Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Spod strzechy na salony

 

Victoria Holt

 

    Legenda o Siódmej Dziewicy

 

 

 

Wydawnictwo: KSIĄŻNICA
Katowice 2007
Tytuł oryginału: The Legend of the Seventh Virgin

 

 

 „Zmuszaj życie, aby układało się po twojej myśli”

 

Kiedy kilka miesięcy temu opowiadałam Wam o „Drodze do Raju” autorstwa Victorii Holt, napisałam wówczas, że na pewno przyjdzie taki dzień, gdy ponownie sięgnę po jej powieść. I właśnie nadszedł ten moment. Tym razem, jak widzicie, jest to „Legenda o Siódmej Dziewicy”.

Ta brytyjska Pisarka, nieżyjąca już od osiemnastu lat, zaś publikująca pod kilkoma pseudonimami, zasłynęła przede wszystkim jako Autorka romansu przeplatanego wątkiem kryminalnym z elementami gotyku. Na podstawie tych dwóch książek, które udało mi się do tej pory przeczytać, mogę stwierdzić, że mnie osobiście twórczość Victorii Holt przypomina nieco styl Jane Austen. Być może Victoria pisząc wzorowała się na swojej wybitnej poprzedniczce.

„Legenda o Siódmej Dziewicy” jest typowym przykładem na to, w jaki sposób wygórowane ambicje życiowe mogą zniszczyć to, co naprawdę jest w życiu ważne, czyli miłość, przyjaźń, a nawet życie. Główna bohaterka, Kerensa Carlee, pochodzi z ubogiej, kornwalijskiej rodziny. Tracąc bardzo wcześnie rodziców, wraz z młodszym bratem, trafia pod opiekę babci, którą pieszczotliwie nazywa „babunią Bee”. Wychowując się na wsi, wciąż marzy o życiu „na salonach” i z utęsknieniem spogląda w kierunku posiadłości Abbas należącej od pokoleń do rodu St Larnstonów. Dodatkowo jej uwagę przyciąga legenda o siedmiu mniszkach, które w chwili słabości straciły dziewictwo, za co zostały srogo ukarane. Sześć z nich zostało zamienionych w kamień, zaś ich przełożona najprawdopodobniej została żywcem zamurowana w niszy w murze rezydencji St Larnstonów, gdzie wówczas mieścił się klasztor.

Pewnego dnia ciekawość Kerensy zwycięża. Dwunastoletnia wówczas dziewczynka udaje się do rezydencji i ukrywa się w owej tajemniczej niszy, która teraz jest już pusta, gdyż jakiś czas temu zburzono mur. Po wsi krąży pogłoska, że jeden z jej mieszkańców, Reuben Pengaster, podczas burzenia muru, zobaczył ciało zamurowanej niegdyś zakonnicy. Od tamtej pory chłopak uchodzi za szaleńca. Kerensa wie, że ludziom ze wsi nie wolno bez pozwolenia przebywać na terenie posiadłości Abbas. Dlatego też, kiedy jej „kryjówka” zostaje odkryta przez inne dzieci, czuje się upokorzona. Dzieci te pochodzą z bogatych i szanowanych rodzin. Wśród nich są synowie St Larnstonów – Justin i Johnny, ich przyjaciel – Dick Kimber, zwany Kim’em oraz córka pastora – Mellyora Martin. Od tej chwili pragnienie „bycia damą” staje się dla Kerensy obsesją. Postanawia, że zrobi wszystko, aby tak się stało. Dziewczynka nie wie, że na spełnienie tych ambicji będzie musiała jeszcze poczekać.

Po jakimś czasie do domu „babuni Bee” zaczyna zaglądać bieda. Kobieta trudni się leczeniem ludzi i jest uważana za szamankę, a nawet czarownicę. Potrafi przewidzieć przyszłość, zaś ludzi leczy ziołami. Natomiast kiedy nie potrafi poradzić sobie z niedostatkiem, ludzie ze wsi uznają, że widocznie nie jest zbyt dobra w tym fachu, ponieważ już dawno powinna temu zaradzić. W związku z tym, Kerensa decyduje się poszukać pracy. W tym celu udaje się na targ do Trelinket, gdzie wchodzi na platformę wraz z innymi osobami poszukującymi zatrudnienia. Jest to dla niej niesamowicie upokarzające, bo czuje się jak niewolnik wystawiony na sprzedaż. Największym przerażeniem napawa ją fakt, że będzie musiała pracować jako służąca w rezydencji St Larnstonów. Ona chce być tam damą, a nawet panią owej posiadłości, zaś za nic nie chce tam służyć! To ona pragnie tam rozkazywać, a nie, aby jej rozkazywano. Przed takim losem w ostatniej chwili ratuje ją córka pastora, która proponuje jej pracę na plebanii bez wcześniejszego porozumienia z ojcem. Tak naprawdę dziewczyna robi to z litości. Doskonale wie, że jej ojciec z trudem wiąże koniec z końcem, w związku z czym dodatkowy pracownik jest zbędny. Niemniej, ostatecznie udaje jej się przekonać ojca i od tego momentu dziewczyny zostają przyjaciółkami.

Pomimo pracy na plebani, Kerensa wciąż tęsknie spogląda w stronę posiadłości Abbas. Zazdrości przyjaciółce, że ta jako „lepiej urodzona” jest częstym gościem w rezydencji. Pewnego dnia Mellyora otrzymuje zaproszenie od St Larnstonów na przyjęcie wydawane z okazji ślubu ich starszego syna – Justin’a. Pomimo że cierpi, gdyż praktycznie od zawsze kocha Justin’a, nie odmawia pójścia tam. W dodatku ma jej towarzyszyć ojciec. Jednak, gdy pastor nie czuje się na siłach, aby uczestniczyć w owym balu, dziewczyna praktycznie przemyca tam Kerensę. Zadanie jest ułatwione, ponieważ jest to bal maskowy i nikt tak naprawdę nie wie, kto kryje się za daną maską. Dla Kerensy ten bal staje się punktem zwrotnym w jej życiowej karierze zostania damą i panią w Abbas.

Jak napisałam na początku, powieść stanowi przykład tego, jak łatwo, będąc zaślepionym przez chore ambicje, można zniszczyć życie nie tylko sobie, ale także innym. Kerensa robi to i nawet nie czuje z tego tytułu wyrzutów sumienia. Miarą jej szczęścia jest egzystowanie w rezydencji St Larnstonów i nic poza tym się nie liczy. Do swojego wyimaginowanego szczęścia dąży dosłownie po trupach. Nie przeszkadza jej małżeństwo bez miłości, ani też fakt, że podstępem z drogi usunęła prawowitego dziedzica posiadłości. Stara się układać wszystkim życie według własnej koncepcji. Jest wściekła na brata, który w jej mniemaniu powinien był zostać lekarzem, a jest tylko zwykłym wiejskim weterynarzem. Wydaje się, że zapomniała przed jakim upokorzeniem uratowała ją wiele lat wcześniej Mellyora. Gdyby nie przyjaciółka Kerensa z pewnością nadal byłaby analfabetką i pracowała jako służąca. Natomiast teraz role się odwróciły i to przyjaciółka jest jej służącą.

Dla Kerensy liczy się tylko ona sama i jej syn, któremu już planuje życie, choć dziecko dopiero co przyszło na świat. Można przypuszczać, że Kerensa praktycznie pozbawiona jest ludzkich uczuć. Nawet śmierć bliskich osób nie wywołuje u niej żadnych, adekwatnych do sytuacji, emocji. Jedyną osobą, o której myśli ciepło jest Dick Kimber.

Pewnego dnia Kerensa staje twarzą w twarz z ogromnym niebezpieczeństwem. Dopiero to wydarzenie sprawia, że dziewczyna zaczyna inaczej patrzeć na życie. W dodatku już wie, że życia tak naprawdę nie można zaplanować ani sobie, ani innym, gdyż ono pisze własny scenariusz.

Przyznaję, że Kerensa okropnie mnie denerwowała. Nie lubiłam jej od samego początku. Takie wyrachowanie i życie kosztem innych jest dla mnie nie do przyjęcia. Myślę, że ten fakt stanowi jedynie o tym, iż Victoria Holt była znakomitą pisarką. Jedyną rzeczą, która mnie trochę rozczarowała było to, że nie umiałam jednoznacznie stwierdzić w którym wieku dzieje się akcja powieści. Nigdzie nie było na ten temat wzmianki. Nie wiem, czy był to wczesny wiek XX, czy może XIX. Pozostało mi jedynie domyślanie się na podstawie pewnych charakterystycznych detali. Myślę, że książka jest godna uwagi. Polecam ją zwłaszcza tym osobom, które cenią sobie klimaty Jane Austen.

 

Moja ocena: 5+/6

 

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

 

niedziela, 25 września 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
felicja79
2011/09/25 17:55:52
Ja bym chętnie przeczytała Twoją powieść :-) Pocztę mam na wp.pl, a login taki sam jak tu :-)
-
2011/09/25 18:02:13
Felicjo, ślicznie dziękuję za zgłoszenie. Już sobie wpisałam Twojego mail'a do kontaktów. Za dwa tygodnie odezwę się i podam Ci link do bloga :-)
-
ksiazkowka
2011/09/25 18:04:42
Chętnie bym się zgłosiła jako chętna do czytania Twojej powieści, ale mój stosunek do czytania tekstu na monitorze jest jaki jest...Wada wzroku + praca zawodowa właśnie przy komputerze sprawiają, że ograniczam się tylko do czytania recenzji na blogach. Jednak jeszcze się zastanowię, bo może jednak chęć poznania Twojego drugiego "dziecka" okaże się być silniejsza i zmienię zdanie. :) Wiedz, że gdyby nie argumenty powyżej nie wahałabym się ani przez chwilę. :)
-
felicja79
2011/09/25 18:07:05
Super! Nigdy nie czytałam książki przed wydaniem :-)
-
2011/09/25 18:12:17
Ewciu, ja Cię doskonale rozumiem i nie mam żalu, czy coś w tym rodzaju. Niemniej, pamiętaj, że jeśli się zdecydujesz, to zawsze masz drogę otwartą :-)

Felicjo, ta powieść to wersja robocza, więc o jej wydaniu jeszcze za wcześnie mówić :-)
-
avo_lusion
2011/09/25 18:12:34
Najpierw odnośnie recenzji - świetna i wyczerpująca. I faktem jest, że jeżeli bohater wzbudza emocje, również negatywne, to znaczy że jest znakomicie skonstruowany. A maila już do ciebie piszę.
-
2011/09/25 18:13:26
Danusiu, ja mam Twojego mail'a. Wystarczy Twoja zgoda :-)
-
kaye
2011/09/25 21:21:04
Coś mi się kołacze, że dawno temu czytałam tę książkę Holt, ale jej powieści jakoś mi się "zlewały" i odpuściłam z czytaniem. Może kiedyś się jeszcze zdecyduję na lekturę.

W jakim mniej więcej terminie trzeba będzie czytać fragmenty Twojej powieści? Do ok. 20 października będe niestety bardzo zajęta i na pewno nie dałabym rady, ale w listopadzie być może tak :) Jestem zresztą pewna, że na pewno bedzie mnóstwo chętnych, więc ja mogę tkwić na swoistej ławce rezerwowych ;)
-
Gość: Dominika, *.adsl.inetia.pl
2011/09/25 22:14:40
Bardzo lubię książki Victorii Holt. Niby proste czytadło, a ile frajdy daje klimat tej epoki i wątek kryminalny. Polecam szczególnie "Guwernantkę" :)
-
2011/09/26 14:54:05
Jak zwykle z czystą przyjemnością przeczytałam Twoją recenzję :) Jeśli chodzi o tę autorkę, to czytałam kiedyś "Guwernantkę" i pamiętam, że bardzo podobała mi się tamta powieść :)
-
2011/09/26 16:35:43
Masz świetny styl, Twoje recenzje czyta się z wielką przyjemnością. Nie czytałam książek Holt, ponieważ bronię się przed romansami, ale kto wie... Może mnie przekonałaś;) Powodzenia przy własnej książce!:)
-
2011/09/26 17:29:58
Kaye, zgodzę się z Tobą, że powieści V. Holt mogą wydawać się podobne, bo i ja znalazłam kilka elementów wspólnych z "Drogą do Raju", ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Co do mojej książki, to sprawa wyglada tak, że jeśli masz ochotę, to serdecznie zapraszam Cię do czytania. Oczywiście, będzie mi potrzebny Twój e-mail, ponieważ na Blogspocie wybranych czytelników zaprasza się, wpisując ich adres w "ustawienia". Nie chodzi mi o to, aby zaraz po opublikowaniu ktoś szybciutko włączał komputer i od razu komentował. Po prostu chcę tylko, aby niezależne osoby zapoznały się z tekstem i stwierdziły, czy im się podoba, czy nie. Wszelkie wskazówki czytelników będą dla mnie bardzo cenne. Jeśli masz ochotę, to zapraszam :-)

Dominiko, ja również polubilam pwieści V. Holt i bardzo żałuję, że ta Pani już nie żyje, bo ile jeszcze ciekawych pozycji mogłoby wyjść spod jej pióra. A "Guwernantki" będę poszukiwać :-)

Purple.Girl, bardzo mi miło, że tak przyjemnie spędziłaś czas na czytaniu mojej recenzji :-)

Bibliotekarko, ślicznie dziękuję za docenienie mojego stylu. Wiesz, to nie jest taki typowy romans. To jest opowieść o wyrachowaniu i o tym, że takie życie nie popłaca, bo w końcu kiedyś człowiek zostaje sam. Myślę, że w końcu spełnię swoje marzenie i zacznę profesjnalnie zajmować się literaturą. Kto wie? Może kiedyś na Waszych blogach pojawi się recenzja mojego dziełka? :-)


Pozdrawiam serdecznie :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?