Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Mądre opowiadania o ludzkich namiętnościach

 

 

Éric-Emmanuel Schmitt

 

          Trucicielka

 

 

 

Wydawnictwo: ZNAK
Kraków 2011
Tytuł oryginału: Concerto á la mémoire d’un ange

 

 

Czasami jest tak, że potrzebuję przeczytać „mądrą” książkę, czyli taką, która w swojej treści zawiera jakieś wartościowe przesłanie. Niekoniecznie musi to być powieść oparta na faktach. Takie „mądre” książki z przesłaniem zwykłam nazywać „prawdziwą fikcją”, albowiem z jednej strony historia, bądź też historie w niej zawarte narodziły się w wyobraźni autora, zaś z drugiej, ich treść jest tak wymowna, że uderza prosto w czytelnika i zmusza do zastanowienia się nad własnym życiem. Bez wątpienia taką właśnie książką jest „Trucicielka”. Oczywiście nie można nazwać jej powieścią, ponieważ składa się z czterech poruszających opowiadań, nie mających ze sobą nic wspólnego. Cechą, która je łączy jest motyw świętej Rity, która w Kościele Katolickim traktowana jest jako patronka od spraw beznadziejnych. Natomiast jeśli wziąć pod uwagę bohaterów, to są oni zgoła różni, lecz w pewnym sensie podobni. Pomimo że każdy z nich boryka się z innym problemem, to jednak w gruncie rzeczy chodzi o to samo. W opowiadaniach tych na czoło wysuwają się takie cechy ludzkiego charakteru, jak chociażby zazdrość, chęć władzy, pragnienie wygranej za wszelką cenę, a także żądza zemsty.

Główną bohaterką pierwszego tytułowego opowiadania jest siedemdziesięcioletnia kobieta, Marie Maurestier, mieszkająca w Saint-Sorlin. Kobieta przez wszystkich uznawana jest za morderczynię. Najprawdopodobniej niegdyś zamordowała swoich trzech mężów i kochanka, a także jego partnerkę. Chociaż została uniewinniona przez sąd, to jednak mieszkańcy miasteczka nie są do końca przekonani o jej niewinności. Co więcej, ona sama również nie jest tego pewna. Natomiast gdy do Saint-Sorlin przybywa nowy ksiądz, który ma objąć parafię po zmarłym proboszczu, rozpoczyna się batalia kobiety, której zasadniczym celem jest zwrócenie na siebie uwagi duchownego. W związku z tym Marie postanawia wyjawić księdzu prawdę o swojej przeszłości, przez co doprowadza Garbriela niemalże do stanów depresyjnych. I czym w tym wszystkim kieruje się Marie? Zwyczajną zazdrością o inną kobietę, której młody ksiądz poświęcił nieco uwagi.

Kolejne opowiadanie to „Powrót”, gdzie czytelnik spotyka Greg’a, który jest marynarzem. Pewnego dnia, będąc na morzu mężczyzna otrzymuje wiadomość o śmierci córki. I tak w umyśle Greg’a rozpoczyna się selekcja jego dzieci, co stopniowo przeradza się w obsesję. Mężczyzna nie wiedząc, która z czterech córek nie żyje, kombinuje której dziewczynki brakowałoby mu najmniej. Zaczyna kalkulować. Na szalę kładzie swoje uczucia do poszczególnych dzieci. Ocenia którą dziewczynkę kocha bardziej, a którą mniej.

Już teraz mogę stwierdzić, że do mnie najbardziej przemówiło opowiadanie trzecie pod tytułem „Koncert Pamięci anioła”. Jest to opowieść o dwóch młodych mężczyznach, których los zetknął, kiedy obaj mieli po dwadzieścia lat. To wówczas doszło do tragedii. Podczas turnieju Chris z premedytacją pozostawia bez pomocy kolegę uwięzionego przez skałę, która zaklinowała się w szczelinie. Dlaczego to robi? Ze zwykłej chęci bycia pierwszym. Za wszelką cenę pragnie wygrać turniej, a pomoc uwięzionemu koledze mogłaby mu te plany pokrzyżować. Niby targają nim wyrzuty sumienia, ale bycie na szczycie jest ważniejsze. Mija dwadzieścia lat. Chris jest już ustawiony zawodowo. Pracuje w ośrodku dla trudnej młodzieży, a dodatkowo rehabilituje osoby niepełnosprawne. Oczywiście jest już innym człowiekiem, lecz nadal nie może zapomnieć tego, co wydarzyło się dwadzieścia lat wcześniej. Wciąż myśli, że zabił Axla. Ale pewnego dnia do ośrodka, w którym pracuje Chris przyjeżdża… Axel. Po co? Żeby się zemścić za swoje kalectwo. Choć przeżył, to jednak już do końca życia jego najbiższym przyjacielem będzie wózek inwalidzki.

W ostatnim opowiadaniu Éric-Emmanuel Schmitt zabiera czytelnika na salony, a dokładnie do Pałacu Elizejskiego, skąd swoje panowanie nad Francją roztacza Henri Morel. Jego małżeństwo z Catherine uchodzi za wzorowe. Bynajmniej tak pisze prasa i w to wierzą Francuzi. Ale czy tak jest naprawdę? Czy za murami Pałacu panuje sielankowe życie? A może to tylko pozory, a tak naprawdę prezydent ma na sumieniu nawet ludzkie życie?

W tym opowiadaniu wyraźnie widać, czym kierują się ludzie żądni władzy. Do czego są zdolni, aby zająć najwyższy urząd w państwie. Natomiast kiedy zaczyna palić im się grunt pod nogami, są zdolni wyeliminować nawet najbliższych. Tak właśnie dzieje się w małżeństwie Morel’ów. Dopóki Catherine gra rolę wzorowej żony, która toleruje wszelkie wyskoki męża, wszystko jest w porządku, lecz kiedy zaczyna mieć własne zdanie i grozi ujawnieniem prawdy, wówczas mąż nie przebiera w środkach. W tym miejscu można zastanawiać się, czym tak naprawdę kieruje się Catherine w swoim postępowaniu. Nienawiścią czy miłością? A może poprzez swoje groźby chce ratować męża? Przecież, jak sama twierdzi, kiedyś go kochała.

A mąż? Jakie z kolei on żywi uczucia do swojej żony? Czyżby Henri również przestał ją kochać?  Czy musi stać się tragedia, aby zrozumiał, kim dla niego jest Catherine? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie w książce. Ze swojej strony mogę jedynie dodać, że książkę powinno się przeczytać, bo być może sami również tkwimy w takim właśnie gąszczu negatywnych, wręcz obsesyjnych uczuć do innych ludzi, tylko sami jeszcze o tym nie wiemy. Może właśnie ta książka uświadomi nam czy warto tracić czas i energię na pielęgnowanie tego typu emocji?

 

 

Moja ocena: 5/6

 

 

Éric-Emmanuel Schmitt official website

Éric-Emmanuel Schmitt on Facebook

źródło okładki

 

 

prawa autorskie zastrzeżone

niedziela, 06 listopada 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/11/06 22:11:50
O książce sporo słyszałam, dama na okładce bardzo zachęca :) No i mądrość książki - to atut, wcale nie taki częsty.
Ładny szablon bloga :)
-
Gość: , *.dynamic.mm.pl
2011/11/06 23:53:42
uwielbiam tego autora...
-
ksiazkowka
2011/11/07 14:05:46
A ja należę do tych wyjątków, które za Schmittem nie przepadają...Jak dla mnie pisze zbyt ckliwie. Może kiedyś dam mu jeszcze szansę. :)
-
2011/11/07 15:24:31
Danusiu, to teraz nic tylko przeczytać :-) Szablon zmieniłam, bo mi się tytuły postów rozjeżdżały :-)

Gość: ja również go polubiłam :-)

Ewo, wybacz, ale nie zgodzę się z Tobą, że Schmitt pisze ckliwie. On pisze prawdziwie. Pokazuje życie takie, jakim ono jest. Poczytaj sobie Panią Ulatowską, a wtedy dopiero poczujesz ckliwość w całej swojej okazałości :-)


Pozdrawiam :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?