Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Niebezpieczny wirtualny świat

 

Joanna Opiat-Bojarska

 

               Blogostan

 

 

Wydawnictwo: REPLIKA
Zakrzewo 2012

 

 

Czy ktokolwiek z Was, Kochani Czytelnicy, zastanawiał się kiedyś, jak wyglądałoby nasze życie, gdyby nagle jakaś niewidzialna siła odcięła nam dostęp do Internetu? Czy bylibyśmy w stanie nadal funkcjonować w taki sam sposób, jak dotychczas? Wydaje mi się, że byłoby to niezwykle trudne, wręcz niewyobrażalne. Podobnie jak nie umielibyśmy już żyć bez telefonów komórkowych. Jak podają fachowe źródła Internet to największy zbiór wszelkich informacji, a także usług, jaki w ogólne pojawił się w dziejach ludzkości. Użytkownicy Internetu są w stanie nie tylko porozumiewać się ze sobą, ale również przy jego pomocy prowadzić badania, współpracować oraz bardzo szybko zawierać wszelkiego rodzaju transakcje handlowe, nawet będąc poza granicami danego kraju. Mogą to czynić z wielką swobodą i bez żadnych ograniczeń.

Wraz z rozwojem Internetu coraz bardziej popularne zaczęło stawać się pisanie blogów. Niegdyś traktowane były one jako tak zwane pamiętniki internetowe, jednak w miarę upływu czasu ich charakter zaczął się zmieniać. I tak oto w naszej blogosferze możemy spotkać: blogi osobiste, blogi opisujące otaczający nas świat, blogi zawodowe, blogi relacyjne oraz blogi hobbistyczne, jak na przykład nasze blogi o książkach.

Tyle teorii. Teraz przejdźmy do kwestii bardziej praktycznej. Autorzy blogów nierzadko traktują je jako swoje wirtualne dzieci. Dopieszczają je, dbają o to, aby regularnie wstawiać kolejne posty, nawiązują wirtualne znajomości ze swoimi czytelnikami, skrupulatnie sprawdzają statystyki wejść oraz pozostawionych komentarzy. Bardzo często też zgłaszają swoje blogi do różnego rodzaju konkursów. Niby nie ma w tym niczego złego, bo przecież każda forma kontaktu z drugim człowiekiem jest dobra, a kiedy dodatkowo sprawia nam to radość i dzięki temu czujemy się szczęśliwi, to czego można chcieć więcej?

Jednak nie zapominajmy, że Internet i blogosfera mogą też okazać się dla nas niezwykle niebezpieczne. Nawet nie spostrzeżemy się, kiedy wciągnie nas niczym bagno, z którego nie ma już powrotu. Zaczniemy zaniedbywać wszystkie te dziedziny życia, które do tej pory były dla nas priorytetowe. Tak bardzo się uzależnimy, że w pewnym momencie zatracimy granicę pomiędzy światem realnym a wirtualnym. W naszych głowach będzie kotłować się tylko jedna myśl: Muszę pisać bloga. Muszę pisać bloga. Muszę pisać bloga…

Sylwia Michalak to młoda dziewczyna, która stosunkowo niedawno podjęła pracę w jednej z agencji nieruchomości. Jej życie osobiste teoretycznie nie wygląda źle. Ma chłopaka, który może jest nieco szalony, ale ona bardzo go kocha i nie wyobraża sobie życia bez niego. Jest gotowa zrobić dla Patryka wszystko, aby tylko był przy niej. W pracy również nie idzie jej źle. Szef ją docenia, choć z wypłatą wynagrodzenia różnie bywa. Jak dziewczyna sama się nie upomni, to raczej marne szanse, aby na konto wpłynęła kwota zawarta w umowie. Koledzy z biura też są raczej w porządku. Kiedy trzeba pomogą. Kiedy trzeba pożartują. Życie rodzinne też niczego sobie, pomimo że dziewczyna ma tylko matkę, bowiem ojciec odszedł od nich, gdy Sylwia była jeszcze bardzo małą dziewczynką. W dodatku niespodziewanie w jej życiu pojawia się nigdy niewidziany przyrodni brat. Niemniej jednak dziewczyna czuje, że pomimo tego czegoś jej brakuje. W jej życiu jest jakaś pustka. W takim razie, w jaki sposób ją zapełnić? Może założyć bloga? Tak, to jest bardzo dobry pomysł. Więc do dzieła!

Mam na imię Sylwia. Jestem radosną dziewczyną, która stoi na progu dorosłości. Za chwilę zacznę piąć się po szczeblach kariery. Skończyłam studia i po dwóch latach poszukiwań znalazłam wymarzoną pracę. W końcu! Mam też wyśnionego faceta i mnóstwo innych marzeń do spełnienia… Zapraszam was do swojego świata. Będzie się działo…[1]

I tak oto Sylwia staje się blogerką. Pisze praktycznie o wszystkim i wszędzie. W sieci dzieli się z innymi swoimi uczuciami, pomysłami, marzeniami. Jej blog z dnia na dzień zyskuje popularność. Jest tak dobry, że bardzo często poleca go Redakcja, co skutkuje ogromną ilością wejść. Blog dziewczyny ma coraz więcej czytelników, którzy zostawiają pod wpisami swoje komentarze. Jedni są mili, inni złośliwi, jak to w Internecie. W końcu dochodzi do tego, że Sylwia traci nad tym kontrolę i wpada w obsesję. Pisanie bloga to tak naprawdę jedyna rzecz, która ją interesuje. Nie zauważa nawet, że jej prawdziwe życie zmienia się, aby już niedługo zadać cios. Tworzenie bloga pochłania niemal cały jej czas. Pisze w pracy, pisze w domu, pisze nawet podczas rodzinnego obiadu. Zdarza się, że nie śpi po nocach, gdyż obserwuje statystyki i czyta komentarze, a potem na nie odpisuje. Na bieżąco dzieli się z czytelnikami swoimi uczuciami, spostrzeżeniami, prosi o rady. Mogłaby nie jeść, nie spać, bo przecież oprócz Patryka, to blog jest najważniejszy.

Niedziela, godzina 13.30.00. Melduję, że jestem już na miejscu. Zainstalowałam stanowisko obserwacyjne. :) Przyniosłam swojego laptopa. Ustawiłam na stole w kuchni. Powiedziałam mamie, że prowadzę ożywioną korespondencję z klientem, który zamierza kupić mieszkanie. „W niedzielę?” – mama popatrzyła na mnie zgorszona. No sorry. Takie czasy. Świątek, piątek czy niedziela, o klienta się dba! Zwłaszcza w tym zawodzie, zwłaszcza w piątek, świątek i niedzielę, gdy klient kończy pracę i znajduje chwilę na poszukiwanie mieszkania…

Stop.

Nie będę pisać o pracy w niedzielę. :)

Uznałam, że taka wymówka będzie jedyną właściwą dla mojej mamy. Tak więc udekorowałam stół. Mama podgrzała buraczki i zrazy. Wiedziałam, że zrobi zrazy! Ustawiła na płycie elektrycznej garnek, w którym podgrzewać ma domowe, własnoręcznie przygotowane pyzy! Zapowiada się uczta. Teraz siedzimy odświętnie ubrane i czekamy na Tomasza. Biedna mama stresuje się niesamowicie… A ja umieram z ciekawości.[2]

Książka sama w sobie nie stanowi może jakiegoś nadzwyczajnego dzieła literackiego, ale chyba jednak nie to było zamiarem Autorki. Niemniej, kiedy przyjrzymy się tej historii „z bliska”, dostrzeżemy w niej pewną mądrość, gdyż według mnie Joanna Opat-Bojarska porusza tutaj problem, o którym wielu z nas boi się nawet pomyśleć, a co dopiero przyznać się do niego i dyskutować. Autorka pokazuje do czego w konsekwencji może doprowadzić uzależnienie od Internetu i od prowadzenia bloga. Myślę, że tę książkę można potraktować jako tekst napisany ku przestrodze dla nas, blogerów. Jak często tracimy rozeznanie pomiędzy tym, co jest sztuczne i wirtualne a tym, co prawdziwe i ważne? Te dwa światy mieszają się w naszej świadomości, ostatecznie doprowadzając do sytuacji, z których nie ma już wyjścia.

Historia Sylwii Michalak, to opowieść niezwykle smutna, wręcz tragiczna. Pomimo że dziewczyna ma wokół siebie bliskie osoby, to jednak gdzieś w duszy czuje się samotna i właśnie to staje się powodem do założenia bloga. To w Internecie szuka zrozumienia, wsparcia, a niekiedy nawet współczucia. Tylko zapomina o najważniejszym. Wirtualni znajomi nigdy nie będą w stanie pomóc jej w najtrudniejszym momencie jej życia. Przeczytają wpis, skomentują i odejdą do swoich obowiązków. Być może powrócą nazajutrz w oczekiwaniu na kolejny post.

Jako czytelnik odbieram tę powieść jako jedną z tych, które są nam potrzebne, żeby sprawić, abyśmy mogli zatrzymać się na chwilę i zastanowić nad tym, co robimy i ile tak naprawdę znaczy dla nas pisanie bloga? Czy przypadkiem nie jesteśmy już od tej czynności uzależnieni? Oczywiście, wiele osób może być niezadowolonych, czytając tę książkę, twierdząc, że to ich nie dotyczy. Pamiętajmy jednak, że do uzależnienia trudno jest się przyznać nawet przed samym sobą, a co dopiero przed innymi. Wbrew pozorom ta książka nie jest adresowana jedynie do osób aktywnie funkcjonujących w sieci i piszących blogi. Nie zapominajmy, że Internet to narzędzie, które powszechnie używane jest przez ludzi młodych. Tak więc z powodzeniem książka ta może być także przeznaczona dla rodziców jako pewnego rodzaju poradnik i ostrzeżenie.

Wystawiam tej powieści najwyższą ocenę przede wszystkim za przekaz oraz za problem, jaki został w niej poruszony. Chciałabym też zwrócić uwagę na jeszcze jedną niezwykle istotną rzecz, która również stanowi przekaz tej powieści. Otóż, czy nie zauważyliście, że największe wzięcie w sieci mają blogi kontrowersyjne, a także blogi, na których można przeczytać o ludzkich tragediach? Natura człowieka już taka jest, że ciągnie nas tam, gdzie mamy do czynienia z sensacją. Im blog pikantniejszy, tym więcej czytelników go odwiedza i komentuje, zaś jego autor, aby zyskać na popularności świadomie będzie tworzył wpisy, które wielokrotnie celują albo w innego blogera, albo też w osobę powszechnie nam znaną. Zastanówmy się, czy naprawdę właśnie o to chodzi w prowadzeniu bloga? Czy naprawdę jedynym sposobem na zwielokrotnienie liczby czytelników jest pobudzanie ich do negatywnych emocji?

Mam nadzieję, że ta powieść zostanie w większości odebrana pozytywnie. Nie będę pisać, że jestem nią zachwycona, ponieważ z uwagi na jej fabułę przymiotnik „zachwycona” byłby tutaj nie na miejscu. Jednak mogę stwierdzić, że w moim przypadku książka spełniła swoje zadanie w stu procentach. Przede wszystkim dała mi wiele do myślenia. Mam też nadzieję, że być może Autorka zdecyduje się kiedyś dopisać drugą część, ponieważ nijak nie potrafię pogodzić się z zakończeniem tej powieści.

A w jaki sposób Wy, Kochani Czytelnicy, traktujecie swoje blogi? Czy macie do nich dystans, czy może podobnie jak Sylwia, nie potraficie bez nich żyć i poświęcacie na ich pisanie każdą chwilę, bez względu na wszystko?

 

 

Moja ocena: 6/6

 

 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu


 

Jeżeli chcecie poznać bloga Sylwii, to zapraszam Was tutaj

Blog Autorki

źródło okładki



[1] J. Opiat-Bojarska, Blogostan, Wyd. Replika, Zakrzewo 2012, s. 11.

[2] Ibidem, s. 269.



 

prawa autorskie zastrzeżone

sobota, 23 czerwca 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
ksiazkowka
2012/06/23 19:05:44
Bardzo lubię swojego bloga, zżyłam się z nim maksymalnie. To dzięki niemu poznałam wiele wartościowych osób (w tym Ciebie :)), a samo pisanie bardzo wiele mi daje. Nie wyobrażam sobie żeby to wszystko miało nagle zniknąć.
-
krainaczytania
2012/06/23 19:16:54
@Ewa
I ja również bardzo lubię swojego bloga :-) Lubię sobie w nim popisać, ale staram się mimo wszystko trzymać dystans, bo wiem, że łatwo jest wpaść w sidła uzależnienia. Tak samo jak Ty, też cieszę się, że dzięki blogowi poznałam ciekawych ludzi, w tym Ciebie - Siostro, poszalałam w tej sieci nieco, coby było o mnie słychać, jednak staram się nie angażować za bardzo i nie przeżywać jak coś mi nie wyjdzie w kwestii pisania bloga. Czasami nie zdążę z jakimś wpisem na czas, ale nie robię z tego tragedii, bo wiem, że są sprawy ważne i mniej ważne. Natomiast do recenzji tej powieści podeszłam bardziej psychologicznie :-)
-
felicja79
2012/06/23 20:07:18
Chciałabym przeczytać te książkę :-).
A pisanie bloga daje dużo radości! Ale mogłabym bez niego żyć ;-).
-
2012/06/23 20:08:54
Jak we wszystkim należy znaleźć złoty środek. Na początku funkcjonowania w blogosferze jest się bardziej ciekawym wejść i komentarzy, stąd nadmierne tracenie czasu, potem ma się większy dystans do siebie i swoich potrzeb. Ludzie przychodzą i odchodzą, co się widzi, gdy dłużej prowadzi się blog, dlatego znajomości są cenne, choć nie zastąpią tych realnych. Są jednak osoby, którym się wydaje, że ludzie dobrzy i wartościowi są tylko w wirtualnym świecie, izolują się od świata realnego, lekceważą ludzi z własnego kręgu.
Książka widać ciekawa i na czasie.
-
cyrysia
2012/06/23 20:17:34
Czytam właśnie tę ksiązke i bardzo mile mnie zaskakuje, aczkolwiek irytuje mnie zachowanie Sylwii, która opisuje na swoim blogu niemal każdą sekundę ze swojego życia. Bardzo cenię sobie prywatność i takie zachowanie głównej bohaterki nieco mi przeszkadzało. Tak poza tym, ciekawa, zaskakująca powieść.
-
krainaczytania
2012/06/23 20:30:56
@Felicja
Mam nadzieję, że niedługo trafisz na tę książkę :-) Wiem, że pisanie bloga daje radość, jednak uważam, że pewien dystans należy zawsze zachować :-)
-
krainaczytania
2012/06/23 20:35:10
@Nutta
I właśnie to mnie przeraża, że dla wielu osób świat wirtualny jest tym samym, co rzeczywisty, a nawet bardziej się z nim zżywają. Na dalszy plan odchodzą realni znajomi, rodzina itp. Tak nie powinno być. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że zwiększone statystyki, czy liczba komentarzy cieszy autora bloga. Mnie też cieszy :-) Jednak staram się nie podporządkowywać swojego prawdziwego życia temu, które prowadzę w sieci. Natomiast jeśli chodzi o książkę, to jak najbardziej Ci polecam :-)
-
krainaczytania
2012/06/23 20:39:25
@Cyrysia
Owszem, Sylwia może irytować. Jednak zauważ, że ona przecież pisze internetowy pamiętnik, a w pamiętniku opisuje się wszystko, nawet najbardziej intymne i osobiste sprawy. Nie można mieć jej tego za złe. Poza tym, dochodzą tutaj jeszcze inne kwestie. Ona tak naprawdę jest samotna, choć ma wokół siebie inne osoby. Zobacz, co wyprawia z nią Patryk. To jest tak naprawdę nieszczęśliwa dziewczyna, która właśnie w Internecie szuka przyjaźni, wsparcia, a może nawet miłości. Mam nadzieję, że kiedy dobrniesz do końca, to zmienisz o Sylwii zdanie.
-
avo_lusion
2012/06/23 21:29:09
Hm, a to ciekawe pytanie stawiasz. Ja mój blog kocham, dopieszczam i rozpieszczam go. Sama wiesz. Jest on dla mnie cudowną formą realizacji, ale ostatnio nauczyłam się już trochę regulować emocje względem niego:) Niemniej tak jak piszesz, jest to moje dziecko.
-
2012/06/23 21:36:34
z pewnością jestem uzależniona, ale od książek. od internetu nie. jednak mam taką świadomość, że fakt prowadzenia blogu, skłania mnie do czytania czegoś, co nadaje się do recenzowania (zwłaszcza gdy wpadnę w ciąg i np. po raz 6 czytam ukochane książki całymi seriami), dopada mnie takie przeczucie; czas coś wrzucić, czas coś wrzucić...:)

jeszcze tylko dodam, że pierwsze blogi, to były spisy stron www. autorzy tworzyli listy polecanych i ciekawych stron:)
-
krainaczytania
2012/06/23 23:00:53
@Danusia
Doskonale wiem, ile dla Ciebie znaczy Twój blog, bo to przecież Twój kawałek sieci. Ja o swój również dbam i nie będę się tego wypierać. Uwielbiam jak mnie odwiedzacie, komentujecie moje wpisy, prowadzicie ze mną rozmowy mail-owe itp. To jest super sprawa, że dzięki blogowi mogłam poznać tyle fantastycznych osób. Jednak ja zawsze mam na uwadze, żeby ani , ani blog Internet nie przysłoniły mi życia realnego. Uważam, że jeśli za bardzo skupimy się na świecie wirtualnym, który wielokrotnie jest światem złudnym, to możemy przegapić coś ważnego, co staje nam na drodze w prawdziwym życiu. Dlatego zalecam umiar i rozsądek :-) Natomiast jeśli chodzi o "Blogostan", to myślę, że jest to powieść, którą warto przeczytać, choćby tylko ze względu na uświadomienie sobie zagrożeń, jakie może nieść ze sobą Internet i nadmiar emocji w prowadzeniu bloga :-)
-
krainaczytania
2012/06/23 23:10:14
@Polonisty
A ja to się nie zastanawiałam nigdy nad tym, czy jestem uzależniona od czytania książek. Na pewno jestem uzależniona od pisania, bo wciąż przychodzą mi do głowy nowe pomysły na kolejne historie, które chciałabym kiedyś opisać w swoich książkach. Przyznam Ci się, że prowadzę nawet taki zeszyt, gdzie zapisuję te pomysły, żeby gdzieś mi nie umknęły, bo nie jestem w stanie opisywać kilku historii jednocześnie :-) Swoją "Krainę Czytania" założyłam przez zupełny przypadek. Szczerze, to nigdy nie zamierzałam pisać bloga o książkach. Bardziej interesowało mnie życie i pisanie artykułów, albo wrzucanie autorskich tekstów. Teraz nie wyobrażam sobie, żebym mogla nagle bloga zlikwidować. Za dużo włożyłam w niego pracy, a poza tym dzięki niemu poznałam nie tylko innych fantastycznych blogerów, ale także pisarzy. I to jest w tym wszystkim dla mnie najważniejsze. Z niektórymi osobami mam też kontakt poza siecią. Mam tutaj na myśli wymianę numerów telefonów :-)
-
Gość: Nika, *.smgr.pl
2012/06/24 12:20:21
Jestem bardzo ciekawa tej książki. Nawet nie chcę myśleć, jakby wyglądał świat bez Internetu. Jestem uzależniona.;) Głównie od blogowania.;)
-
krainaczytania
2012/06/24 14:14:34
@Nika
I ja również nie umiem już wyobrazić sobie życia bez Internetu ani bez telefonów komórkowych, choć ogólnie lubię wracać do czasów przeszłych ;-) Swojego bloga także lubię, wciąż kombinuję jakby go tutaj udoskonalić jeszcze, ale mimo to staram się nie uzależniać :-) Natomiast książkę jak najbardziej Ci polecam. Bardzo mnie cieszy, że polscy autorzy coraz częściej sprawiają, że jestem pod wrażeniem ich książek. To dobry znak i oby tak dalej :-)
-
avo_lusion
2012/06/24 14:20:48
Zgadzam się, że umiar jest wskazany. Myślę, że blogi książkowe mogą uzależnić, ale nie tak jak na przykład pamiętniki internetowe:)
-
krainaczytania
2012/06/24 14:27:25
@Danusia
Ale zauważ też, że blogi książkowe i generalnie blogi tematyczne pochłaniają znacznie więcej czasu niż pamiętniki internetowe. Bo przecież zanim wrzucimy posta, to musimy przeczytać książkę, potem chwilę nad nią pomyśleć, napisać recenzję, a to naprawdę zajmuje czas. Poza tym, jeśli, tak jak my, ktoś prowadzi cykle literackie, to już w ogóle tego czasu blogowi poświęca sporo. Jednak mimo wszystko lubię to robić i już :-)))
-
avo_lusion
2012/06/25 20:31:33
To prawda. Wolę nie przeliczać, ile czasu poświęcam blogowi. Ale medal ma dwie strony. Przecież piszemy o literaturze i kulturze. To jest dobrze zainwestowany czas:)
-
krainaczytania
2012/06/25 21:03:00
@Danusia
Dokładnie :-)))
-
2012/06/26 14:36:44
Ja mam do swojego bloga dystans... hmmm... czasami nawet o nim zapominam :( ale niestety uzależniam się od innych internetowych czynności... Książka mnie zainteresowała, jeśli ją znajdę w bibliotece to napewno wpadnie w moje ręce.
-
krainaczytania
2012/06/26 15:15:54
@Bibliotekarka
To masz podobnie jak ja z tym dystansem, jednak ja jeszcze nie zapomniałam o swoim blogu. Bardzo go lubię i z bloga recenzenckiego niespodziewanie zrobił mi się literacko-recenzencki ;-) A książkę jak najbardziej polecam :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?