Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Nie wszystko jest takie, jak się wydaje

 

Magdalena Zimniak

 

                 Pokój Marty

 

 

 

Wydawnictwo: REPLIKA
Zakrzewo 2012

 

 

Czy kiedykolwiek przyszło Wam do głowy, jak cienka może być granica pomiędzy światem żywych a światem umarłych? Niektórzy uważają, że ci, którzy już od nas odeszli nadal żyją między nami, choć w odmiennej postaci. Są też tacy, którzy stanowczo twierdzą, że zmarli potrafią się nami opiekować, kierować nas na dobre życiowe drogi, a niekiedy nawet tak nami sterować, abyśmy mogli zmienić przeznaczenie. Ile w tych wierzeniach jest prawdy, a ile jedynie ludzkiej iluzji? Na to pytanie chyba nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Każdy z nas musi odnaleźć ją sam na podstawie własnych doświadczeń, bo przecież nie ma na świecie człowieka, który nie straciłby kogoś bliskiego. Czasami tuż po śmierci bliskiej osoby czujemy nadal jej obecność w naszym życiu, a wyobraźnia płata nam figle, sprawiając, że wciąż widzimy tę osobę, jakby nadal żyła.

Temat zmarłych opiekujących się tymi, którzy jeszcze pozostali na tym ziemskim padole jest dość powszechny w literaturze. Z kolei motyw nawiedzonego przez duchy domu pojawia się w powieściach dość często. Może czasami zbyt często, co powoduje, że czytelnik w pewnym momencie traci zainteresowanie tego typu literaturą. To, czy dany autor porywający się na przedstawienie tego rodzaju historii jest w stanie przyciągnąć czytelnika, w głównej mierze uzależnione jest od sposobu przekazu. Niestety, ale nie każdy pisarz potrafi tego dokonać.

Z twórczością Magdaleny Zimniak spotykam się po raz pierwszy. Autorka na polskim rynku wydawniczym sławę zdobyła powieścią pod tytułem Willa, która ukazała się w 2010 roku i choć nie był to jej debiut, to jednak dzięki tej właśnie powieści Pisarka zdobyła grono wiernych czytelników. Pokój Marty to najnowsza powieść Autorki, w której świat zmarłych ściśle łączy się ze światem żywych. Powyżej napisałam, że nie każdemu pisarzowi udaje się zainteresować czytelnika tego typu tematyką. Jednakże w tym konkretnym przypadku jest inaczej. Autorka już od pierwszej strony wprowadza nas w mroczny i tajemniczy świat, fundując emocje na najwyższym poziomie.

Główną bohaterką Pokoju Marty jest siedemnastoletnia dziewczyna o imieniu Marta. Wraz z ojcem, Karolem Kępińskim, który jest wziętym pisarzem, przeprowadza się do Maciejowa, gdzie zamieszkują w jednej z tamtejszych willi. Obydwoje mają za sobą ciężkie chwile. W tragicznych okolicznościach Karol stracił ukochaną żonę, zaś Marta wspaniałą matkę, za którą bardzo tęskni. Jedynym pocieszeniem w tej sytuacji jest dla niej zdjęcie matki, które trzyma na widocznym miejscu w swoim nowym pokoju.

(…) Poddała się ciężkiej, obezwładniającej rozpaczy. Parę następnych dni spędziła w pokoju, nie licząc przerw na wyjście do łazienki. Nawet nie pomyślała, żeby pójść do szkoły. Mijała się czasem z ojcem, ale z wyrazu jego twarzy wnioskowała, że jej nie dostrzega. Dwa razy zawołał ją na odgrzany w mikrofalówce obiad. Szła, myśląc: „Jeszcze mu jednak na mnie zależy”, ale gdy tylko pojawiała się w kuchni, on mówił: „Zjedz, kochanie” i wychodził. Siadała i tylko grzebała widelcem po talerzu. Chciało jej się krzyczeć, ale nie mogła sobie na to pozwolić. Bała się, że ojciec usłyszy i ulituje się nad nią. Nie chciała jego litości; chciała, żeby ją kochał jak dawniej, a przede wszystkim chciała porozmawiać z matką. Leżała godzinami na łóżku, powtarzając: „Mamo, mamo, mamo, mamo”, aż w końcu zatracał się sens słowa i zasypiała dręczona przez koszmary (…)[1]

Ze zmianą miejsca zamieszkania wiąże się także zmiana szkoły. Marta trafia do liceum, gdzie wychowawcą jej nowej klasy jest przystojny fizyk, Eryk Lipiński. Niemal już od pierwszego spotkania pomiędzy dziewczyną a nauczycielem budzi się gorące uczucie. Marcie nie przeszkadza, że obiekt jej uczuć jest niewiele młodszy od jej ojca. Dziewczyna jest zdecydowana na związek ze sporo starszym mężczyzną, nie patrząc na konsekwencje. Podobnie rzecz ma się w przypadku Eryka. Żadne perswazje życzliwych osób nie odnoszą skutku. W efekcie Marta wpada w konflikt z ukochanym ojcem i przeprowadza się do swojego kochanka.

Niemniej jednak, zanim powyższa sytuacja będzie miała miejsce, Martę w jej nowym domu odwiedza dziewczyna z zaświatów nosząca to samo imię. Jak gdyby tego było mało, Marta widzi też sceny, które nie do końca rozumie. Jedną z głównych ról gra w nich także jej ojciec. Dochodzi nawet do tego, że obydwoje zaczynają podejrzewać siebie nawzajem o najgorsze, a Karol wręcz zasięga porady zaprzyjaźnionego specjalisty, obawiając się, że u Marty zaczynają pojawiać się pierwsze symptomy choroby psychicznej, która już kiedyś miała miejsce w jego rodzinie. Jednak Marta wie, że to, co widzi jest realne, choć nie rozumie, jaki związek ma to z jej osobą.

(…) Wstała i podeszła do okna. Otworzyła je szeroko i spojrzała na upstrzone gwiazdami niebo. Nagle drgnęła. Ktoś położył jej rękę na ramieniu. Odwróciła się i zobaczyła dziewczynę w dziwacznej sukience.

– Ty też jesteś Marta, prawda? – spytała z uśmiechem. Nie bała się zupełnie, chociaż, jeśli ta dziewczyna mieszkała przed wojną w jej pokoju i zjawiała się tu znowu w młodzieńczej postaci, musiało to oznaczać, że… – Jesteś duchem? – dodała, czując całą absurdalność własnych słów.

– Marto – szepnęła dziewczyna, ignorując pytania Marty. – Ty możesz zmienić bieg wydarzeń. Możesz mnie uwolnić. Pamiętaj, nie wszystko jest takie, jak się wydaje.

– Co masz na myśli? – wtrąciła Marta.

– Zmień bieg wydarzeń. Uwolnij mnie.

To nie wydawało się odpowiedzią, ale nie wyglądało na to, żeby dziewczyna chciała się bardziej postarać.

– Jakich wydarzeń? – Marta zmarszczyła brwi. Wydawało jej się, że imienniczka naprawdę ma coś do powiedzenia, że ich losy w jakiś sposób się łączą.

– Nie dopuść, żeby zło kolejny raz zwyciężyło.

– Jak? – spytała oszołomiona Marta, ale dziewczyny już nie było.[2]

W związku z powyższym nasuwa się szereg pytań. Kim tak naprawdę jest dziewczyna, która nawiedza Martę i jaki związek ma ona z jej osobą? Przed czym owa zjawa chce ustrzec siedemnastolatkę? Co w takim razie wydarzyło się w domu w Maciejowie wiele lat temu, sprawiając, że jego poprzednia właścicielka nie może nawet po śmierci zaznać spokoju? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź, czytając Pokój Marty. Niemniej jednak, powieść ta nie jest jedynie opowieścią o duchach przeszłości, usiłujących ostrzec przed złem. Ta książka ma znacznie głębszą wymowę. Autorka porusza tutaj wiele trudnych problemów, które nie są nam obce, choć bardzo często spychamy je na dalszy plan.

Pierwszym z nich jest zakazana miłość pomiędzy nauczycielem a nieletnią uczennicą. Fakt ten może bulwersować, jednak należy uświadomić sobie, że tego typu historie można spotkać na porządku dziennym w naszych polskich szkołach. Jest to temat rzeka, który trwa praktycznie od zawsze, odkąd istnieje instytucja szkoły. Jako osoba pracująca z młodzieżą od wielu lat, a także będąca niegdyś również uczennicą, wiem, że takie przypadki nie stanowią rzadkości i wiele zależy od samych zainteresowanych, jaki finał przyjmą tego typu historie. Jest to kwestia niezwykle trudna, lecz nie należy zamiatać jej pod dywan, uważając, że nie istnieje.

Kolejnym problemem poruszonym przez Autorkę jest przemoc seksualna. Mam tutaj na myśli gwałt. Fakt ten jest ukazany w powieści pod kilkoma postaciami. Poczynając od spotkania przez ofiarę przypadkowego mężczyzny, który nie potrafi zapanować nad swoim popędem seksualnym, kończąc na osobie najbliższej. W tych ramach mieści się także pedofilia, która dzisiaj jest tak bardzo piętnowana przez społeczeństwo. Magdalena Zimniak pokazuje, jaki wpływ na psychikę człowieka może mieć tego typu zdarzenie przeżyte w dzieciństwie. A co jeśli gwałt ma miejsce w więzieniu i dokonany jest przez towarzyszy z jednej celi? Jak ten fakt odbija się na dalszym życiu ofiary?

Inny problem to relacje pomiędzy dzieckiem a rodzicem. Kiedy tak naprawdę należy pozwolić dziecku na podejmowanie własnych decyzji? Czy zawsze należy je ochraniać przed złem? A może lepiej nie ograniczać swobody i zezwolić na samodzielne zdobywanie doświadczeń życiowych, bez względu na to, jakie będą tego skutki?

Wiele razy zaznacza się tutaj także problem bezsilności wobec sytuacji czy osób, którym chcemy pomóc, lecz nie możemy. Czujemy wtedy gniew, strach, złość. Tak właśnie dzieje się z bohaterami Pokoju Marty. Owa bezsilność wielokrotnie doprowadza ich do stanów przygnębienia, ale nic nie mogą na to poradzić.

Na kartach powieści Autorka pragnie nam również uświadomić, ile tak naprawdę znaczy wyrażanie uczuć wobec najbliższych. Jak wiele razy zdarzyło nam się nie powiedzieć komuś, jak bardzo jest dla nas ważny i jak bardzo go kochamy, a potem było już za późno? W tym miejscu adekwatne mogą wydawać się słowa ks. Jana Twardowskiego: Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą...

A teraz może kilka słów na temat moich osobistych odczuć po przeczytaniu powieści. Otóż, pomimo że główną bohaterką jest Marta Kępińska, to jednak swoją uwagę znacznie bardziej skupiłam na osobie Eryka Lipińskiego. Dlaczego? Otóż dlatego, że jest to postać dość skomplikowana pod względem psychologicznym. Z jednej strony można go nienawidzić za to, co robi, natomiast z drugiej należałoby mu współczuć. Wydaje się, że jego uczucie do Marty jest niewyobrażalnie silne. Jest silne do tego stopnia, że mężczyzna jest zdolny nawet zabić. Jednak to dramatyczna przeszłość kieruje obecnymi czynami Eryka. Poza tym, można go nawet podziwiać za sposób, w jaki potrafi ukrywać niektóre ze swoich uczuć. Szczególnie te negatywne.

O tej książce można naprawdę jeszcze wiele napisać, a bohaterów analizować w nieskończoność. Jednak tę kwestię pozostawię już każdemu czytelnikowi z osobna. Dla mnie jest to powieść wyjątkowa. Jest to książka, która potrafi zrobić wrażenie, choć w gruncie rzeczy historia w niej opisana jest bardzo smutna. Pomimo że gdzieś tam widać promyki szczęścia, to jednak bardzo szybko są one gaszone przez ludzkie dramaty. Polecam tę książkę każdemu, kto ceni sobie dobrą polską literaturę. Fabuła nie jest przesłodzona, nie znajdziecie w niej również ckliwego romansu, lecz twardą lekcję życia.

 

Moja ocena: 6/6

 

 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu

 



[1] M. Zimniak, Pokój Marty, Wyd. Replika, Zakrzewo 2012, s. 16.

[2] Ibidem, s. 62-63.

 

 

źródło okładki

 

 

prawa autorskie zastrzeżone



piątek, 08 czerwca 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/06/08 13:35:24
DUCH?! ja nie lubię duchów, chociaż książka wydaje się ciekawa...
-
krainaczytania
2012/06/08 13:41:19
@Polonisty
A Norę Roberts to czytałaś. Ona też napisała parę powieści o duchach ;-) A poważnie, to w "Pokoju Marty" ten duch ma swoistą wymowę. Tak jak napisałam w recenzji, nie jest to taka zwyczajna opowiastka o nawiedzonym domu. Pomimo wszystko polecam :-)))
-
cyrysia
2012/06/08 15:00:46
Też uwielbiam tę książkę. Jest rewelacyjna i koniecznie muszę poznać pozostałe dzieła pani Zimniak.
-
Gość: Agnesscorpio, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/06/08 15:23:08
Świetna recenzja, Aguś:) Bo i książka świetna!
-
avo_lusion
2012/06/08 15:41:13
Polonisty znowu z tymi duchami wyjeżdża! :P, hehe:) Mnie książka wydaje się niesamowicie ciekawa i mam nadzieję, że uda mi się ją zdobyć! :)
-
2012/06/08 19:14:47
ale duch w romansach to co innego... wiadomo, że przejdzie ulgowo. a w takich książkach jak ta, to nie wiadomo...
Avo_lusion
no ej! pierwszy raz mówię, że duchów nie lubię ;P
-
krainaczytania
2012/06/09 13:46:48
@Cyrysia
To masz podobnie jak ja :-) Ja również założyłam sobie, że w najbliższym czasie poszukam "Willi" :-)))
-
krainaczytania
2012/06/09 13:48:38
@Aga
Aguś, dziękuję ślicznie :-) Masz rację, książka jest rewelacyjna :-) Pozdrawiam cieplutko :-)
-
krainaczytania
2012/06/09 13:49:42
@Danusia
Naprawdę książka jest warta przeczytania. Polecam Ci ją z pełną odpowiedzialnością. Jak tylko gdzieś ją spotkasz, to bierz natychmiast :-)
-
krainaczytania
2012/06/09 13:51:08
@Polonisty
Jak nie przeczytasz, to nie będziesz wiedzieć jak w tym wypadku "przejdzie" duch ;-) Zauważ, że tutaj też jest romans, choć nie taki cukierkowy, ale jednak jest :-)))
-
Gość: Nika, *.smgr.pl
2012/06/10 18:02:56
Duchy! Jestem zaintrygowana.;)
-
krainaczytania
2012/06/10 18:08:15
@Nika
I powinnaś być zaintrygowana, bo książka wspaniała :-) Polecam :-)))
-
2012/06/11 20:25:17
Też otrzymałam tę książkę. Na razie czeka w kolejce, bo zrobił mi się stosik recenzyjny. Przeczytałam Twoją recenzję dosyć pobieżnie, by się nie sugerować. Najważniejsze, że się podoba. Ja byłam poprzednio zadowolona z "Willi" tej autorki.
-
krainaczytania
2012/06/11 20:33:57
@Nutta
Bardzo mi się podobała ta książka i ciekawa jestem, jakie wrażenie zrobi na Tobie. Niestety "Willi" jeszcze nie czytałam, ale mam zamiar to nadrobić :-) Oczywiście, rozumiem, że nie chcesz się sugerować moją opinią. Najlepiej wyrobić sobie zdanie samemu :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?