Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

W starym wytartym notatniku

 

Nicholas Sparks

          

                  Pamiętnik

 

 

Wydawnictwo: ALBATROS
Warszawa 2010
Tytuł oryginału: The Notebook

 

Sama nie wiem od czego zacząć. Chyba od tego, że czuję ogromny zawód po przeczytaniu „Pamiętnika”. Tak sobie myślę, że trochę go przereklamowali. Z kolei ja tak bardzo broniłam się przed Sparksem, a tu okazuje się, że recenzuję już jego czwartą powieść na swoim blogu. Czyżby naprawdę mnie czymś ujął? Raczej nie. Po prostu płynnie i szybko mi się go czyta. Poza tym, ostatnio zauważyłam, że mam taką dziwną chęć sięgania po jego książki zupełnie przez przypadek. Jestem w tej lepszej sytuacji, że kiedy jakaś czytelniczka oddaje książkę, to ja natychmiast mogę ją sobie schować, nie pokazując innym. Wiem, że samolubne, ale cóż poradzić, jak jest się nałogowcem.

Tak też było i tym razem. Pewna pani oddała „Ślub”, więc natychmiast moja ręka jakby bez mojej ingerencji odłożyła powieść na taką specjalną półkę, gdzie nikt oprócz mnie i kierowniczki nie ma dostępu, bo tam trzymamy książki, które czytelnicy zamawiają i nikt nie ma prawa ich ruszyć dopóki dany czytelnik się nie zjawi, albo nie zadzwoni i nie zrezygnuje z rezerwacji, co zdarza się bardzo rzadko. Jak już wspomniałam, na tę szczególną półkę udał się „Ślub”.  Kiedy przyszłam do domu i dokładniej przyjrzałam się okładce, a raczej, temu co na niej jest napisane, zrozumiałam, że nie mogę zacząć czytać od końca. Jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, „Ślub” to kontynuacja „Pamiętnika”. Chodzi o to, że pojawiają się tam ci sami bohaterowie, a dokładniej rzecz ujmując, dzieci bohaterów „Pamiętnika”. W tej sytuacji nie było wyjścia. Musiałam cierpliwie czekać aż ktoś odda „Pamiętnik”, bo nie będę przecież czytać od końca. Nie lubię tak. Lubię czytać chronologicznie. No, ale wreszcie się doczekałam. Kierowniczka oddała „Pamiętnik” i oto dziś jest recenzja na łamach mojego bloga.

Tytułowy "pamiętnik", to nic innego, jak tylko kronika pewnej historii miłosnej, którą główny bohater odczytuje swojej żonie cierpiącej na chorobę Alzheimera. Oboje spędzają starość w jednym z domów opieki, gdyż tak postanowiła jego żona, kiedy jeszcze władze umysłowe jej na to pozwalały.

Noah Calhoun i Allie Nelson spotkali się po raz pierwszy w 1932 roku i wówczas zakochali się w sobie, ale los ich rozdzielił na długie czternaście lat. Podczas tych lat każde z nich w jakiś sposób ułożyło sobie życie. Oboje dorośli, przeżyli wojnę i zupełnie niespodziewanie spotykają się ponownie. Allie jest zaręczona z innym mężczyzną, ale pomimo tego, jeszcze przed ślubem chce zobaczyć mężczyznę, którego pokochała, będąc nastolatką. Okłamując narzeczonego, jedzie do New Bern, miasta w Karolinie Północnej, gdzie obecnie mieszka Noah. Wracają nie tylko wspomnienia, ale przede wszystkim wraca gorące uczucie. Po kilku dniach spędzonych z mężczyzną swego życia, Allie staje przed niesamowicie trudnym dylematem. Z jednej strony narzeczony, który ją kocha, a z drugiej strony mężczyzna, którego nigdy ona nie przestała kochać.

 

Na odwrocie książki przeczytałam takie oto zdanie: „Jedna z najpiękniejszych powieści o miłości ostatniego dwudziestolecia!”. Kiedy tak czytałam kartkę po kartce, zastanawiałam się skąd takie przekonanie? Przecież historia jak każda inna tego typu. Jak dla mnie trochę za słodka. Nie widziałam w tym nic nadzwyczajnego. Mało tego, czułam, że po skończeniu książki nie dam jej więcej jak 3+. Ale nie zniechęcając się, czytałam dalej, aż wreszcie dotarłam do ostatniego rozdziału zatytułowanego „Zima we dwoje”. I wtedy dopiero zdałam sobie sprawę, dlaczego wydawca tak właśnie napisał na okładce. Tylko, że mimo mojej świadomości nadal nie mam przekonania, co do tej reklamy. Szczerze powiedziawszy, jakoś słabo to do mnie przemawia. Co w tym takiego nadzwyczajnego? Ludzie poznają się, zakochują się w sobie, a potem spędzają ze sobą resztę życia w zdrowiu i w chorobie.

W miłości, która połączyła Noah i Allie naprawdę nie znalazłam niczego niezwykłego i nie rozumiem, dlaczego większość pań tak bardzo zachwyca się tą powieścią. Dla mnie ona jest słaba. A na pewno słabsza od tych, które już przeczytałam. Zwolennicy Nicholasa Sparksa na pewno nie zgodzą się ze mną, ale nie umiem ukryć rozczarowania.

Zgodzę się, że kiedy spotykamy dwoje ludzi, którzy przeżyli ze sobą dziesiątki lat i dożywają razem późnej starości, można rzec, że jest to coś niezwykłego i pięknego i wtedy naprawdę można się wzruszyć. Jak widzimy w „Pamiętniku”, Noah pomimo swej niepełnosprawności nie opuszcza żony. Trwa przy niej do końca, choć jest mu bardzo ciężko. Cierpi nie tylko fizycznie, z powodu swoich chorób, ale także psychicznie, kiedy patrzy jak jego Allie oddala się od niego coraz bardziej i ucieka w inny świat, bo właśnie tym charakteryzuje się Alzheimer. Ludzie tracą poczucie rzeczywistości, zapominają o bliskich, mają swoje własne realia.

Prócz tego, jest jeszcze jedna rzecz, która ogólnie nie podoba mi się u Sparksa. Chodzi o to, że chyba wszystkie, a na pewno większość, swoich powieści umiejscawia na terenach Karoliny Północnej. Rozumiem, że może czuć sentyment, ale przecież na świecie jest tyle innych ciekawych miejsc, gdzie z powodzeniem można by było wcisnąć bohaterów. Ale Nicholas Sparks jak gdyby tego nie zauważał i wciąż tkwi w jednym punkcie. Jak do tej pory nie spotkałam się z innym stanem Ameryki Północnej, jak tylko owa Karolina Północna. Przyznam, że to mnie trochę męczy. Poza tym, jakoś tak dziwnie się czuję, czytając powieści Sparksa, bo jak to mówi jedna z moich koleżanek są „na jedno kopyto”. Chodzi o to, że wciąż o tym samym. Przynajmniej ja do tej pory nie spotkałam się u niego z czymś nowym. Ten ostatni rozdział trochę podniósł u mnie notowania książki, ale ocena i tak nie będzie za wysoka.

Pomimo mojego rozczarowania i zawodu pozwolę sobie na koniec na taką osobistą dygresję. Otóż, ta końcówka powieści znów przypomniała mi moich dziadków, o których wspominałam przy recenzji „Spotkamy się pod drzewem Ombu”. Pamiętam, że kiedy zmarła babcia, która chorowała przez dłuższy czas, mój dziadek tak bardzo się załamał, że po czterech miesiącach od jej śmierci również odszedł. Lekarze powiedzieli wtedy, że umarł z tęsknoty.

 

Moja ocena: 4-/6

 

Nicholas Sparks official website

Nicholas Sparks on Fecebook

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

sobota, 04 czerwca 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
ksiazkowka
2011/06/05 10:46:05
Pamiętam, że kiedyś (przypadkowo) obejrzałam ekranizację tej książki. I byłam bardzo zdziwiona bo...podobała mi się. :) Myślałam, że zobaczę coś do bólu ckliwego i nudnego, a jednak było inaczej. Tym bardziej zaskakuje mnie Twoja opinia, ale być może ekranizacja przerosła swoją "papierową matkę" co też się przecież zdarza.
-
2011/06/05 13:42:54
Witaj Ewciu, przyznam, że ekranizacji nie widziałam, ponieważ jak już gdzieś wspomniałam, kino mało mnie interesuje. O "Pamiętniku" napisałam na podstawie swoich własnych odczuć. Wiem, że wielu osobom ta książka naprawdę się podoba i nie mam im tego za złe. Prawdę powiedziawszy, jak pewnie zauważyłaś, ja mam specyficzny gust literacki. Nie wtapiam się w ogół. Nie lubię dostosowywać się do przekonań innych. Mam swoje zdanie, ale to wcale nie znaczy, że nie szanuję innych. Przykładem może być literatura kobieca, która przez wielu jest omijana, a ja ją promuję :-) Pozdrawiam sercedcznie.
-
Gość: Noelle, *.85-237-191.tkchopin.pl
2011/06/07 10:10:37
Kilka miesięcy temu przeczytałam Ostatnią Piosenkę i byłam miło zaskoczona, więc mam w planach przeczytanie innych powieści Sparksa m.in Pamiętnika.
[ksiazki-moje-podroze.blogspot.com]
-
2011/06/07 10:30:04
Witaj, przyznam, że "Ostatniej piosenki" jeszcze nie czytałam. Może jednak się skuszę. Natomiast co do "Pamiętnika", to życzę Ci lepszych wrażeń niż moje. Pozdrawiam :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?