Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

O czym marzy kobieta?

 

Danuta Wałęsa

 

         Marzenia i tajemnice

 

 

 

 

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Kraków 2011
Opracował: Piotr Adamowicz

 

 

 

O czym może marzyć młoda dziewczyna, która stoi u progu dorosłego życia? Zazwyczaj marzy o własnej rodzinie, dobrym i oddanym mężu. Generalnie jedno, co przychodzi jej wówczas na myśl to słowo SZCZĘŚCIE. Jej marzenia są tym bardziej intensywne, gdyż wychowała się we wsi zapomnianej przez Boga i ludzi. Jak sama przyznaje, tam dzieci wychowują się same. Rodzice jakoś nie bardzo troszczą się o nie. Ta młoda dziewczyna nie chce żyć tak, jak robią to jej koleżanki. Ona pragnie czegoś więcej. Za wszelką cenę usiłuje wyrwać się z tego przygnębiającego środowiska i kiedy nadarza się ku temu pierwsza okazja, nie waha się z niej skorzystać. Wsiada do autobusu i na pożegnanie krzyczy do matki: „Ja tu nie wrócę!” Jej rodzicielka nie chce dać wiary tym słowom, ale za niedługo przekonuje się, że były to słowa prorocze. Bo przecież jej córka posiada taki specyficzny dar. Jej słowa bardzo często lubią się sprawdzać, dlatego musi uważać na to, co mówi.

Droga ku dorosłości prowadzi do Gdańska. To w tym szczególnym mieście młoda dziewczyna ze wsi staje się kobietą. To tutaj poznaje ojca swoich dzieci. To w tym wyjątkowym mieście będzie przeżywać swoje smutki, radości, dramaty, ale mimo to nie pozwoli, aby nawet największe zło złamało jej życie. W dniu 8 listopada 1969 roku dziewczyna ze wsi Krypy pod Węgrowem na Mazowszu wychodzi za mąż na Lecha Wałęsę. Od tej pory jej życie diametralnie się zmienia. Nie wie jeszcze, że to właśnie ona u boku swojego męża będzie miała swój udział w przemianach ustrojowych, które swój początek miały w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Choć po latach Danuta Wałęsa uparcie będzie twierdzić, iż polityka nie jest dla niej, bo jej zwyczajnie nie lubi, to jednak nie może zaprzeczyć, że pośrednio ona także przyczyniła się do tych przemian, stojąc u boku męża, albo tuż za nim.

Swoje rozważania na temat tej książki może rozpocznę od przybliżenia Wam takiej oto sceny. Któregoś dnia, idąc ulicą spotkałam pewną znajomą. Pani już niemłoda, więc siłą rzeczy doświadczona przez życie. Akurat przechodziłyśmy obok księgarni, gdzie na wystawie dość mocno wyeksponowana leżała biografia Danuty Wałęsy. Przyznam, że nie zwróciłam w tamtym momencie szczególnej uwagi na tę książkę. Owszem, wiedziałam, że taka publikacja się ukazała, ale nie miałam wtedy jakiejś szczególnej potrzeby, aby po nią sięgnąć. Z kolei moja znajoma natychmiast dostrzegła tę książkę i rzecze do mnie w tych słowach: „Musiałabym zgłupieć, gdybym miała to przeczytać!” Nie skomentowałam jej wypowiedzi, bo tak naprawdę nie wiadomo, co w takiej sytuacji odpowiedzieć, natomiast wiele wskazywało na to, że moją towarzyszką kierują antypatie polityczne. Tak więc, idąc za jej tokiem myślenia, pewnego dnia „zgłupiałam” i przeczytałam Marzenia i tajemnice, czego nie żałuję, choć moje odczucia odnośnie do tej lektury są mieszane.

Nie jest bynajmniej moim zamiarem ocenianie Autorki. Zauważyłam jednak, że w tej książce występuje szereg sprzeczności. Trzeba przyznać, że Pani Prezydentowa nie miała łatwego życia, szczególnie, jeśli weźmie się pod uwagę lata osiemdziesiąte dwudziestego wieku, kiedy jej mąż czynnie występował przeciwko ówczesnej władzy. Jednak czegoś tutaj nie rozumiem. Danuta Wałęsa żali się, że ze wszystkim musiała radzić sobie sama, a z drugiej strony mówi, że w tych trudnych czasach byli przyjaciele, a nawet obcy ludzie którzy pomagali. Mam wrażenie, że Autorka chciała mieć przy sobie męża, który z jednej strony byłby dla niej oparciem i poświęcałby czas rodzinie, zaś z drugiej tworzyłby historię. Niestety, tak się nie da. Człowiek jest tylko człowiekiem i w natłoku rozmaitych spraw musi wybierać. Nie można zjeść ciastko i mieć ciastko. Natomiast z wypowiedzi Danuty Wałęsy tak właśnie wynika. Chciała mieć i jedno, i drugie.

Kolejna sprzeczność to opis swojego charakteru. Praktycznie wciąż czytamy, że Autorka to osoba opanowana, która niczym się nie przejmuje, a jeśli już spotka ją coś złego, to widocznie tak musiało być. Może i dobra cecha charakteru, tylko dlaczego w niektórych miejscach książki czytamy o awanturach, które Pani Prezydentowa sama wszczynała, bo jej nerwy puszczały? Owszem, miały prawo puszczać. Tylko dlaczego kreuje samą siebie jako osobę panującą nad sytuacją?

Danuta Wałęsa w swojej biografii podkreśla także ogromne znaczenie jej kontaktów z Janem Pawłem II. Ten duchowy związek z Papieżem był dla niej niezmiernie ważny. Przypuszczam, że Karol Wojtyła w szczególny sposób oddziaływał na każdego z kim się spotykał. Dlatego nie dziwię się, że tak właśnie Autorka definiuje te kontakty. Lecz z drugiej strony jej postępowanie wobec innych nie jest tak do końca zgodne z nauką Jana Pawła II. Bo czy Papież kiedykolwiek uczył fałszu? Tak, dokładnie. Fałszu.

Wyobraźcie sobie, Kochani Czytelnicy, że jesteście zaproszeni na przyjęcie do osoby, z którą niedawno doszliście do porozumienia. Wasz konflikt trwał latami, a poróżniła Was chęć zdobycia władzy. Ta osoba Was zaprasza, a po jakimś czasie dowiadujecie się, że tak naprawdę to zaproszenie nie było szczere i ta osoba wcale tego nie chciała. Jak wtedy się poczujecie? Chyba nie będzie to przyjemne uczucie. O kogo chodzi, dowiecie się z biografii, choć myślę, że wielu z Was już się tego domyśla.

Zauważyłam też, że Pani Prezydentowa chciałaby, aby jej męża do końca życia noszono na rękach, stawiano na piedestale i wciąż pamiętano, ile dobrego zrobił dla Polski. Jeśli ktoś tego nie okazuje, w jej przekonaniu jest „be”. Przecież nie można wciąż żyć przeszłością. O tym, czego dokonał Lech Wałęsa każdy człowiek wywodzący się z pewnego pokolenia, z pewnością pamięta. Gorzej z młodymi. Oni muszą uczyć się o tym w szkołach na lekcjach historii, a z tym już różnie bywa. Uważam, że jeśli robimy coś dobrego, nie powinniśmy w zamian oczekiwać wiecznych podziękowań i pochwał. Czynienie Dobra powinno być bezinteresowne. I tutaj znów można powołać się na Jana Pawła II, z którym Pani Prezydentowa była tak mocno związana. On nie uczył pychy, a skromności.

Dla potwierdzenia powyższego wspomnę o takiej oto sytuacji. Dwóch synów Państwa Wałęsów wylatuje do Francji. Tam na lotnisku ma ich odebrać pewna rodzina. Tak jakoś nieszczęśliwie się składa, że chłopcy znikają. Pierwsze podejrzenie pada na ówczesne władze polskie. Czyżby porwanie? Na szczęście nie. Chłopców po jakimś czasie odnajduje francuska policja, spędzają czas na komisariacie, lecz nie znają francuskiego i jedyne, co mogą zrobić w tej sytuacji, to wymienić swoje nazwisko. I tutaj pojawia się oburzenie ze strony Pani Prezydentowej, bo Francuzi nie wiedzą kto to „Wałęsa”! To nazwisko nic im nie mówi! A przecież powinno! I znów gdzieś wieje mi tutaj pychą i takim zadufaniem w sobie.

W tych wspomnieniach odnalazłam też kilka kwestii, którymi Autorka mi zaimponowała. W wielu przypadkach wyczułam, że los, a może życiowe doświadczenia sprawiły, że zyskała taką prawdziwą życiową mądrość, którą bardzo sobie cenię u ludzi. Uważam, podobnie jak Danuta Wałęsa, że mądrość człowieka to nie ilość dyplomów ukończenia studiów gromadzonych w szufladzie, ale wiedza zaczerpnięta z życia. Pani Prezydentowa zaimponowała mi także rolą żony i matki. Pomimo że w jej małżeństwie różnie bywało i bywa, to jednak ona nie przestaje być oddaną i kochającą żoną, która stale marzy o tym, aby mąż wrócił. Myślę, że tutaj bardziej chodzi o taki powrót duchowy, niż fizyczny. Jako matka, Danuta Wałęsa z pewnością nie ma sobie nic do zarzucenia. Wychowała dzieci najlepiej jak potrafiła, obdarzając je miłością. To dzieci wciąż były dla niej najważniejsze. Nie polityka, nie zmiany ustrojowe, lecz dzieci. I tak jest do dziś.

Generalnie biografia stanowi niezwykle wartościowy materiał pod względem historycznym i polecam ją każdemu. Ale chcę zwrócić uwagę na jedną rzecz. Mówi się, że reklama dźwignią handlu. To znane powiedzenie w tym przypadku znajduje swoje potwierdzenie w stu procentach. Tę książkę promuje się takimi oto słowami: „Pani Prezydentowa przerywa milczenie!” Statystycznemu czytelnikowi od razu przychodzi na myśl słowo „sensacja”. Cóż ta Pani Prezydentowa będzie opowiadać? Jakie brudy powyciąga na światło dzienne? Kogo oczerni? Komu zaszkodzi? A może komuś zniszczy życie?

Nie oszukujmy się, ale ludzka natura już taka jest, że wszędzie doszukuje się sensacji. Tam, gdzie coś się dzieje od razu zbiera się tłum gapiów. Bądźcie pewni, że w tej biografii żadnej sensacji nie znajdziecie. Pani Prezydentowa żadnych brudów nie wyciąga, nikogo nie oczernia ani nikomu życia nie niszczy. Fakty przedstawia ze swojego punktu widzenia, a robi to w bardzo kulturalnym tonie. Książka zaopatrzona jest także w dziesiątki fotografii, z których również można się wiele dowiedzieć nie tylko o życiu Państwa Wałęsów, ale również o innych istotnych historycznych wydarzeniach. Całość biografii zakończona jest wypowiedziami osób bliskich Autorce. Generalnie wspomnienia te można potraktować jako swego rodzaju dokument. Mogą po nią sięgać zarówno czytelnicy młodzi, jak i ci starsi. Młodzi zapoznają się z wydarzeniami tak istotnymi niegdyś dla Polski, bez których nie byłoby tej rzeczywistości, w której dzisiaj żyjemy. Z kolei starsi czytelnicy będą mogli przypomnieć sobie czasy, kiedy toczyła się walka o wolność oraz zobaczyć Panią Prezydentową w zupełnie innym świetle niż pokazywały ją media przez pięć lat prezydentury Lecha Wałęsy. Uczulam tylko na jedno. Proszę nie podchodzić do tej biografii tak, jak zrobiła to moja znajoma, o czym wspomniałam na początku. Proszę wyzbyć się wszelkich uprzedzeń politycznych, a na Danutę Wałęsę spojrzeć jak na kobietę, która spełniła swoje marzenia i w pewnym momencie swojego życia zdecydowała się nimi podzielić z całą Polską.

 

Moja ocena: 4/6



źródło okładki

 

 

prawa autorskie zastrzeżone

sobota, 14 lipca 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/07/15 07:13:55
Książka miała doskonałą promocję i pewnie po nią sięgnę, szczególnie, że zachęcasz:) Natomiast rodzi się we mnie wątpliwość, czy prezydentowa pisała tę książkę sama... ;)
-
Gość: dodeski.pl, *.dynamic.chello.pl
2012/07/15 09:47:22
Czytam Twojego bloga i dziękuję Ci za wpis
oraz zapraszam także do moich recenzji książek na stronę
dodeski.pl

Gorąco polecam :)
-
ksiazkowka
2012/07/15 10:24:01
Cóż, ja jak tylko ta książka pojawiła się w zapowiedziach wiedziałam, że jej nie przeczytam. Wszystko przez mój osobisty stosunek do tej rodziny. W dużej mierze chodzi o to wszędobylskie zadufanie, a w szczegóły raczej nie chcę się zagłębiać. :)

"Tylko dlaczego kreuje samą siebie jako osobę panującą nad sytuacją?" - może to opanowanie to tylko taki rodzaj maski zakładanej na pokaz?
-
felicja79
2012/07/15 11:54:08
Bardzo ciekawe są Twoje przemyślenia na temat tej książki. Ja spojrzałam na nią jak na opowieść zwykłej kobiety. Te sprzeczności, które wymieniłaś wydają mi się naturalne. Chyba często tak jest, że myślimy o sobie jedno, a robimy drugie. To zależy od tego jak dobrze znamy samych siebie.
Książka na pewno warta przeczytania. Podobała mi się :-).
-
felicja79
2012/07/15 11:55:51
@avo_lusion
Oglądałam wywiad z Danutą Wałęsą, w którym mówiła, w jaki sposób powstała książka. Otóż ona jej nie napisała, tylko spotykała się z człowiekiem, któremu opowiadała o swoim życiu, a on ten materiał "opracował". To trochę rozczarowujące.
-
polonisty
2012/07/15 13:31:17
u nas jest ale ciągle wypożyczana... ja bym ją nawet przeczytała ale to z powodu mojej cichej fascynacji życiem PRLu:)
-
krainaczytania
2012/07/15 14:01:00
@Danusia
Książka miała doskonałą promocję, bo musiała taką mieć, ze względu na Autorkę wspomnień. Chociaż myślę, że i bez promocji świetnie by się sprzedała ze względu na samo nazwisko. Przeczytać zawsze możesz i swoje zdanie na temat biografii też możesz mieć. Jednak nie polecam tej książki tym, którzy już na starcie są wrogo nastawieni do osoby Danuty Wałęsy i jej rodziny. Moim zdaniem pisanie tej książki odbywało się na zasadzie wywiadu. Danuta Wałęsa opowiedziała Piotrowi Adamowiczowi, co miała do opowiedzenia, a on to wszystko zebrał w jedną całość. Niemniej, Autorką wspomnieć jest Danuta Wałęsa, choć fizycznie ich nie spisywała :-)
-
krainaczytania
2012/07/15 14:02:21
@Dodeski
Dziękuję za zaproszenie i odwiedziny. Miło mi, że mój blog Ci się podoba :-)
-
krainaczytania
2012/07/15 14:10:48
@Ewa
Właśnie o tym zadufaniu napisałam. Mnie też się to nie podoba. Nie chciałam tutaj osądzać Danuty Wałęsy i jej rodziny, bo nie o to chodzi w recenzji. Ocenia się książkę, a nie osobę, która za nią stroi. Takie działanie byłoby z mojej strony nieprofesjonalne. Poza tym, hamowałam się też, aby nie wytoczyć tutaj mojego ostrego pióra i nikogo nie obrazić. Ale niektóre kwestie trochę mnie zdenerwowały. Dlatego skoro masz tak negatywne uczucia wobec tej rodziny, to faktycznie nie czytaj ;-) A czy Pani Prezydentowa założyła maskę? Pewnie tak, tylko powinna być w tym konsekwentna, a zamiast tego mamy zmianę zdania co kilka stron. Czytelnik, chcąc stworzyć sobie swój własny obraz tej kobiety, w końcu głupieje, bo nie wie, jaka jest naprawdę. Owszem, na końcu podkreśla, że nie powiedziała wszystkiego, bo każdy ma jakieś tajemnice i ona także. Ale wprowadzanie czytelnika w błąd to już inna sprawa.
-
krainaczytania
2012/07/15 14:20:28
@Felicja
Zależy jak kto postrzega prawdę. Wiesz, nawet kłamać trzeba umieć. Dla mnie ważne jest, aby to, co robimy czy mówimy było konsekwentne do końca. A tutaj tego nie ma. Poza tym, przez Danutę Wałęsę wciąż przemawia ta wyższość. Jak mi się ktoś nie podoba, to z nim nie gadam. To jest jej motto życiowe. Owszem, nie wszystkich da się kochać, ale każdego trzeba szanować bez względu na to, czy się go lubi, czy nie. Dlaczego? Bo jest człowiekiem takim samym jak każdy inny. A Pani Prezydentowa dzieli ludzi na lepszych i gorszych, na takich, którzy mają "dobre" poglądy polityczne i takich, którzy mają "złe". Jak Pan Prezydent kogoś od siebie odsuwał to było ok, ale jak jemu ktoś wyrządził krzywdę, to już jest wielkie oburzenie. Takie zachowanie jest dla mnie nie do przyjęcia. Trzeba być krytycznym najpierw wobec samego siebie, żeby potem móc krytykować innych.
-
krainaczytania
2012/07/15 14:23:34
@Polonisty
Nie dziwię się, że książka ciągle jest u czytelników, bo budzi wielkie oczekiwania. Tak jak napisałam, ludzie szukają w niej sensacji i dlatego się o nią tak dobijają. Może kiedyś uda Ci się ją przeczytać i wyrobisz sobie własne zdanie. A tego PRL-u jest w niej całkiem sporo :-)
-
avo_lusion
2012/07/15 15:49:59
Ja w sumie nic do Wałęsów nie mam;)
-
krainaczytania
2012/07/15 16:01:38
@Danusia
Ja osobiście też nie mam, bo ich nie znam, ale na podstawie tej książki, jako czytelnik, miałam prawo wyrobić sobie własne zdanie. Zresztą, jeżeli ktoś decyduje się upubliczniać swoje prywatne sprawy, to musi liczyć się z tym, że będzie oceniany. Taka prawda. Jeśli chodzi o sprawy polityczne, to już zupełnie mnie to nie interesuje. Gdybym przeczytała biografię kogoś o poglądach lewicowych, to też podeszłabym do niej na sucho i próbowała stworzyć sobie portret człowieka, a nie polityka. Dla mnie polityka praktycznie nie istnieje. Owszem, wiem, co się dzieje, ale nie zagłębiam się w to. Szkoda nerwów. Poza tym, jestem z tego pokolenia, które wie sporo o Lechu Wałęsie i zawsze będzie mi się kojarzył z tym, co zrobił dobrego dla Polski.
-
Gość: Bebe, *.adsl.alicedsl.de
2012/07/15 18:56:55
"Mam wrażenie, że Autorka chciała mieć przy sobie męża, który z jednej strony byłby dla niej oparciem i poświęcałby czas rodzinie, zaś z drugiej tworzyłby historię." - to akurat wydaje mi się tak bardzo naturalne, człowiecze, a może nawet kobiece.

Choć książki nie czytałam, to wydaje mi się niezwykle interesującym fakt, że osoba-tło postanowiła wyjść z mężowskiego cienia i wypowiedzieć się na temat. Lubię taką nową perspektywę.

A o tej pozycji ciekawie pisało w lutym Zimno na swym blogu: zimnoblog.blogspot.de/2012/02/2044.html
-
krainaczytania
2012/07/15 22:59:48
@Bebe
Owszem, fakt, o którym wspominasz jest naturalnym ludzkim odruchem, szczególnie jeśli chodzi o kobiety. Tylko, wiesz co? Z tonu, w jakim Danuta Wałęsa to mówi/pisze wyraźnie wynika, jakby miała pretensje do męża, że jej nie pomagał, zamiast zajmować się polityką i walką z komunizmem. A z drugiej strony, jest z niego dumna, że to on przyczynił się do upadku systemu. Takie niezdecydowanie, które jest obecne w wielu fragmentach tej książki. Myślę, że pragnienie to jedno, a rozsądek to drugie. Tak sobie myślę, że Autorce trudno jest jednoznacznie określić swoje stanowisko. Natomiast sama książka jak najbardziej warta przeczytania. Dziękuję za link :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?