Książka to mędrzec łagodny i pełen słodyczy, który puste życie napełnia światłem, a puste serca wzruszeniem ... - Kornel Makuszyński
Blog > Komentarze do wpisu

O wojnie na wesoło

 

Janusz Przymanowski

       

           Czterej pancerni i pies

 

 
Wydawnictwo: Krajowa Agencja Wydawnicza
Warszawa 1987
 
 
 

 

Pamiętam, że kiedy miałam dziewięć lat dostałam od sąsiadki w prezencie (chyba z okazji I Komunii Św.) dwa tomy „Czterech pancernych i psa” Janusza Przymanowskiego. Byłam wtedy ogromnie szczęśliwa, bo już wcześniej widziałam w TV serial i jak niemal każda dorastająca dziewczynka kochałam się bez pamięci w Janku Kosie, którego rewelacyjnie zagrał młodziutki wówczas, Janusz Gajos.

 

 

W tamtym okresie i jeszcze długo potem książki nie były dla mnie czymś szczególnym, jak to ma miejsce obecnie. Moje zainteresowanie literaturą ograniczało się jedynie do lektur, które pod przymusem trzeba było przeczytać, żeby uniknąć „dwói” z polskiego. Kiedy jeszcze nie umiałam nawet składać liter, moja mama zapamiętale czytała mi wszelkiego rodzaju bajki. Jednak fakt ten wcale do mnie nie przemawiał. Do książek podchodziłam z rezerwą i niechęcią. Przyznam, że nawet nie tknęłam wówczas mojego prezentu. Pooglądałam jedynie fotografie aktorów zmieszczone w środku i na tym mój kontakt z czterema pancernymi i Szarikiem się skończył. Najważniejsze było to, że miałam zdjęcia Janka Kosa. Dopiero wiele lat później sięgnęłam do swojej biblioteczki i przeczytałam książkę od deski do deski. Być może stało się tak dlatego, że wtedy byłam jeszcze stosunkowo za mała, żeby czytać tak obszerne tomiska. Poza tym język, jakiego użył Przymanowski był zbyt trudny, jak dla dziewięcioletniego dziecka, szczególnie te fragmenty, gdzie mówił Gustlik, rodowity Ślązak.

Książkę mam do tej pory w swoich zbiorach i najprawdopodobniej nigdy się jej nie pozbędę, choć jest już dość stara i podniszczona. Zawsze będzie budzić we mnie jakiś sentyment i wspomnienia z czasów beztroskiego dzieciństwa. Nie jest dla mnie ważne co historycy sądzą o fabule powieści. Wiem, że krążą opinie, że książka ta jest jednym wielkim kłamstwem historycznym. I pewnie tak jest. Nie będę w tym miejscu sprzeczać się z fachowcami. Zresztą sama też uważam, że prawdy historycznej jest tam niewiele. Ale czasy były jakie były i nie wolno było źle wyrażać się o Rosjanach. W końcu to nasi „przyjaciele”. Przecież pomogli nam „wygrać” wojnę.

Uważam, że pomimo wszystko, zarówno książka, jak i serial jest legendą, do której jeszcze co najmniej jedno, a może nawet dwa pokolenia będzie powracać. W końcu nasza telewizja publiczna nie da tak łatwo zapomnieć o Janku Kosie i jego towarzyszach, gdyż w bardzo krótkich odstępach czasu przypomina nam jak Załoga Rudego 102 niemal samodzielnie „wygrała” wojnę z Niemcami.

Moja pochlebna ocena nie wynika bynajmniej z faktu, iż książka jest jakimś wielkim arcydziełem pod względem literackim, lecz z sentymentu zarówno dla bohaterów powieści, jak i samego serialu i fantastycznych aktorów, którzy wcielili się w te postacie. Dlatego też młodszym czytelnikom, tj. takim, których wiek dorastania przypadł już grubo po latach 80-tych XX wieku, polecam tę książkę, zamiast agresywnych gier komputerowych. Może nie znajdziecie tam historycznej prawdy, ale za to wiele scen, z których naprawdę można się pośmiać. Czytając, nie traktujcie tego jak dokumentu, mającego wartość historyczną. Po prostu, zobaczcie z czego śmiali się Wasi rodzice, czy o wiele starsze rodzeństwo.

 

Moja ocena: 4/6

 

źródło okładki

 

prawa autorskie zastrzeżone

sobota, 16 kwietnia 2011, krainaczytania

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Magda, 95.108.70.*
2011/10/20 16:53:38
Przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem. Myślę o Twoim poście, a nie o książce... Bardzo uczciwa i sprawiedliwa opinia. Pozdrawiam, Magda
-
2011/10/20 17:05:22
Witaj Madziu :-) Miło mi, że zainteresował Cię mój post. W moich recenzjach staram się być obiektywna. Rozkładam książkę na czynniki pierwsze i czasami jest tak, że ktoś jest z tego niezadowolony. Recenzja "Czterech pancernych..." jest jedną z pierwszych, które zamieścilam na blogu. Nie miałam wtedy jeszcze takiej wprawy w pisaniu o książkach, jak teraz. Nie chciałam też gloryfikować czegoś, co na to nie zasługuje pomimo że mam do książki sentyment, bo praktycznie na niej się wychowałam. Niemniej nigdy nie uczyłam się z niej historii, bo tam znaleźć jej nie można. Pozdrawiam Cię serdecznie :-)


Kornel Makuszyński - Patron Bloga





Napisz do mnie
Kraina Czytania





Follow on Bloglovin






Kraina Czytania
on Google+



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Lubię czytać


Co czytać?