Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Coś na letni wieczór

 

 

 

 Diana Palmer

 

           Miłość na próbę

 

 

 

Wydawnictwo: ALFA
Warszawa 1992
Tytuł oryginału: Love on Trial

 

 

 

Dzisiaj proponuję Wam coś naprawdę leciutkiego i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Książeczka jest naprawdę niewielkich rozmiarów. Jest mniejsza nawet od zeszytu szkolnego A5. Stron również nie ma za dużo, bo tylko 172. Jest to pozycja dość stara. Sama znalazłam ją stosunkowo niedawno, gdzieś na dnie szuflady, przez wiele lat zapominając o jej istnieniu. Kiedy wyjeżdżałam na dwa tygodnie na Mazury, nie mogłam przecież nie zabrać ze sobą czegoś do czytania. Oczywiście te pokaźne tomiska zostawiłam sobie na potem, kiedy już będę wylegiwać się nad jakimś mazurskim jeziorkiem. Ponieważ ode mnie z domu do Olsztyna jest kilkaset kilometrów, „Miłość na próbę” czytałam w drodze. A skoro czytałam, to moi współpasażerowie mieli ze mną spokój, bo im nie przeszkadzałam. Najbardziej z tego faktu zadowolony był mój „szofer”, ponieważ nie mówiłam mu jak ma jechać.

 

 

Diana Palmer specjalizuje się w romansach, ale ta książeczka raczej nie przypomina jej obecnych powieści. Oczywiście jest uczucie, ale opisane bardzo delikatnie. Głównymi bohaterami są Kate Jamesson i Howard Greyson. Kate ma niespełna dwadzieścia dwa lata, zaś Howard jest starszy od niej o całe siedemnaście lat i dodatkowo jest wspólnikiem jej ojca. Jak zawsze w takich romansach ona jest piękna, a on nieziemsko przystojny. Na początku Kate pała do Howard’a niechęcią, choć zna go praktycznie przez całe życie. Natomiast on zawsze znajduje okazję, aby ją w jakiś sposób zdenerwować. Kate nie ma doświadczenia z mężczyznami, pomimo że spotyka się z Markiem, natomiast za Howard’em podążają tabuny pięknych kobiet.

Cała sytuacja zmienia się kiedy szef Kate wysyła ją do Panama City, aby zebrała informacje, a następnie napisała artykuł na temat morderstwa pewnego mężczyzny. Okazuje się, że Howard jest obrońcą chłopaka, którego oskarżono o zamordowanie owego mężczyzny. Aby pomóc chłopakowi musi również wyjechać do Panama City w celu pozyskania świadka. Chcąc nie chcąc Kate i Howard muszą lecieć tam razem. W dodatku mieszkają w tym samym hotelu. To tam zaczyna rodzić się miedzy nimi poważne uczucie, choć oboje bronią się przed nim jak tylko mogą. Największą przeszkodą jest tutaj różnica wieku oraz fakt, że Howard jest wspólnikiem Paul’a Jamesson’a – ojca Kate. Oczywiście nie brakuje nieporozumień pomiędzy nimi, ale ostatecznie wszystko kończy się dobrze, a oni najprawdopodobniej będą żyli długo i szczęśliwie.

Jak widać historia niezbyt ambitna, ale nadająca się zarówno na letni wieczór, kiedy chcemy się odstresować, albo też świetna do czytania w podróży, jak było to w moim przypadku. Książka nie zmusza do myślenia, więc od czasu do czasu można wtrącać się do rozmowy współpasażerów bez ryzyka, że straci się wątek. Innymi słowy, taka sobie bajeczka dla troszkę starszych dzieci.

Jak już wspomniałam wyżej, książka nie jest nowa. Nie wiem, czy pamiętacie, ale wiele lat temu kioski ruchu były zalewane tak zwanymi „Harlequinami”. Pamiętam, że kiedy byłam w liceum, wraz z koleżankami kupowałyśmy takie bajeczki, a potem żeby rodzice nie widzieli, czytałyśmy w ukryciu, żeby się dokształcić w kwestii relacji damsko-męskich. Teraz takie dokształcanie odbyła się na innych zasadach. Niemniej jednak, książeczka nie wyszła z fabryki o nazwie „Harlequin”, lecz jako tak zwana „Seria z Różą”. Ale jest to seria bardzo podobna do tej od „Harlequina”.

Jedno, co mnie zdziwiło to fakt, że jako tytuł oryginału na okładce podano tytuł w języku niemieckim, czyli „Versuch’s doch mal mit Liebe!”. Tego akurat nie rozumiem, ponieważ jak wiadomo Diana Palmer jest przedstawicielką literatury amerykańskiej. Być może ktoś się pomylił, albo pierwsze wydanie miało miejsce w kraju, gdzie językiem urzędowym jest niemiecki. Na chwilę obecną nie umiem tego jednoznacznie stwierdzić.

Na koniec raczej nie będę z entuzjazmem zachęcać Was do przeczytania tej książeczki, bo nie jest ona aż tak bardzo godna uwagi.

 

 

Moja ocena: 3+/6

 

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

środa, 17 sierpnia 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/08/17 19:41:57
Kraino, najpierw komentarz do pierwszej części posta. Przede wszystkim - cieszę się, że zostajesz. Owszem, blogger oferuje o wieeele więcej, ale przecież... najbardziej liczą się recenzje, ja sobie tak mówię i w sumie dobrze mi na bloxie. Prostota - to dla mnie także ważne:)
Co do Krainy Czytania II - będę uważnie śledzić, cieszę się, że coś takiego powstaje!!! :)))
-
avo_lusion
2011/08/17 19:43:36
P.S. - Kraino, podaj linka, nie potrafię tego znaleźć...?
-
2011/08/17 19:49:27
Danusiu, "Kraina Czytania II" jest w bocznej szpalcie w rubryce "Moje miejsca w Sieci", ale w poście również ją podlinkowałam. Podaję Ci jeszcze w komentarzu: kraina-czytania.blogspot.com
Na razie nie ma tam jeszcze wiele do oglądania, ponieważ ten blog jest w trakcie budowy i jeszcze jakiś czas upłynie, zanim będzie wart oglądania :-)
-
avo_lusion
2011/08/17 19:52:04
Odnośnie recenzji - czasem fajnie jest przeczytać coś lekkiego, dla odmóżdżenia ;)) Dla miłośników romansu idealne.
-
avo_lusion
2011/08/17 19:57:53
Kraino, w takim razie czekam. Jesteś bardzo pracowitą osobą - ja bym nie dała rady dwóch blogów ogarniać. Za dużo emocji jak dla mnie :)
-
2011/08/17 20:00:53
Danusiu, to się nazywa "miłość do pisania i czytania" :-)
-
sarenkasarna
2011/08/17 20:14:19
Też myślę o stworzeniu drugiego bloga, gdzie będę jednak pisał o innych rzeczach. Dlatego będę zaglądał na Twoją stronę na bloggera.
Co do recenzji książki: czasem lubię przeczytać powieść, która nie jest zbyt gruba, a prowadzi od samego początku do końca, nie wchodząc w różne gry i opisy.
-
avo_lusion
2011/08/17 20:44:22
Heeeej, ja też kocham czytać, ale chyba jednak nie kocham pisać, tak jak Ty:))
-
2011/08/17 21:45:52
Zawsze zastanawiam się, jak ludzie mogą czytać podczas podróży, ponieważ ja nie potrafię się skupić ;-) nawet przy tak lekkiej lekturce :)
Zgadzam się co do tego, że taką historią można sobie umilić wolny wieczór ;)
-
ksiazkowka
2011/08/18 13:01:46
Zatem i ja nie będę rwać się do tej książki. Chyba, że wpadnie mi kiedyś przez przypadek w łapki. :)
-
2011/08/18 14:38:11
Sarenko, serdecznie zapraszam na mojego drugiego bloga. Na razie jest on jeszcze pusty, ale myślę, że za kilka dni coś tam naskrobię. Trochę wpisów przeniosę z Onetu. Mam nadzieję, że Ci się tam spodoba :-)

Danusiu, a próbowałaś już kiedyś coś napisać? Bo jeśli nie, to skąd wiesz, że nie kochasz pisać? :-)

purple.girl: Ja mam taki nawyk już od liceum, że potrafię się skupić nawet, jeśli wokół wszyscy wrzeszczą. Pamiętam, że potrafiłam uczyć się nawet przy głośnej muzyce :-)

Ewciu, naprawdę nic nie stracisz, jeśli nie przeczytasz tej książki. Chyba, że któregoś dnia poczujesz potrzebę poczytania o miłości :-)

Pozdrawiam :-)
-
2011/08/19 11:19:49
W takim razie, Krainoczytania, zazdroszczę takiej umiejetności i Tobie ;-) Gdy uczyłam sie do matury, nawet najmniejsza muszka była głośnym potworem ;)))


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?