Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Dwie gry – jeden finał

 

 

Nora Roberts

 

              Droga do szczęścia

 

 

 

Wydawnictwo: HARLEQUIN – MIRA
Warszawa 2010
Tytuł oryginału: Opposites Attract & A Will and a Way

 

 

 

Twórczość Nory Roberts można podzielić na trzy kategorie, czyli kryminały, które pisze pod męsko brzmiącym pseudonimem J.D. Robb, powieści obyczajowe oraz romanse. O kryminałach Nory Roberts możecie poczytać na blogu u Polonisty. Natomiast u mnie znajdziecie recenzje powieści obyczajowych i romansów. Osobiście muszę przyznać, że chociaż cenię sobie twórczość tej amerykańskiej Pisarki, to jednak za romansami w jej wydaniu nie przepadam, czego dowodem jest moja recenzja historii o rodzie Stanislaskich pod tytułem Z nakazu serca. Dla mnie bardziej liczą się powieści obyczajowe, ponieważ tam oprócz wątku miłosnego dzieje się naprawdę sporo. Przykładem może być ostatnia powieść tego typu, którą recenzowałam na blogu. Wystarczy kliknąć tutaj i przeczytać moją opinię o książce pod tytułem Koniec Rzeki. Jeśli chodzi o kryminały, to czytałam je, gdy jeszcze chodziłam do liceum. Było to dość dawno temu. Ale za sprawą mojej blogowej koleżanki nabrałam ochoty, aby do nich wrócić. Dzisiaj natomiast chcę Wam zaprezentować kolejną dawkę romantycznych uniesień.

Jakoś tak się złożyło, że w moim ostatnim stosiku przyniesionym z biblioteki znalazła się Droga do szczęścia. Jeszcze zanim zaczęłam czytać, już wiedziałam, czego mogę się spodziewać, ale pomimo tego postanowiłam zapoznać się z tą pozycją i napisać o niej na blogu, bo być może wśród Was, kochani Czytelnicy, jest ktoś, kto lubi tego typu historie i mimo mojej przeciętnej oceny, będzie chciał poznać tenisistkę Asher Wolfe i jej wybranka Taj’a Starbuck’a oraz projektantkę pięknej biżuterii, Pandorę McVie i nieznośnego scenarzystę, Michael’a Donahue.

Dla mnie romanse (nie tylko Nory Roberts) stanowią pewnego rodzaju odskocznię od innych gatunków literackich, a także ogólnie od życia. Są one takim przerywnikiem pomiędzy innymi rodzajami książek.

Droga do szczęścia to dwie różne opowieści, które łączy taki sam finał. Kończą się szczęśliwie, a w tle już słychać weselne dzwony. A oto i one:

 

 

Przerwana Gra

 

Asher Wolfe i Taj Starbuck pochodzą z dwóch różnych światów, ale łączy ich jedno. Zamiłowanie do tenisa. Oboje grają zawodowo na najwyższym poziomie. Zdobywają puchary na wszelkiego rodzaju prestiżowych turniejach. Mówi o nich cały sportowy świat. Ich twarze zdobią pierwsze strony gazet, a dziennikarze robią wszystko, aby móc zamienić z nimi choćby jedno słowo. Ale tych dwoje łączy nie tylko tenis. Łączy ich przede wszystkim gorące uczucie.

Tak naprawdę nie wiadomo, co ich w sobie pociąga. Asher to dziewczyna, która wychowała się w przepychu, zawsze miała wszystko na wyciągnięcie ręki, a każdą jej zachciankę spełniał bez wahania kochający ojciec, który również był światowej sławy tenisistą. Z kolei Taj to chłopak pochodzący z tej uboższej warstwy społeczeństwa. O swój sukces musiał zabiegać sam i tylko dzięki ogromnej determinacji i pomocy finansowej pewnego prawnika, udało mu się w końcu dotrzeć na sam szczyt. Niemniej jednak, wydaje się, że ta różnica światów zupełnie im nie przeszkadza. Choć żadne z nich nie mówi głośno o swoich uczuciach, to jednak jasne jest, że bardzo się kochają i to jest najważniejsze. Taki stan rzeczy akceptują także ich znajomi i rodzina. Uważają oni, że Asher i Taj są dla siebie stworzeni i tak już będzie zawsze.

Jednak pewnego dnia coś się zmienia. Zupełnie nieoczekiwanie Asher pakuje walizki i wyjeżdża bez słowa wyjaśnienia do Anglii, gdzie wychodzi za mąż za lorda Edward’a Wickerton’a. Przerywa również karierę sportową i staje się salonową damą. Ku zdumieniu wszystkich, którzy ją znają, zamienia się w lady Wickerton i rozpoczyna całkiem nowe życie. Jest to cios przede wszystkim dla Taj’a Starbuck’a, któremu w tym momencie świat zawalił się na głowę. Wściekłość miesza się z rozpaczą.

Mijają trzy lata. Taj właśnie rozgrywa jeden z najważniejszych turniejów w swojej karierze. Nagle na trybunach dostrzega Asher Wickerton, a właściwie Asher Wolfe, gdyż trzy miesiące wcześniej kobieta rozwiodła się z lordem Wickerton’em i wróciła do panieńskiego nazwiska. Z jednej strony Taj ciska w jej stronę błyskawice furii, a z drugiej znów jej rozpaczliwie pragnie. Praktycznie nigdy nie przestał jej kochać. Postanawia, że tym razem za nic nie pozwoli jej odejść i zmusi ją do wyjawienia prawdy o swoim zniknięciu. Ale mężczyzna jeszcze nie wie, że będzie to niesamowicie trudne, bo kobieta jego życia skrywa w swoim sercu tajemnicę, o której wie tylko ona sama i jej były mąż. Co tak naprawdę wydarzyło się w Anglii i jaką rolę w tym wszystkim odegrał lord Wickerton, a także młodsza siostra Taj’a, Jess? Czy Asher uda się wrócić na kort i znów osiągać sukcesy, jak przed laty?

 

 

 


Skazani na siebie

 

 

Umiera Maximilian Jolley McVie, potocznie zwany wujkiem Jolley. Staruszek pozostawia po sobie pokaźnych rozmiarów majątek, do którego teoretycznie upoważnionych jest sporo osób. W przestronnej bibliotece w posiadłości Jolley’s Folley właśnie odbywa się czytanie testamentu, któremu przewodniczy mecenas Edmund Fitzhugh. Wśród potencjalnych spadkobierców są także Pandora McVie oraz jej bardzo daleki kuzyn, Michael Donahue. Ona jest projektantką i jednocześnie wytwórcą biżuterii, natomiast on pisze scenariusze do seriali telewizyjnych. Choć znają się bardzo dobrze, bo byli częstymi gośćmi u wuja Jolley’a, to jednak nie mogą na siebie patrzeć. Nie znoszą się tak bardzo, że każde ich spotkanie kończy się awanturą. Ona zarzuca mu, że jest pozbawionym ideałów arogantem, zaś on jawnie wyśmiewa jej romantyczną duszę i naiwność. Jednak nie wiedzą jeszcze, że przez najbliższe pół roku będą skazani na mieszkanie pod jednym dachem i tolerowanie wzajemnej obecności. Otóż okazuje się, że ekscentryczny wuj Jolley w swojej ostatniej woli wydziedziczył wszystkich oprócz Pandory i Michael’a. Ale postawił jeden warunek. Aby otrzymać spadek, oboje muszą zamieszkać w Jolley’s Folley. W tej sytuacji można sobie tylko wyobrazić, co oboje czują. Jak uda im się spędzać pod jednym dachem dwadzieścia cztery godziny na dobę, nie próbując „zabić” swojego współlokatora zważywszy, że ta męka ma trwać przez długie sześć miesięcy?

Pomimo wrogiego nastawienia Pandora i Michael ostatecznie decydują się na wspólne mieszkanie w posiadłości zmarłego wuja. Wraz z nimi przebywa tam również dwoje służących. Ustalają pewne zasady, których obiecują przestrzegać, choć nie będzie to takie proste. Ale nie tylko wzajemna niechęć stanowi w tym przypadku problem. Znacznie poważniejszym aspektem tej całej sytuacji są wydziedziczeni krewni, którzy za wszelką cenę usiłują odzyskać to, co im się prawnie należy. W swoim działaniu nie cofają się nawet przed usiłowaniem zabójstwa. Pytanie tylko, który z pominiętych w testamencie krewnych za tym stoi?

Co można zarzucić tej książce? Myślę, że przede wszystkim naiwność i prostotę w kwestii fabuły. Według mnie nawet romans powinien budzić w czytelniku emocje. Można pokusić się o stwierdzenie, że w tym przypadku historia Pandory i Michael’a posiada w sobie ich namiastkę, gdyż pojawia się tutaj wątek kryminalny. Obok trudnej miłości głównych bohaterów ma tutaj miejsce również pewnego rodzaju niebezpieczeństwo, bo przecież ktoś nastaje na ich życie. Natomiast z drugiej strony zbyt mocne nasycenie treści scenami erotycznymi w pewnym momencie też może budzić niesmak. Osobiście raczej nie polecam Wam tej pozycji, chyba że lubicie powieści z cyklu: „(…) i żyli długo i szczęśliwie”.

 

 

Moja ocena: 3/6

 

Nora Roberts official website

Nora Roberts on Facebook

Nora Roberts Movies

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

 

 

♠♠♠♠♠

 

Kochani, mam do Was jeszcze jedno słówko związane z plebiscytem na Literata Roku 2011. Wczoraj pisałam, że głosowanie trwa od 1. XII do 31. XII. 2011 roku. Otóż, w związku z tym, że od kilku dni Blox.pl ma jakieś bliżej nieokreślone problemy, moja dotychczasowa sonda po prostu zniknęła. Dlatego też byłam zmuszona założyć nową na innej stronie i przedłużyć głosowanie do 6 stycznia 2012 roku. Za te usterki ogromnie Was przepraszam, ale wyniknęły one bez mojego udziału. Proszę Was zatem, abyście zagłosowali jeszcze raz i mam nadzieję, że tym razem obejdzie się bez problemów.



wtorek, 06 grudnia 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/12/06 15:42:24
Cóż, autorzy, którzy mają tak wiele książek na swoim koncie i piszą tak wiele, czasem popełniają banał:/ A swoją drogą: byłam ostatnio w Empiku i znalazłam świąteczny wielopak książek Nory. Za 90zł. Od razu pomyślałam o tobie ;)
-
2011/12/06 15:44:36
Pod warunkiem, że były to obyczajówki lub kryminały :-)
-
avo_lusion
2011/12/06 15:59:25
Tego nie wiem, ale chyba to były romanse.
-
2011/12/06 16:03:55
To raczej nie skorzystałabym z takiego pakietu. No chyba że ofiarowałabym go jakieś starszej pani. Pamiętam, że jak pracowałam w bibliotece, to starsze czytelniczki zabierały do domu tomy romansów. A raz przyszedł taki młody chłopak i poprosił o 14 romansów dla swojej babci :-)
-
avo_lusion
2011/12/06 16:26:03
Hm. To ty nie lubisz romansów Nory? ;)
-
2011/12/06 16:36:46
Lubię, ale z umiarem. Wiesz, w nadmiarze mogą zaszkodzić. Poza tym, jest tyle innych wartościowych książek, że nie chcę "zakopywać" się w jednym gatunku i przy jednym autorze. Tak, jak napisałam w recenzji: traktuję je jako odskocznię i przerywnik :-)
-
felicja79
2011/12/06 18:11:36
Po Twojej recenzji zdecydowanie nie sięgnęłabym po tę książkę, nie dla mnie :-).
-
2011/12/06 18:17:57
Ogólnie myślę, że mało kto by sięgnął. Tak, jak napisałam wyżej Danusi. Albo starsze panie, albo nastolatki, które uczą się życia. Natomiast ja żadnej książki się nie boję, więc czytam też romanse czas od czasu :-)
-
2011/12/06 18:40:28
z romansami Nory jest tak, że zawsze wydaje mi się, że już je czytałam... :( fabuła się powtarza. Ja z kolei jak pracowałam w bibliotece to pamiętam, że duże wzięcie miały książki Jadwigi Courths-Mahler... i harlequiny ;)
-
2011/12/06 19:00:14
Masz rację, że są do siebie podobne. Z mojej pracy w bibliotece też pamiętam, że dość duże wzięcie miały romanse Jadwigi Courths-Mahler. Osobiście nigdy ich nie czytałam, ale pamiętam, że u mnie najczęściej brali je... mężczyźni. Nie mam pojęcia, jak to wytłumaczyć :-)
-
avo_lusion
2011/12/07 06:34:51
Ej, Curthis Makler czytałam, jak byłam w gimnazjum. Takie czarne książki w cienkich okładkach. Niezłe były, ale po 10 powieści fabuła zaczęła się masakrycznie powtarzać :/
-
ksiazkowka
2011/12/07 08:11:07
I znów u Ciebie gości pani Nora, a u mnie nadal czeka na swoje 5 minut. :)
-
2011/12/07 15:57:28
@Danusia
Dokładnie takie czarne :-) Piszesz, że niezłe były :-) W takim razie muszę jedną przeczytać tak dla eksperymentu :-)

@Ewa
Oj, coś mi się wydaje, że ta Nora to sobie jeszcze trochę u Ciebie poczeka :-) Ja bym tyle nie wytrzymała. Ale już trochę poznałam Twój gust czytelniczy i obawiam się, że więcej jak "3" jej nie dasz i to w najlepszym wypadku :-) A może się mylę? :-)
-
bookfa
2011/12/08 12:13:59
No jakos nie moge sie przemoc do romansow, chociaz Jane Austen uwielbiam.
Przyznam tez, ze odstraszaja mnie wzrokowca, te ckliwie brzmiace tytuly i kiczowate okladki.
Oddalam glos po raz kolejny. Na kogo NIE oddalam na pewno wiesz. Zostawialam pare slow pod Twoim komentarzem u mnie na wiadomy temat. Czekam na Twoja opinie tego pisarstwa ;)
-
2011/12/08 15:02:00
Bookfo, Jane Austen to zupełnie inna bajka. Podobnie jak siostry Brönte :-) Współczesne romanse w niczym ich nie przypominają i może właśnie dlatego tak wiele osób od nich ucieka. Przyznam Ci rację, że niektóre romanse są tak ckliwe i słodkie, że czasami aż mdli. Ja oczywiście okazjonalnie poświęcam czas na ich czytanie, a to ze względu na urozmaicenie mojego czytelnictwa, bo nie chcę zamykać się w jednym gatunku. Dziękuję Ci za oddanie głosu po raz kolejny. Przepraszam za te usterki, ale kwestia techniczna Blox'a czasami pozostawia wiele do życzenia. Oczywiście, wiem na kogo nie zagłosowałaś ;-) Co do mojej opinii na temat "tego pisarstwa", to jeszcze troszkę czasu minie, bo na razie nie jestem w stanie zaopatrzyć się w żadną książkę. Ale tak sobie myślę (nie żeby za wszelką cenę bronić), ale może po prostu trafiłaś nie na tę książkę, na którą powinnaś? Wiesz, każdy pisarz ma lepsze i gorsze prace. A o ile dobrze pamiętam, to był debiut. Bookfo kochana, może nie wyrabiaj sobie opinii po jednej książce? Daj kolejną szansę :-) Pozdrawiam Cię serdecznie :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?