Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Dwa w jednym

 

Na początek muszę się Wam do czegoś przyznać. Otóż, jestem właśnie w trakcie czytania ostatniej części wspomnień Wiesława Kielara pod tytułem „Życie toczy się dalej”.  Niestety w mojej miejscowości książka nie jest dostępna ani w formie papierowej, ani też w żadnej innej. W bibliotece, gdzie pracuję, ku mojej rozpaczy zakupiono tylko dwie części tej biografii. Ale od czego jest Internet i e-booki. Przyznam, że źle mi się czyta książki w komputerze, ale czasami trzeba się poświęcić. Książkę czytam po nocach, bo w dzień nie mam na to czasu. Efekt jest taki, że czasami jestem już zbyt zmęczona, ale mimo tego nie poddaję się. Wczoraj był jeden z takich właśnie wieczorów, kiedy pochłonięta czytaniem biografii Kielara, w pewnym momencie postanowiłam na chwilę przerwać i podglądnąć co ciekawego dzieje się na blogach, które są mi bliskie ze względu na ich literacką treść. Między innymi zaglądnęłam do „Czytam, bo lubię” i pomyliłam kotka z pieskiem :-) Normalnie wstyd. Niemniej, „czytający piesek” jest prześliczny. Zaglądnijcie tam i przekonajcie się na własne oczy :-)

 

 *************************************

 

 

 Nora Roberts

         

         Opowieści Nocy

 

 

Wydawnictwo: HARLEQUIN
Warszawa 2008
Tytuł oryginału: Night Tales: Night Shield & Night Moves

 

 

Od jakiegoś czasu zastanawiam się, dlaczego po literaturę kobiecą sięgają głównie panie w pewnym przedziale wiekowym. Z moich bibliotecznych obserwacji wynika, że tego typu powieści czytają przede wszystkim panie po 45-tym roku życia. Wiadomo, że w literaturze kobiecej dominuje romans, a dopiero na dalszym planie pojawia się jakiś wątek sensacyjny. Czyżby kobiety w pewnym wieku uważały, że prawdziwej miłości i namiętności muszą poszukiwać już tylko w książkach?

Jeśli o mnie chodzi, to jestem w takiej sytuacji, że muszę swoją uwagę skupiać na każdym gatunku literackim. Nie mogę czytać tylko tego, co mi się podoba. Wielokrotnie zdarzyło mi się przeczytać książkę, która zupełnie do mnie nie przemawiała, ale wiedziałam, że muszę to zrobić, bo może zdarzyć się taki moment, że ktoś w bibliotece o nią zapyta i trzeba będzie wyrazić swoje zdanie na jej temat. A jak tu wyrazić swoją opinię, jeśli nie ma się o czymś pojęcia? Pisanie bloga bardzo mi w tym pomaga, bo dzięki temu, wiem co czytałam i w każdej chwili mogę tutaj zaglądnąć i sprawdzić, więc recenzuję wszystko na bieżąco i z różnych półek.

Już kiedyś wspominałam Wam, że w kwestii literatury kobiecej najbardziej polecaną przeze mnie autorką jest Nora Roberts, która pisała też pod pseudonimem J.D. Robb. Pseudonim ten przybrała w momencie, kiedy tworzyła powieści sensacyjne, gdzie głównie skupiała się na serii makabrycznych morderstw. Wiem, że nie każdy preferuje taką literaturę, uważając ją za tandetną, bo to przecież typowe romansidła, ale nie wiem czy wiecie, że właśnie takie powieści najlepiej się sprzedają. Wielokrotnie jest tak, że kiedy dana pisarka (bo literaturę kobiecą głównie reprezentują właśnie kobiety) wyrobi już sobie nazwisko, wówczas przestaje się starać i pisze tylko po to, żeby coś napisać, a czytelnik i tak to kupi, bo przecież liczy się nazwisko. Moim zdaniem tak jest również i w przypadku Nory Roberts. Kiedy porównuję jej powieści widzę, jaka między nimi jest przepaść. Te napisane wcześniej, jeszcze na początku jej kariery są naprawdę dobre. Natomiast te, pisane po latach, gdy znał ją już cały świat, są niekiedy kiczowate. Mało w nich realizmu. Autorka skupia uwagę na czarach, wróżkach, co dla mnie jest zupełnie bezwartościowe. Pomimo że ogólnie cenię sobie twórczość Nory, to jednak nie zawaham się jej skrytykować, jeśli będzie taka potrzeba.

Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o jednej z jej powieści, która składa się z dwóch różnych historii. W „Opowieściach Nocy” znajdziecie „Nocny Klub” i „Nocne Kompozycje”. Głównymi bohaterami pierwszej z nich jest policjantka-detektyw, Allison Fletcher i Jonah Blackhawk. Mężczyzna jest właścicielem dwóch nocnych klubów w Denver. Niegdyś pewien policjant (Boyd Fletcher) zupełnie bezinteresownie stworzył mu szansę na nowe życie. Gdyby nie pomoc policjanta, życie Jonaha mogłoby skończyć się naprawdę źle, gdyż był jednym z wielu chłopców egzystujących w zakazanych dzielnicach miasta. Jego wdzięczność trwa do dnia dzisiejszego, dlatego też bez wahania zgadza się na współpracę z policją, gdy okazuje się, że ofiarami perfekcyjnie zaplanowanych, a następnie przeprowadzonych włamań są członkowie jednego z jego klubów. Sytuacja zaczyna się komplikować, kiedy do akcji wkracza piękna pani detektyw, która jednocześnie jest córką Boyda Fletchera. Stanowi ona dla Jonaha zakazany owoc, a on nie jest w stanie zapanować nad swoimi uczuciami.

Druga historia to opowieść o Maggie Fitzgerald, która nie tylko z zawodu, ale też z zamiłowania zajmuje się komponowaniem muzyki filmowej. Jest ona córką wybitnej pieśniarki i znanego reżysera, którzy zmarli tragicznie dziesięć lat wcześniej. Kariera zawodowa Maggie to pasmo sukcesów, gdyż w bardzo krótkim czasie zdobywa szereg prestiżowych nagród, tj. dwie statuetki Oskara i pięć nagród Grammy. Pomimo tylu sukcesów, los jej nie oszczędza. Oprócz tragicznej śmierci rodziców, musiała również stawić czoła samobójstwu męża. Aby uciec od zgiełku wielkiego miasta, zupełnie przypadkiem kupuje stary dom w małym miasteczku w Maryland. Jest przekonana, że tutaj jest jej miejsce i chce osiedlić się tam na stałe. Niemniej jednak, nie jest jej dane zaznać spokoju. Nie ma świadomości faktu, że wiele lat temu na terenie jej obecnej posiadłości dokonano morderstwa, którego ofiarą był właściciel domu. Kiedy wszyscy myślą, że tamta sprawa jest już dawno zamknięta, nieoczekiwanie pojawiają się nowe wątki.

Obydwie historie mogą się podobać, aczkolwiek wiadomo jaki będzie ich koniec. Czytając książkę, sama typowałam sprawców zbrodni i udało mi się. Być może ze mną jest tak, dlatego że sama piszę, więc mój tok myślenia jest zbliżony do sposobu myślenia pisarzy. Widocznie osoby z wyobraźnią już tak mają, że potrafią rozszyfrować się nawzajem. Nie przeczę, że książka nie trzyma w napięciu, bo momentami trzyma. Ale niestety jest to zupełnie inny rodzaj napięcia, jak na przykład w przypadku Stephena Kinga lub jednego z polskich przedstawicieli literatury grozy – Pana Stefana Dardy. Na marginesie dodam, że próbuję zebrać siły potrzebne do przeczytania którejś z pozycji Pana Stefana, ale jak do tej pory nie zdobyłam się na to, ponieważ istnieje możliwość, że przez kilka nocy z rzędu mogę spać przy włączonym świetle.

To by było na tyle z mojej strony. Prawdę powiedziawszy, o tego typu książkach naprawdę nie można napisać zbyt wiele.

 

Moja ocena: 4+/6

 

Nora Roberts official website

Nora Roberts on Facebook

Nora Roberts Movies on Facebook

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

niedziela, 12 czerwca 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?