Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

System, który zniszczył regułę

 

Zanim przejdę do dzisiejszej recenzji, chciałabym podzielić się z Wami radosną nowiną. Otóż, kiedy dzisiaj weszłam na stronę „Krainy Czytania” zauważyłam, że coś się na niej zmieniło. Widzicie ten maleńki znaczek pomiędzy logo Blox.pl a Newsletter’em? Taki pomarańczowy dymek z literką „T”, a przy nim słowo SYNDYKAT. Nawet w najśmielszych snach nie spodziewałam się, że mój blog kiedykolwiek zostanie w ten sposób wyróżniony. Jeszcze zanim zdecydowałam się pisać dla Was o książkach, przeglądnęłam chyba dziesiątki tego typu stron i zawsze myślałam, że nigdy nie uda mi się im dorównać. Aż tu taka niespodzianka! Jestem tak mile zaskoczona i tak bardzo cieszę się z tego wyróżnienia, że czuję, jak mi skrzydła rosną. Chyba nie ma nic wspanialszego jak świadomość, że to, co się tworzy komuś naprawdę się podoba. Tak jest z „Magią Pisania”, którą Onet regularnie poleca, a teraz taka sama sytuacja ma miejsce w przypadku „Krainy Czytania”. Naprawdę nie wiem, czym sobie na to zasłużyłam, ale wszystkim tym, którzy stoją za moim wyróżnieniem SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!

Moje zaskoczenie jest tym większe, im bardziej uświadamiam sobie, że przecież mój blog funkcjonuje dopiero trzy miesiące, bo przecież założyłam go dokładnie 13 kwietnia 2011 roku, a w regulaminie Portalu dokładnie pisze, iż wyróżnienia przysługują dopiero po ponad półrocznych systematycznych publikacjach.

Dziękuję również Wam, Kochani Czytelnicy, bo wiem, że bez Was nigdy nie udałoby mi się stworzyć takiego miejsca, gdzie moglibyśmy wspólnie dyskutować o książkach i literaturze. DZIĘKUJĘ ŚLICZNIE WSZYSTKIM, KTÓRZY MNIE ODWIEDZAJĄ W „KRAINIE CZYTANIA”. Jesteście dla mnie motywatorem do dalszej pracy nad blogiem i udoskonalaniem go.

I jeszcze jedno króciutkie ogłoszenie. Zdecydowałam się na wydanie mojej powieści drukiem, dlatego nie mogę jej na chwilę obecną publikować w Sieci. Muszę poczekać na decyzję wydawnictwa i opinię niezależnych recenzentów, bo to oni ostatecznie stwierdzą, czy mój tekst nadaje się do druku i czy „się sprzeda”. Trzymajcie kciuki!

 

*************************************

 

Artur Boratczuk

            

          Wedle reguły kreacji

 

Wydawnictwo: Self-Publishing
Chwarszczany 2011
E-BOOK

 

W zeszłym tygodniu otrzymałam mail’a od Pana Artura Boratczuka, który polecił mi powieść swojego autorstwa w formie e-booka. Przyznam się, że raczej nie przepadam za tego rodzaju książkami, ponieważ wolę lektury publikowane na papierze. Ale, jak wiecie z moich wcześniejszych wpisów, nie cofam się przed żadną formą literatury, dlatego też z chęcią przyjęłam i tę powieść. Poza tym, polecał mi ją sam Autor, a to do czegoś zobowiązuje. Chociaż od tamtej pory minął już prawie tydzień, przeczytałam książkę dopiero wczoraj. Poświęciłam na nią całe popołudnie i nie żałuję.

Pomimo że nie pamiętam za dobrze czasów PRL-u, to jednak w swoim życiu przeczytałam wiele publikacji odnośnie tamtego systemu i ludzi, którym dane było w nim funkcjonować. Dlaczego akurat w tym miejscu o tym wspominam? Otóż, książka pod tytułem „Wedle reguły kreacji” jest opowieścią o mężczyźnie, którego losy zostały wtopione właśnie w tamtą epokę. Nie wiem, jakie zamysły przyświecały Autorowi, kiedy tworzył tę powieść i jakie przesłanie ma ona nieść. Niemniej jednak, w swojej recenzji postaram się wyrazić to, co ja czułam podczas czytania książki.

 

Jak już wspomniałam wyżej, głównym bohaterem powieści jest mężczyzna o nazwisku Stanisław Szmit, który urodził się we Fraudencji. Jego matka zwana Głupią Irminą, za wszelką cenę pragnie pozbyć się dziecka. Wspólnie z konkubentem, który jest Polakiem usiłuje dotrzeć do osoby, która skutecznie rozwiąże jej problem. Niemniej jednak, wszystkie próby dokonania aborcji zawodzą. Ostatecznie kobieta rodzi dziecko, lecz umiera przy porodzie. Natomiast ojciec – rosyjski jeniec – już wcześniej opuścił Fraudencję, gdyż baraki, w których mieszkał, ewakuowano. Imię i nazwisko, jakie otrzymuje chłopiec na chrzcie jest zupełnie przypadkowe. Konkubent Irminy – Karol – zrzeka się wychowywania Stasia. W związku z tym, dziecko trafia do przybranej rodziny. Od tej pory wychowaniem Stasia zajmują się Halina i Jerzy Stojanowscy.

Dorastający Staś coraz bardziej odczuwa oddziaływanie przyrody, zaś pod wpływem zdobytych doświadczeń oraz obserwacji zaczyna kształtować się jego charakter. Pomimo że w szkole wykazuje pewne trudności, to jednak cechuje go wnikliwe i logiczne rozumowanie, a dodatkowo posiada specyficzne umiejętności w dziedzinie techniki, fizyki i matematyki. Natomiast w gospodarstwie jest niezwykle pracowity, czym zjednuje sobie przybranego ojca. 

Kiedy w gospodarstwie Stojanowskich wybucha pożar, którego skutki najdotkliwiej odczuwa jedna z córek Jerzego i Haliny – Agata, Staś opuszcza Fraudencję i wstępuje do wojska. Pomimo że wykazuje ogromną chęć zdobywania wiedzy i pragnie pójść na studia, to jednak jego dowódcy nie wyrażają na to zgody. Wie, że studia są mu potrzebne, aby móc zdobyć niezbędną wiedzę, która pozwoli mu rozwinąć filozoficzne teorie, które wypełniają mu umysł.

Po pewnym czasie zostaje zwolniony z wojska z rozpoznaniem jednej z odmian nerwicy. Od tej pory Stanisław działa w nielegalnych strukturach opozycji, za co zostaje skazany na karę więzienia. Władza oskarża go o szpiegostwo oraz zdradę tajemnicy wojskowej. Zamknięty w celi, korzysta z zasobów więziennej biblioteki, dzięki czemu zgłębia stworzoną przez siebie wcześniej teorię, którą nazywa „regułą kreacji”. Niemniej jednak, nieprzychylność ze strony więziennego psychologa doprowadza do tego, że Stanisław trafia do szpitala psychiatrycznego, z którego po pewnym czasie udaje mu się uciec, a następnie nawiązać kontakt z jednym z profesorów uniwersyteckich.

W momencie, gdy w Polsce powoli zaczyna zmieniać się ustrój, Stanisław chcąc uniknąć ponownego aresztowania i osadzenia w więzieniu, bądź też w szpitalu psychiatrycznym, wyjeżdża za granicę, pozostawiając w kraju nową rodzinę, którą udało mu się założyć po rozstaniu z pierwszą żoną. Dzięki pomyślnemu zbiegowi okoliczności, mężczyzna trafia do Włoch, gdzie za wszelką cenę stara się potwierdzić sens swoich dociekań i teorii.

To tyle, jeśli chodzi o fabułę powieści. Być może każda z czytających ją osób, odbierze tę książkę w inny sposób. Dla mnie osobiście, pomimo kilku humorystycznych fragmentów, jest to historia bardzo smutna, ponieważ opowiada o człowieku, którego tak naprawdę zniszczył system. Moim zdaniem Stanisław Szmit to wybitny naukowiec, którego wiedza uznawana była za coś nienormalnego, wręcz za chorobę psychiczną. Pewnie, gdyby żył w innej rzeczywistości, za swoje odkrycia otrzymałby nawet Nagrodę Nobla. Prawdę powiedziawszy, wzruszyła mnie ta opowieść. Żal mi było Stanisława, który pomimo wielkich chęci i ogromnego zasobu wiedzy, nie miał możliwości rozwoju. Myślę, że niektórzy mogą widzieć w nim osobę, która tak naprawdę przegrała swoje życie.

Sądzę, że warto sięgnąć po tę lekturę. Polecam ją szczególnie tym młodszym Czytelnikom, którzy realia PRL-u znają jedynie z książek, filmów, albo lekcji historii w szkole. Dobrze jest czasami sięgnąć po pozycję, która czegoś uczy i zawiera w sobie pewne przesłanie. Uważam, że w dzisiejszych, wolnych czasach również w naszym społeczeństwie żyją ludzie, którzy z jakiegoś powodu nie mogą się „wybić” ponad przeciętność, chociaż posiadają niezwykły talent i wiedzę. Nie mogą się „wybić”, ponieważ są inni niż większość społeczeństwa i dlatego wielokrotnie uważamy ich za „odmieńców” lub wręcz „nienormalnych”. Wydaje mi się, że ludzie boją się inności, gdyż traktują ją jako swoistego rodzaju zagrożenie. Takie właśnie są moje odczucia po przeczytaniu książki Pana Artura Boratczuka. Być może Autor miał na myśli coś zupełnie innego? A może interpretację pozostawił Czytelnikowi?

Jeśli chodzi o kwestię techniczną, to w trakcie czytania odnalazłam kilka literówek, ale jest to sprawa do skorygowania, więc nie zwracałam na to zbyt dużej uwagi. Ogólnie tekst czytało mi się bardzo płynnie. Nie męczyły mnie ani dialogi, ani też opisy narracyjne. Kończąc mogę śmiało stwierdzić, że książka jest naprawdę dobra i oddaje świat takim jaki był niegdyś. Myślę, że pewne aspekty ukazane w powieści są nadal aktualne, mimo odmiennej rzeczywistości.

 

Moja ocena: 5+/6

 

Za możliwość przeczytania e-booka serdecznie dziękuję

Panu Arturowi Boratczukowi

 

O książce

O Autorze

Tu kupisz książkę

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

wtorek, 26 lipca 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: AgnieszkaWawka, *.play-internet.pl
2011/07/26 18:04:44
Gratuluję wyróżnienia, czekam na Twoją powieść. A książka może po wakacjach się skuszę.
-
kasandra_85
2011/07/26 18:08:54
Gratuluję!!! Trzymam oczywiście kciuki i już nie mogę się doczekać Twojej książki:)))
A e-book choć kusi, to jednak też wolę papierowe wersje, więc na razie sobie odpuszczę.
Pozdrawiam!!
-
ksiazkowka
2011/07/26 18:13:23
Moja Droga...Gratulacje :) choć wg mnie to była tylko kwestia czasu kiedy dostaniesz to wyróżnienie - zasługiwałaś i zasługujesz na nie w pełni. :) Co do Twojej powieści - szachuję sobie jeden z pierwszych egzemplarzy (tuż po rodzinie i znajomych) z autografem. :D Da radę coś w tym temacie zrobić?;) A "Wedle reguły kreacji" przeczytam gdy trafi mi się okazja. :)
-
2011/07/26 18:27:54
Dziękuję dziewczyny :-) Jeśli uda mi się wprowadzić swój zamiar w życie, to na pewno pochwalę się swoją powieścią na blogu. Nie chcę wybiegać jeszcze tak daleko i zapeszać. Ewciu, w razie czego, egzemplarz masz jak w banku :-) Pozdrawiam Was serdecznie :-)
-
sarenkasarna
2011/07/26 20:34:31
Chciałbym zainformować, że nominowałem Ciebie do One Lovely Blog Award.
-
avo_lusion
2011/07/26 20:59:43
Kochana, C U D O W N I E !!!!!!! Zasłużyłaś, widzę to po recenzjach i Twoim zaangażowaniu w sprawę. Mnie też rosną skrzydła, gdy widzę Twoją radość :):):) Co do książki - ja także wpisuję się na listę oczekujących, dreszcz emocji mnie przeszedł, matko - jakie to cudowne, kiedy spełniają się marzenia!

Co do e-booka - to też super wyróżnienie, że sam autor polecił ci swoją książkę, na mnie takie rzeczy robią zawsze ogromne wrażenie.
-
kaye
2011/07/26 22:48:42
Gratuluję wyróżnienia i z niecierpliwością czekam na wieści o książce:) Oby wszystko ułożyło się po Twojej myśli!
-
2011/07/27 14:46:24
Sarenko, ślicznie dziękuję za nominację :-)

avo_lusion: Dzękuję, że cieszysz się razem ze mną. Mam nadzieję, że ta moja powieść naprawdę któregoś dnia ujrzy światło dzienne. Na chwilę obecną robię wszystko, żeby tak było. O pisaniu marzyłam gdzieś tak od ósmej klasy szkoły podstawowej. Niedawno podczas robienia porządków znalazłam jakiś stary zeszyt, w którym pisałam swoje pierwsze opowiadania. Miałam niesamowitą frajdę, kiedy je czytałam :-)

Kaye: Dziękuję za gratulacje. O książce na pewno poinformuję na blogu :-)
-
avo_lusion
2011/07/27 20:41:25
Czy są jakiekolwiek szanse, że napiszesz o czy jest twoja książka? A może już gdzieś o tym wspominałaś? Może przynajmniej zdradzisz, jaki to gatunek?
-
2011/07/28 15:42:28
Avo, kiedy zdałam maturę, a było to już jakiś czas temu, postanowiłam pisać i nie było dla mnie ważne czy będę to robić do szuflady, czy dla żywych czytelników. W tamtym czasie nie miałam jeszcze komputera, więc wklepywałam tekst na starej maszynie do pisania. Tak mocno się rozpisywałam, że powstały trzy powieści (każda o innej tematyce) i kilka opowiadań. Jedna z nich to czasy II wojny światowej, natomiast dwie kolejne to tak zwana literatura kobieca. Przez jakiś czas pierwszy rozdział losów Julity Sandeckiej ("Dźwięki Strun") można było przeczytać na portalu Blogspot. Potem jedna z pisarek, z którą czasami rozmawiam na Facebook'u doradziła mi, abym przypomniała się wydawcy, który po przeczytaniu moich opowiadań na Onecie odezwał się do mnie na mail'a, ale ja wtedy odmówiłam wysłania mu całej powieści, ponieważ wciąż miałam cykora, że to nie jest zbyt dobre, aby wydać drukiem. Ale ta pani zasugerowała, żebym jednak spróbowała i poszłam za jej radą. Ogólnie moje teksty są wzorowane na literaturze amerykańskiej. Trochę miłośći, sensacji i zagmatwanych losów ludzkich :-)
-
avo_lusion
2011/07/28 18:41:47
Och, dzięki ci Boże za tą osobę, która cię pchnęła do działania. Trochę za skromna z ciebie osóbka. Ładnie, ładnie - trafiasz w nurt literatury, którą także baaardzo lubię. Teraz to zaczynam się niecierpliwić. A czy skontaktowałaś się z tym samym wydawcą, czy dopiero wysłałaś próbki? Czy w razie czego będę mogła także liczyć na egzemplarz z autografem??? Trzymam mocno kciuki!!!
-
2011/07/28 18:52:21
Avo, ja Cię bardzo proszę, nie wybiegaj aż tak daleko ;-) Najpierw tekst muszą ocenić niezależni recenzencji i dopiero wtedy (jak się spodoba) można liczyć na druk. Cały proces trochę trwa, tak około pół roku. Potem promocja i zyski raczej niewielkie, bo jakieś maksymalnie 30% od egzemplarza za e-booka i nieco mniej za formę papierową. To naprawdę nie są kokosy. Jest bardzo mało osób, które z tego żyją. Byłam kiedyś na spotkaniu z p. Izabelą Sową i rozmawiałam z nią o tym. Powiedziała, że w Polsce może z dziesięciu pisarzy żyje z pisania książek. Reszta pracuje w swoich wyuczonych zawodach, a pisze tylko dla przyjemności swojej i czytelników. Dlatego ja wciąż mam mieszane uczucia, ale jak mówi moja mama, talenty trzeba rozwijać :-) A wydawca inny niż ten z Onetu. Jeśli uda mi się coś wydać, na pewno prześlę Ci egzemplarz. A jeśli nie, to być może roześlę Wam to moje dzieło w formie elektronicznej, jeżeli nadal będziecie je chciały. Bo tych chętnych to już się trochę nazbierało :-)
-
avo_lusion
2011/07/28 20:11:00
Cóż, jak trzeba będzie, to kupię Twoją książkę:) Kochana, ja nie jestem marzycielką aż taką. Wiem, że z pisania nie wyżyjesz, ale wiesz - fakt, że twoje dzieło jest w księgarniach, że bawi i wzrusza czytelników... Poza tym NIE WIESZ, czy może jednak nie znajdziesz się w tek grupie kilku dobrze zarabiających pisarzy...
-
2011/07/29 18:20:36
Avo, wszystko okaże się w swoim czasie. Z doświadczenia wiem, że jak za bardzo pewnie nastawiam się do jakiejś sprawy, to zazwyczaj potem jest "lipa". Dlatego na razie staram się trzymać dystans. Pozdrawiam serdecznie i miłego weekendu :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?