Michael’a Wright’a, którego głos zadecydował o tym, co teraz dzieje się z Shay’em. Jest też wspomniana Maggie Bloom, której relacje ze skazanym stają się coraz bardziej zażyłe. Poznajemy także współwięźnia, Lucius’a DuFresne’a i jego oryginalny odbiór poczynań Shay’a. Jest też June Nealon walcząca ze swoimi myślami i próbująca dokonać najwłaściwszego wyboru. Lecz nie ma Shay’a Bourne’a, którego stan psychiczny jest chyba w tym wszystkim najważniejszy. Bo przecież to on ma zostać stracony. Dlaczego czytelnik nie może poznać jego myśli? Dlaczego nie wie, co tak naprawdę czuje skazaniec tuż przed śmiercią? Informacja, że trzęsie się jak osika, to stanowczo za mało w tej sytuacji.

Na temat tej książki mogłabym naprawdę jeszcze wiele napisać. Jednak, aby nie przedłużać, skupię się jeszcze tylko na jednej kwestii. Otóż, Jodi Picoult teoretycznie swoje powieści opiera na amerykańskich realiach. Dlatego też zastanowiło mnie, dlaczego osoba upośledzona umysłowo zostaje skazana na karę śmierci. Czy na pewno jest to zgodne z prawem? O ile mi wiadomo, człowiek chory psychicznie raczej ma trudności z odróżnieniem dobra od zła. A skoro nie ma pojęcia, co czyni, to jak można sądzić go na równi z osobami zdrowymi? W związku z powyższym pozwoliłam sobie nieco poszperać i oto, co znalazłam:

Chory psychicznie stracony w teksańskim więzieniu

W więzieniu w Hunstville, w stanie Teksas stracono we wtorek wieczorem, czasu miejscowego, zastrzykiem trucizny pięćdziesięcioletniego, chorego psychicznie Kelseya Pattersona. Był on skazany na śmierć za zamordowanie w 1992 roku dwóch osób. Egzekucje chorych umysłowo są sprzeczne z amerykańską konstytucją.

Gubernator stanu Teksas, Rick Perry odrzucił wcześniej we wtorek wniosek stanowej komisji ds. ułaskawień i zwolnień warunkowych o zamianę na dożywotnie więzienie lub odroczenie kary śmierci dla Pattersona.

Patterson cierpiał na oficjalnie zdiagnozowaną schizofrenię paranoidalną. Adwokat Pattersona wyraził oburzenie decyzją gubernatora.

Dwa lata temu Sąd Najwyższy USA wydał orzeczenie stwierdzające, że wykonywanie kary śmierci na osobach upośledzonych umysłowo jest sprzeczne z konstytucją. Jednak od tego czasu w stanie Teksas wykonano wyroki śmierci na co najmniej trzech chorych psychicznie skazańcach.

 

Wirtualna Polska, dn. 19.05.2004

 

A oto kolejna informacja, jaką udało mi się odnaleźć:

 

Syn Johna Steinbecka skrytykował władze stanu Teksas za powoływanie się na postać ograniczonego psychicznie Lenniego Smalla z powieści „Myszy i ludzie”, aby zdefiniować upośledzenie umysłowe oraz uzasadnić wczorajszą egzekucję Marvina Wilsona, który posiadał iloraz inteligencji dużo poniżej przeciętnej.

Wilson został skazany na śmierć za zabójstwo policyjnego informatora dokonane w 1992 roku. Przeciwko straceniu protestowały organizacje broniące praw człowieka, gdyż test przeprowadzony w 2004 roku na winowajcy wykazał, że ma on iloraz inteligencji na poziomie 61. Tymczasem we wszystkich stanach zakazana jest egzekucja więźniów niepełnosprawnych intelektualnie, tzn. mających IQ poniżej 75 (w Teksasie, gdzie wykonano wyrok – poniżej 70). Jak przekonywali prokuratorzy, inne badania oraz wieloletnie obserwacje zachowań Wilsona w więzieniu nie potwierdziły upośledzenia umysłowego. Władze stanu Teksas skorzystały więc z przyzwolenia pozwalającego zastosować własne kryteria upośledzenia umysłowego. W uzasadnieniu powołano się zaś na postać Lenniego, opisaną w powieści Steinbecka „Myszy i ludzie” [klik].

czytaj więcej [klik]

 

Booklips, dn. 09.08.2012

 

Jak wynika z powyższego, w Stanach Zjednoczonych wyroki śmierci zasądza się w oparciu o fabułę powieści!!! Pozwólcie, że tę kwestię pozostawię bez komentarza. Zwyczajnie brak słów…

Podsumowując, uważam, że Przemiana to najsłabsza powieść Jodi Picoult, jaką do tej pory czytałam. Oczywiście nie zamierzam z tego powodu rezygnować z jej prozy, jednak myślę, że Autorka powinna nieco przefiltrować swoje kolejne pomysły na książki.

 

 

Moja ocena: 3/6



 

prawa autorskie zastrzeżone

sobota, 25 sierpnia 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
felicja79
2012/08/25 16:28:10
Bardzo zainteresował mnie Twój wpis. Dużo się z niego dowiedziałam na temat kary śmierci w USA. Szokujące, że jakikolwiek władza może się powoływać na powieść przy orzekaniu wyroków. I nie ważne jak wybitna byłaby to powieść. Nie tak wyobrażałabym sobie wpływ literatury na życie.
-
krainaczytania
2012/08/25 16:41:25
@Felicja
Bardzo się cieszę, że wzbogaciłam Twoją wiedzę na temat kary śmierci w USA. O takich rzeczach warto wiedzieć. Przynajmniej ja tak uważam. Kwestie społeczne powinny nas interesować. Wiesz, mnie zaszokowało to, że w Stanach Zjednoczonych ludzie psychicznie chorzy nie mają praktycznie żadnych praw. Na podstawie tych dwóch zacytowanych przeze mnie artykułów wyraźnie widać, że tam upośledzonych umysłowo traktuje się jak śmieci. Wychodzi na to, że oni nie podlegają konstytucji. Ja rozumiem, że oni popełnili straszną zbrodnię, ale powinni być sądzeni na podstawie przepisów prawnych, a nie w oparciu o jakąś fikcję literacką! Na litość Boską, na jakim świecie my żyjemy! Poza tym, jeśli ktoś ustanowił, że upośledzeni umysłowo i chorzy psychicznie nie podlegają konstytucyjnie karze śmierci, to należy tego przepisu przestrzegać, a nie robić sobie jakaś samowolkę. Nie mam słów.
-
wiosenka27
2012/08/25 17:08:16
Czytałam Przemianę i trochę mnie rozczarowała. Cięzko mi się ją czytało i pamiętam, że miałam nawet zamiar jej nie dokończyć ale jakoś dobrnęłam. Czytając Twoją recenzję zastanawiałam się jaką dasz tej książce ocenę:)
-
krainaczytania
2012/08/25 17:19:47
@Wiosenka27
Jak dobrze Cię "czytać" po dłuższej przerwie. Tak się zastanawiałam, gdzie się podziewasz :-) A sama książka, jak widzisz, nie wywarła na mnie wielkiego wrażenia, choć przy końcu łza mi się w oku zakręciła. Niemniej, oceniłam całość, a nie fragmenty. Brakowało mi w tej powieści wiele istotnych elementów, natomiast wątek wiary już zupełnie mnie zniesmaczył. Tak naprawdę nie wiadomo kim był Shay Bourne. Nie wiadomo też, czy był winien zarzucanych mu czynów, czy nie. Oszukiwał czy był szczery. Za dużo tych niedomówień. Wiem, że są czytelnicy, którzy lubią takie zagadki. Lubią się domyślać, a nie mieć wszystko wyłożone kawę na ławę. Ja natomiast wolę, jak pisarz wyjaśni mi co nieco :-)
-
cyrysia
2012/08/25 17:49:53
Nie czytałam ,,Przemiany'', ale z tego co się orientuje Jodi jak zwykle porusza w swoich dziełach trudne tematy, w których nie brak religijnej nagonki, mediów i innej otoczki. Też mnie bardzo zdziwił wyrok śmierci, jaki zapadł na Shay Bourne, bo skoro był to człowiek chory umysłowo, t na jakiej podstawie w ogóle mogli go skazać. Nie wiem, czy autorka sugerowała się autentycznymi realiami, czy tylko fikcją, ale już sam ten fakt nieco mnie poruszył, bo tak naprawdę pozostaje w tej kwestii wiele niedomówień.
-
2012/08/25 19:31:09
Państwo, które zawsze uważaliśmy za ostoję demokracji i tolerancji jest zdaniem wielu jednym z najbardziej policyjnych państw świata. Interesująca recenzja i spostrzeżenia.
Ja przeczytałam 3 książki tej autorki i na razie dałam sobie z kontynuacją spokój.
-
avo_lusion
2012/08/25 20:31:28
To mnie mocno, bardzo mocno zaszokowałaś... Rzeczywiście, aż trudno to komentować:(
-
wiosenka27
2012/08/25 22:30:50
Miałam podobne odczucia wobec tej powieści:) A to że się nie odzywałam nie znaczy że nie zaglądam do Ciebie. Bo robię to często:)
Pozdrawiam:)
-
polonisty
2012/08/26 13:44:09
nie czytałam, ale te wiadomości o karze śmierci szokujące! naprawdę z wielkim zainteresowaniem czytałam:)
-
krainaczytania
2012/08/26 14:14:00
@Cyrysia
Właśnie to mnie zdenerwowało, że w książce nie ma ani słowa o jakichkolwiek obiekcjach w kwestii choroby Shay'a. Skoro konstytucyjnie w USA zakazane są egzekucje, to Picoult powinna tę sprawę poruszyć w książce, a tego nie zrobiła. Myślę, że zamiast nieudolnie skupiać się na religii, powinna bardziej przyłożyć się do pokazania systemu wymiaru sprawiedliwości w Stanach Zjednoczonych. Jak widać ten system jest tak samo nieudolny, jak i pisanie przez Jodi o sprawach religijnych.
-
krainaczytania
2012/08/26 14:17:06
@Nutta
Dziękuję za docenienie mojej recenzji. A co do istoty tematu, to byłam i nadal jestem zszokowana po przeczytaniu tych artykułów o sposobie zasądzania wyroków śmierci w USA. Nie umiem sobie tego wyobrazić. Na chwilę obecną też dam sobie spokój z Jodi Picoult, ale pewnie za jakiś czas sięgnę po kolejną jej książkę. Jednak szybko to nie nastąpi.
-
krainaczytania
2012/08/26 14:17:49
@Danusia
To się nie mieści w głowie...
-
krainaczytania
2012/08/26 14:19:05
@Wiosenka27
Bardzo mi miło, że zaglądałaś :-) Generalnie bardzo się cieszę, że dobrze się czujesz na moim blogu :-) Pozdrawiam serdecznie :-)
-
krainaczytania
2012/08/26 14:23:32
@Polonisty
To jest niewyobrażalne, że w tak cywilizowanym i rozwiniętym państwie stosuje się tak prymitywne uzasadnienia wyroków śmierci. Dla mnie to jest jednoznaczne z tym, że w USA osoba upośledzona umysłowo albo chora psychicznie nie jest człowiekiem. Jak widać, tam się nie liczą nawet z obrońcami praw człowieka. Władze konstruują jakąś swoją własną definicję upośledzenia, jednocześnie łamiąc prawo konstytucyjne.
-
ksiazkowka
2012/08/28 12:48:04
"Jak wynika z powyższego, w Stanach Zjednoczonych wyroki śmierci zasądza się w oparciu o fabułę powieści!!!" - faktycznie, tego nie da się skomentować...A co do samej książki to już wiem, której z tych autorstwa Picoult prędko nie przeczytam. Kiedyś na pewno, ale nie za wszelka cenę.
-
krainaczytania
2012/08/28 14:34:53
@Ewa
Przychodzi mi na myśl tylko jedno słowo: SZOK! Na jakiś czas postanowiłam dać sobie spokój z książkami Picoult. Może kiedyś do nich wrócę, ale nie prędko.


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?