Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Coś dla romansoholiczek i nie tylko

 

Joanna Łukowska

               

             Nieznajomi z Parku

 

 

Wydawnictwo: RW2010
Poznań 2011
E-BOOK

 

 

Tym razem do lektury zapraszam przede wszystkim panie, chociaż z drugiej strony myślę, że panom również przydałoby się trochę wzruszeń. Książkę, o której chcę Wam dzisiaj napisać, otrzymałam już jakiś czas temu od samej Autorki w formie e-booka. Wiem, że wielu z Was w tym momencie kręci nosem. Osobiście również wolę wersje papierowe, ale świat idzie naprzód i książki elektroniczne będą się do nas „uśmiechać” coraz częściej. Dlatego chcąc nie chcąc musimy się z nimi zaprzyjaźnić, bo może zdarzyć się tak, że jakaś naprawdę wartościowa lektura przejdzie nam koło nosa, tylko dlatego, że nie będziemy preferować tej formy czytania. Oczywiście najlepszym wyjściem z tej sytuacji jest zaopatrzenie się w czytnik. Po tym, jak odkryłam wiele wartościowych pozycji wydanych właśnie w formie e-booka, postanowiłam, że w tegorocznym liście do św. Mikołaja nie zapomnę wpisać czytnika do e-booków jako tego priorytetowego prezentu.

„Nieznajomi z Parku” to debiut prozatorski Pani Joanny Łukowskiej. Powieść traktowana jest jako typowy romans, ale dla mnie jest to nic innego, jak tylko powieść obyczajowa. Już wyjaśniam dlaczego. Otóż, romans to w moim mniemaniu „cukierkowe” opowiadanko, które kończy się happy-endem. Brak jakichkolwiek emocji, nuda, erotyka niemal na każdej stronie. W mojej opinii to są właśnie cechy romansu. Natomiast w tym przypadku są emocje, czytelnik nie ma prawa się nudzić, zaś opis scen miłosnych jak najbardziej jest obecny, lecz nie przytłacza całości. No i oczywiście fabuła w żadnym wypadku nie jest przesłodzona.

Główni bohaterowie to Julia McAlister i Kenneth Prayton. Oboje łączy jedno. Trudne dzieciństwo. Ona, wychowywana przez stryja-psychiatrę, zaś on przez ojca, który praktycznie go nie zauważał i matkę, która była nikim innym, jak tylko lekkich obyczajów łowczynią posagów, zaniedbującą swoje jedyne dziecko. Julię rodzice pozostawili pod opieką stryja Clay’a, kiedy dziewczynka miała cztery lata, zaś sami wyruszyli w podróż, która miała pomóc im „odstresować się” i zapomnieć o problemach dnia codziennego, w tym także o jedynej córce. Po jakimś czasie rodzice Julii giną w tragicznym wypadku i wówczas to na Clay’a spada całkowita odpowiedzialność z wychowanie bratanicy. Początkowo robi to niechętnie, gdyż jako „stary kawaler” nie bardzo wie jak należy nawiązać odpowiedni kontakt z dzieckiem. Niemniej, z biegiem czasu tak bardzo pokochał dziewczynkę, że już nie wyobrażał sobie życia bez niej.

Kenneth Cristobal Prayton pochodzi z bardzo zamożnej rodziny, co jednak nie daje mu szczęścia. Już jako dziecko jest zamknięty w sobie, w miarę jak dorasta w każdej kobiecie widzi swoją matkę, zdradzającą i oszukującą. Dlatego też wie, że nigdy się nie ożeni. Natomiast chwila, kiedy kobieta, z którą aktualnie się spotyka, zaczyna robić plany na przyszłość, staje się zakończeniem owego związku.

Od momentu, gdy Julia zawitała do domu stryja mija dwadzieścia lat. Dziewczyna wyrasta na piękną kobietę, lecz niezwykle zakompleksioną. Na nic zdają się perswazje stryja i najlepszej przyjaciółki Julii – Kate Sweetheart, zwaną Sunny, która jednocześnie prowadzi z Julią galerię sztuki. W dodatku upokorzona przez narzeczonego, próbującego jej kosztem zrobić karierę naukową, dziewczyna zamyka się na mężczyzn. Pewnego dnia po sprzeczce ze stryjem, który w dość bezpośredni sposób stara się uświadomić bratanicy, że jeżeli nadal będzie tak postępować, to z pewnością zostanie „starą panną”, Julia wymyka się do pobliskiego parku, gdzie siedząc na huśtawce rozmyśla o swoim życiu. Tam znajduje ją Kenneth Prayton, który po kłótni z kolejną kobietą, próbującą zaciągnąć go przed ołtarz, gubi drogę. Widząc Julię siedzącą na huśtawce, zatrzymuje samochód, chcąc zapytać o drogę. Mężczyzna jest tak bardzo przystojny, a zarazem niebezpieczny, że Julia bez słowa ucieka, a Ken musi radzić sobie sam.

Po kilku dniach oboje znów spotykają się, ale tym razem na przyjęciu u znajomych bliźniaków – Mike’a i Ben’a Blackwell’ów. Od tego momentu pomiędzy nimi zaczyna się gorący romans, który gwałtownie kończy się, gdy Julia dowiaduje się, że jest z Ken’em w ciąży. Mężczyzna oskarża ją, że zrobiła to celowo, aby go usidlić. Znowu na światło dzienne wychodzą demony, które nie opuszczały go od dzieciństwa, a przy Julii tylko na pewien czas zostały uśpione. Ken znów widzi swoją matkę, która bez skrupułów oszukiwała ojca, doprowadzając go tym samym do śmierci.

Ostatecznie Ken decyduje się wziąć na siebie odpowiedzialność za dziecko i proponuje Julii małżeństwo. Wbrew przestrogom Sunny, która nie ma zamiaru ukrywać negatywnych uczuć w stosunku do Ken’a, dziewczyna przyjmuje jego propozycję. Nie wie tylko, że swoją decyzją podpisała na siebie pewnego rodzaju wyrok. Od tej chwili Ken zamienia jej życie w koszmar.

To tyle, jeśli chodzi o fabułę. To, co najbardziej emocjonujące będziecie musieli doczytać sobie sami. Kiedy rozpoczęłam lekturę „Nieznajomych w Parku” byłam przekonana, że czeka mnie dawka taniego romansidła. I do pewnego momentu tak właśnie było, lecz po kilku rozdziałach zauważyłam, że akcja coraz bardziej mnie wciąga. Duże wrażenie zrobiła na mnie konstrukcja dialogów, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę kwestie wypowiadane przez Sunny, którą polubiłam chyba najbardziej ze wszystkich bohaterów powieści. A oto kilka cytatów:

(…) - A więc tak mnie widzisz?! Dziękuję bardzo po raz wtóry. Ale, ale... – Kate wyciągnęła oskarżycielsko palec w jej stronę – nie zwódź na manowce mojej nieziemskiej intuicji. Swoim zwierzęcym instynktem wyczuwam podstęp. Wijesz się, wijesz jak piskorz. Co jest grane? Przecież nie jestem ślepa. Jesteś spięta, na granicy wybuchu. Czuję się jak saper przed odbezpieczoną bombą. Tykasz moja mała, tykasz cichutko, ale ja cię słyszę. Gadaj więc, o co chodzi... (…)”

„(…) - Nie cierpię cię, nie znoszę zupełnie tak samo jak mleka i pająków. Mleka nie pijam, pająków unikam, a ciebie muszę tolerować. Ale... – Oczy Sunny wwiercały się w jego myśli jak dwa małe świderki – gdybym nie uważała cię mimo wszystko za uczciwego faceta, nie wierzyła, że nie skrzywdzisz Julii, że w końcu pukniesz się w głowę i zrozumiesz, jakim byłeś idiotą, nigdy – słyszysz! – Nigdy nie dopuściłabym do tego małżeństwa. Po moim trupie ożeniłbyś się z Julią! – Wzięła się pod boki i uniosła zadziornie brodę oczekując riposty, ale Ken milczał. – Julia coś w tobie widzi, choć Bóg mi świadkiem, nie wiem co, a ja ci ufam, choć nie wiem czemu, ale to wystarczy, na razie to wystarczy (…)

(…) - Chcę ci przypomnieć, że teraz nazywasz się Prayton. Jesteś, przynajmniej z nazwiska, panią tego domu. Jeżeli się nudzisz, porozmawiaj z Katarzyną; na pewno znajdzie ci jakieś zajęcie, ale do pracy w galerii nie wrócisz. Mieszkanie możesz sprzedać. Otworzyłem ci konto – świat sklepów i zakupów stoi przed tobą otworem! Zapraszaj panie z sąsiedztwa na popołudniowe herbatki i ploteczki. Możemy nawet urządzić przyjęcie. Rozejrzyj się po domu – może coś wymaga poprawy, kobiecej artystycznej ręki? Może będziesz mogła wykorzystać swoje zdolności. Tylko... niczego nie rób i nie zmieniaj bez porozumienia ze mną! A co do twojego stryja i Sunny... Przypuszczam, że nie zrezygnujesz z kontaktów z nimi, choć tak by było najlepiej. Domyślam się, że musisz mieć kogoś, przed kim będziesz się mogła wyżalić, komu będziesz się mogła poskarżyć na tego swojego okropnego męża. Jednak nie mam zamiaru ich tutaj zapraszać, a i tobie zabraniam. Nie życzę sobie obecności tych ludzi w moim domu, a ty nie będziesz do nich jeździć; jesteś w ciąży, poza tym – nie pozwalam. Więc... zostają ci listy i telefon. To i tak za wiele. Jeszcze coś? To wszystko? Doskonale. Śpieszę się trochę (…)

Prócz powyższego w powieści urzekło mnie jeszcze to, że akcja zatacza koło, czyli rozpoczyna się i kończy w tym samym miejscu. Za to duże brawa dla Autorki.

Jedyny problem, jaki miałam w trakcie czytania, to umiejscowienie akcji powieści. Oczywiście wiadomo, że z uwagi na nazwiska bohaterów, nie jest to Polska. Pojawia się nazwa miasta „City”, ale poza tym nie dostrzegłam w treści znaczących szczegółów, które pozwoliłyby mi dokładniej ulokować fabułę powieści. Chodzi o to, że brakowało mi wzmianki na temat jakichś charakterystycznych budynków, czy ulic. „City” może być na przykład częścią Londynu. I właśnie tak wydedukowałam. Generalnie stwierdziłam, że akcja powieści rozgrywa się w Anglii.

Jeżeli komuś z Was przypadła do gustu niniejsza powieść, to chcę dodać, że w tym przypadku istnieje również wersja papierowa. Ukazała się ona znacznie wcześniej, aniżeli e-book. Wiem też, że Autorka dokonała drobnych korekt w treści, dlatego książka papierowa może nieznacznie różnić się od e-booka. Powieść „na papierze” ukazała się jeszcze w 1994 roku nakładem Wydawnictwa Alma-Press, zaś Pani Joanna Łukowska napisała ją pod pseudonimem – Joan Bowen.  Udało mi się odnaleźć okładkę tamtego wydania. Być może nie jest zachwycająca, ale przecież liczy się to, co jest w środku. Osobiście, nigdy nie sugeruję się szatą graficzną okładek, ponieważ z doświadczenia wiem, że wydawcy bardzo często przyciągają oko czytelnika grafiką, wiedząc, że dana książka jest mało wartościowa. Poniżej widzicie okładkę papierowego wydania.

 

    Moja ocena: 5/6

 

Za możliwość

przeczytania

e-booka serdecznie

dziękuję Pani Joannie

Łukowskiej

 

 

 

 

Tu kupisz książkę

źródło okładki (e-book)

źródło okładki (wersja papierowa)

 

 

prawa autorskie zastrzeżone

wtorek, 06 września 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
ksiazkowka
2011/09/06 19:39:03
Jak wiesz, Moja Droga, romansocholiczką nie jestem...;)
-
2011/09/06 20:14:36
A to błąd, bo czasami warto oderwać się od rzeczywistości :-) Nie twierdzę, że należy od razu wpadać w nałóg czytania romansów, ale dla urozmaicenia, czemu nie?
-
avo_lusion
2011/09/06 20:50:40
To miłe wyróżnienie otrzymać książkę od autora, więc ci serdecznie gratuluję. Dla mnie to zawsze wiele znaczy. Co do romansu - faktycznie, ta nazwa kiczowato się kojarzy. C
-
2011/09/07 15:05:17
I właśnie dlatego zdecydowanie wolę określenie "powieść obyczajowa". Poza tym myślę, że motyw miłości w literaturze jest uniwersalny i ponadczasowy, dlatego trochę denerwują mnie opinie i ich autorzy, którzy jawnie wyśmiewają "romanse". Sądzę, że z tym jest trochę tak, jak z muzyką disco polo. Swego czasu ludzie uważali, że absolutnie jej nie słuchają, a każdy znał teksty. W takim razie pytam: skąd znasz, skoro nie słuchasz? Myślę, że wielu czytelników zarzekających się, że nigdy w życiu nie sięgnęłoby po romas, tak naprawdę od czasu do czasu, gdzieś w kącie swojego pokoju czyta go z wypiekami na twarzy. Tylko po co udawać i kłamać, że tego nie robią? Dodam jeszcze, że za każdą książką stoi człowiek-autor i chociażby przez wzgląd na niego i jego pracę należy do sprawy podejść poważnie i z szacunkiem, nawet jeśli na co dzień nie preferuje się tego typu literatury :-)
-
fosher
2011/09/07 19:51:36
Cóż, na razie jakoś powstrzymam się od zagłębienia w tę lekturę. Ostatnio mam raczej ochotę na te bardziej krwawe historie. Ale może kiedyś. ;)
Pozdrawiam,
Ew.
-
2011/09/08 16:18:25
Ew., myślę, że każdy z nas ma swoje ulubione gatunki literackie i okresy w życiu czytelniczym, kiedy ciągnie go do książek o podobnej tematyce :-)

Również serdecznie pozdrawiam :-)
-
Gość: dreamfall, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2012/03/07 12:37:56
Nie rozumiem Twoich zachwytów. Fragmenty, które przytoczyłaś, to przecież jakaś grafomania.
-
krainaczytania
2012/03/07 16:43:01
@dreamfall
Wiesz, każdy pod pojęciem "grafomania" rozumie zgoła coś innego. Poza tym, mam pytanie. Czy czytałeś/łaś tę powieść w całości, czy tylko oceniasz po fragmentach, które zacytowałam? Oczywiście szanuję Twoje zdanie, ale szanuję też pracę Autorki. Bo nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, że napisać powieść nie jest łatwo. A nie jestem za tym, aby podcinać komuś skrzydła. Warsztat pisarski można udoskonalać w miarę pisania kolejnych tekstów. A w przypadku tej Autorki tak właśnie jest. Jej kolejne teksty są nieporównywalnie lepsze od tego, co widać tutaj. Akurat ta powieść była debiutem literackim Autorki i pewnie nie jest doskonała, bo debiut zawsze najtrudniejszy. Dlatego ja słowa "grafomania" staram się nie używać w ogóle. Raz zdarzyło mi się skrzywdzić kogoś niesłusznie w recenzji, dlatego od tamtej pory jestem ostrożna i nie wypowiadam swoich osądów na temat książek pochopnie. Pozdrawiam :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?