Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Prawda czy oszustwo?

 

Jodi Picoult

 

       Jesień Cudów

 

 

 

Wydawnictwo: PRÓSZYŃSKI i S-KA
Warszawa 1999 (data przybliżona)
Tytuł oryginału: Keeping Faith

 

 

Jodi Picoult znana jest z tego, że w swoich książkach porusza tematy trudne i kontrowersyjne. Kiedy jakiś czas temu przeczytałam „Karuzelę Uczuć”, wiedziałam, że z pewnością nie poprzestanę na tej jednej pozycji. Tamta powieść tak bardzo mnie zaintrygowała, że bardzo chciałam przeczytać kolejną książkę autorstwa tej, bez wątpienia, świetnej amerykańskiej pisarki. Chociaż Jodi Picoult reprezentuje tak zwaną „literaturę kobiecą”, to jednak na próżno w jej twórczości szukać typowych historii romantycznych. Ona naprawdę zmusza czytelnika do myślenia i zastanowienia się nad życiem.

Książka, o której chcę Wam dzisiaj opowiedzieć nosi tytuł „Jesień Cudów”. Jej bohaterką jest siedmioletnia dziewczynka o imieniu Faith, co w tłumaczeniu oznacza „wiara”.  Imię to dziewczynka nosi nie bez powodu. Ale może zacznę od początku.

Faith White wychowuje się w normalnej rodzinie. Ma kochającą matkę i ojca, który wydaje się ją wręcz ubóstwiać. Natomiast całości dopełnia babcia, Millie Epstein. Wszyscy mieszkają w Nowym Kanaanie w stanie New Hampshire. Małżeństwo Mariah i Colin’a to małżeństwo mieszane pod względem religijnym. Ona jest niepraktykującą Żydówką, natomiast on należy do Protestanckiego Kościoła Episkopalnego. W domu White’ów nie przywiązuje się praktycznie żadnej wagi do religii. Nie ma tam nawet Biblii.

Faith, jak niemal każda siedmioletnia dziewczynka, posiada swoje własne zainteresowania. Bawi się lalkami, chodzi do szkoły, uczęszcza na balet. Pewnego dnia, kiedy Mariah odwozi dziewczynkę na wspomniane lekcje baletu, okazuje się, że Faith zapomniała stroju. W związku z tym nie pozostaje im nic innego, jak tylko zawrócić samochód i ryzykując spóźnienie na zajęcia, wrócić do domu po strój baletnicy. Kiedy na podjeździe matka i córka widzą samochód Colin’a, ich radość nie ma granic. Czyżby to dla nich wrócił wcześniej z podróży służbowej? 

Owszem, Colin wrócił wcześniej, ale ani żona, ani też córka nie miały z tym wspólnego. Kiedy Mariah wraz z Faith wchodzą do domu, dziewczynka natychmiast wyprzedza matkę w drodze do sypialni i widzi roznegliżowanego ojca, zaś w drzwiach łazienki stoi kobieta owinięta jedynie w ręcznik. W tym momencie do świadomości Mariah dociera to, co właśnie się stało. Mąż znów ją zdradza. Kiedy siedem lat wcześniej odkryła jego niewierność, on w zamian umieścił ją w ośrodku dla umysłowo chorych. Mariah wówczas usiłowała popełnić samobójstwo, podcinając sobie żyły. Jej głęboka depresja doprowadziła do tego, że Colin bez trudu uzyskał nakaz sądowy, aby wsadzić żonę do „domu wariatów”. Najprawdopodobniej już wtedy rozwiódłby się z nią, ale okazało się, że Mariah była w ciąży. Lekarze praktycznie nie zwracali uwagi na jej stan. Faszerowali ją lekami psychotropowymi, mówiąc, że wyleczenie z depresji jest ważniejsze niż zdrowie dziecka. Ale pomimo tego, Faith urodziła się zdrowa, a poród przebiegł dość sprawnie, co wywołało ogólne zdziwienie.

Tym razem Mariah obawia się, że ponownie zapadnie na depresję. Z pomocą przychodzi jej Millie oraz zaufany psychiatra. Colin chce rozwodu. A kiedy jest już po wszystkim, natychmiast żeni się z kobietą, z którą już od jakiegoś czasu zdradzał Mariah. Mężczyzna zrzeka się opieki nad córką na rzecz byłej żony. Aby pomóc córce zapomnieć o mężu-draniu, Millie organizuje wyjście do cyrku. Kupuje bilety i wszystkie trzy udają się na przedstawienie. Tam dochodzi do tragedii. W plecach Faith lądują noże, którymi jeszcze przed chwilą żonglował jeden z cyrkowców. Chociaż na pierwszy rzut oka wydaje się, że rany są śmiertelne, to jednak po przywiezieniu do szpitala okazuje się, że to jedynie powierzchowne draśnięcia. Niemniej jednak od tej chwili życie Mariah i Faith, a także Millie diametralnie się zmienia. Dziewczynka zaczyna opowiadać o przyjaciółce, która przychodzi do niej i jest jej Stróżem. Po jakimś czasie Faith mówi o niej „Bóg”.

Mariah coraz bardziej niepokoi się o stan córki, lecz wszystkie badania psychiatryczne jednoznacznie wskazują, że dziewczynka jest zdrowa. Dlatego też specjaliści jej stan przypisują stresowi przeżytemu w wyniku rozwodu rodziców. Czas płynie, a „przyjaciółka-Bóg” nie znika, natomiast Faith zaczyna zupełnie bezwiednie cytować fragmenty Biblii, których nigdy nie słyszała. Wie też o rzeczach, o których Mariah nigdy nikomu nie mówiła, nawet swojej matce.

Któregoś dnia dłonie Faith zaczynają mocno krwawić. Nie są to jednak rany, jakie powstają po interwencji człowieka. Pojawia się podejrzenie, że dziewczynka ma stygmaty. Od tego momentu pod domem Mariah zaczynają koczować dziennikarze, członkowie sekty, a także szereg innych osób, które uważają Faith za świętą. Najbardziej aktywnym w całym tym zamieszaniu jest Ian Fletcher, który w telewizji prowadzi program, gdzie demaskuje wszelkie rzekome cuda. Sam siebie nazywa „teleateistą”. Wyśmiewa Boga i wszystko co się z nim wiąże. Jego celem jest wykazanie, że Faith to oszustka, a Mariah w tym oszustwie bierze czynny udział. Pewnego dnia, podczas słownej potyczki z Ian’em, Millie nagle traci przytomność i karetka odwozi ją do szpitala. Tam lekarze stwierdzają zgon. Kiedy kobieta już od ponad godziny nie żyje, lekarze pozwalają Mariah i Faith pożegnać się z Millie. I wtedy ma miejsce prawdziwy cud. Pod dotykiem wnuczki, Millie Epstein wraca do życia. Jej serce zaczyna znowu bić, a sama kobieta zachowuje się tak, jak gdyby nigdy w życiu nie miała rozległego ataku serca.

Od tej chwili dla Mariah zaczyna się prawdziwy koszmar. Sprawą interesuje się zarówno Kościół Katolicki, jak i przedstawiciele Judaizmu. Pod domem kobiety gromadzi się coraz więcej osób. Faith przestaje chodzić do szkoły. Natomiast Colin występuje o przyznanie mu praw do opieki nad córką, ponieważ twierdzi, że to Mariah jest wszystkiemu winna. W tym celu wyciąga na światło dzienne jej chorobę sprzed lat, zaś Faith uzdrawia chłopca cierpiącego na zaawansowane stadium AIDS. Po jakimś czasie dziewczynce zaczyna krwawić prawy bok, a w szpitalu, gdzie leży, praktycznie wszyscy pacjenci natychmiast wracają do zdrowia. Jedni uznają ją za świętą, zaś inni za heretyczkę. Sensację budzi fakt, iż Faith stanowczo twierdzi, że Bóg to kobieta!

Wygląda na to, że w całym tym zamieszaniu jedynym prawdziwym przyjacielem staje się Ian Fletcher. Czyżby zagorzały ateista zaczął wierzyć w Boga? A może to tylko pretekst, aby zdemaskować Faith i jej matkę? A może jednak zdesperowana pani White obudziła w nieczułym dziennikarzu uczucia, o których istnieniu zupełnie zapomniał? Tego wszystkiego dowiecie się, czytając „Jesień Cudów”.

Cóż więcej mogę dodać. Książkę należy przeczytać. Na pewno nie należy podchodzić do niej z założeniem, że Faith to postać autentyczna, a powieść została oparta na faktach. Owszem, Jodi Picoult wspomina, że podczas gromadzenia materiałów, została kilkakrotnie wyrzucona z gabinetu, ale to wcale nie oznacza, że opowieść jest prawdziwa. Trzeba podejść do niej z dystansem.

A teraz dlaczego „Jesień Cudów"? Otóż, tytuł ma niezaprzeczalny związek z akcją powieści. Wszystko dzieje się od pierwszej połowy sierpnia do pierwszej połowy grudnia 1999 roku, czyli innymi słowy akcja swoim zasięgiem obejmuje praktycznie jedną porę roku, jesień.

Jak w przypadku „Karuzeli Uczuć”, tak i tutaj duże brawa należą się Autorce za opis rozprawy sądowej. Rewelacja! Myślę, że Jodi musiała posiłkować się wskazówkami świetnych prawników. Powtórzę to, o czym pisałam w poprzedniej recenzji jej książki. Podczas czytania czułam się tak, jak gdybym wraz z bohaterami zajmowała jedną z ławek na sali rozpraw. Nie sposób wyrazić tego słowami. To należy po prostu przeczytać.

 

Moja ocena: 6/6

 

Jodi Picoult official website

źródło okładki

 

 

prawa autorskie zastrzeżone

czwartek, 13 października 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/10/13 19:15:25
O, to świetna historia! I uwielbiam takie książki, w których czuję się, jakbym była tuż obok bohaterów. Świetna sprawa :) Widzę, że zrobiła na Tobie spore wrażenie!!
-
2011/10/13 19:17:32
Myślę, Danusiu, że książki Jodi Picoult ogólnie robią wrażenie na czytelnikach. Mam na półce jeszcze jedną i w niedługim czasie postaram się przeczytać i napisać o niej na blogu. Aż sama jestem ciekawa swoich wrażeń :-)
-
2011/10/14 08:54:18
Już od jakiegoś czasu przymierzam się do książek tej autorki i już wiem od czego zacząć:) słyszałam od wielu czytelniczek, że robią duże wrażenie i można przy okazji lektury przemyśleć wiele spraw, spojrzeć inaczej na swoje życie i problemy
-
ksiazkowka
2011/10/14 10:26:50
Maksymalna ocena - super! Mam na półeczce i nie mogę się już doczekać kiedy ja przeczytam. :)
-
2011/10/14 15:24:58
Bibliotekarko, myślę, że jak przeczytasz jedną powieść Jodi Picoult, to za jakiś czas będziesz chciała sięgnąć po kolejną. Przynajmniej tak było ze mną. Najpierw o niej słyszałam, a potem z czystej ciekawości sięgnęłam po pierwszą lepszą książkę, jaka nawinęła mi się pod rękę. Była to "Karuzela Uczuć". Od tamtej pory wiedziałam, że na tej jednej już nie poprzestanę. Teraz na swoją kolej czeka "Świadectwo prawdy" :-)

Ewo, przeczytaj koniecznie. Polecam Ci tę książkę i czekam na Twoje wrażenia :-)

Pozdrawiam gorąco :-)
-
Gość: Marcin, *.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl
2011/10/14 18:55:14
Uprzejmie proszę o wzięcie udziału w anonimowym badaniu naukowym.
Wystarczy wypełnić krótką ankietę na stronie: statystyka.org.pl/?page_id=213

Pozdrawiam


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?