Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Szczęście miewa zapach wanilii… a smak piołunu

 

Iwona J. Walczak

 

        Złocista Dolina

 

 

Wydawnictwo: REPLIKA
Zakrzewo 2012

 

 

O przyjaźni można mówić na wiele sposobów. Nie wiem, czy wiecie, ale już Arystoteles próbował zdefiniować tę szczególną więź, jaka wytwarza się pomiędzy ludźmi. Według niego przyjaźń może być idealna i wtedy stanowi wartość samą w sobie lub może spełniać pewien określony cel i wtedy być przyjemnością. Większość z nas twierdzi, że przyjaciele to osoby, które dobrze znają tych, z którymi łączy ich ta szczególna więź. Ale czy tak jest naprawdę? Czy naprawdę znamy swoich przyjaciół albo oni nas? Jeśli wierzyć badaniom, to w większości przypadków powyższe stwierdzenie jest tylko złudzeniem, które sami tworzymy, aby poprawić swoją samoocenę. Wierząc, iż naszym przyjaciołom naprawdę na nas zależy, budujemy jedynie poczucie własnej wartości i nic poza tym.

Przyjaźń możemy zawrzeć w rozmaity sposób, w zależności od kultury, czy też powiązań religijnych. Niektóre przyjaźnie zawiązują się jeszcze w wieku przedszkolnym, a inne nieco później, na przykład w okresie studiów, i trwają latami, bądź kończą się zupełnie niespodziewanie pod wpływem albo jakiegoś mało znaczącego konfliktu, albo z powodu ogromnej krzywdy doznanej ze strony rzekomego przyjaciela, której nie możemy wybaczyć, ani też o niej zapomnieć.

Być może zastanawiacie się skąd u mnie dziś takie refleksje na temat przyjaźni? Otóż, chcę Wam opowiedzieć o szczególnej więzi, jaka połączyła trzy wyjątkowe kobiety. Kasia, Dorota i Majka poznały się jeszcze w czasach uniwersyteckich. Były nierozłączne, studiowały ten sam kierunek, łączyły je te same marzenia. Już wtedy obiecały sobie, że pewnego dnia poświęcą się działalności turystycznej. Jednak los chciał inaczej.

Katarzyna Bzdowska osiadła w Poznaniu, gdzie założyła rodzinę, urodziła syna, Piotra, pracuje w banku i wydawać by się mogło, że do szczęścia już nic więcej jej nie potrzeba. Doskonale radzi sobie też z matką, dla której konwenanse i fakt „co ludzie powiedzą”, stają się kwestią priorytetową. A jednak los płata Kasi figla, co sprawia, że przez długie lata nie będzie potrafiła się z tego otrząsnąć.

Dorota Borecka również wyszła za mąż, urodziła córkę, Tamarę, lecz jej małżeństwo nie trwało długo. Po rozwodzie z niejakim Kajetanem Dębskim, zwanym przez wszystkich pieszczotliwie „Kiciusiem” wyjechała do Niemiec, gdzie obecnie we Frankfurcie opiekuje się starszymi ludźmi.

Majka Szałek, nazywana przez przyjaciółki „Majszą”, również założyła rodzinę, mieszka w Częstochowie i pracuje w szkole jako nauczycielka, a jednocześnie maluje obrazy. Ona również urodziła córkę, Zuzę, niezwykle uzdolnioną muzycznie. Jej życie także mogłoby wyglądać, niczym wyjęte z bajki, lecz niestety tak nie jest.

Pewnego dnia Kasia na zaproszenie Doroty odwiedza przyjaciółkę w Niemczech i tam rodzi się pomysł, aby we wsi Mordki leżącej na Pojezierzu Ełckim założyć ośrodek, do którego mogliby przyjeżdżać pracownicy różnych firm, aby przeprowadzać tam szkolenia, a jednocześnie odpoczywać na łonie natury, zważywszy że okolica jest przepiękna, a dom, w którym miałby powstać ewentualny ośrodek należy do Doroty, zaś wszelkie środki finansowe łoży na niego jej brat, mieszkający obecnie za granicą.

(…) Z tyłu budynku widać było łagodne wzgórze morenowe, porosłe dzikimi trawami różnej wysokości, z drugiej zaś strony, w dolince kilkadziesiąt metrów od domu – niewielkie jezioro rynnowe, zarośnięte trzciną, rzęsą i szuwarami. Przeciwległy brzeg jeziora porastały lasy, a od strony bliższej domu brata Doroty – duże pojedyncze drzewa liściaste. Z ganku przed domem widać było całą surowość i majestatyczne ukształtowanie krajobrazu. Wszędzie, jak okiem sięgnąć, rozciągały się pola uprawne porosłe zbożem, łubinem i rzepakiem. W dolinie tej, tuż obok, bliżej jeziora, soczyście zielone trawy tworzyły połacie łąk, na których pasło się bydło. Kaśka dojrzała też cztery kare konie – i mimo że pasły się daleko stąd, widać było od razu, że są rasowe. W gładkiej jak szkło tafli jeziora w dolinie odbijało się pomarańczowe, zachodzące słońce (…)[1]

I tak oto przyjaciółki sprzed lat rozpoczynają prace nad uruchomieniem ośrodka. Oczywiście nie są w tym wszystkim same, gdyż pomocą służą także mieszkańcy Mordek. Po pewnym czasie do Doroty i Kasi dołącza również Majka, która przeżywając właśnie kryzys małżeński, postanawia uciec na jakiś czas z Częstochowy. Środki finansowe nadal napływają od Witka, brata Doroty. Kobiety pracują w pocie czoła, jednak nie obywa się bez nieporozumień, a nawet poważnych kłótni. Na przyjaźni wciąż cieniem kładzie się historia sprzed lat, kiedy to mąż Kasi niespodziewanie zakochał się w Majce i to spowodowało, że kobieta jest dziś sama, a Paweł, z którym tak naprawdę jeszcze nie zdążyła się rozwieść, przebywa gdzieś w świecie. Czy Kasia znajdzie w sobie na tyle siły, aby w końcu wybaczyć Majce i zacząć wszystko od nowa?

Autorka w Złocistej Dolinie porusza dość mocno problem kobiecej przyjaźni. Przedstawia trzy tak bardzo różne charaktery, że czytelnik zastanawia się, w jaki sposób te kobiety są w stanie w ogóle przebywać w swoim pobliżu. Weźmy na przykład Dorotę. Uważa się za kobietę światową z uwagi na fakt przebywania przez długi czas w Niemczech. Jednak tak naprawdę Dora jest bardzo nieszczęśliwa. Nie dość, że samotna, to jeszcze co rusz doprowadza do konfliktów, a swoją córkę traktuje jak zwyczajną niezdarę, twierdząc, że bez niej Tamara zginie. Nie pozwala jej się usamodzielnić i być może waśnie ta chora nadopiekuńczość sprawiła, że dziś Tamara cierpi na nerwicę lękową, z którą ciężko jej sobie poradzić. W dodatku Dora bezustannie zadręcza przyjaciółki osobą swojej zmarłej matki, która rzekomo wciąż mieszka w domu w Mordkach.

A Majka? Ta z kolei pragnie czerpać z życia ile się da, co bardzo nie podoba się Dorocie. Oczywiście przyjaciółka nie omieszka jej tego wypomnieć. Wciąż ją poucza, co sprawia, że pomiędzy nimi dochodzi do ciągłych nieporozumień i kłótni. Majka uwielbia mężczyzn. Uwielbia być adorowana przez nich. Po doznanym nieszczęściu bardzo szybko się podnosi i wydaje się, że to, co było jeszcze nie tak dawno ważne, teraz nie ma już najmniejszego znaczenia.

Najrozsądniejsza wydaje się być Kasia, choć z drugiej strony można rzec, że jest to typ kobiety, która „chciałaby, ale się boi”. Nie chce podejmować ryzyka, dzięki czemu mogłaby być szczęśliwa. Woli tkwić w tym, co ma. Może ona po prostu boi się szczęścia?

W tej powieści tak naprawdę każda z nas może odnaleźć samą siebie. W zależności od sytuacji, możemy być Kasią, Mają, a nawet znerwicowaną i wszystkowiedzącą Dorotą, która wciąż ukazuje wyższość Niemiec nad Polską. Fabuła tej książki, choć nieskomplikowana, to jednak dająca do myślenia. Mnie historia tych trzech wyjątkowych kobiet porwała od pierwszej strony. Autorka nie oszczędza także na poczuciu humoru, czego przykładem może być niespodziewany przyjazd „Kiciusia” do Mordek, o którym pisze tak:

Kilka dni później Kiciuś pojawił się w drzwiach wagonu objuczony torbami podróżnymi przeróżnych rozmiarów i kolorów. Na każdym ramieniu wisiały mu po dwie brązowe i czarne. Tyle samo, a może i więcej, tym razem kraciastych, trzymał w każdej z rąk. Spod pachy wystawały mu zwinięty zielony koc i mała, beżowa poduszeczka. Gdy schodził ze stopnia wagonu, jedna noga wkręciła mu się w ten zwój dyndających mu na ramionach bagaży. Zachwiał się, stracił równowagę, po czym wypadł z impetem i gromkim krzykiem na peron. Pacnął twarzą. Nawet nie zdążył wyciągnąć rąk, bo te wszystkie paski czy uszka oplotły je i pozakręcały się, tworząc krępujący ruchy węzeł. Cięższe torby, koc i poduszeczka podczas lotu w powietrzu wyprzedziły bezwładne cielsko Kiciusia i, jak wypełnione powietrzem piłki, początkowo podskakiwały, lecz w końcu opadły na peron. A za nimi Kiciuś. Spadł i przez chwilę leżał na nim jak długi, a minę miał, jakby wpadł do obornika. Jasnobeżowy wełniany płaszcz i brązowe sztruksowe spodnie pokryło brunatne błocko.

– O, cholera, co za zadupie! – krzyknął, wyplątując się z siatki skórzanych rączek oraz parcianych pasków (…)[2]

Przyznam, że kiedy czytałam ten opis „lądowania Kiciusia na peronie”, to miałam wrażenie, jakby przed moimi oczami przesuwał się obraz w zwolnionym tempie. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek zdarzyło mi się coś podobnego. To tylko świadczy o znakomitym doborze słów oraz doskonałej umiejętności konstruowania opisów.

Zwróciłam też uwagę na to, z jakim głębokim uczuciem pisana jest tak powieść. Mam wrażenie, że Autorka w opisanie tej historii włożyła całe swoje serce, poświęcając się tej czynności bez reszty. Rzadko można poczuć to tak namacalnie, jak w tym przypadku. To uczucie ciepła przelane przez Autorkę na powieść, podczas czytania przechodzi również na czytelnika. Oczywiście, nie ma w tym słodyczy. Powieść w żadnym wypadku nie jest przesłodzona. Jest napisana sprawnie, płynne, co powoduje, że czytelnik nie chce się od niej oderwać. Pojawiają się tutaj także wątki damsko-męskie, jednak są one opisane tak delikatnie, że w żadnym wypadku nie budzą uczucia niesmaku. Nie przesłaniają one innych istotnych kwestii, a są jedynie ich uzupełnieniem.

Złocista Dolina to druga powieść Iwony J. Walczak. Jej powieściowym debiutem były Nagie myśli, wydane również nakładem Wydawnictwa Replika. Jak do tej pory nie udało mi się przeczytać Nagich myśli, ale mam nadzieję, że któregoś dnia będę miała taką możliwość. Póki co szczerze polecam Wam Złocistą Dolinę, bo naprawdę warto. Jeżeli pragniecie dowiedzieć się, na czym polega prawdziwa kobieca przyjaźń, to ta lektura jest dla Was obowiązkowa.

O tej książce mogłabym jeszcze wiele pisać. Oczywiście wiele dobrego, ale obawiam się, że wtedy nie pozostawiłabym Wam niczego, co chcielibyście odkryć w tej powieści sami. Dodam tylko, że jeszcze zanim zagłębiłam się w treść książki, najpierw urzekła mnie okładka. I podobnie, jak bohaterki też czasami mam ochotę uciec od zgiełku miasta i zaszyć się właśnie w takiej złocistej dolinie.

 

 

Moja ocena: 6/6

 

 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu


 



[1] I.J. Walczak, Złocista Dolina, Wyd. Replika, Zakrzewo 2012, s. 42.

[2] Ibidem, s. 133-134.

 

 

źródło okładki - Blog Autorki

 

 

prawa autorskie zastrzeżone

 

środa, 02 maja 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
cyrysia
2012/05/02 17:10:13
Bardzo bym chciała przeczytać ,,Złocistą Dolinę''. Wygrałam ją nawet w pewnym konkursie, lecz niestety przesyłka zaginęła. Mam jednak nadzieję, że uda mi się ją jeszcze jakoś odzyskać.
-
krainaczytania
2012/05/02 17:14:36
@Cyrysia
Ja naprawdę nie wiem, co się dzieje z naszą pocztą. Już drugi raz mi piszesz, że przesyłka Ci zaginęła. A ja na początku kwietnia zamówiłam sobie książkę p. Adama Zalewskiego pt. "Małe miasteczko" i do tej pory nie dostałam. Zwyczajnie gdzieś przepadła, albo nie została wysłana. Będę musiała to sprawdzić. Jednak to już chyba jakaś epidemia z tymi zaginionymi przesyłkami :-( Niemniej, mam nadzieję i życzę Ci, żebyś "Złocistą Dolinę" w jakiś sposób odzyskała :-)
-
felicja79
2012/05/02 17:42:21
Temat przyjaźni jest dla mnie bardzo interesujący. Jestem więc ciekawa tej książki :-).
-
avo_lusion
2012/05/02 20:20:54
Bardzo wysoka nota, a więc książka musi być świetna! A tematyka ważna i ciekawa:) Będę się rozglądać!
-
krainaczytania
2012/05/02 20:25:05
@Felicja
Mnie się ta książka bardzo podobała, a przyjaźń przechodzi w niej bardzo mocną próbę, więc naprawdę warto przeczytać i zobaczyć jak te trzy bardzo różne kobiety sobie z tym poradzą :-)
-
krainaczytania
2012/05/02 20:26:34
@Danusia
Powiem Ci, że Replika generalnie wydaje bardzo dobre książki i stąd te moje wysokie oceny. A "Złocista Dolina" jest naprawdę wyjątkowa z powodu problemu, jaki jest w niej poruszony. Polecam :-)
-
ksiazkowka
2012/05/02 20:48:20
Kobieca przyjaźń mówisz...Ciekawy wątek, nie przeczę. I ta sielska okładka. :) Czuję się skuszona. :)
-
2012/05/02 22:44:28
no ładnie ją oceniłaś - 6/6 okładka faktycznie ładna, u mnie chyba nie ma, zapamiętałabym. i tej pani też nie kojarzę.
-
krainaczytania
2012/05/03 14:17:06
@Ewa
Fajny taki przerywnik pomiędzy powieściami grozy :-) Niektórzy uważają, że tak dla higieny psychicznej czasami warto przeczytać coś lżejszego. Spróbuj :-)
-
krainaczytania
2012/05/03 14:19:59
@Polonisty
Ta książka jest drugą w dorobku literackim pani Iwony, więc może jeszcze nie wszyscy wiedzą o tej Autorce. A okładka cudna, taka odprężająca. Dobrych grafików mają w tej Replice :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?