Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Okres warszawski

 

Warszawa to miasto, do którego Józef Kraszewski udawał się co pewien czas, przeważnie w celach zawodowych. Jednak tym razem, opuszczając na dobre Wołyń, osiedla się tam na stałe, lecz nie wie jeszcze, że wraz z wybuchem Powstania Styczniowego przyjdzie mu znów podjąć kolejną podróż, aby uniknąć deportacji na Sybir. Uważni obserwatorzy życia Kraszewskiego, mogliby z powodzeniem stwierdzić, że Pisarz tak naprawdę nigdy nie odnalazł swojego miejsca w życiu, gdyż wciąż jakieś nieprzewidziane wydarzenia rzucały go w rozmaite zakątki kraju i świata. I tak w roku 1860, po opuszczeniu Żytomierza, Kraszewski sprowadza do Warszawy rodzinę. W tym samym czasie Leopold Kronenberg wykłada za niego 12,450 tysięcy rubli i nabywa dla Józefa dom mieszczący się przy ulicy Mokotowskiej. Karykaturzysta, Franciszek Kostrzewski uwiecznia tę scenę na jednym ze swoich rysunków, przedstawiając na nim Pisarza dźwigającego na swoich barkach Leopolda Kronenberga, który na plecach ma przytwierdzony worek wypełniony rublami.

 

Dom przy ul. Mokotowskiej w Warszawie. To stąd Józef Kraszewski udawał się każdego dnia na ulicę Daniłowiczowską, do redakcji „Gazety"

 

Warszawski dom Kraszewskiego zbudowany został zgodnie z projektem wybitnego architekta, Franciszka Marii Lanciego, a następnie przebudowany przez jego syna, Witolda. Jako redaktor Gazety Codziennej, Józef wyrusza w podróż po Europie w towarzystwie swojego syna, Jana. Owa podróż trwa od 1 września do 13 listopada i owocuje aż sześćdziesięcioma sześcioma korespondencjami z Francji, Anglii, Włoch oraz Belgii, gdzie w Brukseli dochodzi do spotkania z Joachimem Lelewelem. Jak wiadomo, Kraszewski to przede wszystkim doskonały obserwator, dlatego też, podejmując tę podróż pragnie w głównej mierze dokonać weryfikacji wytworzonego przez siebie obrazu cywilizacji i kultury europejskiej. Przed wyjazdem studiuje wszelkiego rodzaju dzieła historyczne, podróżnicze, a także europejską prasę. Niezwykle bolesne wrażenie wywiera na nim Wenecja.

Miasto wyrastało z morza, ale w jakichż małych, drobnych rozmiarach, wyglądając na ruinę, zimne, blade… zbiedniane; nie była to majestatyczna królowa morza, ale povera Venezia!*

Gmachy wydały mi się stare, ponachylane, małe ołowiane dachy miały koloryt trupi, nie odbijały promieni światła, zmatowane zwiększały jeszcze wrażenie zwalisk i śmierci, które mimo ślicznego poranku wiało od nieboszczki królowej Adriatyku.

Ścisnęło mi się serce tym zawodem, którego doznałem, wyobraźnia wspaniałej, olbrzymiej, świetniej malowała mi dożów stolicę. Jej słupiaste dzwonnice, niskie mury, na pół w morzu utopione domostwa zdumiewały nowością, ale nie zachwyciły mnie zrazu (…)[1]

Z kolei w wędrówkach po Rzymie Pisarz dostrzega nawarstwianie się epok i rozmaitych typów ustrojowych, różnych religii, cywilizacji, jak również form organizacji społecznej. Przeciwstawia sobie trzy odmienne obrazy oraz epoki wiecznego miasta, czyli Rzym antyczny, Rzym wczesnego chrześcijaństwa oraz Rzym współczesny, w którym dostrzega również sprzeczne tendencje i kontrasty. Rzym antyczny wydaje mu się być monumentalną całością, lecz już martwą i zamkniętą, gdzie przyszłość nie może już zapuścić swoich korzeni. Nie odbierając cnót bohaterom rzymskim, Pisarz podziwia antyczne ruiny i stwierdza, iż „nie mamy ku nim tego pociągu, jaki przeszłość wywiera, gdy one są grobami bohaterów ducha, nie pięści.”[2]

Z niesłabnącym zaciekawieniem oraz z niepospolitym znawstwem Kraszewski ogląda malowidła, freski, rzeźby, jak również zwiedza galerie, muzea, kościoły, pałace oraz prywatne pracownie artystów. Analizuje, porównuje i kontempluje poszczególne dzieła. Niekiedy robi to nawet wielokrotnie. Świat sztuki stanowi dla niego duchową ojczyznę. Studiuje niezwykle starannie sztukę włoskiego renesansu, interesuje go także grecki i rzymski antyk, fascynuje go styl bizantyjski oraz orientalne mozaiki. Niemniej, szczególne upodobanie żywi do gotyku. Fakt ten owocuje w przyszłości wspaniałymi opisami gotyckich katedr, a także próbami sformułowania teorii i estetyki gotyku. Włochy oczarowują Kraszewskiego. Ich obraz odmalowuje się w jego świadomości z wysokim artyzmem.

Zgoła odmienne wrażenie wywiera na nim Francja. Przy wjeździe do Paryża oczom Józefa ukazują się wszechobecne reklamy, symboliczne dla współczesnej mu cywilizacji, służące konkurencji i rywalizacji. Jak wiadomo, Józef ceni sobie ideał serdecznych i braterskich więzi pomiędzy ludźmi, więc z niepokojem przygląda się temu współzawodnictwu, które obecne jest wszędzie i niemal we wszystkich klasach społecznych. Fakt ten definiuje jako „jedną z najboleśniejszych ran naszej epoki.

W świadomości Kraszewskiego obraz Paryża przybiera formę fizjologicznych szkiców. Jest to miasto unowocześnione i przeobrażone w nowoczesną metropolię bogatej burżuazji. Rozkwita urodą gmachów, pałaców, parków, ogrodów, fontann i pomników.

Paryż! Paryż w oczach jego mieszkańców i w oczach każdego Francuza był stolicą Europy i uznawano nawet w Niemczech panowanie jego nad modą, rządzenie smakiem, kierowanie opinią, moralny wpływ na Europę. Ilekroć drgnęła ta Babel nowożytna, prąd konwulsyjny przebiegał od brzegów Tagu do Brzegów Wołgi: zwano go sercem, zwano go głową, kategzochen stolicą. Miasto za cesarstwa przebudowywało się i upiększało, zrzucało dawne łupiny domostw, by widzieć nową szatę błyszczącą. Hausmannowską. Z całego świata zbiegali się do tej gospody goście chciwi zobaczyć rozkosze i nauki, rozrywki i grosza. Na wielkiej tej targowicy wszystkiego dostać było można, począwszy od najwytworniejszego jadła aż do najrozumniejszej książki; robiono w niej na obstalunek bohaterów starożytności, reputacje, majątki, nowe twarze strojne kobietom i nowe imiona zniesławionym osobistościom. Wśród grzmotu oklasków i okrzyku podziwów, jakimi witano każdy ruch stolicy świata, odzywały się przecie jakby prorocze głosy Jeremiaszów. Pelletan pisał swą Babel nową, Wiktor Hugo Napoleona Małego, ale nawet w najgorszym razie najdalej posunięte domysły nie były w stanie odgadnąć rzeczywistości straszliwej, nad wyraz wszelki straszliwszej (…)[3]

Po zakończeniu tej ponad dwumiesięcznej podróży po Europie Zachodniej Kraszewski udaje się do Petersburga, natomiast już w grudniu wygłasza w Warszawie, w sali Resursy Kupieckiej dwanaście Odczytów o cywilizacji w Polsce między X a XII wiekiem. Tymczasem liczba prenumeratorów Gazety Codziennej znów znacząco wzrasta. Kraszewski może pochwalić się już siedmioma tysiącami stałych czytelników.

Rok 1860 to także czas, kiedy do rodziny Kraszewskich wchodzi Bolesław Łoziński, ziemianin z Bereżyniec na Podolu. Tegoż roku, w czerwcu, żeni się on z córką Józefa, Konstancją. Ślub ma miejsce w Żytomierzu.

 

Józef Ignacy Kraszewski jako redaktor naczelny „Gazety Codziennej". Warszawa 1859.

 

W lutym 1861 roku w Warszawie dochodzi do licznych manifestacji ulicznych, pociągających za sobą pięć ofiar śmiertelnych. Po tych tragicznych wydarzeniach zarząd miastem sprawuje Delegacja Miejska, która na swojego członka przyjmuje Józefa Kraszewskiego. Mija kilka miesięcy i tak 25 października Pisarz wyjeżdża w swoją kolejną podróż po Europie. Ta wędrówka ma trwać do 13 stycznia roku następnego. Józef ponownie odwiedza Paryż oraz na dłużej zatrzymuje się w Belgii. Natomiast we Francji bezimiennie wydaje broszurę polityczną pod tytułem Sprawa polska w roku 1861 (List z kraju). Tam też spotyka się z Iwanem Turgieniewem na obiedzie w Taverne Anglaise mieszczącej się przy ulicy Rivoli.

Belgia wywiera na Kraszewskim bardzo pozytywne wrażenie. Pisarz widzi ją jako młode, niepodległe państwo. Jego zdaniem jest to kraj o raczkującym kapitalizmie, w którym potężnieje przemysł, kwitnie kultura, nauka i sztuka, zaś miasta rozwijają się i rozbudowują.

Jesteśmy w Belgii. Z języka wnosząc, można by jeszcze sądzić we Francji, gdyż francuski jest tu urzędowym i najbardziej rozpowszechnionym. Dwie, jeśli to można tak nazwać, narodowości: flamandzka i walońska, składają ludność kraju nazwanego Belgią, jednego z tych, które zwykle na granicy dwóch różnych plemion zlewek i jakby przejście między jednym a drugim stanowią. Wszędzie, gdzie się stykają dwie silniej a odrębniej rozwinięte narodowości, półcień tęczowy mieści w sobie zmieszane barwy obojga.

(…)

Żelazne też wyroby zajmują fabryki pod Charleroi i Liège. Liège szczególniej produkuje wielką ilość broni, która się po całym świecie rozchodzi. W tym roku, w którym zwiedzaliśmy Belgię (…) liczono w niej machin parowych cztery tysiące dziesięć, o sile stu dwudziestu siedmiu tysięcy trzydziestu dwóch koni. Oprócz przemysłu żelaznego wyroby szkła, sukien, lnu i płócien, bawełnianych tkanin, koronek mnóstwo rąk zatrudniają. Sławne te koronki, których sposób wyrabiania miał być przyniesiony w czasach wojen krzyżowych do Włoch, Hiszpanii i Belgii, robią się w klockach i igłach, na małych ruchomych krosienkach (…)[4]

Kraszewski zwraca też uwagę na belgijski brak własnej literatury. Jednak mimo to, twierdzi, że doskonale odczuwalne są tutaj wpływy z Francji i Niemiec, co sprawia, że życie umysłowe rozwija się dość dobrze.

Podróże przełomu 1860/1861 roku owocują 60 Listami z podróży, które ukazują się w Gazecie Codziennej przemianowanej w 1861 roku na Gazetę Polską.

Jeszcze rok przyjdzie Kraszewskiemu przemierzać ulice Warszawy. Po upływie tego czasu los ponownie rzuci go w obce strony. Tym razem do Drezna.

 



*povera Venezia – biedna Wenecja

[1] J. I. Kraszewski, Kartki z podróży 1858-1864, tom I, Wyd. PIW, Warszawa 1977, s. 69.

[2] J. Kamionka-Straszakowa, „Grand Tour” Józefa Ignacego Kraszewskiego. Tematyka i poetyka Kartek z podróży 1858-1864 [w:] E. Ihnatowicz (red.), Kraszewski – pisarz współczesny, Wyd. Dom Wydawniczy ELIPSA, Warszawa 1996, s. 33.

[3] J. I. Kraszewski, Kartki z podróży 1858-1864, tom II, Wyd. PIW, Warszawa 1977, s. 258.

[4] Ibidem, s. 323-324.



 

źródło zdjęć: własne

prawa autorskie zastrzeżone

 

czwartek, 05 lipca 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

  • Kraszewski i jego Kresy

    Obraz Kresów w twórczości Józefa Kraszewskiego to zagadnienie niezwykle rozległe. Poznawczy punkt wyjścia Pisarza wydaje się być znamienny dla ogółu literatury

  • Kraszewski romantyczny i polityczny

    Powieściopisarstwo Józefa Ignacego Kraszewskiego posiada dwie zasadnicze cechy, które nie zawsze można uznać za komplementarne. Pierwszą z nich jest dostrzegana

  • Pejzaż Polski malowany słowami Józefa Ignacego Kraszewskiego

    Środowiskiem, które odpowiedzialne było za ukształtowanie poglądów Józefa Ignacego Kraszewskiego, były bez wątpienia Kresy, a szczególnie Wilno, które odcisnęło

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/07/05 15:50:44
Warszawskie klimaty:) Miłe wrażenie i bliskie sercu...
-
cyrysia
2012/07/05 17:45:04
Nigdy nie interesowałam się bliżej tym okresem, ale dobrze, że są osoby tak, jak ty, które potrafią pokazać i przybliżyć prawdziwy obraz tamtych czasów.
-
2012/07/05 19:40:02
Cały Twój cykl pokazuje, jak marzenia spełniają się, ale trzeba być przygotowanym i na ból i niespodzianki. W takim upale nic mądrego nie potrafię dodać.
-
krainaczytania
2012/07/06 08:57:41
@Danusia
A ja się tak zastanawiam , czy te miejsca w Warszawie związane z Kraszewskim są jakoś wyeksponowane? Są tam jakieś tablice upamiętniające jego pobyt, czy zupełnie nikt już o nim nie pamięta? Przypuszczam, że nazwy ulic mogły ulec zmianie przez te lata. Byłabym wdzięczna, gdybyś mnie uświadomiła, bo jestem bardzo tego ciekawa :-)))
-
krainaczytania
2012/07/06 09:01:08
@Cyrysia
Zostało jeszcze 21 lat życia Kraszewskiego, o czym napiszę w najbliższych tygodniach. Cykl powoli będzie zmierzał do końca, a potem zajmę się jego prozą, wspomnieniami itp. Mam nadzieję, że to też Cię zainteresuje. Poza tym, jest wielu wybitnych pisarzy z tamtego okresu, o których się nie mówi, nie pisze, a szkoda. Już myślę nad kolejną postacią, która zajmie miejsce Kraszewskiego :-)))
-
krainaczytania
2012/07/06 09:04:10
@Nutta
To, o czym piszesz jest bardzo mądre bez względu na upał ;-) Kraszewski jest typowym przykładem człowieka, który dzięki swojemu uporowi zapisał się w historii jako postać wybitna. Poza tym, pisarze już tak mają, że osiągają sukces w bólach. Taki specyficzny zawód, lecz z drugiej strony dający wiele satysfakcji :-)))


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?