Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Ameryka u progu XX wieku

 

Alexandra Ripley

            

Pożegnania z Charlestonem

 

 
 
Wydawnictwo: ATLANTIS
Warszawa 1992
Tytuł oryginału: On Leaving Charleston

 

Myśleliście kiedyś o podróży w czasie? Mam tutaj na myśli taką podróż do przeszłości. Nie ciekawi Was jak żyli ludzie, na przykład, sto lat temu? Mnie bardzo ciekawią takie rzeczy, dlatego bardzo często szukam tego w książkach. Znajomi mówią o mnie, że nie jestem „z tej epoki”, mając na myśli XXI wiek. Przyznam się, że trochę jest w tym prawdy. Czasami łapię się na tym, że źle się czuję w dzisiejszych realiach. Gdybym miała możliwość cofnięcia swojego życia wstecz, to myślę, że wybrałabym trzy epoki. Pierwszą z nich byłby przełom wieku XIV i XV, drugą byłoby dwudziestolecie międzywojenne, czyli taka przedwojenna Warszawa, natomiast trzecią byłyby lata osiemdziesiąte XX wieku. Tą ostatnią trochę pamiętam i chętnie wróciłabym do tamtej rzeczywistości. Obecnie w swoim życiu bardzo często kieruję się niektórymi schematami obowiązującymi w latach osiemdziesiątych. Słucham muzyki z tamtych lat (jak widać na moim blogu), ubieram się tak, jak ubierała się młodzież trzydzieści lat temu i jest mi z tym dobrze.

W związku z powyższym chcę Was dzisiaj zabrać w podróż do Ameryki z początków XX wieku do małego miasteczka w Karolinie Południowej. Miasteczko to nosi nazwę Charleston. Kiedy rozpoczyna się akcja powieści władzę w Ameryce sprawuje dwudziesty szósty prezydent, Theodore Roosevelt Jr., zaś w państwie obowiązuje prohibicja. Powszechne też są tak zwane kolonie, gdzie mieszkają tylko czarnoskórzy mieszkańcy miasta. Jest to czas, kiedy na parkietach króluje szalony charleston, swoje początki świętuje jazz, ludzie zachwycają się teoriami Freud’a, zaś ideałem kobiety jest kobieta wamp o fryzurze „na chłopczycę”.

W tym czasie młodziutka i bardzo piękna Margaret Garden wychodzi za mąż za przedstawiciela rodu Tradd’ów, Stuart’a. Uroczystość zostaje zakłócona przez Joe’go Simmons’a, który oskarża pana młodego, że ten zhańbił jego córkę. Dochodzi do awantury, podczas której zostaje zabitych dwóch mężczyzn. Od tego momentu na rodzinie Tradd’ów ciąży klątwa. Stara Murzynka, Pansy, nazywa ją „Pancernym Okiem”. Co pewien czas ktoś z rodu Tradd’ów traci życie. Wydaje się, że żałoba nie ma końca. Najbardziej buntuje się Margaret, której ucieka młodość, a ona nie może udzielać się towarzysko.

Margaret rodzi Stuart’owi syna, a potem córkę. Kiedy mąż wyjeżdża, Margaret bardzo zbliża się do najmłodszego brata męża, Anson’a, który nigdy nie przestał jej kochać. Dochodzi do tego, że młoda pani Tradd zachodzi w ciążę ze szwagrem i rodzi dziewczynkę. Kiedy Stuart dowiaduje się o tym, odsuwa od siebie żonę, a sam oddaje się rozrywkom i innym kobietom. Margaret nie mogąc patrzeć na córkę, oddaje ją na wychowanie murzyńskiej mamce. Dziewczynka, której nadano imię Garden, jest brzydka i matka nie może na nią patrzeć. Imię to pochodzi od kwiatu gardenii, który został sprowadzony do Ameryki przez jej dziadków. Dziewczynka dorastając wśród Murzynów, uczy się ich zwyczajów i zasad. Jej zachowanie w niczym nie odbiega od ich sposobu bycia.

W miarę upływu lat Garden nabiera urody. Jedyne, co ją szpeci to pasmo rudych i gęstych włosów, które wystaje spod blond czupryny. Jest to cecha genetyczna rodu Tradd’ów. Kiedy w wypadku samochodowym ginie najstarszy syn Margaret, kobieta zwraca się ku Garden, która nie odpowiada jej pod żadnym względem. Stuart też już nie żyje, więc Margaret całe swoje zainteresowanie przelewa na córki. Starsza, Peggy, ma swoje wartości i swoje przekonania, jest chłonna świata i nie pozwala matce na kierowanie jej życiem. Dlatego też, Margaret całą uwagę skupia na Garden i z całych sił próbuje dokonać jej metamorfozy i jej kosztem zrealizować swoje ambicje. W końcu jej się to udaje i niegdyś brzydkie kaczątko staje się piękną i pożądaną kobietą.

Kiedy Garden poznaje Sky’a Harris’a, który okazuje się być księciem, jej życie diametralnie odmienia się. Wychodzi za niego za mąż i wyjeżdża do Nowego Jorku, gdzie pada ofiarą okrutnej zemsty. Los rzuca ją również do Paryża i Londynu, gdzie pokazuje europejczykom, czym tak naprawdę jest taniec – charleston. W umiejętności tańczenia go nie ma sobie równych. Nawet ówczesna gwiazda parkietu, Josephine Baker, zostaje przez Garden przyćmiona. Niemniej jednak, niczego nieświadoma, zostaje obarczona przekleństwem, jakie ciąży od lat na jej rodzinie. W pewnym momencie jej życie staje się koszmarem. Pomimo że poznaje tak zwany „wielki świat”, to jednak jej serce wciąż jest w Charlestonie.

„Pożegnania z Charlestonem” to typowa klasyka romansu wzorowana na legendzie „Przeminęło z wiatrem” oraz na „Scarlet”. Pojawiają się tutaj te same miejsca, które czytelnik odkrywa w przypadku „Scarlet”. Tutaj również płyną brunatne wody Ashley River, głośno biją kuranty w kościele u Świętego Michała, zaś mieszkańcy Charlestonu, podobnie jak Rett Butler i Scarlet O’Hara uczestniczą w Balu Świętej Cecylii.

Moim zdaniem książka naprawdę zasługuje na uwagę. Sięgnąć po nią powinien każdy, kto gustuje w klasyce. Na początku akcja nie zachwyca polotem, ale w miarę jak zagłębimy się w lekturze, fabuła rozkręca się i naprawdę wciąga. Powieść pokazuje jak szybko można paść ofiarą czyichś intryg i jak bardzo niebezpieczna może stać się nawet najbliższa osoba. Trzeba uważać, kogo darzy się zaufaniem. Poza tym, krzywdy wyrządzone przed laty również mogą doprowadzić do tego, że osoba, która ich doznała, będzie szukać drogi zemsty, nawet kosztem tych, którzy nie mieli nic wspólnego z wydarzeniami z przeszłości. Natomiast ich jedyną winą jest to, że wywodzą się z rodu, którego przedstawiciel niegdyś dopuścił się hańby.

Ogólnie uważam, że książka jest dobra. Jednakże, znalazłam w niej kilka minusów. Nie wiem, czyja to wina. Wydawcy, czy tłumacza? W jednym miejscu córeczka Garden obchodzi urodziny w lutym, zaś kilka rozdziałów dalej jest to lipiec. Innym minusem jest to, że już na początku powieści czytelnik wie, że Garden jest córką Anson’a. Natomiast w miarę zagłębiania się w fabułę, wciąż czytamy, że jest to córka Stuart’a. No i oczywiście ta „Sachara” przez „ch” zupełnie mnie rozbroiła.

 

Moja ocena: 5/6

 

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

piątek, 22 lipca 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
avo_lusion
2011/07/22 18:57:36
Hm, wymieniłaś jako jedną z epok bodajże XIV wiek, zastanawiam się czy...chciałabym, tam żyć jako kobieta, która nie ma tyle praw i przywilejów co dzisiaj... Ja sama nie wiem, w jakiej epoce chciałabym żyć, może w latach 90-tych? A może romantyzm...? Jednak to ciężki czas dla Polski.
Co do błędów rzeczowych - także mnie zawsze rozbrajają :/
-
2011/07/22 19:06:03
Wiesz, mnie nie chodzi o system rządzenia w danej epoce. Sprawy polityczne jakoś najmniej mnie obchodzą. Po prostu, choć przez chwilę chcialabym się poczuć jak dama dworu :-) Pozdrawiam :-)
-
ksiazkowka
2011/07/22 19:06:39
Oj no, może po prostu Garden ma dwóch tatusiów...;) A tak poważnie to już konkretne błędy...Ktoś się za bardzo śpieszył...
-
2011/07/22 19:11:12
Z tymi dwoma tatusiami to całkiem możliwe, ale tylko w przypadku bliźniaków. Jedno dziecko może mieć innego ojca i drugie innego. Niedawno w Polsce był taki przypadek :-) A takie błędy rzeczowe mnie strasznie drażnią i zawsze je wytknę. Taka zołza ze mnie :-)
-
ksiazkowka
2011/07/22 19:15:04
Nie dziwię się, też bym takie wytknęła. I pewnie też wysmarowała maila do wydawnictwa, bo też ze mnie zołza i to czepliwa. ;) O przypadku tych bliźniaków też słyszałam - niesamowita sprawa. :) P.S. Dzięki za wstawienie banerka. :D
-
2011/07/22 19:24:12
Nie ma sprawy. Banerek ładnie się prezentuje. Żółciutki taki :-) Co do wydawnictwa, to nawet nie wiem, czy ono jeszcze istnieje. Musiałabym sprawdzić, bo jak widzisz, ta książka jest dość stara, jeszcze z ubiegłego wieku. Ale mimo tego, czyta się ją naprawdę fajnie, jeśli ktoś lubi takie klimaty :-) A zobaczysz, jaka zołza będzie ze mnie w niedzielę. Oglądałam wczoraj "Szkołę Uczuć" i się normalnie wkurzyłam. Właśnie pracuję nad artykułem z serii "Piórem o Literaturze". Pozdrawiam :-)
-
avo_lusion
2011/07/22 20:01:48
Co do błędów w powieściache - ostatnio natknęłam się na takowe w książce Alex Kavy... Byłam w szoku. W mojej recenzji przykłady:/

Tak, ja też bym chciała być damą dworu...Ehh, i tak jak w filmowej "Rozważnej i romantycznej" natknąć się na takiego porucznika Brandona........ (w tej roli mój ukochany Alan Rickman;)
-
2011/07/23 10:38:24
A ta przedwojenna Warszawa... marzenie. I te dorożki. Szkoda, że nie można wrócić czasu, albo przynajmniej choć na chwilę przenieść się w przeszłość :-)



Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?