Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Wróble znów fruwają

 

 

Stephen King

       

        Mroczna Połowa



 

 
Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI I S-KA
Warszawa 2008
Tytuł oryginału: The Dark Half



 

 

Jak wielu jest pisarzy, którzy posługują się pseudonimami literackimi? Otóż jest ich całe mnóstwo, i z pewnością większość z nich nie zdaje sobie sprawy, jakie to może być niebezpieczne. Czy oni wszyscy kiedykolwiek zastanawiali się nad tym, jak czuje się taki pseudonim? Zamknięty, niczym w klatce i bez szans na pokazanie, kim tak naprawdę jest. Wielokrotnie taki pseudonim cieszy się znacznie większą sławą, aniżeli osoba, która się pod nim ukrywa. A co zrobiłby pisarz, gdyby go nie miał? Czy pod swoim prawdziwym nazwiskiem również tworzyłby tak wspaniałe dzieła? Jaka tak naprawdę jest moc literackiego pseudonimu? Jakie cechy posiada? Czy jest totalnym przeciwieństwem swego twórcy, czy może jest dokładnie taki sam? Czy ma ten sam typ urody? Te same cechy charakteru? A może jest seryjnym mordercą, który wszystko to, co złe skopiował od fikcyjnych bohaterów, o których pisze w swoich powieściach?

Na te i inne pytania z pewnością odnajdziecie odpowiedź w powieści Stephen’a King’a o zagadkowym tytule – Mroczna Połowa. Ale może zacznijmy od początku.

Mamy rok 1960. Jedenaście lat wcześniej w miasteczku Ridgeway w dzielnicy Bergenfield w stanie New Jersey, na świat przychodzi Thaddeus (Thad) Beaumont. Chłopiec dorasta i w jedenastym roku życia popełnia swoje pierwsze opowiadanie, które przynosi mu wyróżnienie w konkursie. Z sukcesu syna cieszy się tylko matka, bo dla ojca ważniejsze jest, aby ten „Ernest Hemingway skoczył po piwo”.  Od tego momentu w życiu Thad’a zaczyna dziać się coś dziwnego. Na początek ma tak potworne bóle głowy, że wręcz traci przytomność. Lekarze stwierdzają u niego typową migrenę, lecz kiedy bóle nadal przybierają na sile, decydują się go operować. Na sali operacyjnej, po otwarciu głowy Beaumont’a, medycy dostrzegają w jego mózgu jakiś dziwaczny stwór. Okazuje się, że będąc jeszcze w łonie matki, Thad praktycznie pożarł swojego brata bliźniaka, a jedyne, co po nim zostało, to wciąż pulsujące oko, część nozdrza, trzy paznokcie i dwa zęby. Z medycznego punktu widzenia przypadek chłopca to tak zwany kanibalizm in uetro, który polega na tym, że Thad, jako silniejszy bliźniak wchłonął słabszego, a to, czego nie udało mu się „zjeść” umiejscowiło się w płacie czołowym jego mózgu, choć równie dobrze mogło trafić do jelit, śledziony, czy też rdzenia kręgowego. Chirurg prowadzący zabieg, znając specyficzność rodziców chłopca, decyduje się nie mówić im prawdy, a jedynie informuje ich, że to, co wyciął z mózgu Thad’a, było łagodną odmianą nowotworu. W takiej nieświadomości żyje również sam zainteresowany. Żyje tak przez kolejne dwadzieścia osiem lat, jednocześnie wyrzucając z pamięci wydarzenia z dzieciństwa, a szczególnie tamto jednorazowe, jak się wydaje urojone, niesamowite ćwierkanie wróbli.

Teraz Thad Beaumont jest nie tylko znanym pisarzem, ale także szanowanym profesorem jednego z uniwersytetów. Niemniej jednak pozycję, jaką osiągnął w dziedzinie literatury tak naprawdę nie zawdzięcza sobie. Wszystko, co ma to zasługa pseudonimu, jaki obrał. Książki, które wydaje jako George Stark, natychmiast stają się bestsellerami, natomiast pisząc pod prawdziwym nazwiskiem osiąga poziom niewiele ponad przeciętny. Dla potrzeb komercyjnych, Thad Beaumont stworzył swojemu pseudonimowi autentyczny życiorys, który udostępnił wydawcy. Jak gdyby tego było mało, wymyślił mu także wygląd zewnętrzny. George Stark to jasnowłosy, dość przystojny mężczyzna o budowie ciała atlety, czyli zupełne przeciwieństwo swojego twórcy. I to właśnie jego zdjęcie znajduje się na okładkach powieści, za którymi tak do końca wcale nie wiadomo który z nich dwóch stoi. Wygląda to tak, jak gdyby w jednym ciele funkcjonowało dwóch mężczyzn, którzy różnią się od siebie diametralnie. Nawet używają innych przyborów do pisania. Thad pisze na maszynie, zaś George ręcznie, przy pomocy specjalnych ołówków. Myśli także mają inne w zależności od tego, pod jakim nazwiskiem ma wyjść książka, ale za to łączy ich coś na kształt telepatii, ponieważ potrafią wzajemnie wymieniać się myślami. Jeden przed drugim nie może praktycznie nic ukryć.

Pisarz ma również ustabilizowane życie rodzinne. Jest żonaty z piękną kobietą o imieniu Liza, z którą ma dwoje dzieci. Wendy i William to ośmiomiesięczne bliźnięta. Jak widać szczęście w pełnej krasie. Ale kiedy pewnego dnia George Stark zostaje zdemaskowany przez pewnego mężczyznę i na jaw wychodzi, że za tym pseudonimem kryje się nie kto inny, jak tylko Thad Beaumont, pisarz postanawia „uśmiercić” swój pseudonim. W tym celu wraz z żoną udaje się do Castle Rock, gdzie w obecności dziennikarzy z magazynu People na cmentarzu Homeland dokonuje uroczystego pochówku George’a Stark’a. Na grobie układa kwiaty i umieszcza inskrypcję o następującej treści:

George Stark
1975 – 1988
Niezbyt Miły Facet



Lata 1975-1988 to czas, kiedy Beaumont tworzył jako George Stark, a fabuła jego książek wręcz ociekała krwią. Głównym bohaterem tych powieści był niejaki Alexis Maszyna specjalizujący się w najbardziej wymyślnych i broczących krwią morderstwach. Od tego momentu życie Thad’a i jego rodziny zamienia się w istne piekło. W makabrycznych okolicznościach życie tracą ci, którzy w jakiś sposób przyczynili się do demistyfikacji Thad’a Beaumont’a, czy też George’a Stark'a, bo tak naprawdę nie wiadomo, który z nich został zdemaskowany. Policja podejrzewa, że za tymi morderstwami stoi Thad, ale ten z kolei ma tak mocne alibi, że nie można go aresztować. W takim razie, kto zabija?

Bardzo chętnie napisałabym o tej książce coś więcej, bo jest dość zabawna, ale nie mogę zdradzać Wam wszystkiego. Poza tym, moja recenzja byłaby tak długa, że mało kto zadałby sobie trud jej przeczytania. Tak gdzieś do strony sto czterdziestej książka bawiła mnie tak bardzo, że w pewnym momencie pomyślałam, iż coś jest nie tak. Przecież to miał być horror, albo co najmniej thriller, a ja tu się szczerzę jak głupi do sera. Potem było nieco grozy, ale za moment znów pojawiało się rozbawienie. I niestety, ale tak było przez większą część powieści. Owszem, opisy zabójstw mogą zmrozić krew w żyłach, ale pod warunkiem, że będą opisane innym językiem. Bo wiecie, słowami też trzeba umieć żonglować, żeby stworzyć odpowiednią atmosferę. Natomiast w tym przypadku nie wiem, czy Autor chciał czytelnika rozbawić, czy może przestraszyć? Osobiście stawiałabym na tę pierwszą ewentualność, straszenie jakoś nie bardzo mu wyszło. Scen makabrycznej zbrodni raczej nie opisuje się, używając słów „na żywca” wyjętych z jakiejś taniej komedii. Nie mogę napisać, że nie ma w tym wszystkim życia, bo tak nie jest. Akcja toczy się naprawdę szybko, „pan od zabijania” robi swoje i czytelnik zastanawia się jak to wszystko się skończy. No i oczywiście po co te wszędobylskie wróble? Co one takiego symbolizują i dlaczego na miejscach zbrodni pojawia się krwawy napis: WRÓBLE ZNÓW FRUWAJĄ?

Jak na mój debiut, jeśli chodzi o twórczość Stephen’a King’a, to powieść oceniam pozytywnie. Jednak mam dziwne przekonanie, że tego Autora stać na znacznie więcej, szczególnie, że jest to Pisarz, który specjalizuje się w tej mocniejszej literaturze. Dla porównania zamierzam w niedługim czasie przeczytać kolejną jego powieść i wtedy będę już mogła wyrobić sobie zdanie. Po tę powieść sięgnęłam przypadkowo, bo stwierdziłam, że jako czytelnik nie mogę już dłużej bronić się przed tego typu literaturą. Nie ukrywam, że duża zasługa w tym mojej blogowej koleżanki, która jest fanką King’a i pewnie o jego twórczości i poziomie mogłaby napisać Wam znacznie więcej.

A wracając do samych bohaterów powieści, to tak sobie myślę, że Thad Beaumont może budzić współczucie, bo to, co zafundował mu jego własny pseudonim jest jego osobistym dramatem. Jednak z drugiej strony może zaskoczyć pomysłowość Thad’a, który tak naprawdę jest niezbyt rozgarnięty, gdyż potrafi potknąć się nawet o własne nogi. Z kolei George Stark, przejawia niekiedy ludzkie, pozytywne uczucia, szczególnie w stosunku do dzieci.

Z kolei dla kinomanów mam informację, że w 1993 roku Mroczna Połowa została przeniesiona na duży ekran. Opis dotyczący filmu znajdziecie tutaj, zaś jego zwiastun możecie obejrzeć, klikając tutaj. Z pewnością wielu z Was już o tym filmie słyszało. Ja dowiedziałam się o nim dopiero podczas czytania książki. Nie wiem, czy chciałabym obejrzeć ekranizację. Obawiam się, że film może robić znacznie większe wrażenie niż powieść. Być może jego twórcy postawili jednak na grozę, a ja mimo wszystko nie jestem zwolennikiem oglądania horrorów. Kiedy czytam książkę, moja wyobraźnia pracuje według własnych torów, natomiast podczas oglądania pewne rzeczy już są nam z góry narzucone i nie zawsze nerwy widza są w stanie to wytrzymać.  

Na koniec dodam, że książkę czyta się bardzo szybko, pomimo że jest to dość opasłe tomisko i jeżeli lubicie krwawe komedie, to z powodzeniem możecie sięgnąć po Mroczną Połowę.


Moja ocena: 4/6

 

 

Stephen King official website

Stephen King on Facebook

źródła zdjęć:

Liza & Thad

George Stark

plakat filmowy

źródło okładki 

 

 

prawa autorskie zastrzeżone

piątek, 03 lutego 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2012/02/03 19:31:40
Ooo, twój pierwszy King - wielkie przeżycie :):) Super. Ja akurat tej powieści nie znam! Ciekawi mnie, jaka jest następna w kolejności? ;)
-
Gość: robert, *.celestynet.pl
2012/02/03 19:32:24
polecam cykl mroczna wieża pl.wikipedia.org/wiki/Mroczna_Wie%C5%BCa - czytalem kilka lat temu i pamiętam,że fajnie się czytało :)
-
Gość: Bebeluszek, *.wolv.cable.virginmedia.com
2012/02/03 19:44:56
Ciekawe, bo właśnie też "debiutuję" ze Stephenem Kingiem, ale zbiorem opowiadań "Four past midnight". W prologu autor napisał, że opowiadania te były za krótkie, żeby wydać je oddzielnie. Każde ma "zaledwie" 300 stron :) opasłe tomiska to zdaje się domena Kinga. Bardzo podoba mi się początek Twojej recenzji, aż chce się czytać!
Pozdrawiam serdecznie, Bebe
-
krainaczytania
2012/02/03 19:49:48
@Danusia
Tak. To mój pierwszy King i miałam przeżycie zwane śmiechem :-) No, ale się nie zniechęcam i będę brnąć w Kinga dalej :-)
-
krainaczytania
2012/02/03 19:50:50
@Robert
Dzięki za polecenie, tylko że to cała seria jest, a ja nie wiem, czy zdołam u siebie znaleźć choć jedną z tych części. Może kiedyś :-)
-
krainaczytania
2012/02/03 19:53:31
@Bebe
Znawcy Kinga twierdzą, że opowiadania nawet mu wyszły, więc nie powinnaś być zawiedziona. Dziękuję za uznanie mojego początku :-) Staram się jak mogę, żeby nie było nudno. Ściskam mocno :-)
-
ksiazkowka
2012/02/03 19:53:52
Jeśli można pisać książkowe wersje horrorów klasy B, to wierz mi, że King to potrafi. ;) Akurat "Mrocznej połowy" jeszcze nie czytałam, ale śmiem wysnuwać taki wniosek na podstawie innych tytułów jego autorstwa. :) Tak sobie myślę, że Ciebie widziałabym przy lekturze książki Kinga z zakresu tych "kobiecych" jak "Misery", "Gra Geralda", "Dolores Claiborne". :)
-
krainaczytania
2012/02/03 19:58:15
@Ewa
Wiesz, ciekawa jestem bardzo Twojej opinii odnośnie tej książki. No ja się ubawiłam i to mocno :-))) A może z tymi pisarzami jest tak, że dobry pisarz potrafi spłodzić zarówno bestseller, jak i szmirę? Może to jest tak, jak z aktorami? Mówią, że dobry aktor potrafi wszystko zagrać. Nie znam tytułów, które mi polecasz, ale sprawdzę, czy nie ma ich przypadkiem w mojej bibliotece :-)
-
ksiazkowka
2012/02/03 20:00:12
Jest tak a już szczególnie z Kingiem. :) Powtarzałam to wiele razy, ale zrobię to jeszcze raz - to jest bardzo nierówny pisarz. :) Fani Kinga są do tego już przyzwyczajeni i traktują to chyba jako jego cechę charakterystyczną, że raz rodzi dzieło a raz...szmirę jak sama to ujęłaś. :)
-
krainaczytania
2012/02/03 20:05:40
@Ewa
Ale mimo to nie traci swoich zwolenników, a nawet chyba zyskuje nowych, na przykład mnie :-) Bo nie zamierzam poprzestać na tej komedii z lekkim dreszczykiem :-) A że jest nierówny, to może też zależeć od formy. Tak jak u sportowców. Małysz nie zawsze zdobywał medale, a jednak jest Wielki :-)
-
ksiazkowka
2012/02/03 20:08:03
Cieszy mnie takie podejście do sprawy i czekam na kolejną Twoją recenzję, którejś z jego książek. :)
-
krainaczytania
2012/02/03 20:10:45
@Ewa
Przy najbliższej wizycie w bibliotece na pewno coś wrzucę do plecaka :-)
-
2012/02/03 20:26:11
nie no, ale fabuła...zęby z mózgu mu wycięli... mnie do Kinga już nie ciągnie. wiem, że kiedyś przeczytam te Wieże fantasy, ale czy coś więcej? tak ogólnie to się w nim orientuję, bo mi koleżanka opowiada o czym są jego książki, więc nie widzę powodu by czytać ;)
-
felicja79
2012/02/03 20:52:19
Nie czytałam nic Kinga, choć oglądałam filmy na podstawie jego książek. Filmy bardzo mi się podobały, ale do literatury tego typu mnie nie ciągnęło. Kiedyś muszę się w końcu przemóc. Problem w tym, że autor napisał tyle książek, że jak jestem w bibliotece, to nigdy się nie mogę zdecydować na tę pierwszą, która pewnie wpłynie na odbiór innych powieści pisarza, jak i na to, czy jeszcze kiedyś po inne sięgnę :-).
-
wiosenka27
2012/02/03 22:09:31
Mam w domu Grę Geralda i muszę się przyznać że kilka razy po nią sięgałam ale nigdy jej nie przeczytałam. Natomiast filmy na podstawie jego psiążek i owszem:)
-
2012/02/04 10:02:47
@kraino
Ano nie traci. Więcej ma jednak chyba tych dobrych książek na koncie. Ja zamierzam się na serio za Kinga zabrać, dotąd trochę czytałam, ale nie za dużo. "Mroczną wieżę" czytałam, super, nie zrażaj się I tomem.
-
krainaczytania
2012/02/04 15:01:35
@Polonisty
Mówią, że pomysł na tę książkę zrodził się stąd, że King też przez jakiś czas pisał pod pseudonimem jako Richard Bachman. Jak dla mnie fabuła średnia, ale za to można się pośmiać. Przynajmniej ja się ubawiłam i w pewnym momencie nawet zaczęłam się zastanawiać, czy ze mną wszystko ok, bo chyba nie tak powinnam reagować. Ale i tak mam zamiar coś jeszcze Kinga przeczytać :-)
-
krainaczytania
2012/02/04 15:04:38
@Felicja
A ja filmów nigdy nie oglądałam, bo nie przepadam za horrorami. Wolę już poczytać. Ja też miałam problem z wybraniem tej pierwszej książki Kinga. W końcu wzięłam pierwszą, która mi się nawinęła. Jednak nie chcę na jej podstawie wyrabiać sobie zdania o całokształcie twórczości Kinga. Zobaczymy czym mnie zaskoczy przy kolejnej lekturze :-)
-
krainaczytania
2012/02/04 15:07:04
@Wiosenka
No ja, jak widzisz, od filmów z daleka :-) Może przeczytaj wreszcie tę "Grę Geralda". Jedna z koleżanek w komentarzu napisała, że to taka bardziej kobieca książka :-)
-
krainaczytania
2012/02/04 15:10:05
@Zorija
Pewnie się nie zrażę I tomem, tylko nie wiem, czy będę w stanie dostać u siebie całą serię, a nie chcę skakać po poszczególnych częściach. Też mi się wydaje, że to jednak świetny pisarz jest :-)
-
Gość: AgnieszkaWawka, *.play-internet.pl
2012/02/05 15:07:22
Czytałam.lubię Kinga i ta książka mi się bardzo podobała :)
-
krainaczytania
2012/02/05 15:13:07
@Agnieszka
Ja też oceniam ją pozytywnie, choć mnie rozśmieszała momentami :-)
-
2012/02/05 20:37:06
Kinga w wersji papierowej nie znam, ale filmy na podstawie jego książek robią wrażenie. Przyjemnie było poczytać Twoją obszerną recenzję:)
-
krainaczytania
2012/02/06 15:35:37
@Nutta
A ja chyba jednak pozostanę przy "papierowym Kingu" z szacunku dla swoich nerwów :-) Cieszę się, że przyjemnie Ci się czytało :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?