Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Okres drezdeński (cz. II)

 

Lata 1865-1868 to czwarty etap starań katedralnych Józefa Kraszewskiego, będący równie nieszczęśliwy jak poprzednie. Działania te wiążą się najpierw z podjętym z początkiem 1866 roku planem stałego osiedlenia się w Galicji, a ściśle rzecz ujmując w Krakowie. Już 23 marca tegoż roku, Pisarz wnosi podanie o przyjęcie do miasta Krakowa wraz z dołączonym do niego własnoręcznie sporządzonym curriculum vitae. Z kolei latem 1866 roku Kraszewski odbywa dwumiesięczną podróż po Galicji, badając możliwości osiedlenia się tam na stałe. W tym celu dwukrotnie odwiedza Kraków, odbywa kurację leczniczą w Krynicy, jest także w Pieninach i Tatrach, jak również w Szczawnicy oraz w Zakopanem. W przeddzień wybuchu wojny austriacko-pruskiej (15 czerwca 1866 roku), która odcina go na kilka miesięcy od Drezna, Pisarz przybywa do Krakowa i tam dopełnia formalności niezbędnych do przyjęcia obywatelstwa przez złożenie przysięgi. Zapewne działanie to ma na celu coś więcej, aniżeli tylko otrzymanie legalnego pobytu i paszportu dla uprawy pisarstwa i dziennikarstwa. W tym czasie ponownie zaczyna odradzać się Uniwersytet Jagielloński, zaś jednym z podstawowych założeń tej odnowy jest naukowe odbudowanie i uatrakcyjnienie katedry literatury polskiej w sposób niewiarygodnie zaprzepaszczonej przez Karola Mecherzyńskiego, który okazał się być miernotą intelektualną i osobnikiem dość nieciekawym pod względem moralnym.

Kwestią uderzającą jest fakt, iż ponownie promotorami powołania Kraszewskiego do Uniwersytetu Jagiellońskiego są osoby pochodzenia niemieckiego, czyli Wincenty Pol, Józef Majer, Józef Kremer i Karol Estreicher. Tak więc z początkiem roku 1867 Pisarz niezwykle chętnie przyjmuje propozycję Towarzystwa Wzajemnej Pomocy Uczniów UJ dotyczącą wygłoszenia odczytów o Dantem. W związku z tym od końca kwietnia do początku czerwca Kraszewski podróżuje po zaborze austriackim i pruskim z owymi odczytami. Owacyjnie przyjmowany jest w Krakowie, Lwowie i Poznaniu.

Piąty już tydzień trwają te fety nieustanne, wszędzie za mną goniąc. Biorę je jako oznakę gorliwości dla literatury, a nie dla siebie […]. Władze rządowe tak w Austrii, jak tu, udzielając tylko przestróg, ażeby się nie dopuszczano zbytnich demonstracji, dotąd nie wyrządziły mi przykrości ani przeszkody. Naglądają wszakże bardzo pilnie.

 

List napisany z Poznania do Bronisława Zaleskiego

dn. 30 maja 1867[1]

 

Wykłady te są Kraszewskiemu na rękę, gdyż dzięki nim ma możliwość zaprezentować się i zacieśnić więzy ze środowiskiem Krakowa, a także wysondować opinie na temat swoich starań katedralnych. Do wykładów przygotowuje się solidnie, mając zamiar natychmiast je wydrukować. W ostatniej chwili wydobywa od życzliwego mu bibliografa, Karola Estreichera, niezwykle interesującą informację dotyczącą znajomości Dantego w Polsce w ubiegłych wiekach.

 

Zdjęcie z okresu objazdu Galicji, maj 1867

 

Przyjazd Kraszewskiego do Krakowa ma miejsce wieczorem w piątek 26 kwietnia 1867 roku. Niemniej już na dworcu czuje się rozczarowany, gdyż jest witany jedynie przez bardzo wąskie grono młodzieży i nieliczną publiczność. To zimne przyjęcie towarzyszy mu przez cały czas pobytu i nie ma nic wspólnego z późniejszymi owacjami mającymi miejsce podczas wykładów. Sfery oficjalne pod pozorem nieprzeszkadzania Kraszewskiemu w pracy uchylają się od manifestowania objawów serdeczności i szukania z nim kontaktu. Ponadto bojkotuje go środowisko artystyczne. Ten jedenastodniowy pobyt w Krakowie wypełniają mu, oprócz wygłoszenia czterech prelekcji w sali Towarzystwa Naukowego, studia w Bibliotece Jagiellońskiej nad gromadzeniem materiałów do dzieła pod tytułem Polska w czasie trzech rozbiorów. Z kolei z najbliższymi przyjaciółmi omawia swoje plany życiowe i kwestię osiedlenia się w grodzie podwawelskim. Kraszewski pragnie też stworzyć w Krakowie silny ośrodek prasowy i myśli poważnie o odkupieniu dziennika pod tytułem Czas od jego dotychczasowych właścicieli i zamienieniu go na organ liberalno-postępowy.

Niemniej jednak, pomimo starań i szeregu odbytych rozmów, sprawa powołania Józefa na katedrę nie rusza z miejsca, a wręcz zaczyna się komplikować. Można by nawet rzec, iż od dnia jego wizyty w Krakowie zaczyna się ujawniać pewnego rodzaju zwrot na jego niekorzyść. Sprawa staje się głośna, zaczynają rozpisywać się o niej dzienniki, a na horyzoncie niespodziewanie pojawiają się potencjalni kandydaci, co prawda o niewysokich kwalifikacjach i lichym dorobku naukowym. Nagle okazuje się, że dziedzina, która wydawała się bezsporną i wyłączną domeną Kraszewskiego, przestaje już za taką uchodzić. Wśród tych kontrkandydatów jeden jest dość znaczący i z pewnością może zaważyć na szali. To Stanisław hr. Tarnowski, który właśnie rozpoczyna w świeżo założonym Przeglądzie Polskim ogłaszać swoje pierwsze rozprawy z dziedziny historii literatury. Poza tym przynależność do arystokracji i nowego stronnictwa zachowawczego, decydująco wpływa na kształtowanie się Galicji, co w aktualnym układzie sił społeczno-politycznych daje mu znaczącą przewagę nad Kraszewskim.

Z kolei zarówno w charakterze, jak i postępowaniu Józefa zaczynają pojawiać się elementy, które same w sobie stwarzają przeszkody. Ponadto obserwuje się też u Kraszewskiego te same wahania i wątpliwości, jakie miały miejsce w przypadku przyjęcia katedry w Szkole Głównej w Warszawie. Pisarz pyta samego siebie: Czy mam dostatecznie opanowany przedmiot i czy przy całkowitym pochłonięciu zajęciami uniwersyteckimi wystarczy mi czasu na ulubioną uprawę literatury pięknej i w ogóle twórczości?

Z tej dręczącej Kraszewskiego szamotaniny usiłuje wyrwać go początkujący pisarz, Zygmunt Miłkowski (pseudonim Teodor Tomasz Jeż) w trakcie dramatycznego spotkania pod koniec lata 1867 roku na Wystawie Paryskiej. Teoretycznie spotkanie jest przypadkowe, lecz tak naprawdę celowo przygotowane przez Miłkowskiego. Pomiędzy Pisarzami dochodzi do krótkiej i nie upiększonej żadnymi grzecznościowymi akcesoriami rozmowy, a właściwie monologu pułkownika powstańczego i literata, przeplatanego monosylabicznymi dopowiedzeniami Kraszewskiego. Celem rozmowy jest przekonanie i wymuszenie na Józefie przyjęcia katedry, argumentowane nakazem oraz obywatelskim obowiązkiem, a także potrzebą uchronienia tego ważnego stanowiska od objęcia go przez niepowołaną, a wręcz szkodliwą osobistość. W tym przypadku chodzi o Tarnowskiego. Trzeba więc ugruntować w Kraszewskim wiarę w swoje siły i przygotować go do objęcia tego stanowiska. Rozmowę na stojąco kończy wymowny uścisk dłoni i dane przez Kraszewskiego „słowo”, że katedrę przyjmie.

 

Józef Ignacy Kraszewski wg fotografii Franciszka Wyspiańskiego, ojca poety, Lwów 1867

 

Najprawdopodobniej sprawa objęcia przez Kraszewskiego katedry na Uniwersytecie Jagiellońskim jest już przesądzona z powodu nowego układu stosunków społecznych panujących w Galicji. W tej sytuacji nawet najlepsza wola Pisarza nie jest w stanie niczego zmienić. Odpowiedź listowna, jaką Józef otrzymuje od Kremera dowodzi autentyczności obrotu sprawy, a także braku najmniejszych szans na objęcie przez niego tak ważnego stanowiska.

W tym nudnym a jednostajnym naszym krakowskim życiu od dawna nie doznałem tak radosnego uczucia, jak w chwili, gdy wyczytałem z listu Pana Dobr., żebyś chętnie przyjął wezwanie na katedrę literatury polskiej na Uniwersytecie naszym. Nietrudno zgadnąć, iż żadne inne względy nie mogły Szan. Pana spowodować do tego uczciwego oświadczenia krom czystej a zacnej chęci służenia krajowi. – Bóg zapłać!

Wielce Czcigodny Pan mi piszesz, jakoby ta sprawa była «prawie niemożliwą». Lubo mi wiadomo, skąd się w Panu Dobr. zrodziły te wątpliwości, przecież takowych dzielić nie mogę. Trudności, gdyby się jakie okazały, musiałyby pójść ze strony dla nas niespodziewanej; mam nadzieję, iż tym razem szczęśliwszym będę w tej sprawie, niż byłem temu lat szesnaście! Na wszelki wypadek należy każdemu z nas uiścić się względem powinności obywatelskiej, a resztę zostawić Bogu.

Na wszelki sposób rzecz ta zapewne nie będzie mogła być rychło podjęta w Wydziale, bo nie wiedzieć kiedy Mecherzyński poda się do emerytury, on dzisiaj zastępuje bibliotekarza Mułkowskiego, który jest na skonaniu.

 

dn. 11 lipca 1867[2]

 

Ten ostatni argument wydaje się być wielce istotny. Śmierć Adolfa Mułkowskiego oraz powierzenie Mecherzyńskiemu prowizorycznego kierownictwa katedrą do czasu wyboru i objęcia jej przez nowego dyrektora w osobie Karola Estreichera poprawiają sytuację finansową tonącego w długach Mecherzyńskiego, przesuwając czas jego, zdawałoby się, rychłego przejścia na emeryturę. Co prawda, pojawiają się jakieś zapędy i starania wpłynięcia na Mecherzyńskiego, aby ten podał się w stan spoczynku, lecz kończą się one niepowodzeniem. Sam zainteresowany kurczowo trzyma się swojej profesury i nie zamierza z niej rezygnować.

Lata 1865-1868 to dla Józefa Kraszewskiego nie tylko czas ubiegania się o katedrę historii literatury na Uniwersytecie Jagiellońskim. W 1865 roku w Lipsku wychodzi Moskal i Para czerwona, natomiast w Poznaniu – My i oni. Z kolei do lwowskiego Hasła trafiają Listy drezdeńskie oraz Listy z wygnania. Jak każdego roku, tak i tym razem Pisarz wygłasza odczyty na dochód uchodźców. Jest to trzynaście prelekcji zatytułowanych Życie i obyczaj w dawnej Polsce.

Rok później w Dreźnie Kraszewski ogłasza swoje słynne roczniki publicystyczne pod tytułem Rachunki. Po odbyciu podróży po Galicji Pisarz w październiku tegoż roku wyjeżdża do Londynu i Paryża w celu sprzedaży obrazów i kolekcji rycin polskich i Polski dotyczących. W tym celu wydaje uprzednio Catalogue d’une Collection Icongraphique Polonaise. Józef nosi się także z zamiarem osiedlenia się w Paryżu jako wspólnik Władysława Mickiewicza w Księgarni Luksemburskiej, obejmując w niej stanowisko kierownika literackiego. Dla dobra tego przedsięwzięcia usiłuje zgromadzić potrzebne środki finansowe. Ostatecznie pozbywa się Hubina. Natomiast król włoski Wiktor Emmanuel II odznacza Kraszewskiego Orderem Św. Św. Maurycego i Łazarza. Z kolei w Krakowie wychodzi Rzym za Nerona. Obrazy historyczne.

W 1867 roku oprócz silnych zabiegów dotyczących objęcia profesury na Uniwersytecie Jagiellońskim, Kraszewski podejmuje podróż do Berlina, gdzie hołd składają mu studenci polscy, co w konsekwencji sprawia, że padają oni ofiarą rewizji i szykan ze strony policji. Józef udaje się również do Paryża na Wystawę Powszechną, gdzie zacieśnia więź przyjaźni z poznanym w 1860 roku w Petersburgu Bronisławem Zaleskim, bibliotekarzem i sekretarzem Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu. Natomiast król Włoch przyznaje Kraszewskiemu kolejne odznaczenie. Tym razem jest to Krzyż Kawalerski Orderu Św. Św. Maurycego i Łazarza.

 

Miedzioryt wg Stanisława Łukomskiego na podstawie fotografii lwowskiej, rok 1868

 

W roku 1868 Józef Kraszewski decyduje się przyjąć obywatelstwo Saksonii, aby móc wreszcie uruchomić własną drukarnię. Po zrzeczeniu się przez Pisarza obywatelstwa rosyjskiego car Aleksander II zakazuje wydania Józefowi paszportu. Jest to decyzja nieodwołalna. W ten sposób Kraszewski ostatecznie traci jakąkolwiek szansę na przyjazd do Warszawy, co sprawia, że nawet nie jest w stanie odwiedzić swojej chorej żony, którą był zmuszony opuścić, uciekając do Drezna. W tym samym czasie w Warszawie wychodzi Orbeka, a w Poznaniu Tułacze.

 



[1] A. Trepiński, Józef Ignacy Kraszewski, Wyd. PWN, Warszawa 1975, s. 132-133.

[2] H. Barycz, Józef Ignacy Kraszewski czterokrotny kandydat do Katedry Uniwersyteckiej, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1979, s. 77-78.

 

źródło zdjęć: własne

 

prawa autorskie zastrzeżone



czwartek, 19 lipca 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

  • Kraszewski i jego Kresy

    Obraz Kresów w twórczości Józefa Kraszewskiego to zagadnienie niezwykle rozległe. Poznawczy punkt wyjścia Pisarza wydaje się być znamienny dla ogółu literatury

  • Kraszewski romantyczny i polityczny

    Powieściopisarstwo Józefa Ignacego Kraszewskiego posiada dwie zasadnicze cechy, które nie zawsze można uznać za komplementarne. Pierwszą z nich jest dostrzegana

  • Pejzaż Polski malowany słowami Józefa Ignacego Kraszewskiego

    Środowiskiem, które odpowiedzialne było za ukształtowanie poglądów Józefa Ignacego Kraszewskiego, były bez wątpienia Kresy, a szczególnie Wilno, które odcisnęło

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/07/19 19:46:47
Gorące czasy! Mnóstwo problemów i emocji... Przykre, że nawet własnej żony nie mógł odwiedzić...
-
ksiazkowka
2012/07/19 20:28:57
Oj współczuję jego żonie...W chorobie z dala od męża...
-
ojciec_wwwirgiliusz
2012/07/20 09:02:24
Literacko to był jednak straszny nudziarz. Przeczytałem jako dziecko jakieś półtora metra jego książek i stwierdziłem, że jedzie wg schematu niestety.
-
krainaczytania
2012/07/20 09:48:15
@Danusia, @Ewa
Niestety, ale takie czasy były. Trzeba było wybierać. Albo rodzina, albo własne bezpieczeństwo. Ja to taka bardziej romantyczna jestem i tak sobie myślę, że Kraszewski wykazał się trochę egoizmem. Mam wrażenie, że dla własnego dobra zostawił rodzinę i ratował siebie. On uniknął zsyłki na Sybir, ale równie dobrze mogli wywieźć jego najbliższą rodzinę, tak jak to zrobili z córką, zięciem i bratem. Nie podoba mi się to, bo ja jednak na jego miejscu postawiłabym na rodzinę, a nie na własne dobro i bezpieczeństwo.
-
krainaczytania
2012/07/20 09:53:00
@ojciec_wwwirgiliusz
Nie jesteś pierwszym, który twierdzi, że Kraszewski to nudziarz. On generalnie ma taką opinię wśród czytelników. Po zakończeniu cyklu chcę skupić się na jego twórczości i wtedy zacznę go czytać i wówczas na własnej skórze się przekonam, jak bardzo będzie w stanie mnie wynudzić :-) Tylko że ze mną jest tak, że nie zniechęcam się tak łatwo do lektur. Zawsze doczytuję do końca, nawet jak jest ciężko i nudno. Aż sama jestem ciekawa jak będzie w tym przypadku :-) Dzięki śliczne za odwiedziny i komentarz :-) Pozdrawiam :-)))
-
ojciec_wwwirgiliusz
2012/07/20 12:18:25
powodzenia w czytaniu!
-
krainaczytania
2012/07/20 12:24:11
@ojciec_wwwirgiliusz
Dziękuję :-) Na pewno podzielę się wrażeniami na blogu :-)
-
Gość: Ale książka!, *.olsztyn.mm.pl
2012/07/21 11:39:49
Bardzo ciekawy artykuł :)

Przy okazji zapraszam do siebie na aleksiazka.blogspot.com

Pozdrawiam!
-
krainaczytania
2012/07/21 11:48:50
@Ale książka!
Cieszę się, że tekst o Kraszewskim Cię zainteresował :-) Dziękuję za zaproszenie i również pozdrawiam :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?