Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Miłość aż po grób

 

Nicholas Sparks

               

            Jesienna Miłość

 

 
 
Wydawnictwo: ALBATROS
Warszawa 2010
Tytuł oryginału: A Walk To Remember

 

Na pierwszych kartach powieści Landona Cartera, głównego bohatera książki, spotykamy jako dorosłego mężczyznę. Jest rok 1998, Landon przemierza ulice swojego rodzinnego miasteczka w Karolinie Północnej. Tam się urodził i jak sam opowiada w prologu, to tam przeżył niemal całe swoje życie. Dziś Landon Carter ma pięćdziesiąt siedem lat, lecz nie może wymazać z pamięci tego, co wydarzyło się dokładnie czterdzieści lat temu, kiedy rozpoczynał naukę w ostatniej klasie szkoły średniej w Beaufort. Przemierzając ulice miasta wraca myślami do tamtych wydarzeń i znów staje się siedemnastoletnim, beztroskim chłopakiem, dla którego życie dopiero się zaczynało.

W 1958 roku Landon Carter, syn kongresmena, nie ma jeszcze planów na przyszłość, pomimo że ojciec pragnie, aby zrobił karierę, a pierwszym krokiem ku temu ma być ubieganie się Landona o stanowisko przewodniczącego samorządu szkolnego. W rezultacie przewagą jednego głosu chłopak wygrywa wybory. Natomiast kiedy zapisuje się na zajęcia dramatu, na które nigdy nie planował uczęszczać, poznaje bliżej koleżankę z klasy, Jamie Sullivan, która jest córką pastora. Landon przypomina sobie jak wraz z kolegami niejednokrotnie wyśmiewał jej ojca, krzycząc: „Hegbert cudzołożnik!”.

Jamie to cicha i spokojna dziewczyna, która nie rzuca się w oczy i praktycznie żaden chłopak w szkole nie zwraca na nią uwagi, traktując ją jak dziwaka. Dziewczyna opiekuje się owdowiałym ojcem i sierotami w pobliskim ośrodku. Jak gdyby tego było mało, jej nieodłącznym atrybutem jest Biblia. Nie chodzi też na prywatki, a dzień bez dobrego uczynku uważa za stracony.

 

 

Wszystko zmienia się, kiedy nadchodzi dzień dorocznego balu na rozpoczęcie roku szkolnego. Landon nie ma z kim pójść. Jego desperacja jest tak widoczna, iż w końcu matka proponuje mu swoje towarzystwo. Nie chcąc narobić sobie wstydu, przychodząc z własną matką, chłopak decyduje się zaprosić na bal właśnie Jamie Sullivan. To wydarzenie staje się początkiem ich bliższej znajomości. Niemniej jednak, Landon nie od razu odczuwa sympatię do dziewczyny. Jest mu wstyd przed kolegami, że przebywa w jej towarzystwie. Wykpiwany przez nich, unika Jamie, a nawet mówi jej, że wcale nie lubi jej towarzystwa. Dziewczyna przyjmuje to ze spokojem, a u Landona zaczynają pojawiać się wyrzuty sumienia. Po jakimś czasie ich kontakty przeradzają się w przyjaźń, a niedługo potem w głębokie uczucie. Landon nie ukrywa zaskoczenia, kiedy uświadamia sobie, że dzięki Jamie właśnie odkrył prawdziwy sens i urodę życia. Odczuwa radość, kiedy może pomóc innym. Potem jednak przychodzi ból i rozpacz po utracie najbliższej i najbardziej ukochanej osoby.

To tyle jeśli chodzi o fabułę powieści. A teraz dlaczego w ogóle po nią sięgnęłam? Na pewno nie dlatego, że Nicholas Sparks w jakiś szczególny sposób mnie oczarował. Jak wiecie, już wcześniej zrecenzowałam dwie jego książki, ale zrobiłam to tak na próbę. Moje czytelniczki w bibliotece tak usilnie mnie zachęcały, więc ostatecznie zdecydowałam się coś z dorobku Sparksa przeczytać. Niemniej jednak, „Jesienną Miłość” nie przeczytałam pod presją moich czytelniczek.

Otóż, jak pewnie niektórzy z Was wiedzą, na początku maja opublikowałam na „Magii Pisania” artykuł oparty na faktach pod tytułem „(…) i że Cię nie opuszczę aż do śmierci”. Portal Onet wystawił go na stronę główną i wtedy rozpoczęła się zażarta dyskusja użytkowników sieci na temat losów Marcina i Kasi. Wśród odwiedzających „Magię Pisania” znalazło się kilka osób, które zarzuciły mi, że historia jest „żywcem zdarta” z filmu pod tytułem „Szkoła Uczuć”. Ponieważ znacznie bardziej wolę książki niż kino, zaczęłam zastanawiać się, co też ci ludzie mają na myśli. Filmu nie znam, więc nie mogłam posilić się jego fabułą podczas pisania o Marcinie i Kasi. Natomiast o tych młodych ludziach słyszałam, a Marcina nawet udało mi się raz spotkać. I wtedy zaczęłam szperać gdzie tylko mogłam, żeby w końcu dowiedzieć się skąd rzekomo „zdarłam” opowieść. Kiedy tak szukałam, okazało się, że „Szkoła Uczuć” to nic innego, jak tylko ekranizacja książki Nicholasa Sparksa – „Jesienna Miłość”. Jak napisałam Wam wyżej, bardziej od kina, cenię sobie literaturę, więc zamiast oglądać film, przeczytałam książkę. Rzeczywiście, okazało się, że losy Marcina i Kasi są bardzo podobne do historii Landona i Jamie, co stanowi tylko dowód na to, że Nicholas Sparks czerpie inspiracje do swoich książek właśnie z życia. Natomiast nie stanowi to dowodu przeciwko mojemu artykułowi, ponieważ książkę skończyłam czytać dopiero dwa dni temu, a artykuł opublikowałam dokładnie 6 maja 2011 roku.

No to teraz może coś o samej książce. Przyznaję, że historia Landona i Jamie wzrusza do łez. Zwłaszcza, kiedy już na końcu starszy o czterdzieści lat Landon mówi: „(…) Wciąż ją kocham, widzicie, i nigdy nie zdjąłem z palca obrączki. W ciągu wszystkich tych lat nigdy nie miałem ochoty tego zrobić (…)”

Osobiście książkę bardziej poleciłabym młodzieży niż osobom dorosłym. Dlaczego? Ponieważ u nastoletnich ludzi dopiero kształtują się wzorce postępowania, modeluje się ich światopogląd, a także wyrabia się postawa wobec drugiego człowieka i miłości. Życiowe tragedie nie dotykają tylko ludzi dorosłych i doświadczonych. Czasami młodzież także doświadcza swoich dramatów, traci bliskie osoby. Ta książka może być cenną wskazówką jak zachować się w takich sytuacjach. Jej fabuła pokazuje, co tak naprawdę liczy się w życiu. Nie jest ważna uroda, która przemija, bez znaczenia jest też pozycja społeczna. Najważniejsza w tym wszystkich jest miłość i drugi człowiek, dla którego można naprawdę wiele poświęcić, jeśli tylko tego chcemy. Książka przede wszystkim uczy, jak należy zachować się w obliczu zbliżającej się śmierci ukochanej osoby. Zdaję sobie sprawę, że ta recenzja brzmi trochę umoralniająco, ale chyba to Nicholas Sparks miał na myśli, pisząc tę powieść.

 

Moja ocena: 5+/6

 

Nicholas Sparks official website

Nicholas Sparks on Facebook 

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

niedziela, 22 maja 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?