Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Okres wołyński – Omelno

 

Pierwszą posiadłością Józefa na Wołyniu jest Omelno. Wieś leży w powiecie łuckim na pograniczu Wołynia i Polesia. Tę poleską majętność Kraszewski bierze w dzierżawę od niejakich Krasickich. Choć gospodarstwo jest rozległe i otoczone lasami, to jednak w wyniku długiego i złego zarządzania, jest też bardzo zniszczone. Sam Józef twierdzi, że nawet o wiele lepszy od niego gospodarz nie mógłby wyjść na tym administrowaniu z korzyścią. Wszelkie straty stają się dla Kraszewskiego łatwe do przewidzenia, a nawet najskromniejsze urządzenie domu stanowi dla niego ogromny ciężar. Przybywając do Omelna, Józef ma ze sobą jedynie niewielki bagaż i pościel, zaś ściany domu zastaje odrapane i nagie. Podłogi są zaniedbane, okna potłuczone, drzwi ledwo trzymają się na zawiasach, a piece wewnątrz pełne są cegieł. Józef doskonale wie, że jedynie dzierżawiąc posiadłość, nie może zbyt wiele myśleć o urządzaniu się w tym miejscu na stałe. Nie może także jeszcze myśleć o bogatym wystroju wnętrz, skoro skromne też nie jest łatwe do zrealizowania.

Na jednym dziedzińcu, lecz w drugim skrzydle domu, mieszka rządca pana hrabiego Krasickiego. Jest to człowiek niezwykle poczciwy, jednak mimo to Kraszewski nie jest zadowolony z takiego sąsiedztwa. Niemniej, musi się do niego przyzwyczaić, bo na inne w Omelnie na razie liczyć nie może.

Pierwsze gospodarskie prace, do których Józef zabiera się z ochotą, a także z poczucia obowiązku, zabierają mu znacznie więcej czasu, aniżeli wydają owoców. Jednak, gdy ma się do czynienia z gospodarstwem zapuszczonym od wieków, wówczas trzeba pracować na polach wyjałowionych i stosunkowo zbyt rozległych. Dlatego też ze swoim brakiem doświadczenia, Józef nie może wiele zdziałać. Jedyne, co Kraszewski jest w stanie zrobić w tej sytuacji, to dojrzeć gdzieś robotnika albo ustrzec się od ewentualnej kradzieży lub dopilnować zbioru o odpowiedniej porze roku. Józef bardzo szybko zdaje sobie sprawę, że na tego typu dzierżawie może jedynie być ekonomem, zaś nie gospodarzem.

 

Posiadłość J.I. Kraszewskiego we wsi Omelno

 

To tutaj, w ciszy lasów i błot rodzi się Witolorauda, czyli pieśń I eposu z dziejów Litwy o treści zaczerpniętej z czasów dość odległych, do której materiały Józef zbierał już od jakiegoś czasu. W Omelnie nasz bohater nie spotyka się z innymi mieszkańcami i nie dzieli się z nimi swoimi poglądami. Jest sam. Nikt nie podtrzymuje go na duchu ani nie wspiera.

(…) Osamotniony, od początku byłem wystawiony na strzały i napaści ze wszech stron, zmuszony sam się bronić przeciwko nim, nie mając do pomocy nikogo. Całego mojego zawodu literackiego to odosobnienie było i jest znamieniem. Wiele straciłem na tym, żem się na nikogo powołać, do nikogo przytulić nie mógł. Obchodzono się ze mną długo jak ze strzelcem, który bez pozwolenia puścił się w lasy cudze i którego wszyscy myśliwi „podporządkowani” pod nadzór ścigają. Nie mogłem się powołać ani na nauczyciela, ani na towarzyszów, ani na żadną szkołę. Że mnie obchodzenie krytyki, więcej niż srogie, bo najniesprawiedliwsze, złośliwe, lekceważące, nie zraziło, żem nie zaprzestał pisać, prawdziwie, nie wiem czemu to mam przypisać, chyba uporowi. Nikt się do mnie, jako do towarzysza, nie przyznawał; nikt bratem mi być nie chciał. Bardzo, bardzo późno, po cichu przypytał się do mnie taki drugi sierota jak ja – Syrokomla (…)*

Kraszewskiemu sen z powiek spędzają nie tylko trudy gospodarowania. Józef wciąż czeka na decyzję gubernatora wileńskiego w sprawie ewentualnego objęcia przez niego katedry języka i literatury polskiej na Uniwersytecie w Kijowie. W dniu 11 września 1836 roku, czyli jeszcze przed osiedleniem się Pisarza w Omelnie, zbiera się komisja konkursowa w celu podjęcia ostatecznej decyzji w tej sprawie. Z siedmiu nadesłanych prac, w tym jednej anonimowo, członkowie komisji trzy z nich uznają za w pełni odpowiadające warunkom określonym w konkursie. Spośród tych ostatnich za najlepszą i najcenniejszą uważają dysertację opatrzoną godłem: Sed quid tentare nocebit. Ta właśnie praca wyróżniona przez sąd konkursowy wyszła spod pióra Józefa Kraszewskiego. Wraz z nim o lektorat ubiegają się także inne wybitne osobistości. Są to ludzie rozmaitego charakteru, zawodu i wykształcenia, bądź też formacji intelektualnej.

Choć praca Kraszewskiego nie odznacza się szczególną głębią ujęcia tematu i oryginalnością spojrzenia na dzieje języka, to jednak cechują ją wartości formalne, gładki styl i zrozumiałe ujęcie problemu. Komisja nie jest w stanie należycie ocenić pracy pod względem merytorycznym. Niemniej jednak, jej członkom bardziej zależy na poznaniu poglądu autora, jego metody i warsztatu naukowego, jak również ogólnej orientacji w zagadnieniu oraz przygotowania i sposobu myślenia kandydata.

Rozprawa Józefa składa się z czterech części. Kraszewski rozpatruje w niej etnogenezę Słowian, której źródło upatruje w Azji. Autor przeprowadza w niej systematykę języków słowiańskich oraz omawia ich dzieje. Józef dokonuje w niej także charakterystyki polszczyzny, wydobywa cechy języka poszczególnych pisarzy, a nawet formułuje pewne ogólne wnioski. Kładzie też nacisk na pierwotną czystość języka polskiego wyniesioną z ogólnego pnia językowego słowiańszczyzny, jak również podkreśla późniejsze, niekorzystne na nią wpływy łaciny w zakresie materiału leksykalnego i składni, a szczególnie zwraca uwagę na negatywne oddziaływanie języka Jana Kochanowskiego.

Niemniej jednak, przed szczęśliwym zwycięzcą konkursu nie otwiera się droga usłana różami. W piśmie Rady Uniwersytetu z dnia 13 września 1836 roku ukryta zostaje zatruta strzała, która boleśnie przekreśli starania i marzenia Kraszewskiego. Jest to żądanie dostarczenia zaświadczenia o nieuczestniczeniu w powstaniu listopadowym.

W związku z powyższym Józef zastanawia się jak ukryć ten fakt przed Radą Uniwersytetu. Postanawia więc nie odpowiadać na otrzymywane wezwania. Udaje mu się to przez dwa miesiące, w czasie których czyni starania, aby pozyskać sobie względy wojennego gubernatora Wilna ks. Dołgorukowa, poświęcając mu pierwszy tom Historii miasta Wilna. Wreszcie 13 listopada tego samego roku, tłumacząc się nieobecnością w domu, Józef odpisuje na wezwania, sprytnie omijając drażliwy temat.

Korespondencja w Uniwersytetem trwa pół roku, w której Józef czyni najprzeróżniejsze uniki, byle tylko nie dopuścić do urzędowej konfrontacji ze swoją niedawną akcją spiskową. Wreszcie nadchodzi dzień 27 marca 1837 roku, kiedy to Kraszewski składa formalną, ale też gołosłowną, ponieważ bez pokrycia pismem urzędowym, deklarację o niebraniu udziału w powstaniu listopadowym. Być może nie mając innego wyjścia, a może licząc na przychylność losu, sam prosi Radę Uniwersytetu, aby dla potwierdzenia prawdziwości jego słów zasięgnęła opinii u Dołgorukowa. Kres tej pokrętnej plątaninie kładzie odpowiedź cywilnego gubernatora grodzieńskiego, w zasięgu którego władzy przebywa Kraszewski. Gubernator w swojej opinii opiera się na piśmie Dołgorukowa z 9 kwietnia 1837 roku, którego treść wyraźnie zabrania przyjmowania Józefa do służby państwowej z powodu jego antycarskiej przeszłości politycznej. Pismo to stwierdza także, iż Kraszewski powinien nadal przebywać pod jak najsurowszym nadzorem policji oraz miejscowych władz. Po takim wyjaśnieniu otrzymanie uniwersyteckiego stanowiska staje się niemożliwe, zaś dość napięte stosunki spowodowane wykryciem szeroko rozgałęzionego spisku Szymona Konarskiego, unicestwiają całą sprawę. Ostatecznie w dniu 13 maja Rada Uniwersytetu podejmuje decyzję o odrzuceniu kandydatury Kraszewskiego. W tym samym czasie cywilny gubernator w Grodnie zawiadamia samego zainteresowanego o stanowisku ks. Dołgorukowa. Choć wydaje się, że wszystko sprzysięgło się przeciwko niemu, to jednak Józef nie powiedział w tej kwestii jeszcze ostatniego słowa.

Czas spędzony we wsi Omelno to nie tylko lata gospodarowania oraz zwieńczone porażką starania Józefa o posadę na Uniwersytecie. W tym samym czasie Kraszewski wysyła też do Tygodnika Petersburskiego artykuł pod tytułem Jak się robią nowe książki z starych książek. Rzecz o kradzieży literackiej. Rok później (1838) drukiem wychodzą Poezje, które zbierają pochlebne recenzje od Tygodnika Petersburskiego.

Z kolei 10 czerwca 1838 roku Józef Kraszewski staje wreszcie na ślubnym kobiercu z Zofią Woronowiczówną. Na tę chwilę musiał czekać aż trzy lata, ponieważ tyle czasu upłynęło od jego oświadczyn. Zofia jest bratanicą arcybiskupa warszawskiego, a zarazem ostatniego prymasa Królestwa Polskiego i poety, Jana Pawła Woronicza. Nie wiadomo czy podróż do Warszawy z młodą żoną jest podróżą poślubną, czy Kraszewski jedzie tam jedynie w sprawach literackich. Wiadomo na pewno, że niedługo po ślubie odwiedza Warszawę, gdzie spotka się z artystą malarzem, Januarym Suchodolskim, zaś opis tej wizyty przesyła do Tygodnika Petersburskiego. Jest to pierwszy w polskiej prasie nowoczesny reportaż z elementami wywiadu o tytule Pracownia Suchodolskiego.

Rok później (1839) w Poznaniu wychodzi powieść Kraszewskiego pod tytułem Poeta i świat, która po upływie dwóch lat zostanie wydana po raz drugi w Wilnie. Jeszcze za życia Pisarza, utwór ten zostanie przetłumaczony na siedem języków. Kwiecień tego samego roku to dla Józefa czas wielkiego szczęścia, bo oto po raz pierwszy zostaje ojcem. We dworze Urbanowskich w Horodcu na świat przychodzi jego córka, Konstancja.

 



* J.I. Kraszewski, Pamiętniki, Wyd. Ossolineum, Wrocław 1972, s. 355-356.



źródło zdjęcia: własne

 

prawa autorskie zastrzeżone

 

czwartek, 10 maja 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

  • Kraszewski i jego Kresy

    Obraz Kresów w twórczości Józefa Kraszewskiego to zagadnienie niezwykle rozległe. Poznawczy punkt wyjścia Pisarza wydaje się być znamienny dla ogółu literatury

  • Kraszewski romantyczny i polityczny

    Powieściopisarstwo Józefa Ignacego Kraszewskiego posiada dwie zasadnicze cechy, które nie zawsze można uznać za komplementarne. Pierwszą z nich jest dostrzegana

  • Pejzaż Polski malowany słowami Józefa Ignacego Kraszewskiego

    Środowiskiem, które odpowiedzialne było za ukształtowanie poglądów Józefa Ignacego Kraszewskiego, były bez wątpienia Kresy, a szczególnie Wilno, które odcisnęło

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
2012/05/10 19:25:11
Jak chcę pisać komentarz, zawsze u ciebie wyskakuje mi jakiś lokalizator, którego nie mogę się przez pewien czas pozbyć.
Ja mam chwilowy zastój w czytaniu Kraszewskiego. Wypożyczyłam najstarszą książkę w bibliotece ( z 1948 r) i przeczytałam pierwszy tom, a są jeszcze dwa:(
Z tego co piszesz, wyłania się obraz Kraszewskiego jako inteligenta i naukowca, archiwisty, nie gospodarza.
-
ksiazkowka
2012/05/10 19:31:08
Wreszcie trochę szczęścia w życiu Kraszewskiego. :)
-
krainaczytania
2012/05/10 19:41:27
@Nutta
Nic mi nie wiadomo na temat jakiejś lokalizacji. Jak do tej pory nikt mi nie zgłaszał takiego problemu. Może to wina tego, że miałam włączone polecenie podania kodu z obrazka w ramach uniknięcia spamu. Właśnie to wyłączyłam. Daj znać jak jest teraz :-)

Bardzo ciekawa jestem, co to za książka, taka stara :-) Ale pewnie za jakiś czas się dowiem z Twojego bloga :-) Ja Kraszewskiego na razie w ogóle nie czytam. Przez ten cykl jedynie zgłębiam jego biografię. Na lektury jeszcze przyjdzie czas, tak myślę :-) A gospodarowanie Józefowi zupełnie nie szło i pewnie dlatego potem ruszył w świat :-)
-
krainaczytania
2012/05/10 19:43:20
@Ewa
W życiu osobistym duże zmiany. Żona, dzidziuś. Ale zawodowo dalej klapa :-( Ja jestem tego zdania, że wybitnych ludzi docenia się dopiero po śmierci. Z Kraszewskim chyba tak właśnie było :-)
-
cyrysia
2012/05/11 07:40:13
Szkoda, że w życiu zawodowym nie układało się Kraszewskiemu najlepiej, ale za to życie rodzinne kwitło i moim zdaniem, to i tak duży sukces.
-
krainaczytania
2012/05/11 14:04:58
@Cyrysia
Fakt, nie układało się, ale upór nadal pozostał i, jak sam przyznaje w swoich "Pamiętnikach", to właśnie dzięki temu uporowi nie przestał pisać. Nawet najgorsza krytyka nie potrafiła go zniechęcić do pisania. Tylko podziwiać :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?