Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Co wydarzyło się w Ravenhart House?

 

Judith Lennox

 

         Krok w nieznane

 

 

 

Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2008
Tytuł oryginału: A Step in the Dark

 

 

Źli ludzie nie mają żadnych zahamowań. Robią, co chcą. Dobrzy zawsze się zastanawiają nad konsekwencjami swoich uczynków.

 Judith Lennox – Krok w nieznane

 

 

 

Shimla, niegdyś znane jako Simla, to miasto położone w Indiach. Miejscowość ta słynie przede wszystkim ze swoich walorów turystycznych. To właśnie tam rozpoczyna się akcja powieści autorstwa angielskiej pisarki, Judith Lennox pod tytułem Krok w nieznane. Jest rok 1915. Młodziutka Elizabeth Ravenhart w tragicznych okolicznościach traci męża. Być może Jack nie był mężczyzną, o jakim marzyła, jednak nie mogła powiedzieć, że nie spełniał jej podstawowych oczekiwań. Nie kochała go, ale nigdy nie życzyła mu śmierci. Był jej przyjacielem, kochankiem i ojcem jej syna. Życie, jakie obydwoje prowadzili w pełni ich zadowalało. A trzeba wiedzieć, że było to życie dość rozrywkowe. Fakt, że od pierwszej chwili Bess nie wzbudzała sympatii teściowej jakoś specjalnie jej nie przeszkadzał. Przecież był Jack, który zawsze dostawał to, czego chciał. A skoro pragnął Bess, to nic nie było w stanie tego zmienić. Nawet jego zaborcza matka.

Śmierć Jacka Ravenharta staje się punktem zwrotnym w życiu Bess, gdyż brutalnie wkracza w nie teściowa, Cora Ravenhart. Kobieta ma już swój plan i zamierza przedstawić go synowej.

(…) Teściowa wyglądała teraz przez okno. Czarna suknia Cory kontrastowała z niebieskozielonymi barwami ogrodu.

– Nie posądzaj mnie, proszę, o brak dobrej woli. Niezależnie od tego, co nas różni, byłaś żoną Jacka. Przyszłam tu, aby ci pomóc. Opłacę twoją podróż do Anglii i zaopiekuję się Frazerem do czasu, aż się urządzisz i będziesz mogła po niego przysłać.

(…)

– Dziękuję, ale Frazer wróci ze mną do Anglii – zakomunikowała.

Pani Ravenhart usiadła i spytała:

– A czy chociaż wiesz, gdzie obecnie przebywa twój ojciec?

– Oczywiście – rzuciła spiesznie Bess i zaraz się speszyła. Od miesięcy, a może i od pół roku nie miała od niego żadnych wiadomości. I chociaż powiadomiła ojca o śmierci Jacka, nie otrzymała dotąd żadnej odpowiedzi. Ani listu, ani telegramu.

– Czy jesteś pewna, że miejsce, w którym mieszka, nadaje się dla niemowlęcia? Bo mnie się wydaje, że nie. – Cora uśmiechnęła się lekko. – Poza tym słyszałam, że twój ojciec opuszczał Indie w… niejasnych okolicznościach. – Pani Ravenhart zniżyła głos. – Jak sądzę, chodziło o długi karciane.

Bess zacisnęła pięści ze złości. Cora Ravenhart ciągnęła dalej:

– Możesz mi wierzyć, ja chcę tego samego, co ty. Chcę tego, co najlepsze dla syna Jacka. Dlatego właśnie proponuję, by tu został do czasu, aż się urządzisz w Anglii. To się nawet dobrze składa, bo od dawna planowaliśmy odwiedzić w Szkocji Sheldona, starszego brata mojego męża. Wszystko jest przygotowane i w kwietniu przyszłego roku spędzimy u niego lato (…)[1]

Cora zapewnia też, że do czasu jej podróży do Szkocji na pewno Elizabeth zdoła wszystko przygotować na przyjazd syna, którym będzie mogła się potem zająć. Naiwna Bess wierzy teściowej i wyrusza w samotną morską podróż do Anglii, gdzie zastaje schorowanego ojca, którym musi się zaopiekować, aż do dnia jego śmierci, tracąc przy tym wszystkie pieniądze, jakie miała przeznaczone na przygotowanie odpowiednich warunków, aby nadal móc wychowywać swojego syna. Niemniej, obiecana wizyta Cory Ravenhart w Szkocji nie dochodzi do skutku. Mało tego. Kobieta od samego początku kłamała, chcąc w ten sposób pozbyć się niechcianej synowej i przejąć opiekę nad wnukiem.

Po śmierci ojca, Bess wyjeżdża do Edynburga i tam podejmuje pracę w jednym z nocnych klubów jako hostessa, co z kolei sprawia, że traci społeczny szacunek, a ludzie traktują ją jak zwyczajną prostytutkę, oceniając po pozorach. Prawda jest taka, że Bess nadal wierzy w odzyskanie syna i robi wszystko, aby zabezpieczyć byt nie tylko sobie, ale przede wszystkim jemu. Posuwa się nawet do tego, że wychodzi ponownie za mąż bez miłości, aby tylko zabezpieczyć się finansowo, co także odbierane jest negatywnie przez towarzystwo. Już wtedy w jej życiu pojawia się niejaki Martin Jago, jednak ona nie zwraca na niego uwagi. Mijają lata. Bess rodzi kolejne dzieci, lecz nie potrafi zapomnieć o swoim pierworodnym. Do Indii jechać nie może, gdyż trwa pierwsza wojna światowa. W związku z tym, co ma zrobić zrozpaczona kobieta tęskniąca za synem? Zapomnieć? Zobojętnieć?

Mija dwadzieścia długich lat. Bess prowadzi już ustabilizowane życie. Wreszcie znalazła prawdziwą miłość. Przeżyła szereg osobistych dramatów, lecz nie załamuje się. O pierworodnym dziecku nigdy nie zapomniała. Wydawać by się mogło, że los wreszcie wysłuchał jej tęsknych błagań, bo oto pewnego dnia w drzwiach jej domu staje… Frazer Ravenhart, jej dorosły syn.

(…) Minęły święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok. W styczniu Kate i Eleonor wróciły do szkoły. Dokuczliwy, zimny wiatr niósł ze sobą deszcz i śnieg z deszczem. Zamek, tkwiący na wzgórzu, znikał za zasłoną szarości. Wszystkie dziewczynki były zakatarzone. Któregoś popołudnia Bess zostawiła Rebeccę pod opieką Kate, a sama wyszła na spotkanie wracającej ze szkoły Eleonor. Śnieg z deszczem przeszedł w śnieg, wpadał jej za kołnierz i mankiety palta. Trzymała córkę mocno za rękę. Martwiła się o Martina, jadącego autem po śliskich drogach z wizytami domowymi.

Właśnie otrzepywały ze śniegu palta i rękawiczki w holu, gdy Bess usłyszała pukanie do drzwi wejściowych. Otworzyła je i ujrzała młodego mężczyznę. Jeżeli to sprzedawca encyklopedii…

Spojrzała jeszcze raz, uważniej… i serce w niej zamarło. Jack – pomyślała przez krótką, nierzeczywistą chwilę. Ale na głos wymówiła inne imię:

– Frazer.[2]

Powrót utraconego przed laty syna, staje się kolejnym punktem zwrotnym nie tylko w życiu Bess, ale także i jej rodziny, którą na przestrzeni tych lat udało jej się stworzyć. Jak sobie z tym poradzi? Czy znów to właśnie Frazer będzie dla niej najważniejszy? Dokąd zaprowadzi ją ta matczyna miłość?

Książka pochodzi z tak zwanej serii Z kapeluszem. Jest to literatura typowo kobieca, poruszająca szereg ważnych, życiowych aspektów. Mamy tutaj dwie kobiety kochające swoich synów ponad wszystko. Pierwszą z nich jest wspomniana wyżej Cora Ravenhart, zaś druga to Elizabeth, która w momencie powrotu Frazera nosi nazwisko Jago. Cora, tracąc swojego jedynaka, postanawia całe swoje uczucie przelać na wnuka, nawet kosztem jego biologicznej matki. Ostatecznie doprowadza do tego, że dziecko boi się Bess, a babkę traktuje jak matkę. Z kolei Bess tak bardzo pragnie mieć syna, że praktycznie w pewnym momencie swojego życia wpada w obsesję i rodzi dzieci „taśmowo”, wierząc, że „tym razem już na pewno musi być syn.” Robi to nawet wtedy, gdy lekarze kategorycznie zabraniają jej zajść w kolejną ciążę, co wręcz może skutkować jej śmiercią.

A jaki jest Frazer wychowywany przez babkę? Czy naprawdę kocha matkę i chce poznać rodzinę, czy może do Szkocji przywiodła go jedynie chęć zagarnięcia majątku, który odziedziczył po zmarłym krewnym? Bo trzeba wiedzieć, że posiadłość Ravenhart House należy teraz do Frazera. Ale czy da mu szczęście? A może stanie się przyczyną tragedii, która przez wiele lat będzie owiana tajemnicą? Tak naprawdę Frazer to mężczyzna, który nie potrafi pogodzić się z porażką. Babka wciąż zaspakajała jego najdrobniejsze zachcianki, w związku z czym, podobnie jak jego ojciec, przyzwyczaił się do tego, że wszystko mu się należy. Jednak z drugiej strony jest on też bardzo nieszczęśliwym człowiekiem, za wszelką cenę pragnącym akceptacji i miłości.

Judith Lennox ukazuje także problem alkoholizmu. Ktoś mógłby zarzucić Autorce, że skoro kobieta w ciąży rozpaczliwie pragnie, aby jej dziecko urodziło się zdrowe i bezpieczne, to dlaczego pije? Czyżby brak logiki? Otóż nie. Dla mnie jedynym sensownym wytłumaczeniem wykreowania tego typu postaci jest pokazanie jak bardzo skomplikowaną i jednocześnie słabą istotą jest człowiek. Z jednej strony pojawia się potrzeba chronienia nienarodzonego dziecka, a z drugiej niemoc w walce z nałogiem. Autorka porusza również problem homoseksualizmu, za którego ujawnienie groziła niegdyś kara więzienia. Oprócz tego, pokazuje także dramat dwóch wojen światowych.

W tej powieści Zło miesza się z Dobrem, choć momentami można mieć wrażenie, że tego Zła jest tutaj znacznie więcej i tak naprawdę do końca nie wiadomo, które z nich ostatecznie zwycięża. Według mnie jest to doskonała książka dla miłośników powieści obyczajowych, sag, a także dla tych, którzy lubią skomplikowanych bohaterów, których postępowanie daje do myślenia. Książka podzielona jest na pięć części czasowych, z których każda dotyczy innego bohatera, tworząc jedną spójną całość. Na pewno nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością Judith Lennox, zwłaszcza że literatura kobieca i obyczajowa jest mi niezwykle bliska.

 

Moja ocena: 6/6

 

Judith Lennox na FB

 



[1] J. Lennox, Krok w nieznane, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2008, s. 13-14.

[2] Ibidem, s. 231-232.

 

źródło okładki



prawa autorskie zastrzeżone

wtorek, 19 czerwca 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
ksiazkowka
2012/06/19 19:10:14
Z typowo babską literaturą, jak wiesz, nie czuję się specjalnie blisko związana, jednak problemy, które porusza ta książka mnie interesują. Kobieta w ciąży, alkoholiczka. Jestem skłonna się skusić. :)
-
krainaczytania
2012/06/19 19:24:47
@Ewa
Wiem, wiem, że nie lubisz kobiecych obyczajówek ;-) Z kolei ja bardzo dobrze czuję się w tego typu literaturze. Prawdę powiedziawszy mogę czytać wszystko. Nie mam jakichś swoich ulubionych gatunków literackich. Na chwilę obecną stronię jedynie od wszelkich wampirów i wilkołaków, ale kto wie, może za jakiś czas i na to się skuszę? ;-) Natomiast co do "Kroku w nieznane", to przede wszystkim wiedz, że nie jest to romans. Owszem, bohaterowie tworzą związki, ale nie jest to wyeksponowane tak jak w klasycznym romansie. Może nie powinnam zdradzać zbyt dużo, ale jest też zbrodnia, więc myślę, że mogłoby Ci się spodobać :-)
-
2012/06/19 19:40:25
Po przeczytaniu recenzji już dostrzegam, iż książkę musi się czytać bajecznie. Okładka też ładna:)
-
krainaczytania
2012/06/19 19:44:09
@Nutta
Szczerze, to będąc w bibliotece w ogóle nie miałam zamiaru brać tej książki. Mało tego. Nie wiedziałam nawet, że taka powieść istnieje. Kiedy już wychodziłam, przyszła czytelniczka ze zwrotem. Jak zobaczyłam okładkę, to przepadłam. Właśnie ta grafika zaważyła na tym, że powieść do mnie trafiła. Jeśli chodzi o samo czytanie, to masz rację. Jak ktoś lubi tego typu literaturę, to tę powieść po prostu pochłonie :-)
-
2012/06/19 20:10:47
a ja już to czytałam i też mi się podobało:)
-
krainaczytania
2012/06/19 20:15:29
@Polonisty
Ja tę powieść zwyczajnie pochłonęłam :-) A wszystko przez okładkę ;-)
-
avo_lusion
2012/06/19 20:49:59
A ja obyczajówki mogę czytać, jeżeli są dobrze napisane, tak jak ta:) Nazwisko nie jest mi obce, więc może znajdę w bibliotece:)
-
felicja79
2012/06/19 23:00:12
Najpierw pomyślałam, że to książka nie dla mnie, ale jak przeczytałam Twoją recenzję to zmieniłam zdanie. Bardzo ciekawie ją opisałaś :-).
-
krainaczytania
2012/06/20 15:01:21
@Danusia
Z tego, co zdążyłam zauważyć, to ta seria "Z kapeluszem" jest całkiem ciekawa :-) Choć raz zrób mi tę przyjemność i przeczytaj wreszcie jakąś obyczajówkę ;-)
-
krainaczytania
2012/06/20 15:08:26
@Felicja
Nie wiem, czy zauważyłaś, ale odkąd minął mi rok blogowania, całkowicie zmieniłam front, jeśli chodzi o recenzowanie. Kiedyś doszukiwałam się samych negatywów, ale bardzo szybko doszłam do wniosku, że nie tędy droga, bo taki sposób działa krzywdząco względem autorów. W związku z tym przeszłam na styl, jaki preferuje się w USA. Tam na pierwszy plan wyciąga się pozytywy, a jak już się te dodatnie strony opisze, to wtedy negatywów praktycznie nie widać. Gubią się. Ta forma znacznie bardziej mi odpowiada, bo wtedy mam czyste sumienie, że nie skrzywdziłam autora, a wiem, że można to bardzo łatwo zrobić. Marzy mi się, żeby polscy blogerzy właśnie zaczęli iść tą drogą, bo wtedy można byłoby uniknąć szeregu nieprzyjemnych sytuacji. Jednak, kiedy czytam niektóre recenzje, to tracę nadzieję, że kiedykolwiek tak się stanie, skoro w ludziach jest tak dużo negatywnych emocji :-(


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?