Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Rywalki

 

Victoria Holt

 

         Mój wróg, królowa

 

 

 

Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 1999
Tytuł oryginału: My Enemy, the Queen

 

 

 

Dynastia Tudorów to chyba jedna z najbardziej znanych rodzin królewskich nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale także i na świecie. Któż z nas nie słyszał o bezlitosnym Henryku VIII, który lekką ręką podpisywał wyroki śmierci nawet na swoje żony? Przypuszcza się, że Henryk VIII to jeden z najbardziej popularnych monarchów Anglii. Królowi sławę przyniosła przede wszystkim liczba małżeństw, jakie zawarł podczas swojego życia. Nikomu nie trzeba chyba przypominać, że monarcha miał aż sześć żon, które wybierał sobie według własnego uznania. Podobnie postępował w kwestii ich eliminowania. Dynastia Tudorów od lat inspiruje filmowców, którzy w oparciu o źródła historyczne zrealizowali szereg produkcji telewizyjnych i kinowych.

Książka, o której chcę Wam dzisiaj opowiedzieć nie dotyczy bezpośrednio Henryka VIII i jego niezwykle bogatego życiorysu, gdyż akcja rozgrywa się już po jego śmierci. Tutaj zdecydowanie na pierwszy plan wysuwa się jego córka, Elżbieta I Tudor, która jest owocem małżeństwa Henryka VIII z Anną Boleyn. Po śmierci Marii I Tudor, której matką była pierwsza żona Henryka VIII, Katarzyna Aragońska, na tron wstępuje Elżbieta I, zwana „Wielką”, bądź też „Królową-Dziewicą”. Lud oddycha z ulgą, gdyż jej poprzedniczka prowadziła niezwykle krwawą politykę, próbując doprowadzić do rekatolizacji Anglii. Fakt ten sprawił, że poddani z biegiem czasu nadali jej przydomek „Krwawej Marii” (z ang. Bloody Mary). Elżbieta uwielbia otaczać się ludźmi o nieprzeciętnej urodzie. Nie lubi też kiedy ktoś w jej obecności wspomina o śmierci. Wyroki skazujące na śmierć podpisuje już w ostateczności. Wygląda więc na to, że wszyscy są bezpieczni i wolni od jej gniewu. Ale czy na pewno? Może jednak jest coś, co sprawia, że królowa wpada w istny szał i nie panuje nad tym, co robi?

Tuż po objęciu władzy przez Elżbietę I Tudor na jej dwór zostaje wprowadzona niejaka Lettice Knollys. Jest to dziewczyna niezwykłej urody, a w dodatku krewna królowej ze strony Anny Boleyn. Lettice ma nad królową przewagę nie tylko w postaci swojej nieziemskiej urody, lecz także w kwestii wieku. Jest od niej młodsza. Już podczas pierwszej wizyty przed obliczem królowej, Lettice zwraca uwagę na Roberta Dudley’a. Jak wspomniałam powyżej, Elżbieta I otacza się ludźmi urodziwymi. Tak więc Robert Dudley to mężczyzna, który budzi zainteresowanie wszystkich kobiet pełniących służbę na dworze. Niemniej, on należy tylko do królowej. Pomimo że jest żonaty, to jednak nie przeszkadza mu to w adorowaniu królowej jako kobiety. A może Robert ma w tym jakiś swój ukryty cel?

Mijają lata, Lettice dorasta, a Robert Dudley, choć jest już wdowcem, nadal służy tylko Elżbiecie. Niemniej, jako mężczyzna ma swoje potrzeby. Tak więc zwraca uwagę na Lettice, która uważana jest za najpiękniejszą damę dworu, czym uszczęśliwia dziewczynę, która od wielu lat marzy tylko o nim. Od tej chwili obydwoje zaczynają prowadzić bardzo niebezpieczną grę z królową. Muszą ukrywać swój namiętny romans, aby nie rozgniewać Elżbiety. Ale czy królowa naprawdę niczego nie widzi? Może jednak dostrzega niewierność swojego ulubieńca, skoro w niedługim czasie odsyła Lettice na wieś i aranżuje małżeństwo z Walter’em Devereux?

Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że książka jest klasycznym podręcznikiem do nauki historii albo tandetnym romansem. Otóż, nic bardziej mylnego. Powieść nie jest nowa, więc zapewne wielu z Was już gdzieś o niej słyszało albo nawet czytało. Jest to forma pamiętnika, który u schyłku życia pisze Lettice Knollys, a właściwie Lettice Blount. W trakcie swojego długiego życia kobieta naprawdę wiele doświadczyła. Jednak przez cały czas cieniem na jej egzystencji kładzie się konflikt z Elżbietą I. Konflikt, który powstał na skutek silnego uczucia pomiędzy Lettice a Robertem Dudley’em. Królowa do ostatniej minuty swojego życia nie była w stanie zapomnieć swojej damie dworu tak wielkiej zdrady. Roberta kochała nad życie i pomimo gniewu, jaki odczuwała na wieść o ich związku, była w stanie mu wybaczyć. Lecz nigdy nie wybaczyła swojej krewnej.

Trzeba wiedzieć, że fakty opisane w tej powieści nie są fikcją literacką. Tutaj wszystkie postacie są autentyczne. Ci ludzie naprawdę żyli. Oprócz wymienionych powyżej bohaterów, pojawiają się także inni. Wspomnę choćby Sir Philip’a Sidney’a czy Roberta Devereux, najukochańszego syna Lettice, którego królowa skazała na ścięcie, choć był jej faworytem, podobnie jak dużo wcześniej Robert Dudley.

Dla nas, czytelników dwudziestego pierwszego wieku, postępowanie królowej może wydawać się nieco dziwne, a wręcz dziwaczne. Można mieć wrażenie, że niektóre cechy charakteru dość mocno odziedziczyła po swoim ojcu, Henryku VIII. Łatwo wpadała w stany gniewu, a nawet furii. Jej psychika też pozostawiała wiele do życzenia. Nigdy nie wyszła za mąż, choć o jej rękę starało się wielu adoratorów. Potrafiła zwodzić ich bez końca, aby wreszcie kategorycznie odmówić. Uwielbiała otaczać się mężczyznami żonatymi, gdyż wówczas czuła się bezpieczna. W razie propozycji małżeństwa, mogła powoływać się na ich stan cywilny. Nie można stwierdzić, że nie kochała tych mężczyzn. Otóż, darzyła ich ogromnym uczuciem. Lecz było to uczucie platoniczne, choć wokół mówiono, że są to jej kochankowie. Ona do końca swoich dni pozostała dziewicą, tym samym nie przedłużając panowania swojej dynastii. Nie wiadomo czy bała się małżeństwa, czy zwyczajnie uwielbiała bawić się kosztem swoich faworytów.

Czytając tę książkę odniosłam wrażenie, że ta, która powinna być słaba okazała się kobietą silną i za wszelką cenę dążącą do celu. Natomiast królowa, która powinna emanować siłą i twardym charakterem, stała się w konsekwencji kobietą, która bezustannie potrzebowała czyjegoś wsparcia i pomocy. Histeryzowała, niczym mała dziewczynka, kiedy coś nie szło po jej myśli. Tak naprawdę ona nigdy nie dorosła. Być może powodem tego był fakt, iż przez całe życie nie miała obok siebie mężczyzny w pełnym tego słowa znaczeniu. Niektórzy twierdzili, że zbyt mocno przywiązana jest do swojej korony, aby móc ją z kimś dzielić.

Można też kwestionować upodobania królowej względem urody swoich poddanych. Kiedy z perspektywy czasu patrzymy na portrety tych, którzy są wymienieni w powieści, może nas ten fakt bardzo dziwić. Osobiście w urodzie Roberta Dudley’a nie znalazłam niczego wyjątkowego, a przecież na dworze uchodził za najprzystojniejszego mężczyznę i rozkochiwał w sobie wszystkie damy dworu. Podobnie rzecz ma się w kwestii Elżbiety I i Lettice Knollys. Królowa z racji tytułu musiała być uważana za najpiękniejszą, zważywszy że bezustannie oczekiwała od wszystkich komplementów. Z kolei Lettice w moich oczach też nie wyróżniała się niczym szczególnym, a jednak mężczyźni ją ubóstwiali i nazywali najpiękniejszą.

Jakie więc są moje wrażenia po przeczytaniu tej książki? Otóż, jak najbardziej pozytywne. Dlaczego? Z dwóch zasadniczych powodów. Po pierwsze, uwielbiam pisarstwo Victorii Holt, a właściwie Eleanor Alice Burford (przyp. Victoria Holt to jeden z pseudonimów tej nieżyjącej już Autorki). Po drugie, od dziecka fascynują mnie powieści historyczne, nie mylić z podręcznikami do historii, bo tych nie lubię! Fakty historyczne przedstawione na sucho zupełnie mnie nie interesują. Natomiast dobrze napisana powieść, osadzona w realiach ubiegłych stuleci, jest jak najbardziej dla mnie.

Polecam tę powieść każdemu, kto lubi czasami przenieść się w przeszłość. Z tej książki naprawdę można dowiedzieć się wiele ciekawych rzeczy. Jak już wspomniałam powyżej, nie znajdziecie w niej fikcji literackiej. Swoją drogą zawsze podziwiałam i nadal podziwiam pisarzy, którzy potrafią przenieść czytelnika w przeszłość i go nie zanudzić. Wbrew pozorom napisanie powieści historycznej wcale nie jest takie proste. Nie szkodzi, że historycy podali nam już suche fakty. Musicie wiedzieć, że ogromną sztuką jest ożywić postacie, które odeszły z tego świata dziesiątki, a nawet setki lat temu. Trzeba ponownie powołać je do życia, włożyć w ich usta słowa, które być może padły w pewnych sytuacjach, a jeśli nawet nie, to tak skonstruować dialogi, aby wyglądały na autentyczne. Victorii Holt udało się to znakomicie. Myślę, że wielbiciele historii nie pożałują czasu spędzonego nad tą książką, co wcale nie oznacza, że nie polecam jej także mniej zagorzałym amatorom historii.

 

Moja ocena: 5/6



prawa autorskie zastrzeżone

piątek, 27 lipca 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/07/27 20:21:50
Heh, powieści historyczne potrafią wciągnąć i sprawić, że czytelnik ma wypieki na twarzy:) A ta okładka mnie wzruszyła. Pamiętam tę serię okładek z tych lat...:)
-
krainaczytania
2012/07/27 20:40:48
@Danusia
Znasz już mnie i wiesz, że ja powieści historyczne mogę czytać na okrągło. A jeszcze jak jest Średniowiecze, to już w ogóle mam odlot :-) Victorię Holt generalnie lubię. Czytałam jeszcze dwie inne jej powieści i też mnie zachwyciły. A okładkę bym zmieniła ;-)
-
polonisty
2012/07/27 21:56:48
a mnie nie zachwyciła:( właśnie Elżbieta mnie denerwowała, bo królowa powinna być wzorem itd. a tu, tak jak mówisz, jak dziecko się zachowywała. czytałam daaaawno. w zasadzie niewiele książek tej autorki mi się podobało... chociaż jest kilka dobrych:)
-
ksiazkowka
2012/07/28 08:14:50
Niesamowite jak potrafisz skusić mnie na książkę, której tematyka normalnie nie leży w kręgu mojego zainteresowania. :) Postać królowej mnie intryguje. :)
-
krainaczytania
2012/07/28 11:54:37
@Polonisty
A ja się zastanawiam nie od dziś, dlaczego tak wielu czytelników żywi przekonanie, że jeśli główny bohater nie przypadnie do gustu, to automatycznie książka jest zła? Przecież to jest jakiś nonsens. Uważam, że im bohater bardziej skomplikowany i trudny do zrozumienia, tym dana powieść bardziej zyskuje na wartości. Coś mi się tak wydaje, że Ty właśnie tak to odbierasz. Może się mylę? Sama nie wiem. A może Ty po prostu nie lubisz powieści historycznych, co? ;-)
-
krainaczytania
2012/07/28 12:01:16
@Ewa
Od jakiegoś czasu wychodzę z założenia, że w każdej książce można znaleźć jakieś plusy, nawet w tej uważanej generalnie jako totalne dno. Nie jest sztuką daną powieść "zjechać", ale sztuką jest odnaleźć w niej dobre strony, choć wszyscy wokół krzyczą, że szkoda czasu na jej czytanie. Już wielokrotnie powtarzałam, że jestem strasznie przekorna i to praktycznie w każdej dziedzinie życia. Dla mnie książka, która ma więcej recenzji negatywnych niż pozytywnych jest o wiele bardziej warta przeczytania, aniżeli ta osławiona. Jeśli chodzi o niniejszą powieść, to dla mnie osobiście jest rewelacyjna. No, ale przecież ja jestem generalnie z innej epoki ;-) Cieszę się, że zainteresowałam Cię tą powieścią. Powiem Ci, że momentami trzyma w napięciu, a nawet wyciska łzy, szczególnie wtedy kiedy ulubieniec królowej idzie na szafot.
-
polonisty
2012/07/28 15:59:18
ech... nie lubię jak książki są o królach, papieżach czy innych osobistościach:) lubię te o prostym ludzie - realia życia zwykłych ludzi w książkach historycznych. nie oszukujmy się, szlachta stanowiła zaledwie 10% społeczności państwa, a rozpisują się o nich jakby chłopów i mieszczan nie było:)
ja lubie skomplikowanych bohaterów, nawet jeśli czasem są źli, ale chce też wiedzieć, że oni wiedzą, że źle robią, żałują, no jakieś refleksje mają, że sumienie ich rusza.
-
krainaczytania
2012/07/29 14:35:39
@Polonisty
Wiesz, czasami jak ktoś jest zepsuty i zły do szpiku kości, to nie wie, co to wyrzuty sumienia i nigdy nie weźmie pod uwagę zmiany swojego charakteru. Tak mamy w literaturze, i tak jest też w życiu realnym. "Mój wróg, królowa" to książka napisana na faktach. Tak więc jeśli Elżbieta I Tudor była zła, to w powieści nie mogła być przedstawiona inaczej. Choć poddani uważali ją za dobrą królową, to jednak miała wiele cech swojego ojca. Tego nie da się ukryć. Poza tym ci, którzy stoją wysoko w hierarchii społecznej zawsze mają pierwszeństwo jeśli chodzi o pisanie o nich. Tak już jest w życiu. Ja cenię literaturę jako całokształt. Dla mnie każda książka jest wartościowa. Dlaczego? Bo to przecież KSIĄŻKA :-)))
-
Gość: Nika, *.smgr.pl
2012/07/30 12:38:08
Nie przepadam za książkami historycznymi, ale dynastia Tudorów była jednym z niewielu elementów historii, które naprawdę szczerze mnie ciekawiły. Zdecydowanie sięgnęłabym po tą książkę, gdybym tylko miała możliwość. ;)
-
krainaczytania
2012/07/30 12:46:28
@Nika
Tę powieść naprawdę fajnie się czyta. Nie jest to nic, co kojarzy nam się z tradycyjnym podręcznikiem do historii. Gdyby tak było sama nawet nie spojrzałabym na tę książkę. A skoro jeszcze lubisz Tudorów, to nic tylko przeczytać :-)
-
cyrysia
2012/07/30 15:45:08
Już od czasów szkolnych tkwi we mnie wielka awersja do książek historycznych i nie potrafię wyzbyć się tej niechęci, dlatego i w tym przypadku jednak spasuje.
-
krainaczytania
2012/07/30 15:49:41
@Cyrysia
Rzecz gustu :-) Ja uwielbiam cofać się w przeszłość. Historii w szkole nie lubiłam, bo trzeba było na pamięć wszystko wkuwać i pod przymusem, a to może rodzić awersję. Natomiast jeżeli robi się coś z własnej woli, to jest to sama przyjemność :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?