Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

Książka, która na zawsze pozostanie w mojej pamięci

 

Zanim opowiem Wam o książce, która najprawdopodobniej do końca życia będzie mi bliska, chcę Wam przypomnieć, że dziś upływa termin składania przez Was propozycji do rubryki „Literat Miesiąca”. Właśnie dzisiaj podjęłam decyzję w kwestii tytułu. Nie ukrywam, że jest mi trochę przykro, iż tylko trzy osoby zainteresowały się moim pomysłem na tyle, żeby zostawić swoją propozycję. Nie wiem czym jest to spowodowane. Być może stało się tak dlatego, że mój blog jest nowy i jeszcze mnie nie znacie. A może pomysł Wam się nie spodobał? Niemniej jednak, pomimo tak ubogiego zainteresowania postanowiłam ruszyć z tą rubryką, gdyż poczyniłam już ku temu pewne starania, które będą dla Was niespodzianką. Na razie nic więcej Wam nie zdradzę. Wciąż mam nadzieję, że z biegiem czasu „zaprzyjaźnimy się” w tej mojej „Krainie Czytania”. Póki co pozdrawiam serdecznie i zapraszam do przeczytania poniższej recenzji :-)

 ***********************

 

Aleksander Kamiński

              

                Kamienie na szaniec

 

 
 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Warszawa 2007

 

Chyba każdy z nas przeczytał w swoim życiu książkę, która w jakiś szczególny sposób zmieniła jego pogląd na niektóre kwestie. Być może nawet nie zdawaliśmy sobie sprawy, ale w pewnej chwili coś, co jeszcze do niedawna było ważne, po przeczytaniu przestało mieć znaczenie. Albo nagle złapaliśmy się na tym, że to, co było nieistotne, nagle zaczęło nabierać jakiejś specyficznej wymowy w naszym życiu. Ze mną stało się tak, właśnie po przeczytaniu „Kamieni na szaniec”. Pamiętam, że było to wiele lat temu, kiedy jeszcze byłam uczennicą szkoły podstawowej, a lekturą obowiązkową w klasie siódmej były właśnie losy „Rudego”, „Alka” i „Zośki”.

Pamiętam też, że zanim chwyciłam za książkę, obejrzałam w kinie film „Akcja pod Arsenałem”. Moje wzruszenie było ogromne. Pomimo że miałam wtedy tylko czternaście lat i w głowie przysłowiowe „siano”, rozpłakałam się w kinie przy wszystkich. Ponieważ, jak już wspomniałam wyżej, była to lektura obowiązkowa, więc nauczyciele zabrali nas do kina na film. Nigdy nie zapomnę też fantastycznej roli Cezarego Morawskiego („Rudy”) i Mirosława Konarowskiego („Zośka”).

Po jakimś czasie przeczytałam książkę. Byłam pod tak wielkim wrażeniem, że do dziś z sentymentem wracam do niej. Od tamtej pory moje spojrzenie na II wojnę światową, czy też na losy Polaków i Żydów zmieniło się diametralnie. Zaczęłam coraz częściej myśleć o ludziach z tamtego okresu, o tym, w jaki sposób udało im się przeżyć taką gehennę. Nie wyobrażałam sobie, że w ogóle jakikolwiek człowiek mógłby to przeżyć. Wpadłam w taki trans, że pisałam wypracowanie za wypracowaniem, oczywiście o tematyce wojennej. Potem pojawiły się kolejne książki z tego samego gatunku.

Pamiętam, że bardzo wzruszyłam się losami tych trzech chłopaków. Jak wiecie, w książce wyraźnie zaznacza się problem dojrzewania ówczesnej młodzieży. Należy pamiętać, że w latach okupacji niemieckiej, młodzi ludzie dojrzewali znacznie szybciej. Bohaterowie „Kamieni na szaniec” brali czynny udział w akcjach Małego Sabotażu i wiele rozmyślali o swoim życiu, moralności i ewentualnej śmierci. W momencie, gdy śpieszyli z pomocą Podziemnej Polsce, proces ich dorastania przebiegał niezwykle szybko. Praktycznie z dnia na dzień stali się odpowiedzialni, posłuszni, obowiązkowi oraz dokładni. Po jakimś czasie rozpoczęli działalność w Akcjach Dywersyjnych, a kiedy Niemcy aresztowali i katowali „Rudego” (Jan Bytnar), usiłowali uzyskać informacje na temat miejsca jego przetrzymywania, zaś oddział „Zośki” (Tadeusz Zawadzki) i  „Alka” (Aleksy Dawidowski) jednocześnie przygotowywał się do akcji odbicia kolegi. Efektem tych działań była słynna do dnia dzisiejszego, Akcja pod Arsenałem w dniu 26 marca 1943 roku.

Jak wiemy, pomimo, że „Rudy” został odbity, to jednak jego stan fizyczny był tak ciężki, że trzy dni później zmarł. Życie stracił również „Alek”, postrzelony podczas akcji. „Zośka” bardzo to przeżył. Od tego momentu został zupełnie sam. Należy pamiętać, że Jan Bytnar był jego najlepszym i najbardziej oddanym przyjacielem. Dopiero pomoc ojca i siostry sprawiła, że Tadeusz Zawadzki odzyskał równowagę psychiczną. Niemniej jednak, wojny nie udało mu się przeżyć podobnie jak kolegom.

 

 

Każdy z tych chłopców był bardzo mocno zaangażowany w odzyskanie polskości wszystkich obywateli okupowanego kraju. Ich młodzieńcze bunty przejawiały się w walkach zbrojnych przeciwko okupantowi, a przeżycia wojenne dotkliwie odbijały się na ich psychice. Przecież jeszcze przed wstąpieniem do Małego Sabotażu, każdy z nich był zwykłym nastolatkiem, zaś po znalezieniu się w Kedywie, stali się dorosłymi mężczyznami i dzielnymi żołnierzami.

Ta książka wywarła na mnie tak mocne wrażenie, że już jako dorosła osoba zaczęłam pisać swoją własną powieść. Oczywiście jej akcja toczy się w latach II wojny światowej. Niestety jak do tej pory jej nie wydałam i nie wiem, czy kiedykolwiek to zrobię. To zależy od tego, czy znajdzie się ktoś, kto będzie zainteresowany wydaniem mojej powieści. W tej chwili „mieszka” sobie na dysku mojego komputera i być może już tam pozostanie. Poza tym brakuje jej jeszcze kilku rozdziałów i coraz częściej zastanawiam się, czy nie zrobić z tego rodzinnej sagi w trzech tomach, która pokazywałaby, w jaki sposób zmieniała się przez lata polska rzeczywistość.

Po „Kamieniach na szaniec” przyszła fascynacja Powstaniem Warszawskim. Znów targałam do domu z biblioteki wielkie tomiska zawierające wspomnienia powstańców. W tej chwili marzę o tym, żeby któregoś dnia, będąc w Warszawie odwiedzić Muzeum Powstania Warszawskiego. Mam nadzieję, że mi się to uda.

A jaka była Wasza książka, o której nigdy nie zapomnicie?

 

Moja ocena: 6/6

 

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

środa, 25 maja 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
niedopisanie
2011/05/25 17:36:12
Ciekawy wybór tej najważniejszej książki... Skoro można zgłaszać propozycje to ja proponuję Umberto Eco :) Bo bardzo lubię, po prostu.
-
2011/05/25 18:16:25
Dziękuję za propozycję literata :-) Jutro spośród wszystkich zgłoszeń wylosuję tego, który dostanie etykietkę "Literata Czerwca". A chłopaki z Szarych Szeregów są mi naprawdę bliscy, zwłaszcza że "Rudy" urodził się blisko mojego rodzinnego miasta i dopiero po jakimś czasie jego rodzina wyjechała do Warszawy. Myślę, że już chyba tak mi zostanie. Pomimo że potem przeczytałam mnóstwo różnych książek, to jednak do tej czuję największy sentyment. Pozdrawiam :-)
-
ksiazkowka
2011/05/25 18:45:06
Oo, jak fajnie, że przypomniałaś czytelnikom o "Kamieniach na szaniec". :) Sama muszę koniecznie do tej lektury wrócić bo przyznaję, że ostatnio w ręce miałam ją gdy była dla mnie tą obowiązkową do przeczytania...:)

A niewielkim odzewem na Literata Miesiąca się nie przejmuj tylko rób swoje bo jak wszyscy zobaczą Twój wysiłek jak i sam efekt, (który na pewno będzie udany) to będą dużo liczniej zgłaszać kandydatury na kolejne miesiące. :)
-
2011/05/25 20:54:19
Dziękuję Ewciu za dobre słowo :-) Mam nadzieję, że z biegiem czasu "Literat Miesiąca" będzie miał większe zainteresowanie. Na lipiec przygotowałam niespodziankę i mam nadzieję, że uda mi się czytelników zaskoczyć. Poza tym, pomyślałam, że skoro jest cztery propozycje, jak do tej pory, to wykorzystam je wszytkie, żeby nikt nie poczuł się pokrzywdzony, tylko będzie to kwestią czasu. Pozdrawiam :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?