Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Utracona tożsamość

 

Michael Ondaatje

 

            Angielski Pacjent

 

 

Wydawnictwo: Świat Książki
Warszawa 1997
Tytuł oryginału: The English Patient

 

 

W dzisiejszym wpisie będzie mowa o książce, która nie jest już taka „młoda”. Powieść pochodzi jeszcze z ubiegłego stulecia i doczekała się swojej ekranizacji w roku 1996, zaś polską premierę miała dwa lata później. Fakt ten w konsekwencji zaowocował szeregiem nagród, w tym aż dziewięcioma statuetkami Oscara oraz dwiema statuetkami Złotego Globu. Z kolei sama powieść otrzymała Nagrodę Booker’a.

Na pewno większość z Was doskonale orientuje się w fabule powieści. Jeśli nawet nie czytaliście książki, to z pewnością oglądaliście jej wersję kinową. Akcja powieści głównie rozgrywa się we Włoszech na terenie byłego szpitala wojskowego, który mieścił się w Villi San Girolamo. Jest rok 1943. Trwa II wojna światowa, a nad pustynią libijską zostaje zestrzelony przez Niemców samolot. Cudem ocalony przez Beduinów pilot ma poparzone całe ciało. Nikt nie zna jego tożsamości. Nawet on sam. Po dwóch latach anonimowy pacjent trafia do wspomnianego już szpitala w Toskanii. Jest tam tylko on i oddana mu kanadyjska pielęgniarka, która odmówiła wyjazdu z resztą personelu. Na tym terenie wojna już się zakończyła, więc szpital przestał działać, ale Hana czuje, że nie może opuścić rannego, który najprawdopodobniej i tak umrze. Dziewczyna nie tylko opatruje mu rany, ale także czyta książki. Z reguły są to teksty Herodota.

Po pewnym czasie o obecnym miejscu pobytu Hany dowiaduje się dawny przyjaciel jej ojca – Dawid Caravaggio. Mężczyzna jest agentem alianckiego wywiadu oraz zwykłym złodziejem. Teraz Villę San Girolamo zamieszkuje już trzy osoby. Caravaggio został okaleczony (obcięto mu kciuki). Któregoś wieczoru do Villi przybywa dwóch żołnierzy. Ich zadaniem jest oczyszczenie terenu z min, jakie pozostały po latach wojny. Jednym z nich jest hinduski saper, Kirpal Singh, zwany też „Łososiem”, a drugi to sierżant Hardy. Hindus nie nocuje w Villi, lecz na zewnątrz w namiocie. Pomimo że Hana twierdzi, iż kocha anonimowego pilota, to jednak ma romans z saperem. To w jego namiocie spędza prawie każdą noc. Ale do końca nie wiadomo na czym ten romas polega. Czy jest to tylko przyjacielskie spanie obok siebie w namiocie, czy może coś znacznie poważniejszego?

Czas mija, a poparzony pilot nadal nie wie kim jest. Wiadomo tylko, że jest Anglikiem. Dawid Caravaggio snuje szereg domysłów. Uważa, że mężczyzna może być niemieckim szpiegiem. W związku z tym proponuje, aby zacząć szpikować go morfiną. Twierdzi, że jeśli rzekomy Anglik będzie popadał w stany nieświadomości, to wówczas powie prawdę. Tak też się dzieje. Caravaggio faszeruje znieczulającymi zastrzykami nie tylko pilota, ale również i samego siebie. Anglik przypomina sobie swój płomienny romans, jaki przeżył jeszcze przed wojną w Afryce z żoną mężczyzny, z którym prowadził badania archeologiczne.  Romans ten przybiera tragiczny finał, gdyż w katastrofie lotniczej ginie mąż owej kochanki, Geoffrey Clifton, zaś Kathrire jest poważnie ranna, na skutek czego najprawdopodobniej umiera. Niestety, z książki fakt ten nie wynika jednoznacznie. Owszem, jest obecna scena, w której Anglik wyciąga Kathrine z samolotu i… No właśnie i co? Nie wiadomo. Z jednej strony można rozumieć, że kobieta umiera mu na rękach, zaś z drugiej, że mężczyzna zanosi ją do Groty Pływaków i tam się nią opiekuje.

Takich niewyjaśnionych wątków jest w powieści znacznie więcej. Muszę przyznać, że jeszcze nigdy przeczytanie książki nie sprawiło mi takiego problemu. Nawet pisanie niniejszej recenzji podzieliłam na dwa dni, ponieważ nie chciałam niczego pomylić. Fabuła powieści jest niesamowicie trudna do zrozumienia. Pewnie zapytacie, dlaczego w ogóle ją czytałam, skoro aż tyle problemów? Być może powinnam była zostawić ją już po pierwszym rozdziale. Ale ci, którzy mnie znają z bloga, wiedzą, że nigdy tego nie robię. Męczę się, ale czytam do końca.

Teraz, kiedy jestem na świeżo po przeczytaniu, zupełnie nie rozumiem skąd taki zachwyt nad tą książką. Fabuła zagmatwana. Czytelnik gubi się w gąszczu różnych wydarzeń, czego przykładem może być śmierć sierżanta Hardy’ego, choć tak do końca wcale nie jestem przekonana, czy on naprawdę zginął od wybuchu tej bomby. Już znacznie lepiej odbiera się film. Wersja kinowa rzeczywiście wzrusza i jest bardziej zrozumiała. Poza tym ogromnym walorem jest tutaj angaż gwiazd światowego kina. Pozwólcie, że wymienię takie nazwiska, jak: Ralph Fiennes, Juliete Binoche, Willem Dafoe, Kristin Scott Thomas, Naveen Andrews czy Colin Firth. Niemniej jednak, uważny widz z pewnością dostrzeże i tutaj liczne wpadki. Oto niektóre z nich:

  • W momencie, gdy Hana czyta wiersz, który napisał hrabia László de Almásy (czyli nasz anonimowy pilot) na papierze po świątecznej petardzie, nosi on datę 22 grudnia. Co ważne, nie ma tam roku. Natomiast w retrospekcji dokładnie widać jak hrabia rozpoczyna swoją notkę od następującej daty: 22 grudnia 1938.
  • Muzyka grana przez Hanę na pianinie, w którym jest ukryta bomba, nie jest adekwatna do wciskanych przez nią klawiszy.
  • W trakcie rozmowy Hany z Dawidem Caravaggio, który uświadamia jej, że to właśnie z winy Anglika stracił kciuki, dziewczyna odgarnia z czoła mokre włosy, lecz w kolejnym ujęciu jej włosy są nadal mokre.
  • W chwili, gdy Hana myje się w miednicy, stawia lampę na stole, który jest tuż za nią. Niemniej cień kobiety wyraźnie widać za nią i to w dodatku na tej samej ścianie, przy której stoi lampa.
  • Natychmiast po ogłoszeniu końca wojny na czołgach widać powiewające flagi USA, na których znajduje się pięćdziesiąt gwiazd. Pamiętajmy jednak, że flaga Stanów Zajednoczonych w tamtym okresie miała ich czterdzieści osiem.
  • Jeden z żołnierzy w Tobruku do majora Müller’a zwraca się „Herr Major”. Tego typu zwrot używany był tylko i wyłącznie przez cywili, zaś oficerowie SS nie używali „Herr” przed swoimi rangami.
  • Kiedy uważnie przyjrzymy się scenie wyprawy do Jaskini (Groty) Pływaków, wówczas zauważymy trzy samochody przemierzające pustynię. W pierwszym ujęciu na dachu ostatniego pojazdu siedzi dwóch Arabów. W kolejnym ujęciu z dwóch Arabów robi się już tylko jeden, zaś w trzecim swoje położenie zmienia również Al Auf, który zajmuje miejsce na dachu samochodu wraz z hrabią de Almásy oraz Kathrine.
  • Gdy Hana oddaje w szpitalu krew, wówczas jest podłączona do rurki, lecz w momencie rozpoczęcia bombardowania, kiedy dziewczyna wstaje, rurki już nie ma.
  • Jeden z brytyjskich żołnierzy nosi szalik z logo drużyny Sunderland Football Club, które tak naprawdę zostało zaprojektowane dopiero w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia.
  • Tablice rejestracyjne na egipskich samochodach w filmie mają wzór, który zaczął funkcjonować dopiero od lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku. Natomiast w latach trzydziestych w Kairze obowiązywały tablice, które maksymalnie zawierały cztery cyfry, a nie sześć, jak pokazano w filmie.

Uwierzcie mi, że takich przekłamań jest znacznie więcej. Wybrałam tylko te, które są najbardziej charakterystyczne. Dlatego zastanawiam się, czy te wszystkie nagrody film zdobył zasłużenie, czy może były one przyznane jedynie z uwagi na nazwiska, jakie w nim zagrały? Oczywiście sam klimat, otoczenie, krajobrazy, jakie pokazano są urzekające same w sobie. Niemniej fakt przyznania tak prestiżowej nagrody, jaką jest statuetka Oscara może budzić niesmak, jeśli jest nią nagradzana produkcja z tak rażącymi błędami.

Wracając do powieści dodam, że wznieciła we mnie uczucie ogromnego rozczarowania. Jestem bardzo ciekawa jakie uczucia wzbudziła w Was książka, a jakie film? Według mnie powieść jest przeciętna, zaś film dość dobry, ale z pewnością niezasługujący na miano arcydzieła. Nie lubię książek, kiedy nie wiem o czym czytam. Nie lubię też, gdy książka nie wyjaśnia sprawy do końca. Nie lubię, kiedy praktycznie gubię się w fabule i muszę cofać się w akcji, żeby ją zrozumieć. Dlatego też w żadnym wypadku nie mam zamiaru podzielać ogólnego zachwytu nad obydwoma dziełami.

 

 

Moja ocena: 3/6

 

 

 

 

 

 

 

Michael Ondaatje on Facebook

źródło okładki

 

 

prawa autorskie zastrzeżone

piątek, 28 października 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/10/29 09:42:50
Powiem szczerze, że kiedyś tę książkę wypożyczyłam, przeczytałam kilka stron i na tym się skończyło. Dlatego Twoja niska ocena mnie nie dziwi... Filmu nie widziałam, nadrobię to... A wpadki? Zaskakujące, że aż tyle ich przeszło, co robił redaktor?
-
ksiazkowka
2011/10/29 10:55:24
Moja Droga, powinnaś była być reżyserką tego filmu. Wtedy żadnych wpadek by nie było - z Twoją skrupulatnością. :D
-
2011/10/29 12:58:40
He He nie no... rozwaliły mnie te gwiazdki... ktoś je liczył hi hi? To tak jak w "Potopie", tam ponoć samolot gdzieś leciał, trzy razy oglądałam gapiąc się na niebo i nie dostrzegłam :( Film, o którym mówisz, też mi się nie podobał.
-
2011/10/29 14:16:59
Danusiu, wcale Ci się nie dziwię, że po kilku stronach skończyło się Twoje czytanie. Ja pewnie też zrobiłabym to samo, gdyby nie mój upór i chęć napisania recenzji. A żeby napisać recenzję, to trzeba książkę przeczytać w całości czy się tego chce czy nie. Myślę, że nie jesteś jedyną w grupie osób, które dały sobie spokój z tą powieścią :-) Te wpadki w filmie to nie wszystko. Wybrałam dziesięć najpoważniejszych i najbardziej rzucających się w oczy. Oczywiście, jeśli ktoś nie za bardzo zna historię, to nie zwróci na to uwagi. Kadry w filmie dość szybko przeskakują, więc takie rzeczy umykają, ale nie mnie :-)

Ewo, u mnie zawsze musi wszystko grać na sto procent. Taki charakter niestety, bo czasami to przeszkadza. Ale z drugiej strony, na niedbalstwo można pozwolić sobie wtedy, jeśli robi się coś tylko dla siebie, ale nie kiedy wypuszcza się coś w świat. No i jeszcze dostaje się za to aż dziewięć Oskarów :-)

Polonisty, pod względem fabuły zarówno książka, jak i film jest przeciętny, ale muzyka jest całkiem dobra no i jeszcze ta Afryka. Ale to tylko dodatki :-)


Pozdrawiam :-)
-
2011/11/01 16:40:50
Jakiś czas temu oglądałam film i nie mam jemu nic do zarzucenia, jednak nie porwał mnie aż tak bardzo. Po książkę nigdy nie sięgnęłam, po Twojej recenzji widzę, że za wiele nie straciłam. Bardzo irytują mnie powieści, w których są błędy merytoryczne, stylistyczne i wszelakie! Zastanawiam się wtedy, czy wydawnictwo płaci redaktorowi tylko za przywilej przeczytania powieści przed ukazaniem się jej na rynku...
-
2011/11/01 16:53:41
Bibliotekarko, błędy, które wytknęłam dotyczą filmu a nie książki. Oczywiście ekranizacja sama w sobie jest piękna, ale dla uważnego widza, znającego realizm lat 30-tych XX wieku niestety będzie przekłamana. Jeśli chodzi o tekst powieści, to od strony technicznej nie mam jej nic do zarzucenia. A nie podobała mi się dlatego, że nie ma w tekście chronologii, tylko akcja przeskauje tak jak chce. I jest mnóstwo niedopowiedzeń. Wątki nie znajdują swojego finału, a czytelnik musi się domyślać, co autor miał na myśli. Jest to strasznie uciążliwe. Pozdrawiam :-)
-
Gość: bibliotekarkaczyta, *.dynamic.chello.pl
2011/11/02 09:39:43
Ups! Coś nieuważnie przeczytałam...niemniej jednak w filmach też śmieszą takie błędy i są dość rażące. Pozdrawiam:)
-
Gość: Maya, *.adsl.inetia.pl
2011/11/02 16:53:39
Ani książki nie czytałam, ani filmu nie oglądałam, ale słyszałam już wiele opinii, że książka tym razem jest "gorsza".
Rozumiem Cię z tym męczeniem się nad nieciekawą książką, bo w sumie też tak mam, że jak już zacznę, to muszę skończyć ;).
Podziwiam za spostrzegawczość i wyłapanie tych wszystkich błędów i niedociągnięć w filmie :).
-
2011/11/02 17:18:17
Bibliotekarko, każdemu zdarza się coś przeoczyć :-)

Maya, z tego, co zaobserwowałam wśród znajomych, a także na forach książkowych, nie tylko ja zauważyłam te niedociągnięcia w filmie. Ogólnie rzecz ujmując, Autor "Angielskiego Pacjenta" raczej nie cieszy się w Polsce popularnością i mało kto wyraża zachwyt nad jego dziełami. Dziękuję Ci za odwiedziny i komentarz i zapraszam ponownie :-)

Pozdrawiam :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?