Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

O trudnej sztuce dojrzewania

 

Agnieszka Gil

 

         Herbata z jaśminem

 

 

 

Wydawnictwo: NASZA KSIĘGARNIA
Warszawa 2012

 

 

Lata dorastania to bez wątpienia szczególny okres w życiu każdego człowieka. Nie jesteśmy już dziećmi, ale do prawdziwej dorosłości jeszcze nam sporo brakuje. Burza hormonów daje o sobie znać dość mocno, a to z kolei sprawia, że buntujemy się i wciąż chcemy postawić na swoim, nawet wbrew samym sobie. Dobrze jest, kiedy mamy wtedy obok siebie bliskich, którzy nas kochają i potrafią skierować na właściwą drogę, służąc życzliwymi radami. Ale co, jeśli nikogo takiego przy nas nie ma i sami musimy o siebie zadbać, podejmując, nie zawsze, trafne decyzje? Jak ważna jest wówczas rodzina, która udzieli wsparcia i pomoże w potrzebie?

Siedemnastoletnia Martyna Kruk, zwana przez wszystkich po prostu „Kurą”, niestety nie może liczyć na najbliższych. W każdej sytuacji musi radzić sobie sama. Tylko czasami z pomocą przychodzi jej najlepsza przyjaciółka, Kornelia, zwana „Nelsonem”. Dziewczyny znają się od lat, zwierzają się sobie i wspierają na tyle, na ile potrafią. Kiedy Martyna była jeszcze bardzo małą dziewczynką, straciła matkę. Od tamtej chwili jej życie diametralnie się zmieniło. Chociaż pozostał ojciec i rodzina ze strony tragicznie zmarłej matki, to jednak dziewczynka nie czuje ich wsparcia. Babcia jakoś niespecjalnie interesuje się tym, co dzieje się z jej wnuczką, wierząc, że tak naprawdę wszystko jest w porządku. Kobieta całą swoją uwagę poświęca własnej matce. Z kolei ojciec Martyny w pewnym momencie zaczyna układać sobie życie od nowa. Sytuacja dziewczynki pogarsza się jeszcze bardziej, kiedy pan Kruk żeni się po raz drugi i sprowadza do domu niejaką Niuśkę. Jest to kobieta o wątpliwej reputacji, a w dodatku nie stroni od kieliszka. Dopóki żyła matka Martyny, ojciec jeszcze jakoś się trzymał i na miarę swoich możliwości radził sobie z życiem. Jednak przy nowej żonie bardzo szybko staje się taki sam jak ona. Wygląda na to, że przestało mu na wszystkim zależeć, zaś aby dotrzymać kroku Niuśce, pije na równi z nią. Z biegiem lat ich mieszkanie w jednej z wrocławskich kamienic zaczyna przypominać zwyczajną pijacką melinę.

(…) Zgrzyt zamka w drzwiach i gwałtowne ich otwarcie nie obudziły śpiącej dziewczyny, dopiero rumor dochodzący z drugiego pokoju spowodował, że zerwała się na równe nogi. W pierwszej chwili nie wiedziała, gdzie się znajduje – mrok zalał pokój, mimo odsłoniętych zasłon z podwórka nie docierało żadne światło.

Coś znów tąpnęło, aż zatrzęsło się mieszkanie, i rozległo się głośne przekleństwo. Kura, przytrzymując poły szlafroka, wyskoczyła z pokoju i jej oczom ukazał się widok, na który nie miała najmniejszej ochoty. Na podłodze, wśród śmieci, petów z przewróconej popielniczki i niewielkiej liczby porozgniatanych grzybów, leżał jej ojciec i mętnym wzrokiem wodził dookoła.

– Córeczka – wychrypiał – moja córeczka wróciła! Z obozu. Patrz, k…, Marek, moja córeczka wróciła. Wołaj Niuśkę, niech jej kolację robi! – zarządził i przewrócił się na plecy bezwładny jak szmaciana lalka.

Dziewczyna poczuła, jakby miała w gardle kłąb szklanej waty. Z trudem przełknęła ślinę, po czym bez słowa wróciła do pokoju i starannie zamknęła za sobą drzwi.[1]

Takie sceny w domu Martyny to praktycznie codzienność. Nawet z upływem lat nic się nie zmienia. Atmosfera domu rodzinnego pozostawia w psychice dziewczyny wyraźne ślady. „Kura” nie potrafi do nikogo się zbliżyć, choć tak naprawdę pragnie, aby wreszcie komuś zaczęło na niej zależeć. Podświadomie szuka akceptacji i miłości, której sama nie jest w stać dać innym. Jak widać na miłość rodziny liczyć nie może. Z kolei, kiedy uczuciem zaczynają darzyć ją chłopcy, z którymi się spotyka, ona nie potrafi jej odwzajemnić, tym samym krzywdząc ich boleśnie. Swój bunt przeciwko światu i życiu wyraża, preferując wszystko, co czarne i nosząc glany. Martyna z zazdrością spogląda w stronę nowych sąsiadów, którzy tworzą szczęśliwą i kochającą się rodzinę. Zazdrości im tego i najprawdopodobniej to właśnie owa zazdrość i niemożność egzystowania w takiej rodzinie popycha ją do złośliwości wobec nich.

Martyna nie stroni także od wszczynania domowych awantur. Ostrych słów nie szczędzi zazwyczaj macosze, która w muzyce lat 80., próbuje odnaleźć drugą młodość i przypomnieć sobie czasy, kiedy była młoda i piękna, przy okazji zapraszając do tych wspomnień całą kamienicę. Dziewczyna ma tego dosyć. Pragnie normalności, której szuka w swoich zainteresowaniach. Gra na gitarze i chodzi do klubu wioślarskiego. To właśnie w klubie poznaje starszego od siebie chłopaka, a właściwie już mężczyznę. Czy ta znajomość odmieni życie Martyny i ją samą? A może dziewczyna znów dozna rozczarowania i jeszcze bardziej pogrąży się w swojej pesymistycznej rzeczywistości i utwierdzi w przekonaniu, że miłość nie jest dla niej?

Książka Agnieszki Gil to doskonała pozycja nie tylko dla młodzieży, ale także dla dorosłych czytelników. Autorka porusza w niej wiele aspektów, które są niezmiernie istotne w okresie dojrzewania. Ten wrodzony pesymizm głównej bohaterki nie jest tak do końca cechą, z którą dziewczyna przyszła na świat. Ona ją nabywa przez lata egzystowania pod jednym dachem z ludźmi nieodpowiedzialnymi, dla których nie liczy się nic więcej, jak tylko dobra zabawa bogato zakrapiana alkoholem. Nikt z bliskich nie może być dla niej wzorem do naśladowania. W jej otoczeniu nie ma nikogo, kto mógłby być dla niej autorytetem. Dlatego sama musi nauczyć się życia. Jej pragnienie bycia kochaną i potrzebną jest tak wielkie, że każde odtrącenie przeżywania niezwykle boleśnie.

Autorka porusza też kwestię pierwszych nastoletnich miłości i fizycznych kontaktów pomiędzy mężczyzną a kobietą. Uczy, że prawdziwe uczucie z seksem może mieć niewiele wspólnego. To silna potrzeba akceptacji doprowadza do zawodu i rozczarowań na tym polu. A jak u Martyny jest z wiarą? Otóż dziewczyna odrzuciła ją wiele lat temu, przestając chodzić do kościoła. Jednak, Bóg tak do końca nie stał się jej obcy. Ale ona już nie potrafi się modlić. Dopiero, kiedy bliska jej sercu osoba walczy o życie, Martyna ponownie zwraca się ku Niemu, choć robi to bardzo nieporadnie.

Tosia, Boże kochany! Teraz ma operację! Kura podeszła do klęcznika z tyłu świątyni, uklękła i schowała twarz w dłoniach. Ludzie z koszyczkami siedzieli w ławkach, czekając na święcenie, a ona swój postawiła obok, na miejscu do kładzenia książeczek, i zaniosła się cichym szlochem. Nie mogła się opanować.

(…)

Martyna dyskretnie ocierała łzy serwetką obszytą szydełkową koronką i modliła się – nie słowami wyuczonego pacierza, ale takimi prosto z serca. Żałowała swojej beztroski – Tosia zawsze była, ale na każdego przychodzi czas, a ona, egoistka, zamiast częściej spotykać się ze staruszką albo chociaż dzwonić, odkładała to. A teraz? Teraz może być już za późno.

(…)

Kiedy mama odeszła, Tosia mówiła jej, jak się modlić. Martyna nie posłuchała. Szybko zapomniała o wszystkim, czego ją nauczyła staruszka, i wypięła się na wspomnienia, na niedzielne msze, na Boga chyba też. Przypominała sobie o Nim wyłącznie, kiedy było jej źle, gdy czegoś potrzebowała – potrafiła jedynie prosić.

Proboszcz pobłogosławił pokarmy, ludzie zaczęli się rozchodzić, a Kura zastygła na klęczniku, zawstydzona, pełna żalu i strachu, że nie będzie już miała możliwości powiedzieć prababci tego, co do niej czuła. Serwetka z koszyczka już całkiem przemokła, końce rękawów bluzki też, a nos miała jak renifer Rudolf. Opanowała się w końcu i wyszła na dwór.[2]

Napisałam powyżej, że po książkę powinni też sięgnąć dorośli. Dlaczego? Otóż dlatego, że mogą bardzo wiele się z niej nauczyć jeśli chodzi o postępowanie ze swoimi dorastającymi dziećmi. Mogą poznać ich potrzeby i pragnienia, a to z kolei pozwoli uniknąć błędów wychowawczych.

Agnieszce Gil nie obca jest także psychologia. To już któraś z kolei powieść, jaką miałam okazję przeczytać w ostatnim czasie, w której doskonale rysują się portrety psychologiczne bohaterów. Przyjrzyjmy się chociażby Niuśce.  Z jednej strony alkoholiczka, a z drugiej kobieta, która „jak ją najdzie”, to jest w stanie zająć się domem. Nawet sama Martyna musi czasami przyznać, że „Starej” nie są też obce ludzkie odruchy. Macocha Martyny to nie jedyna postać, którą czytelnik śmiało może poddać analizie psychologicznej. Każda postać stworzona przez Autorkę ma w sobie coś szczególnego. Z pewnością w bohaterach Herbaty z jaśminem my również możemy odnaleźć nie tylko samych siebie, ale także osoby, które żyją obok nas na co dzień. Autentyzm tej powieści jest niezwykle widoczny. Szkoda tylko, że dzisiaj takich „mądrych” i pouczających książek powstaje tak niewiele. Myślę, że zamiast wtłaczać do głów naszej młodzieży historie o wampirach, które tak naprawdę nie wnoszą niczego dobrego, pisarze powinni bardziej skupić się na tym, co dzieje się obok nas i poprzez swoje pisanie uczyć młodych ludzi jak należy wkraczać w dorosłe życie, aby tych rozczarowań było w nim jak najmniej.

Jestem pod ogromnym wrażeniem tej powieści. Już dawno nie zdarzyło mi się przeczytać historii, która byłaby aż tak prawdziwa. Jako osoba pracująca z młodzieżą z całą pewnością będę tę książkę polecać swoim uczniom. Sama również zamierzam jeszcze do niej wrócić za jakiś czas.

 

Moja ocena: 6/6

 

Za książkę serdecznie dziękuję Agnieszce Gil oraz Wydawnictwu

 

 



[1] A. Gil, Herbata z jaśminem, Wyd. Nasza Księgarnia, Warszawa 2012, s. 19.

[2] Ibidem, s. 315-316.

 

Ciekawy wywiad z Agnieszką Gil możecie przeczytać tutaj.

źródło okładki

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



niedziela, 03 czerwca 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/06/03 19:21:16
Piękna okładka, aż się chce otworzyć książkę!! A treść równie kusząca, cieszę się, że pisarka ma tyle mądrości... :)
-
felicja79
2012/06/03 19:42:37
Okładka bardzo zachęcająca, treść także :-). Interesujące cytaty.
-
krainaczytania
2012/06/03 19:47:34
@Danusia
Okładki z tej serii są bardzo do siebie podobne. Nasza Księgarnia ma taką specjalną serię dla młodzieży. "Herbata z jaśminem" pochodzi z serii "dla dziewczyn" :-) Natomiast Agnieszka zawarła tutaj naprawdę ogrom mądrości. Więcej takich książek powinno się dzisiaj pisać :-)
-
krainaczytania
2012/06/03 19:50:03
@Felicja
Ta książka naprawdę daje do myślenia. To nie jest jedynie jakaś tam powieść napisana specjalnie dla ludzi młodych. Do mnie bardzo mocno przemówiła pod wieloma względami. To jest jedna z tych powieści, po przeczytaniu których człowiek zaczyna zastanawiać się nad własnym życiem :-)
-
2012/06/03 20:24:11
coś dla mnie! ja lubię książki dla młodzieży... mądre książki... muszę poszukać tej Herbaty...
-
cyrysia
2012/06/03 20:47:47
I kolejna polska pisarka,, której nie znam, ale mam nadzieję, że będzie okazja poznać jeszcze jej twórczość, bo przyznam, że zaciekawiłaś mnie swoją recenzją.
-
ksiazkowka
2012/06/03 21:03:47
Książek pani Gil nie znam, ale może kiedyś uda mi się to zmienić. :)
-
krainaczytania
2012/06/04 14:52:36
@Polonisty
Myślę, że książka by Ci się spodobała :-) Jest normalna, bez żadnych ozdobników. Taka życiowa i bardzo autentyczna :-) Polecam :-)
-
krainaczytania
2012/06/04 14:54:10
@Cyrysia
Agnieszka napisała jeszcze "Dziki szczaw". Natomiast, czytając naszego e-booka, natknęłaś się na opowiadanie "Sielanka", więc już troszkę znasz twórczość Agi :-)))
-
krainaczytania
2012/06/04 14:55:55
@Ewa
Ale za to znasz opowiadanie Agnieszki :-) W naszym e-booku jest "Sielanka" :-) Powtórzę to samo, co napisałam Cyrysi. Aga stworzyła jeszcze "Dziki szczaw", który jest w mojej bibliotece (o dziwo!) i mam zamiar przeczytać :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?