Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Home Sweet Home

 

Adam Zalewski

 

         Małe miasteczko

 

 

 

 

Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2012

 

 

 

Moje pierwsze spotkanie z twórczością Pana Adama Zalewskiego miało miejsce jesienią zeszłego roku. Wierni Czytelnicy mojego bloga z pewnością pamiętają, że powieścią, o której wówczas Wam opowiadałam, był Rowerzysta. Już wtedy wiedziałam, że na tej jednej książce na pewno nie poprzestanę.

Tym razem proponuję Wam Małe miasteczko. Jest to najnowsza powieść Autora, której akcja rozgrywa się w niewielkim mieście o nazwie Abraham, położonym w stanie Nebraska w Stanach Zjednoczonych. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że Abraham to raj na ziemi. Spokój, niczym niezmącona cisza, wszyscy się tutaj doskonale znają i wiedzą, czego mogą się spodziewać po sobie nawzajem. Praktycznie nikt z mieszkańców nie wyobraża sobie życia w innym miejscu. Nawet ci, którzy nie urodzili się w Abraham, ani też nie wychowali, lecz jedynie przywędrowali z jakichś odległych miejsc, czują się w tym mieście jak w domu. Jednym z takich właśnie „wędrowców” jest Bernard Travis.

Do Nebraski trafiłem wiosną osiemdziesiątego ósmego. Nie wiem, czym zauroczyła mnie ta równinna kraina, ale poczułem coś w rodzaju błogostanu. Może powodem byli ludzie, a może coś innego, czego nie potrafię nazwać? Po prostu postanowiłem zatrzymać się tutaj na dłużej.

(…)

Moja włóczęga dobiegła kresu w Abraham – niewielkiej miejscowości leżącej na pograniczu powiatów Scotts Bluff i Sioux. W Fort Robinson, położonym przy północnej granicy powiatu Sioux, zamordowano przed laty Szalonego Konia, legendarnego wodza Dakotów Oglala. Jest tam teraz Park Stanowy.

Mieszkam w Abraham zaledwie dwanaście lat, ale czasami mam wrażenie, że urodziłem się w tym miasteczku.[1]

Co dzień po uliczkach Abraham na swoim rowerze pedałuje Max Burton, miejscowy listonosz, który nikomu nie szczędzi na dobrym słowie. Wszelkiego rodzaju przesyłki dźwiga w wielkiej skórzanej torbie i wrzuca je do tradycyjnej metalowej skrzynki znajdującej się przed furtką każdej z posesji. Max czuje się tak, jak gdyby wygrał los na loterii. Jest szczęśliwy, że może żyć w tak doskonałym mieście. Ma nadzieję, że tego spokoju nic nigdy nie zdoła zakłócić.

W miasteczku mieszka również piękna Vera Cooder. Kobieta ma męża i nastoletnią córkę, lecz to wcale nie przeszkadza jej, aby swoim ponętnym ciałem doprowadzać miejscowych mężczyzn do szaleństwa. Ale cóż w tym złego, że los obdarował ją takimi wdziękami? A skoro tak hojnie obdarował, to dlaczego z tego przywileju nie skorzystać?

Oczywiście od czasu do czasu tu i ówdzie da się słyszeć o jakiejś rodzinnej awanturze wywołanej pod wpływem alkoholu albo znów kumple „od kieliszka” wreszcie tracą cierpliwość i zaczynają konwersować ze sobą przy użyciu pięści. Lecz nikogo specjalnie to nie dziwi, bo przecież takie rzeczy zdarzają się wszędzie.

Jednak bardzo szybko okazuje się, że ten wyidealizowany obraz miasteczka to jedynie pozory. Tak naprawdę niemal każdy z mieszkańców Abraham ukrywa jakąś tajemnicę i toczy wewnętrzną walkę ze swoimi demonami. Jedni wychodzą z tej walki zwycięsko, zaś innym się to nie udaje i spadają na samo dno. Prawdziwe oblicze Abraham bardzo szybko odkrywa nowo mianowany szeryf, Kirk Ralston. Przyjeżdżając tutaj liczył na ciepłą posadkę bez trosk i zmartwień, a zupełnie nie brał pod uwagę piekła, z jakim przyjdzie mu się zmierzyć w niedługim czasie, gdy dojdzie do pierwszej zbrodni.

Swego czasu był porucznikiem wydziału operacyjnego w Baltimore, dopóki nie zadarł ze swoim bezpośrednim przełożonym, który lubił pieniądze i nie zamierzał zrezygnować ze swych upodobań. Służba w Baltimore trwała zaledwie trzy lata, po czym Kirk zmienił klimat za namową swojej starszej, samotnej siostry Christine, mieszkającej od wielu lat na tym zadupiu w Nebrasce.

(…)

Przyjął pracę szeryfa w Abraham, jednogłośnie wybrany przez Radę Miejską, której członkowie w większości bywali na cotygodniowych spotkaniach brydżowych u Christine (…)[2]

Gdybym miała porównać tę powieść do wspomnianego powyżej Rowerzysty, to z pewnością napisałabym, że ta książka, w moim odczuciu, jest po prostu inna. „Inna”, czyli „delikatniejsza”. Zapytacie skąd takie stwierdzenie i jak thriller może być delikatny? Otóż, może. W Małym miasteczku wyraźnie widać, że Autor więcej uwagi poświęcił tworzeniu bohaterów, aniżeli samej akcji. O zabójstwach się mówi, lecz nie można ich „zobaczyć”. W tym przypadku dominuje psychologia. Mamy tutaj niezwykle bogaty wachlarz portretów psychologicznych idealnych do rozgryzienia dla policyjnego profilera. Nie jesteśmy w stanie praktycznie do samego końca przewidzieć kto jest winien popełnianych zbrodni. W tej historii Autor pokazuje, że perfekcyjnie potrafi zgłębić nie tylko psychikę dorosłego człowieka, ale także osoby nastoletniej. Widać tutaj wyraźnie do czego zdolni są ludzie, kiedy zagraża im niebezpieczeństwo. Wówczas wyzwalają się skrajne emocje, wielokrotnie skierowane do tych, którzy nie są niczemu winni.

Dodatkowo Autor zapoznaje czytelnika  z wiedzą historyczną i współczesną na temat stanu Nebraska, jak również tej specyficznej, niewielkiej mieściny, w której życie płynie spokojnie i bezproblemowo, lecz tylko do pewnego czasu. Obraz miasteczka i jego mieszkańców nakreślony jest tak realnie, że czytelnik ma wrażenie, jak gdyby oglądał jakiś amerykański film z kowbojami w roli głównej.

Spróbujmy, na koniec, odpowiedzieć sobie na następujące pytania: W czym tak naprawdę tkwi fenomen twórczości Pana Adama Zalewskiego? Co jest takiego wyjątkowego w powieściach Autora, że czyta się je jednym tchem, a ich zakończenie jest trudne do przewidzenia? Otóż, oprócz fantastycznego warsztatu pisarskiego, jest to przede wszystkim umiejscowienie akcji. Nie wyobrażam sobie, aby ci sami bohaterowie zostali nagle przeniesieni w polskie realia. Oni po prostu nie pasowaliby tutaj. Do tego dochodzi jeszcze wspomniana powyżej umiejętność zagłębiania się w ludzką psychikę, co sprawia, że sami również chcemy poddać własnej analizie poszczególnych bohaterów. Ponadto jest to także doskonała znajomość amerykańskiej rzeczywistości, która tak naprawdę wcale nie jest taka, jak często ją sobie wyobrażamy.

 

Moja ocena: 6/6

 

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu

 

 



[1] A. Zalewski, Małe miasteczko, Wyd. Prószyński i S-ka, Warszawa 2012, s. 14-15.

[2] Ibidem, s. 79-80.

 

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

 

niedziela, 27 maja 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
ksiazkowka
2012/05/27 20:35:51
Mam nadzieję dorwać w niedługim czasie "Małe miasteczko". :) Mam nadzieję, że mi się uda. :)
-
krainaczytania
2012/05/27 20:50:49
@Ewa
Życzę Ci, żeby się udało dorwać, bo naprawdę warto :-) Ja o tę książkę długo się starałam i trochę trwało zanim do mnie dotarła, ale dla chcącego nic trudnego, więc i Tobie się uda :-)))
-
avo_lusion
2012/05/27 21:20:33
Cieszę się, że książka tak ci się podobała. Zalewski to mistrz, a ta powieść odsłania w pełni jego umiejętności. Ja byłam zachwycona, jak dobrze wiesz:)!!
-
2012/05/27 22:19:56
Jak pięknie piszesz o tej książce:)
-
cyrysia
2012/05/28 07:59:12
Bardzo chciałam tę książkę nabyć i aż sama nie wierzę, że marzenia się spełniają, gdyż udało mi się ją wygrać w pewnym konkursie. Teraz czekam na listonosza i niedługo sama odwiedzę wirtualnie ,,Małe miasteczko''.
-
2012/05/28 09:04:46
ja bym coś przeczytała, sama nie wiem, którą pierwszą, ale u mnie w bibliotece chyba nie ma:( ale zastanawiam się nad tym bardzo. dużo osób zachwala...
-
felicja79
2012/05/28 09:14:55
Ja wciąż się zastanawiam, na czym polega fenomen tego autora. To wcale nie jest proste pytanie. Książki są świetne! A w Polsce niewiele takiej dobrej literatury w tym gatunku.
-
krainaczytania
2012/05/28 12:12:00
@Danusia
Nie mogło być inaczej. Powieści p. Adama mają w sobie coś szczególnego, czego nie da się wyrazić słowami. To trzeba poczuć, czytając :-)
-
krainaczytania
2012/05/28 12:13:02
@Nutta
Jak książka wyjątkowa, to i pięknie można o niej napisać :-) Polecam :-)))
-
krainaczytania
2012/05/28 12:14:14
@Cyrysia
Nic tylko pogratulować wygranej :-) Ale Ty generalnie masz farta w rozmaitych konkursach :-) W takim razie czekam na Twoje wrażenia :-)
-
krainaczytania
2012/05/28 12:17:12
@Polonisty
U mnie w bibliotece jest tylko "Rowerzysta". Jeśli chodzi o inne książki p. Adama, to muszę je zdobywać we własnym zakresie, bo na bibliotekę liczyć niestety nie mogę :-( Niemniej, życzę Ci, żebyś w końcu dostała gdzieś którąś z książek p. Adama, bo naprawdę warto i gwarantuję Ci, że nie pożałujesz :-)
-
krainaczytania
2012/05/28 12:19:56
@Felicja
Pomimo że starałam się odpowiedzieć na pytanie dotyczące tego fenomenu, to jednak wiem, że tak do końca mi się to nie udało. Czuję pewien niedosyt w tej mojej wypowiedzi, bo zwyczajnie nie umiałam znaleźć słów, żeby wyrazić to, co czułam podczas czytania. To jest tak specyficzne, że ciężko to "coś" sprecyzować. To można tylko poczuć :-)))


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?