Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Przyjaciel czy wróg?

 

 

Kornelia Romanowska

 

             Puszka Pandory

 

 

 

Wydawnictwo: Novae Res
Gdynia 2011

 

 

 

Kilka dni temu, w ramach comiesięcznego cyklu „Literat Miesiąca”, moim gościem była Kornelia Romanowska, z którą wywiad możecie przeczytać tutaj. Natomiast dzisiaj chciałabym zaproponować Wam jej debiutancką powieść, pod tytułem Puszka Pandory.

Tytuł powieści praktycznie nie mówi nam wiele. Możemy jedynie przypuszczać, że książka traktuje o jakichś życiowych katastrofach, z którymi muszą zmagać się główni bohaterowie. Jednak, kiedy zagłębiamy się w treść powieści, to wówczas jedyne, co może nam przyjść na myśl, to hit kinowy lat 90. XX wieku, pod tytułem Bodyguard, w którym w role główne wcieliły się takie światowe gwiazdy jak Whitney Houston i Kevin Costner. Nie sądzę, aby Kornelia Romanowska wzorowała się na owym hollywoodzkim hicie, choć nie jest wykluczone, że po jego obejrzeniu mogła być nim zauroczona. Niemniej, wielu czytelników może tak właśnie pomyśleć. Przyznam, że kiedy sama czytałam recenzje tej powieści na innych blogach, mnie również przyszła do głowy taka ewentualność, lecz fakt, iż w końcu miałam możliwość zapoznania się z tą powieścią, wiele zmienił w moim sposobie jej postrzegania. Można też przypuszczać, że zamysłem Autorki było pokazanie, na co tak naprawdę narażeni są ludzie show businessu, egzystujący w polskich realiach.

Dominika Orzechowska (Domi) to piękna dwudziestosześcioletnia gwiazda muzyki rozrywkowej. Dziewczyna stoi u szczytu sławy, jest podziwiana i wielbiona przez swoich fanów. Piosenkarka właśnie pracuje nad swoją nową płytą. Wydawać by się mogło, że do pełni szczęścia tak naprawdę już nic więcej jej nie potrzeba. Przecież ma wszystko, o czym marzyła niemalże od dziecka. Dominika mieszka w Warszawie w niezwykle komfortowym apartamencie. Nie chce wracać do swojej przeszłości, choć jej przyrodnia siostra, Magda, wciąż jej o niej przypomina. Wystarczy, że Magda pojawi się gdzieś w pobliżu piosenkarki, a ta natychmiast cofa się myślami do dnia, kiedy została przez nią dotkliwie skrzywdzona.

Pewnego dnia życie Dominiki diametralnie się zmienia. Artystka zaczyna otrzymywać anonimowe listy z pogróżkami. Ktoś ewidentnie chce ją zabić. Dochodzi nawet do tego, że swoje słowa wprowadza w czyn i tylko cud ratuje Dominikę przed przedwczesną śmiercią. W związku z tym, dziewczynie nie pozostaje nic innego, jak tylko szukać pomocy u kogoś, kto jest w stanie zapewnić jej ochronę i doprowadzić do ujęcia osoby, która czyha na jej życie.

Krzysztof Tyszkiewicz to zabójczo przystojny ochroniarz z włosami w wiecznym nieładzie i dymiący niczym lokomotywa parowa, gdyż twierdzi, że papierosy nad wyraz dobrze działają na uspokojenie. A skoro wykonuje stresującą pracę, to napięcie z nią związane musi czymś redukować. To właśnie u niego Dominika Orzechowska szuka pomocy. To właśnie w jego ręce piosenkarka oddaje swoje bezpieczeństwo i życie. Od tej chwili Krzysztof staje się jej „osobistym bogiem”. Tylko jak długo ich znajomość będzie miała charakter czysto zawodowy, skoro mają spędzać ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę?

Moim zdaniem Kornelia Romanowska stworzyła w Puszcze Pandory naprawdę ciekawą historię, którą czyta się przyjemnie, a w pewnych momentach czuje się nawet ten dreszczyk emocji, kiedy nie wiadomo, co będzie dalej. Niekiedy czytelnik nie wie, kto jest przyjacielem a kto wrogiem. Czytając tę powieść miałam wrażenie, że czytam pamiętnik. Rozdziały pisane są z perspektywy zarówno kobiety, jak i mężczyzny. Dla mnie jest to swego rodzaju nowość. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką formą pisania prozy. Innowacyjnym pomysłem jest według mnie również sposób nadawania tytułów poszczególnym rozdziałom. Fakt, że pisarze opatrują tytułem rozdziały nie jest niczym nowym, ale Kornelia Romanowska zrobiła coś, z czym spotkałam się po raz pierwszy. Otóż, w Puszcze Pandory tytuł każdego rozdziału to słowo rozpoczynające się na literę „P” adekwatne do jego treści. Myślę, że nie jest to sprawa łatwa, dlatego duże brawa dla Korneli za tego typu koncepcję.

Mówi się, że debiut jest najtrudniejszy, lecz uważam, że Autorka świetnie sobie z nim poradziła. Napisała książkę lekką, momentami humorystyczną, używając nieskomplikowanego słownictwa i zrobiła to wszystko najlepiej, jak potrafiła. Potem, marząc o jej wydaniu, poszukała odpowiedniego wydawnictwa, wysłała tekst, odczekała swoje i w końcu otrzymała odpowiedź, że książka zostanie wydana. I wszystko byłoby dobrze, a wręcz rewelacyjnie, gdyby nie trafiła na wydawnictwo, które, przepraszam za sformułowanie, odwaliło fuszerkę. Zapewne zapytacie, dlaczego? Zanim Wam to wyjaśnię chcę wyraźnie zaznaczyć, że będę się czepiała i to mocno. Zaznaczam jednak, że nie mam tutaj nawet najmniejszych zastrzeżeń ani do Autorki, ani też do jej warsztatu pisarskiego. Chcę, żeby ta kwestia została przez Was jasno zrozumiana. Kornelia Romanowska wymyśliła ciekawą i emocjonującą historię, na jej opisanie poświęciła wiele miesięcy, i aby wreszcie spełnić swoje wielkie marzenie o pisaniu, powierzyła swoje dzieło, wydawać by się mogło, profesjonalistom. Ale czy na pewno profesjonalistom?

W tym miejscu chciałabym grzecznie zapytać osobę, która widnieje w stopce redakcyjnej jako redaktor i korektor powieści: Co Pani zrobiła w kwestii korekty tekstu Puszki Pandory? Jak z Pani strony wyglądał proces poprawiania tekstu, który szanowne Wydawnictwo otrzymało od Autorki? Otóż, mam swoje przypuszczenia i zamierzam podzielić się nimi z Czytelnikami mojego bloga.

Zauważyłam, że jak do tej pory nikt z recenzentów nie poruszył kwestii strony technicznej tej powieści. Mogę to zrozumieć, ponieważ są to blogerzy, którzy prowadzą stałą współpracę z Wydawnictwem, więc siłą rzeczy jest, iż być może nie chcieli się narażać i owej współpracy utracić. Ja nie współpracuję na stałe z żadnym wydawnictwem, więc bez ryzyka mogę wytknąć wszelkie błędy. Dla mnie techniczna strona każdej powieści to rzecz święta. Denerwują mnie wszelkie błędy literowe, błędy logiczne, niepoprawna odmiana przez przypadki (bo i to się zdarza), nie wspominając już o błędach ortograficznych. Jeśli czytelnik ma przed sobą książkę nafaszerowaną błędami, a do tego jest estetykiem, czyli tak jak ja, to wówczas w którymś momencie przestanie zwracać uwagę na fabułę powieści, a zacznie liczyć wszelkie uchybienia. I do czego to doprowadzi? Otóż, doprowadzi to do tego, że książka w jego oczach straci na wartości, zaś za wszelkie niedopatrzenia będzie obwiniał autora. Chyba że będzie to czytelnik, który ma świadomość przebiegu procesu wydawniczego, to wówczas winą będzie obarczał wydawnictwo.

Wracając do Puszki Pandory, zauważyłam szereg błędów literowych, jeden błąd logiczny, a o błędach ortograficznych nawet nie chcę wspominać. Gdybym miała je wszystkie tutaj wymienić, to lista ta byłaby bardzo długa. Czy uwierzycie, że ja tę książkę czytałam ze słownikiem ortograficznym na kolanach, bo w pewnym momencie traciłam orientację, jak dany wyraz powinien być poprawnie napisany? Na przykład w jednym miejscu „nie” z przymiotnikiem napisane jest razem, a kilka stron dalej już osobno. Mnie to wygląda na korektę przy pomocy programu MS Word, który zaznacza na czerwono tylko te wyrazy, których nie zna, bądź te, które napisane są z ewidentnym błędem. Taka korekta jest dobra dla ucznia szkoły podstawowej, a nie dla osoby pracującej w dość znanym wydawnictwie. Przykro mi to stwierdzić, ale Wydawca zupełnie nie przyłożył się do strony technicznej tej powieści. Nawet format się rozleciał. Znalazłam kilka miejsc, gdzie zdanie jest nagle urwane, a jego dalsza część przeniesiona do wiersza poniżej. Nawet zaczęłam się zastanawiać, czy przypadkiem nie otrzymałam jakiegoś egzemplarza promocyjnego, który był jeszcze przed ostateczną korektą. Na litość Boską, jak można oddać w ręce czytelnika tak przygotowaną książkę! I proszę mi tutaj nie sugerować, że było to zwyczajne przeoczenie, bo za przeoczenie można przyjąć fakt, jeśli na dwieście stron powieści trafi się dwa, góra trzy, błędy literowe. To wszystko. To, co stało się z Puszką Pandory, to zwyczajne zaniedbanie!

A teraz wyjaśnię Wam, dlaczego tak się dzieje. Musicie wiedzieć, że nie jest to pierwsze wydawnictwo, które wpisuję na czarną listę, jeśli chodzi o przygotowanie techniczne tekstu. Otóż, dzieje się tak dlatego, że dzisiaj wydawcy w Polsce publikują na ilość, a nie na jakość. Zgłoszonych tekstów jest tak dużo, że wydawcy zwyczajnie nie nadążają. Dlatego nadesłane maszynopisy czyta się po łebkach i oddaje do publikacji, a potem już tylko patrzy się na zyski finansowe, nie mając zupełnie na uwadze autora, który swoim nazwiskiem firmuje daną powieść. Wydawcy nawet nie zdają sobie sprawy, jak w ten sposób krzywdzą pisarza. Szanowny Wydawco, ładna i przyciągająca wzrok okładka to za mało, aby książka była dobrze przygotowana. Mam ważenie, że niektórzy wydawcy traktują czytelników jak idiotów, myśląc, że nikt niczego nie zauważy, książka się sprzeda i wszystko będzie cacy. Otóż, nie. Dzisiejsi czytelnicy nie są idiotami i nawet jeśli nie mówią głośno o stronie technicznej książki, to wcale nie oznacza, że tego nie widzą.

Swoją ocenę niniejszej powieści oparłam tylko i wyłącznie na jej fabule. Gdybym miała wziąć pod uwagę również stronę techniczną, ta ocena nie wyglądałaby tak jak poniżej.

 

 

Moja ocena: 5/6



 

Za książkę serdecznie dziękuję Korneli Romanowskiej

oraz Wydawnictwu

 

 

 

 

Kornelia Romanowska official website

Puszka Pandory on Facebook

Kornelia Romanowska - Blog

źródło okładki

 

 

prawa autorskie zastrzeżone

czwartek, 05 stycznia 2012, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
ksiazkowka
2012/01/05 11:39:49
Szkoda, że wydawca nie postarał się o należyty wygląd strony technicznej, bo jak piszesz fabuła jest niczego sobie...:) Mimo to ja chętnie ten debiut kiedyś przeczytam. :)
-
krainaczytania
2012/01/05 11:42:34
@Ewa
Przeczytaj jak najbardziej. Książka jest przyjemna i szybko się ją czyta, ale możesz się zdenerwować tymi błędami, niestety. Pozdrawiam :-)
-
avo_lusion
2012/01/05 11:46:39
Kolejna lawina zażaleń na korektę - to jakiś koszmar. Szkoda, że spotyka to niezwykle zdolną debiutantkę, która zasłużyła na coś więcej... Można jedynie się załamać. Ale cóż, grunt, że książka broni się sama w sobie fabułą i pomysłowością.
-
krainaczytania
2012/01/05 11:55:33
Dokładnie, Danusiu. Książka sama się broni, ale myślę, że Autorka przy kolejnej powieści powinna zmienić wydawnictwo. Bo jak dalej tak pójdzie, to szkoda jej talentu.
-
avo_lusion
2012/01/05 12:22:44
Smutna prawda :( Mam nadzieję, że wydawnictwo się poprawi, bo to wielka szkoda, tak psuć sobie opinię.
-
Gość: Kornelia Romanowska, *.globalconnect.pl
2012/01/05 12:39:04
Agnieszko, bardzo dziękuję Ci za tę recenzję. Jest niesamowicie rzetelna i ciekawa :)
-
2012/01/05 13:09:31
i dobrze! pojechałaś ostro, ale tak trzeba! i to wielkie logo wydawnictwa! ja się zgadzam, czytam książkę dla przyjemności a nie po to by się zastanawiać, jak to powinno być napisane! sama wiele razy spotkałam sie z takimi fuszerkami i te błędy rozpraszają, człowiek chce się skupić na akcji a zastanawia się, czy ten czasownik dobrze został odmieniony czy nie, czy ten wyraz jest poprawnie napisany, czy literówka. ja protestuję!
-
felicja79
2012/01/05 13:24:12
Twój tekst bardzo poruszający. Bardzo bym chciała, żeby dał do myślenia odpowiednim osobom w wydawnictwach. Ja zazwyczaj pomijam takie rzeczy w swoich recenzjach, nie czuję się kompetentna mimo skończonych studiów polonistycznych. Boję się, że w odpowiedzi ktoś zacznie szukać moich błędów na blogu, a pewnie jest ich tam sporo. I robi się zamknięte koło, a przecież taka sytuacja nie powinna mieć miejsca, że książki wydawane przez poważne wydawnictwo pełne są błędów. Oni są przecież profesjonalistami.
-
krainaczytania
2012/01/05 15:56:21
@Danusia
Ja również mam taką nadzieję, bo oni wydają książki naprawdę znanym osobom. U nich wydają "wielkie" nazwiska i dlatego ich praca powinna się zmienić :-)

@Kornelia
Cieszę się, że Ci się podobała recenzja. Starałam się oddzielić Twoją pracę od pracy Wydawcy. Myślę, że mi się udało. Cieszę się też, że mogłam Cię poznać. Pozdrawiam serdecznie i życzę sukcesów w dalszej karierze literackiej :-)

@polonisty
To nie jest moja pierwsza recenzja, w której "jadę ostro" po wydawnictwie. Nie jestem polonistką, ale mimo to zajmuję się redagowaniem tekstów już od 6 lat, więc zdobyłam już w tej kwestii sporo doświadczenia. Czasami problem sprawia mi interpunkcja, ale pracuję nad tym i staram się zgłębiać jej zasady. Ja również protestuję!!!

@Felicja
Uznałam, że o błędach korektorskich należy mówić głośno, w tym wypadku "głośno pisać". Jeżeli, my recenzenci, nie będziemy tego robić, to wówczas wydawcy już zupełnie przestaną szanować zarówno autora, jak i czytelnika, publikując książki nafaszerowane błędami. Felicjo, piszesz, że ktoś doszukiwałby się na blogu Twoich błędów, w razie gdybyś wytknęła je jakiemuś wydawnictwu. Ale wiesz co. Jest zasadnicza różnica pomiędzy pisaniem na blogu a poprawianiem tekstów w profesjonalnym wydawnictwie. Tam powinni pracować profesjonaliści, a tak nie jest. Tobie na blogu wolno źle postawić przecinek, ale im już nie. I tego będę się trzymać. Tak jak napisałam wyżej w komentarzu do polonisty, nie mam ukończonych studiów polonistycznych, ale lata praktyki dały mi więcej niż pewnie zrobiłyby to studia. A co najciekawsze, swoją umiejętność pisania zawdzięczam w głównej mierze "pani polonistce z podstawówki", która przez wielu jest tak bardzo wyśmiewana i ośmieszana. Gdyby nie jej wiedza i umiejętność jej przekazania, na pewno nie redagowałabym dziś tekstów :-)
-
Gość: robert, *.opera-mini.net
2012/01/05 17:42:53
zgadzam się odnośnie wydawców. Ostatnio na szkoleniu z zamówień publicznych wykładowca rozdawał wydrukowane w formie książkowej prawo zamówień, przeglądajac zauważyłem w kilku miejscach całe białe strony niezadrukowane, dodatkowo nie po kolei artykuły ustawy.Sprawdziłem u kolegi obok- miał dobry egzemplarz. Po zgłoszeniu otrzymałem poprawny,ale niesmak/zdziwienie pozostało. Wiem,że ustawa to nie literatura,ale problem taki sam- a powód jeden- pogoń za pieniądzem,zyskiem.... pozdrawiam ciepło.
-
krainaczytania
2012/01/05 18:02:19
@Robert
Uważam, że każdy tekst podany do wiadomości publicznej powinien być przygotowany rzetelnie i nie jest ważne czy to ustawa, czy arcydzieło literackie. Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam gorąco ;-)
-
Gość: AgnieszkaWawka, *.play-internet.pl
2012/01/05 21:26:08
Na książkę mam wielką ochotę bo temat ciekawy, ale czy dam radę przebrnąć przez błędy nie wiem. Czasami ręce mi opadają jak biorę książkę a tam co krok literówki albo ortografy. I jak później wytłumaczyć dziecku w szkole jak poprawnie się pisze jak ono wylatuje z tekstem,że tak było w książce napisane. Książki które mają uczyć zaczynają wprowadzać w błąd.
-
2012/01/06 10:47:47
Jak już się bardzo wciągnę w fabułę, to literówek zwyczajnie nie zauważam. Pomimo tego wiem jak jest obecnie żle z korektą i ubolewam nad tym bardzo. Widzę, że to taki romans, jak lubię - przykryty płaszczem sensacji. W takim razie się rozejrzę.
-
krainaczytania
2012/01/06 15:27:23
@Agnieszka
Myślę, że dasz radę. Po prostu nie zwracaj uwagi na błędy, choć wiem, że będzie to trudne, jeśli masz wyczulone oko. Wiesz, kiedy chodziłam jeszcze do szkoły, to dorośli mówili mi zawsze tak: "Czytaj książki, bo w ten sposób nauczysz się ortografii". Dzisiaj na pewno nie powiedziałabym tego swojemu dziecku, bo widzę, co się dzieje. Niektórzy uważają, że tylko jeśli ktoś wydaje e-booka i jest to self-publishing, to już na sto procent będzie gniot nafaszerowany błędami. A dlaczego mało kto wspomina o tym, że książki z tradycyjnych wydawnictw wcale nie są lepsze, a niekiedy nawet gorsze? Denerwuje mnie takie pojmowanie sprawy. Za wszystkim stoją ludzie i to od ich rzetelności zależy jak będzie wyglądać książka, i nie ma tutaj różnicy czy jest to self-publishing, czy książka tradycyjna :-)

@zorija
Jeżeli potrafisz wciągnąć się w fabułę do tego stopnia, że wszelkie błędy są dla Ciebie niezauważalne, to duży plus, bo nie będziesz się denerwować. Niestety, ja tak nie potrafię. Mam tak mocną alergię na zły stan techniczny każdej książki, że przesłania mi to całą resztę :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?